zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – listopad 2014

Tychy JPIIListopad jest miesiącem szczególnym, związanym z Dniem Wszystkich Świętych i obchodzonym zaraz później Świętem Niepodległości. To miesiąc refleksji i rozważań nad sensem życia i przemijaniem... A chłodne, szare i deszczowe dni sprzyjają zadumie. Listopadowa nostalgia przypomina, że niestety wolność często mierzy się krzyżami. Niech się pali symboliczne światełko pamięci.

A listopadowy kącik poezji zaczniemy od Kornela Ujejskiego (12.09.1823–19.09.1897) i jego wierszy: „Ostatnia strofa” oraz „Powstańcowi poległemu w roku 1863”.

Halina Herbszt

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

OSTATNIA STROFA Na ziemi mogił dogasły ognie, Słychać w ciemnościach syk węży; Cięży nam ręka straszna, o, cięży, Lecz nas nie złamie, nie pognie! Nie płacze naród na trupie syna, Choć z niego proch i glina. Gdy przyjdzie pora, Jutro - jak wczora - Proch na proch weźmiem, glinę na ołów Pożary wstaną z popiołów!Kornel Ujejski

POWSTAŃCOWI POLEGŁEMU W ROKU 1863 (Napis na grobie od rodziców) Na głos, co wołał, rzucił narzeczonę, Starych rodziców, młode siostry rzucił, Poszedł na pole dymne i czerwone, Poszedł - i więcej nie wrócił. Głos wołającym był i dla nas głosem, Ofiara wspólną; krzepmy się modlitwą - I my jednakim zrównamy się losem; Życie bez ciebie - jest bitwą.Kornel Ujejski

DLA MNIE Dla mnie zawsze jesteś naga, całkiem goła, rozebrana, nieprzykryta, odsłonięta, z dzikiej ziemi wyrośnięta. Jak kwiat jesteś przywiązana, w pęd zrośnięte masz kolana, zwiewnie w biodrach się kołyszesz, zapraszając w ich zacisze. Dajesz greckie mi doznania rozbrojona i poddana. Gimnastycznie się przeginasz, gdy nacieram jak lawina. Nie odmawiasz mi niczego, już nie pytasz się dlaczego, nie przestajesz, gdy skończone, nie odbierasz, co skradzione. Tylko we mnie się ubierasz, nic prócz mnie na sobie nie masz, nic prócz mnie do ust nie bierzesz, jestem nawet Twoim zwierzem! Spowiednikiem, synem, mężem, gwałcicielem, diabłem, wężem, bratnią duszą, przeznaczeniem, nagi, jak tylko dla Ciebie... Witold Wieszczek

oceń / komentuj

JAKBY JESIEŃ Owoce opadły i liście się złocą w ostatnich przed zmierzchem zachodnich promieniach, może już tej nocy wiatry ogołocą szkielety gałęzi z ostatniego cienia. Ale potem Zima troskliwie utuli białym puchem przed mrozem jak paltem ochroni, a w kwietniu miła Wiosna dotykiem matuli pocieszy, obudzi, życiem zazieleni. Za dużo przed się brałem? Może ponad siły. Chcieli więcej, nie swoje do garnka oddałem. Włosy posiwiały, członki się skręciły, a gdy noc, do łóżka goły szkielet kładę. Lecz zima nie utuli, wiosna nie obudzi, i kiedyś braknie siły, nadziei i złudzeń. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

* * * dla M.B nie pytaj- dotknij niech spełnienie rozpłynie się  ciepły dreszczem  niech realność ucieknie nie pytaj- całuj delikatnie drżeć będę ostatkiem świadomości uchwycę ciebie by kroczyć obok nie pytaj- zamknij  moje fantazje w słowach pozwól swobodnie  cieszyć się tobą nie pytaj- bądź Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

JESIEŃ Tak mało ostatnio w moich wierszach jesieni  leniwie spadających liści pająków babim latem targanych tak mało zapachów wilgotnego lasu przepełnionego grzybami i deszczu też mało który delikatnie z porannymi mgłami piegi moje moczy mało tej jesieni-  winą obarczę zakochanie  bo dziś cały świat jawi mi się w barwach majowych nocy Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

PODOBIEŃSTWO Staruszka którą widziałem na ulicy do złudzenia przypominała mi matkę niska niepozorna przygarbiona wspierała się jedną ręką o rehabilitacyjną kulę jak moja matka taka drobna pomarszczona śliwka trzymająca się jeszcze gałązki tuż przed upadkiem Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

TYLKO CISZA noc taka cicha a ty jeszcze cichsza matko bardziej cicha niż twój sen i mój lęk w tej najcichszej z cisz trwam przebudzony śmiertelnie przerażony o śmierci wiem że bywa iż przychodzi też w ciszy choć sama tylko ciszą jest modlę się o dźwięk Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

SEN Nie wiedzieć kiedy zamknęłam powieki, sen poprowadził mnie w świat daleki. Nieznany świat kuszącym się zdawał, bardziej odległy – lękiem napawał. Kimże ty byłeś? W świecie nieznanym, z żarliwej miłości zapamiętany. Kimże ty byłeś? A jak miłował… wraz z Niebianami ze mną szybował. Już się nie dowiem, kimże ty byłeś - nieznaną krainę we mnie odkryłeś. Jak w trąbie powietrznej zawirowana, wystrzałem w kosmos leciałam do rana. Już się nie dowiem, kto - ten kochany, bom powróciła między Ziemiany. Nigdy nie poznam twego imienia chyba, że wrócisz do snu zdarzenia. Lidia Luborajska

oceń / komentuj

DWA ŚWIATY Zamknęła się brama, com przekroczyć miała po jej drugiej stronie już dawno być chciałam. Marzyłam o świecie tym niedoścignionym, nagością oświecił - nagością kuszony. W swojej namiętności trzymał całe lata, poddana mu byłam, aż mi figla spłatał i zatrzasnął bramę, co światy dzieliła - odtąd tego świata już nie zobaczyłam. Lidia Luborajska

oceń / komentuj

REKOMPENSATA Nie miałam Konia na biegunach Śpiącej lalki Krakowskiego stroju Ani małego rowerka W Boże Ciało nie prószyłam Kwiatków z koszyczka Nie zaplatałam warkoczy - Strzygli na półmęsko Do Pierwszej Komunii Uszyto mi krótką Sukienkę bez falban Pewnie dlatego Piszę wiersze Regina Nachacz

oceń / komentuj

PO NOWYM ROKU Za oknem srebrna Puszysta zima W mieszkanku Ciepluteńko Pachnie bigosem I kompotem z suszu Cicho mruczy radio: Także tej nocy Zamarzli bezdomni - Jeden na działkach Drugi na śmietniku A trzeci w zaułku... Regina Nachacz

oceń / komentuj

NIESIONE WIATREM Opadające nici Babiego lata To koniec lata Babie lato na niebie Koniec wakacji Dziś Babie lato Znakiem bliskiej jesieni Tańczące nici Znaki na niebie Babie lato na polach Powrót do szkoły Sylwester Cybort

oceń / komentuj

KWIETNE HAIKU I Krzak Dzikiej Róży Dziś po burzowej nocy Ciężki od deszczu Na płatkach róży Krople dziś są ciężarem A nie ozdobą Ulewa niszczy Płatki leżą pod krzakiem Resztki zostały Sylwester Cybort

oceń / komentuj

MYSŁOWICE – WESOŁA 2014 Kopalnia węgiel fedruje. Śląsk zaś nie śpi wciąż pracuje. W czeluść czarną jadą chłopy Tak jak co dnia, do roboty Ambulanse pędzą drogą Napawają wielu trwogą Znów syreny długo wyją Rozpacz znów ujrzymy - czyją? W Mysłowicach gdzie Wesoła Ktoś w rozpaczy głośno woła. Matka ojciec strasznie płaczą, Że już syna nie zobaczą Współczuć trza górnika żonie, Kiedy chodnik w dole płonie. Żal i smutek jest w rodzinie Gdy On teraz w dole ginie I też przekaz w TV liczny, Że stan zdrowia wciąż krytyczny I jak zwykle do tej pory Nadzieją respiratory Gdzieś górnicy w dole czarnym Się zmagają z losem marnym. Czarny węgiel wciąż fedrują W słonym pocie tam pracują. Jak wykrzyczeć marne żale Gdy nadziei nie ma wcale I tu powiem teraz szczerze, W dobry koniec już nie wierzę Ile łez się znów wylało, By opisać pióra mało Tłumaczenia. Jakieś racje W mediach smutne wciąż relacje Może ktoś tu dziś dopowie Że to są bohaterowie Czy nie Oni warci chwały Za te wielkie węgla zwały Człeku pomyśl przy obiedzie Że tam górnik na dół jedzie A gdy będzie znów potrzeba Pójdzie z wiarą znów do nieba Choć górniczy chodnik mały Prezydentów godni chwały Wy górnicy w mej pamięci Wszyscy Wy jesteście święci Autorowi braknie weny Śmierci - jakie mają ceny Któż odważny tu skwituje Że to wszystko mu pasuje Finał raczej będzie marny I jak węgiel bywa czarny Ja to wszystko czarno widzę Się za biedę Waszą wstydzę POSTSCRIPTUM Zaś za inwestorów radą W czeluść czarną znowu jadą Jadą tam gdzie twarde skały Tam gdzie gazy wybuchały Wy co prawa stanowicie Jaką cenę ma dziś życie? Za życie, które jest stratą Co ma być rekompensatą? Gdzie komercja, wyliczenia Gdzie się wcale nic nie zmienia Gdzie bezduszny świat pieniądza I gdzie władzy bywa żądza. EPILOG Epilogu dziś nie będzie. Beznadzieja tylko wszędzie. Tragedia smutek i rozpacz, Zamiast słów, starczą łzy i płacz Jeszcze wtrącę skromne zdanie Wdrożyć trzeba dotlenianie. Temat głośno i tu wiercę By podłączyć płucoserce Mieczysław Góra

oceń / komentuj

DO FRAJERÓW Do frajerów i frajerek Niezły wyszedł znów numerek Wieść po Polsce się dziś szerzy Jabłka mają dziś frajerzy Pan minister deklaruje Iż biznesmenów szanuje Tak historia ślady znaczy Że poważa się bogaczy W polityce nic nowego Jest wypowiedź Sawickiego I aż trudno w to człek wierzy Że rolnicy to frajerzy Często bywa zaś ważniejszy Ten kto zwykle jest silniejszy Tak jak mędrek nieuczony Prawi w mediach farmazony Bywało czasu dawnego Za rządów Mazowieckiego Tak to właśnie już tu było Iż Policją się straszyło Tu wypełnię kwestię w sprawie Że to kiedyś w małej Mławie Frajerzy protestowali Wówczas do nich aż strzelali Więc niech nikt się tu nie burzy Bo się Kopacz czasem wkurzy I popędzi znów hołotę By nie psuła im robotę Frajerzy byli do pracy Zwano jakoś tak - kułacy Do roboty zawsze byli A cały naród żywili Każdy rolnik temat śledzi I ministra wypowiedzi Rząd uchylił tajemnicy Nasi głupsi są rolnicy Sadownicy robią soki Produkować chcą „jabcoki” O czym wspomnieć też wypada Pyszna bywa marmolada I są frazy całkiem świeże Będę pisać o frajerze Wieść przez Polskę się też niesie Że bogata w jabłka jesień Każdy z trudem w temat wierzy Że tu sami są frajerzy I choć problem to niewielki Że ich żony też frajerki Do frajerstwa bardzo skorzy Są szczególnie plantatorzy Którzy jabłka uprawiają I za grosze je sprzedają Ministrowie oczywiście O dotacji mówią mgliście Że jest rządu w sprawie wsparcie I o jabłka się nie martwcie Więc spółdzielnie zakładajcie I przetwórstwo rozwijajcie I rząd przyzna potem szczerze Że jak Hortex znów odbierze Się odbierze, zlikwiduje Czy się też sprywatyzuje Ktoś zarobi na frajerach I wieś stanie znów na zerach Problem jabłek nie jest świeży Każdy niech w rzecz tę uwierzy Jabłko zaszkodziło Ewie W Raju, jeśli ktoś to nie wie Niech więc każdy się dziś dowie To rolnicy frajerowie. Frajerowie, czy frajerzy Dziś frajerski kult się szerzy Do frajerek i frajerów W kwestii marnych tych bajerów Nowa linia polityki Ot i mamy te wyniki Obiecywać oszukiwać Trza frajerów ciągle kiwać Dziś frajerzy nawet w KRUS-ie Są do tyłu, na minusie Dobrych wieści więc nie będzie Kryzys widać teraz wszędzie Będzie dobra zaś nowina Koniec... embarga Putina POSTSCRIPTUM Nawet w marnym małym cyrku Jest komików zawsze kilku Jest to - jak z tego wynika Konkurencją satyryka Dziś się cieszą humoryści Że się im marzenie ziści Bo w satyrze coś nowego Show marszałka Sikorskiego Nowy tytuł sobie kupił Iż po prostu się wygłupił I skwitować rzecz wypada Że to straszna jest żenada Mieczysław Góra

oceń / komentuj

TYLE LAT Tyle lat jak odszedł ostatni oddech. Zniknął na zawsze w przestworzach. Tak chciał Bóg, a może był to pech. Rana głęboka w sercu jak po nożach. Uleciało życie jak bańka mydlana zostawiając tylko odciśnięty ślad. Dusza została do nieba powołana, bo przebyła na ziemi drogi szmat. Mogiłę pokrył szarozielony mech. I tylko wiatr ją czasem odwiedza. Tam nie jest potrzebny pośpiech, w polu pod lipą gdzie jest miedza. Halina Herbszt

oceń / komentuj

POWRÓT DO PANA Powrócisz do domu Pana, z którego tutaj przybyłeś. Droga będzie pokonana. Miłowałeś i grzeszyłeś. Szedłeś nią po wybojach. Wiatr w oczy wiał piaskiem. Szedłeś w trudzie i znojach nieraz z bólem i wrzaskiem. Halina Herbszt

oceń / komentuj

* * * Firmom analiz pozbawionym Kit można wciskać z każdej strony. Guzik z badacza czy chemika co nie ma w ręce odczynnika. Gdy zamiast wiedzy i doświadczeń ideologię podajemy jak Marks, jak Engels razem wzięci - szczyt iso szybko osiągniemy. Iso, co w bitwie trwa upartej przeciw ciemnościom i bezprawiu, co umie pokierować wiatrem, co słońcu wymagania stawia. Jałoweż myśli są nauki. Na nic szczegółów rozumienie. Prawdziwy skarb - to iso sztuki, zakute w stu procedur brzmienie. Isoman wie, czym ciężka praca nią firmy do zwycięstwa wiedzie. Isoman rzekom bieg odwraca - - przyrody prawa zna. Nie bredzi. W dwudziestej firmie znów to samo, znów iso pisać prezes kazał. By nam codziennie, miast patentów, wzrastała IDEOWA BAZA. Ideologia zamiast Wiedzy. Oto wyzwanie jest dla młodych ! By za pomocą Ksiąg Jakoś(c)i Mieć zbyt wysoki. I dochody. Ach po cóż uczyć się latami. Do głowy wpychać całe tomy. Wystarczy iso - samowiedza a mózg się stanie wypełniony. Bo iso lasy w pochód śle, rzekom w pustyniach płynąć każe, iso - towarzysz, iso - wódz, iso - inżynier naszych marzeń. Zwykle na końcu - sprzedaż staje, w firmie nic już się nie udaje. Isoman gada do obrazów, Normy do niego - ani razu... Adam Krzysztofowicz

oceń / komentuj

* * * Nie pisał: „wyższe” tylko: „średnie”. - I tak w hurtowni talent zblednie. Nie cierpią wiedzy w sprawnej głowie akwizytorzy i szefowie. Adam Krzysztofowicz

oceń / komentuj

* * * Nie 1-go maja lecz 1-go kwietnia! Szef wywiesił napis: „PRACA USZLACHETNIA”. Adam Krzysztofowicz

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.