zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – luty 2013

James JoyceThomas Stearns Eliot nazwał go grabarzem XIX wieku, a jego styl był zbyt nowatorski chyba nawet jak na wiek XX. Egocentryk, heretyk, pijak, zboczeniec, autor najlepszej książki, której nikt nie przeczytał. Chyba lepiej nie da się tego artysty zareklamować.

Urodził się 131 lat temu, 2 lutego 1882 roku w Dublinie – stolicy Irlandii. Był najstarszym z dziesięciorga dzieci Jana Stanisława Joyce’a i Marii Janiny Joyce. Jego ojciec pracował jako sekretarz w gorzelni, ale najwyraźniej podobnie jak syn miał duszę artysty, bo ponoć był także całkiem niezłym tenorem. Niestety w 1893 roku stracił pracę, popadł w alkoholizm i mocno zaniedbał rodzinne finanse, więc w domu przyszłego pisarza się nie przelewało – delikatnie mówiąc.

Zresztą może sformułowanie „przyszłego pisarza” nie jest najszczęśliwsze, bowiem już będąc dzieckiem, James przejawiał talent pisarski i mając 9 lat napisał wiersz poświęcony zmarłemu właśnie Karolowi Parnelli – bardzo znanemu irlandzkiemu politykowi. Później uczył się w szkole jezuickiej, gdzie był za swoje próbki literackie regularnie chwalony. Najwyraźniej postępy w dziedzinie literatury nie szły jednak w parze z jego religijnością, bo w wieku lat 16 porzucił katolicyzm.

W 1907 roku przyszły autor UlissesaJames Joyce – wydał Muzykę Kameralną (Chamber Music) – tomik zawierający wiersze miłosne i neoromantyczne. Co prawda sam autor uznał je za dzieło niedoskonałe, ale biorąc pod uwagę doskonałość dzieł późniejszych, zwłaszcza praktycznie nieprzetłumaczalnego Finnegansa Wake’a, dobrze, że wiersze te ujrzały światło dzienne. Pięćdziesiąty piąty – cóż za liczba – wybór poezji zaczniemy od utworu pochodzącego z tego właśnie tomiku, może zachęci on jakąś wrażliwą a niedoskonałą duszę, by sięgnąć po więcej.

Byłbym zapomniał, James Joyce zmarł pijany, ślepy i bez grosza 13 stycznia 1941 roku.

Witold Wieszczek

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

XXXIII Now, O now, in this brown land Where Love did so sweet music make We two shall wander, hand in hand, Forbearing for old friendship's sake, Nor grieve because our love was gay Which now is ended in this way. A rogue in red and yellow dress Is knocking, knocking at the tree And all around our loneliness The wind is whistling merrily. The leaves – they do not sigh at all When the year takes them in the fall. Now, O now, we hear no more The vilanelle and roundelay! Yet will we kiss, sweetheart, before We take sad leave at close of day. Grieve not, sweetheart, for anything – The year, the year is gathering.James Joyce

XXXIII Dziś, dziś do smutnej tej krainy, Gdzie brzmiała ongi pieśń Miłości Wyrozumiale zabłądzimy W imię minione serdeczności, Nie smutni, że wesołą była Miłość, choć tak się nam skończyła. W czerwono-żółtym stroju ptaszek Wciąż drzewo, drzewo opukuje, A wokół samotności naszej Wietrzyk wesoło pogwizduje. Liście – cóż, żaden z nich nie wzdycha, Gdy je zabiera jesień cicha. Dziś, dziś nie usłyszymy więcej Ronda i villanelli nuty, Jednak uściśnij mnie goręcej Nim nas rozłączy kres dnia smutny. Nie bądź, kochanie, zasmucona – To rok, rok mija cały w plonach.tłum. Maciej Słomczyński

ROZANIELENIE aniołku - to chyba nie do mnie bo ze mnie anioł bezskrzydły który pióra sam sobie wyrywał po jednym ale systematycznie aż została śmieszna resztka która właśnie opadła (słyszałeś ten furkot?) kiedy mówiłeś: aniołku - to chyba nie do mnie bo ze mnie anioł bez aureoli której brzęk gdzieś w starych garnkach dźwięczy natrętnie obręczą światła rzuconą w cień mówisz aniołku ty który nigdy nie widziałeś anioła - to jednak do mnie Marta Grudnik

oceń / komentuj

PRZYZNANIE SIĘ... brakowało mi ciebie słowo gdy cię nie było to nago i biednie bez wersu przy duszy brakowało mi ciebie słowo każda tajemnica - odkryta zdziwienia - nieprawdziwe i prawie wstyd że nie było na czym oprzeć skojarzeń i nie było z czym skojarzyć świata Marta Grudnik

oceń / komentuj

BEZ SŁOWA Gdy coś do mnie mówi, to jakby śpiewała! Wnet słów nie rozróżniam, tylko przed oczami mam kontur świetlisty ledwie zdjęty z ciała, jak bramę do nieba strojnego gwiazdami. Kiedy jest tuż obok... Ach jakaż pokusa! By sięgnąć bez zgody głodnemi ustami! By siąść jak do stołu tam, obok Dzeusa i jeść po królewsku pomiędzy bogami. Już prawie dotykam, prawie lica sięgam, malinowej czerwieni z jej wargi kosztuję, wnet dwie nasze gwiazdy jedna siła sprzęga, gdy jednym spojrzeniem pieszczotę wstrzymuje. Przeklęte nieśmiałość, łagodność i trwoga! Było brać i bez zgody! Porywać bez słowa! Witold Wieszczek

oceń / komentuj

DRŻENIE Pachniało wiosną, a nawet jesienią! Pachniało słońcem i deszczem! I pokój w zieloną łąkę się zmieniał i grały zaraz świerszcze. Wskazówki zegara tańcząc zwalniały i strach mnie za gardło chwytał, i w głowie wszystko mi wirowało, i słodka grała muzyka... Ręce mi drżały schowane w kieszeniach, drżał głos i drżało powietrze... Na myśl o tym nawet teraz drżą mi kolana i serce. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

WYBORY Stany Wybierają Prezydenta Z bostońskiej szkoły odchodzi po kilku latach dobry nauczyciel jeszcze wyrwie komuś kartkę w zeszycie i pozamyka okna w klasach Był dobry, jadł jabłka na lekcji i się dzielił krzyczał tylko, kiedy miał jakieś problemy i tak uczył, że wszyscy rozumieli stany wybierają prezydenta są kampanie i debaty, chwieje się planeta Ziemia i niepewnie zakręt bierze kosmos to jednak czarne zwierzę choć fizycy robią zeń pole do krykieta nauczyciel lubił dzieci, ale nie trawił tej pracy. Jeszcze jeden dzień i by się chyba zabił a teraz ma czas. Może oglądać wybory w tv Kto wygra? pytają ci, co już przegrali. Klaudia Mazur

oceń / komentuj

POCZTÓWKA Z XIX WIEKU proszę dzieci! Oto mleko i ciastka czy zechcecie być miłe? Śnieg przyjechał, śnieg przyjechał do miasta pójdziemy na rynek za godzinę ile razy na głowie nie stanę wy i tak będziecie takie same Klaudia Mazur

oceń / komentuj

W POLSCE DZISIAJ Co się w Polsce dzisiaj dzieje Wiatr historii znowu wieje O nas mówią dziś w Berlinie Splendor znów nas nie ominie Nie ominą nas wirusy I znów TV poda newsy Że się rząd nasz sam wyleczy No a Naród niech se beczy Znów zamyka się szpitale I nie leczy się już wcale No a problem jest też taki Niech wykończą ludzi raki Także problem jest niemały Że u ludzi są zawały Władzę ludzie denerwują Bo bezczelnie se chorują Jakieś strajki i protesty Na badania jakieś testy No i może ma być miło Skoro ludziom tak odbiło Dość awantur tej hołoty Pracy nie ma ni roboty Taki to świat komercyjny Solidarny i unijny Urlop już jest w NFZ-ecie Koniec limit to już wiecie Kasy nie ma i nie będzie Będzie trup się ścielić wszędzie I już tu wiadomo prawie Ciężko myślą tam w Warszawie Na leczenie mało grosza Wszystko z winy jest Bartosza Już pobladłe nasze twarze Znów dziś każdy jest lekarzem Koniec roku! Nie leczymy! A my – Naród – się boimy Mieczysław Góra

oceń / komentuj

KONIEC ROKU 2012 Już skończone świętowanie Już ucichło głośne granie Ranek dzisiaj szaro bury Niebo znów pokryły chmury Gdzieś bezdomni cicho nucą W telewizji znowu smucą Bezrobotny w bingo zagrał Tym co dziecku wczoraj zabrał Dziecko wstało dzisiaj głodne Ranki coraz bardzie chłodne A do szkoły długa droga Co tu mówić... gadać szkoda Coraz lepiej w statystykach Choć się budżet nie domyka Chociaż żyje się znów gorzej Co tu robić... o mój Boże Bóg tu spojrzał groźnie z góry I głos: kto mnie wołał? Który? A tu słychać tylko cisze I Bóg stwierdził: nic nie słyszę Pewnie ludziom nic nie trzeba Pójdę sobie znów do nieba Ach kochani... ludzie marni Bogobojni, Solidarni W telewizji ogłoszono Że znów setki dziś zbawiono I szpitali też nie trzeba Ludzie wolą iść do nieba Mieczysław Góra

oceń / komentuj

CAVA MIA Nie dopiłam kawy Nakreśliłam krzyż Na drzwiach I poszłam do szpitala Może przywrócą słuch W lewym uchu? Prawe niedosłyszy... Chciałabym usłyszeć Świergot ptaków Piękną muzykę, śpiew Krople deszczu Gotującą wodę w czajniku Jak wrócę do domu Najpierw napiję się Dobrej, mocnej kawy - Przecież to nie koniec świata Regina Nachacz

oceń / komentuj

KOMPOT Pachnący, lekko-słodki Kwaskowaty, śliwkowy Wiśniowy albo truskawkowy O smaku nieba, wspomnienie Niedzielnego obiadu Przy rodzinnym stole I jeszcze grysik na mleku Serwowany z uśmiechem Przez prawdziwe anioły Moje serce wzruszone Wdzięczne łzy ociera Za piękny pobyt w szpitalu Regina Nachacz

oceń / komentuj

ŚWIĄTECZNIE… Nie zawalił się mój świat, bo choinka trochę krzywa i komplet lampek nie pali – Anioł także nie oszalał, lecz zatańczył zamyślony... obok szopki usiadł nad albumem ze zdjęciami – pochylony... Kolędować będę z sercem zeszłorocznym twardym, piernikowym – pastelowe sny przywołam gdy wieczorem gwiazdki makowe na sianko Tobie – pod poduszkę włożę... Anna Strzelec

oceń / komentuj

TRZEJ KRÓLOWIE Przybyli dostojni na zwierzętach utrudzonych, pokornie swe dary rozkładali – ptak z Aniołem w duecie zaśpiewał szeleściły cykady... Mirrę, która wiarą się stała balsamem dla ran uzdrowienia i tęskniącej duszy. Kadzidło? O, Bharath Darshan - nadzieją i obietnic wypełnieniem słodko w stajence zapachniało. I złoto serdecznie... Uśmiechnął się chłopczyk a Maryja błękitna, spod rzęs pogodna, atłasowa - monety zebrała, i dzieciom proszącym o zmiłowanie w drodze dalekiej rozdawała. Anna Strzelec

oceń / komentuj

* * * nowa przeprawa przeciągam się przez środę w łupinie słów Aleksander Pietraszunas

oceń / komentuj

* * * przekwitły sploty wnet krople na jej plecach zlodowacieją Aleksander Pietraszunas

oceń / komentuj

* * * Poeta wielkiej klasy z Wiochy zalecał się raz do ładnej Gochy. Zabrakło rymiku. Narobił krzyku. Miejscowi pękali z radochy. Halina Herbszt

oceń / komentuj

* * * Jeden kundel z Ełku ukrył się w pudełku. Ukradł raz kość. Robił na złość. Przebywa w piekiełku. Halina Herbszt

oceń / komentuj

POWSTANIE LISTOPADOWE 1831 Batalion Kurpiów ... Grozę – Moskali nieci Koszą niczym łan ... Pora dziś zbiorów ? Tak wielu dziś poległo Zapłaczą dzieci ... Przeciw Carowi ! Kto siał wiatr zbierze burze Giną żołnierze ... Dziś za swe krzywdy Zamiast wrogiego Cara Zabić ... Moskala ! Sylwester Cybort

oceń / komentuj

TEMPLARIUSZE II Filip oszalał ? Walczą z Saracenami ... Gdzie tu jest zdrada ? Mamy złamać miecz Chroniący nas przed zgubą ? Rzucać na stosy !? To nasi krewni ... Wszak przysięgali wierność Naszej Koronie ! Niech zmienią nazwę ... Są pod opieką Króla Niech walczą dalej ... Sylwester Cybort

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.