zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – wrzesień 2016

Cyprian Kamil NorwidCyprian Kamil Norwid – właściwie Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid – poeta, dramatopisarz, prozaik, rzeźbiarz, malarz. Urodził się 24.09.1821 roku w miejscowości Laskowo-Głuchy. Matka Ludwika z domu Zdzieborska, ojciec Jan Norwid herbu Topór pracował jako urzędnik.

Po śmierci matki w roku 1825 opiekę nad Cyprianem przejęła babka. Po przeprowadzce rodziny do Warszawy Cyprian uczęszczał do gimnazjum w latach 1831–1832 i 1834–1837. Następnie rozpoczął naukę malarstwa i rysunku. W 1842 roku wyjechał za granicę. Początkowo podróżował po Europie, był w Dreźnie, Norymbergii, Monachium, Weronie, Florencji. W Rzymie podczas bierzmowania przybrał sobie imię Kamil. Również w Rzymie przeżył nieszczęśliwą miłość. Podczas pobytu w Berlinie w 1846 roku został na krótko aresztowany z powodów politycznych. W 1849 udał się do Paryża, a następnie do Nowego Jorku, gdzie nie mógł się utrzymać z rzeźby i rysunku. W roku 1854 osiedlił się na stałe w Paryżu.

Norwid jako poeta zadebiutował w roku 1840 w prasie warszawskiej. W 1851 roku publikował utwory w poznańskim „Gońcu Polskim”. Do najważniejszych poematów Norwida należą: „Promethidion”, „Quidam” i „Rzecz o wolności słowa”. W latach 1865–66 powstało wiele wierszy, z których najbardziej znane „Bema pamięci żałobny rapsod” i „Fortepian Chopina” należą do tomu „Vade-mecum”. W dorobku Norwida są dramaty „Wanda”, „Krakus. Książę nieznany”, „Słodycz”, „Aktor. Komediodrama”, „Pierścień Wielkiej Damy, czyli Ex-machina Durejko”, „Kleopatra i Cezar”, „Za kulisami”, nowele „Ad leones!”, „Stygmat”, „Tajemnica lorda Singelworth”, „Archeologia” oraz powieści między innymi: „Wesele” (1847) i „Szczesna” (1854).

Norwid chciał wyjechać do Florencji w roku 1877, co nie było możliwe ze względu na stan zdrowia i na sytuację finansową, ponieważ książę Czartoryski nie udzielił obiecanej pożyczki. W związku z tym zamieszkał w Domu św. Kazimierza. Nadal tworzy” i angażował się w sprawy polityczne. Zmarł 23.05.1883 roku w Paryżu.

W kąciku poetyckim dwa utwory autora: „Moja Ojczyzna” i „Moja piosnka II”.

Halina Herbszt

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

MOJA OJCZYZNA Kto mi powiada, że moja ojczyzna Pola, zieloność, okopy Chaty i kwiaty, i sioła - niech wyzna Że - to jej stopy. Dziecka - nikt z ramion matki nie odbiera Pacholę - do kolan jej sięga Syn - piersi dorósł i ramię podpiera To - praw mych księga Ojczyzna moja nie stąd wstawa czołem Ja ciałem zza Eufratu A duchem sponad Chaosu się wziąłem Czynsz płacę światu Naród mię żaden nie zbawił ni stworzył Wieczność pamiętam przed wiekiem Klucz Dawidowy usta mi otworzył Rzym nazwał człekiem Ojczyzny mojej stopy okrwawione Włosami otrzeć na piasku Padam: lecz znam jej i twarz i koronę Słońca słońc blasku Dziadowie moi nie znali też innej Ja nóg jej ręką tykałem Sandału rzemień nieraz na nich gminy Ucałowałem Niechże nie uczą mię, gdzie ma ojczyzna Bo pola, sioła, okopy I krew, i ciało, i ta jego blizna To ślad - lub - stopy Cyprian Kamil Norwid

MOJA PIOSNKA II Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba Podnoszą z ziemi przez uszanowanie Dla darów Nieba.... Tęskno mi, Panie... Do kraju tego, gdzie winą jest dużą Popsować gniazdo na gruszy bocianie, Bo wszystkim służą... Tęskno mi, Panie... Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie, "Bądź pochwalony!" Tęskno mi, Panie... Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej, Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie, Równie niewinnej... Tęskno mi, Panie... Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia, Do tych, co mają tak za tak – nie za nie, Bez światło-cienia... Tęskno mi, Panie... Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi? I tak być musi, choć się tak nie stanie Przyjaźni mojej... Tęskno mi, Panie... Cyprian Kamil Norwid

ŻER Wbijam Ci zęby w szyję i w żyły wpuszczam jad, już cała drżysz jak liście, kiedy je pieści wiatr, już leżysz niby martwa, w bezruchu trwożnym tkwisz, a prócz mych ust nic nie ma, prócz pieszczot nie ma nic... Ruch piersi tylko zdradza, że jeszcze chwytasz tlen, szybszy niż zwykle oddech i dłoń co wbija w pień paznokcie – jakbyś chciała sama uszczypnąć się, że wszystko to się dzieje, że to nie tylko sen! Całuję, pieszczę, ściskam i nie przestając truć, pożeram Twoje serce, wyciągam z czaszki mózg, wyrywam obie nogi, zlizuję resztki krwi... Na deser zjem Twe oczy, nie zostawiając nic! Dlaczego nie uciekłaś, gdy zaczynałem truć? Bez Ciebie jak morderca samotny jestem znów! Witold Wieszczek

oceń / komentuj

ECH! CÓŻ TO BYŁY ZA OCZY! Ech! Cóż to były za oczy! Były naprawdę, czy śniłem? Więcej ich nie zobaczyłem... Ech! Cóż to były za oczy! Jak uwiązała swe włosy ani jej ust – nie pamiętam... Czy miała dekolt sukienka? Widziałem tylko te oczy! Nie wiem, jak miała na imię, nie wiem, czy też mnie widziała, ani czy w młodej dziewczynie jak we mnie dusza zadrżała i szepcze do snu każdej nocy... Ech! Cóż to były za oczy! Witold Wieszczek

oceń / komentuj

MODLITWA Manipuluj mnie tak słodko, manipuluj pieszczotliwie! Szczebiotliwie manipuluj mnie i tkliwie! Twoją wargą, twoim palcem, przez ekrany tak, jak w bajce! Boska wizjo – hipokryzjo, manipuluj, manipuluj mnie! Manipuluj mnie, sąsiedzie, manipuluj przy obiedzie! W ciepłej biedzie, manipuluj mnie, zły świecie! Twoim nosem, twym językiem, w twoją czeluść niechaj zniknę! Telewizjo – kosmowizjo, manipuluj, manipuluj mnie! Wkładaj w moje ręce kartki, wkładaj w usta pyszne hasła, Wtedy będę cała z masła, pieszczotliwa i wygasła, Zmanipuluj wielkim cyckiem, zmanipuluj kroczem mnie! Niech cię ssę z baneru miasta, ulep, ugnieć mnie jak z ciasta! Telewizjo – hipokryzjo, boska wizjo – kosmos blisko, Manipuluj, manipuluj! Zmanipuluj słodko mnie! Joanna Burgiełł

oceń / komentuj

METAF. XXI I gdzie się podziała? Jeszcze z króweczką na łączce traweczkę skubała, Jeszcze jej w rzeźni na głowę krew świnki kapała, Jeszcze się z wołem pod stołem do syta nażarła, A potem z nim razem tak nagle umarła? Trwała sobie raz w harmonii, Raz w chaosie, raz w agonii, I nagle po prostu zanikła. A może schowała się w śmieci? A może skoczyła do zsypu? Gdzie siedzi? Jakiego jest typu? Może gada z pogodynki Ustami tej pani Z oczami blondynki? Może tańczy w markecie z nabiałem, Może świeci w reklamie gołym ciałem, A może po prostu jej nie ma? Kiedyś siedziała gdziekolwiek, Czy w bogu, czy w gwiazdach, czy w krowie, Drżała też na hasło „człowiek”. A teraz zapytam „gdzie jesteś?”, nie powie. Panna Metaf. oniemiała. Panna Metaf. się poddała. Poza mną jej nikt nie szuka. „Nie ma czasu!” - licznik stuka. Najważniejsze na świecie zakupy w markecie! Panna Metaf. się poddała. Teraz widzę już, gdzie zwiała. Choć jej się to nie podoba, Zagrzebała się w podrobach. Tu pierś kurza, a tam noga. Stąd klientom patrząc w oczy, głosi boga. Joanna Burgiełł

oceń / komentuj

OGŁOSZENIA DROBNE wynajmę (nie)pokój z widokiem na  bez Ciebie Magdalena Wojciechowska

oceń / komentuj

DEMATERIALIZACJA blednie mi kolor Twoich ust w głowie, głos w szept, a szept w ciszę się rozpływa, tracę pamięć na Twoje dotyki. z każdą kolejną nocą gasną mi Twoje oczy.  z każdym kolejnym świtem zapominam Cię coraz bardziej...  a gdy już serce przestanie mi drżeć w rytm Twojego, wtedy cały we mnie znikniesz... Magdalena Wojciechowska

oceń / komentuj

* * * Lubię jeździć na Hel  tam gałęzie wiatraków  wciąż zamiatają morze Hałaśliwe cokolwiek licytują się z mewami  o długość swoich skrzydeł Odwracam klepsydrę z piaskiem czas się sypie złotymi ziarnami  chrzęści między zębami przeszkadza Asia Skowronek

oceń / komentuj

* * * nim się z nią pogodzę uśmiechnę się palce w trawie utopię pyłem księżycowym stopy obsypię by przystanęły w końcu i posłuszne były kiełbie we łbie na śniadanie zjem i pewnie już nie wrócę właśnie tak tak chcę Asia Skowronek

oceń / komentuj

LEKCJA GRY NA PIANINIE stukasz na moich kręgach swój ulubiony rytm toccaty w sensualnym preludium z wdziękiem podupadłej gracji wprawiam jak samum w drżenie dwa półksiężyce twoich nadętych dumą warg przed tobą w palmowy wachlarz rozpinam się z prędkością światła na krosnach ocieram się włochatą łapą pumy o czerwony pień pod pionującym się nade mną sklepieniem w domyśle – niedokarmiony może zliżesz tłuste wonne mleczko z miąższu gdy twoja mrzonka o nas dwojgu przetnie skorupę kokosa dyszących z gorąca jak jaszczurki o nektar w upale licz literalnie na liczydle z kręgów ile twoich oddechów koziołkuje saltami po mojej odlanej z platyny skórze ile klawiszy magnetronu dwóch niezgranych jeszcze serc wprawia w kolisty ruch nasze lędźwie na podświetlanej paschałem klawiaturze licz póki nie zrozumiesz że jedno z nich szamoce się z bólu pod wirażami żeber drugie wachluje się między smukłymi łydkami palmowane w twoich rękach bierze w namiętności tusz chłepcz życiodajną wilgoć z pęknięcia ziemi i wyostrz mój spłoniony wzrok fallicznym szeptem dzięki czemu poczuję do bólu że okrywa mnie ciepłą angorą w crescendo wypocone z lęku i pali żywcem twój wysokopienny tors od teraz pragnę warować już zawsze jak gitarowy podnóżek u twoich kolan sandał u twoich podeszew stóp coraz śmielej w komunii z chlebem twojego ciała pachnącym miłosnym zakwasem Olga Katarzyna Lachowska

oceń / komentuj

SYRENIE DZIECI naszym syrenim dzieciom wyrosły długie stopy ogony rozprysły się w morską pianę przestały ścigać się w labiryntach z koralu nie lonżują kiełznanych przez popręg morskich koników w wodorostach nie rzucają w siebie rozgwiazdami pod rękę maszerują przy nas sztywne w słomkowych beretkach dla ochrony przed żarzącym słońcem które spaliło na wiór ich ogony prowadzimy je ku ciemności dźwigając na barkach brzemię winy wydaje się zapomniały kim były naprawdę woda unosi ich piski niepodobne do śpiewu syren nad bezdomną meduzą w zagłębieniu piasku pod lazurem przejrzystym jak duch przywiązany do drzewa przez grzech czy ich słabe syrenie serca są dość silne by znieść nacisk słońca i nostalgii? nadgryzając winną renetę złamaliśmy tabu po raz pierwszy zostawszy rodzicami uważaliśmy za błąd ten stan błogosławiony nie czując wagi ich srebrzystych płetw zatraciliśmy wrażliwość na prawdę gdzie zostawiliśmy ją i nasze syrenie dzieci? cienie pulsujące na wodzie Olga Katarzyna Lachowska

oceń / komentuj

DLACZEGO TY zakochałam się w tobie dlaczego – kto mi powie to było zimą śnieżynki w głowie wiosną – ptasia pora nastała – rozśpiewałam się cała lato pełne płatków różanych w każdym ty wirujący k o c h a n y jesienią wszystkie barwy i liście życzyły nam najszczerzej uroczyście a potem pobłądziliśmy w szukaniu i tylko wrony kraczą o rozstaniu Barbara Baldys

oceń / komentuj

FRUSTRATA ZAPISKI NA NIEBIE /SONET NIHILISTYCZNY/ Jest siła we mnie – jasne – tylko ją wyłuskać skrzętnie, nie naruszając substancji, a plewy starte na ekomiazgę wysłać do przetwórstwa; legalnie wyrównany deficyt pieniężny. Tych mało zawsze; łatasz dziury i kulejesz. Serce już nie chce słuchać rozumu. Rozsądek mam w wielkim poważaniu. Co z tego, że przejem wszystko – uwolnię pamięć od kilku pamiątek. Pozostanie mi guzik z pętelką – tych dwoje wypełni dna kieszeni – tudzież figa z makiem; z pasternakiem też lubię. Wargi w smaku takim zanurzę po horyzont rozkosznych zapomnień. Gdy żniwiarz bez pardonu za gardło mnie złapie, nie pomoże i siła łuskana starannie. Barbara Baldys

oceń / komentuj

WRZEŚNIOWY ZACHÓD SŁOŃCA po jasnym i ciepłym dniu wrześniowym słońce rozlało się czerwienią na zachodnim niebie wracam z górskiej przechadzki zmęczony ale radosny pijąc łapczywie ten obraz namalowany przez Boga czy przyrodę nie wiem mija mnie kot chwiejnym krokiem pijany jak ja tym cudem natury co to takiego pyta kobieta przed domem pokazując na ociekający sokiem z arbuza zachód słońca cokolwiek by to było z pewnością potrafiło nas zauroczyć i pokazać że zachody też mogą być piękne Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

W LESIE las wrześniowy czysty zroszony złocistymi promieniami słońca przeszyty gościnny grzybami i czarnymi jeżynami pełen ciepłych gestów przepędza zmartwienia i smutki koi świeże rany jakże jest spokojny dzisiaj jak w wyśnionej bajce i tylko ten krzyk odległy samotny żałosny jakiegoś koziołka sarny czy owcy który odłączył się od swego stada-rodziny błąka się przerażony na stokach płacze i woła Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

* * * wtedy lubiłam czerwone sukienki długie do ziemi z gładkiego jedwabiu pieściły uda jak czuły zalotnik kochałam biegać po makowej łące śmiać się jak tylko dzierlatki potrafią i świat rozjaśniać blaskiem ciemnych oczu teraz uwielbiam siedzieć nieruchomo uciszać usta czerwoną pomadką taplać się w myślach jak mucha w oleju kiedyś nastanie cudowne zamglone wejdę tam w białej sukni piękna nieprzytomnie będzie jak wtedy jak teraz jak zawsze nie wyjdę stamtąd z(g)asnę JoAnna Idzikowska-Kęsik

oceń / komentuj

PŁYNNOŚĆ chciałabym umieć kochać naprawdę bezwarunkowo nieoczekująco po prostu nie kusić przypadku obejść  wszystkie kiepskie scenariusze być z tobą bez względu na inne możliwości ominąć rachunki (nie)prawdopodobieństwa rozdrapać strupy myśli trzymanych na uwięzi robić głupstwa pisać bzdury grzeszyć jak Pretty Woman w hołdzie pięknej Eunice wpompować z siebie w ciebie do ostatniej najmniejszej kropli krew to przecież tylko woda z dodatkową porcją zaczerwienionych emocji a one płyną swoim nurtem nad przepaścią czasu którego tak mało tak bardzo mało dla nas JoAnna Idzikowska-Kęsik

oceń / komentuj

SPÓDNICA PAPUSZY Biało-czerwono-czarna Stara spódnica Papuszy Ze wszystkich kwiatów świata Gdzie ona jest? W leśnej głuszy? Szyła złotą muliną Barwnym wędrując taborem Szuka w górach, dolinach Nad ranem, czarnym wieczorem Utulił sen Cygankę - Widziała wiewiórka płowa Pod lasem piękną łąkę - Spódnica trójkolorowa! Refren: Bahtałka Romałka, śpiew Zalotne oko i brew Bahtałka Romałka, śmiech Dorzućcie do ognia drew Batałka Romałka, ech Wędrowna cygańska krew! Regina Nachacz

oceń / komentuj

LATO W SŁOIKU Minął lipiec, minęło lato Sierpniowy upał, zimniejszy wiatr Słoneczko śpiewa hymny kwiatom Wieczorem burza rozsiewa grad Minął sierpień, minęła laba Wrześniowy chłodek, jesienny dzień Dorodny kasztan z hukiem spada Kobierzec astrów uśmiecha się Minął wrzesień, minęła chwila Październik deszczem powita nas Herbata z ciastem czas umila przemiły wieczór kolejny raz Refren: Zatrzymam cię lato na zimę W słoikach na miód, na dżem, na sok Na strychu mieszkaj za kominem Słodziutko przez cały boży rok! Regina Nachacz

oceń / komentuj

JAKIE SĄ DZIEWCZYNKI? Dziewczynki – Stroją śmieszne minki, Noszą różowe sukienki Szepczą sobie do uszka Nie zostawią okruszka Malują usta szminką mamy Myślą, że my- chłopcy coś im damy. Dziewczynki – Piszczą niczym ptaszynki Noszą śmieszne fryzurki Łączą ze sobą sznurki Bawią się w klasy Nie jedzą kiełbasy. Gabriela Molesztak

oceń / komentuj

JACY SĄ CHŁOPCY? Chłopcy – Podjadają ciągle dropsy Czasem przytną wełnę owcy Bawią się w żabie podskoki Pytają nas – dziewczynki, co to koki Podkradają tacie śrubki Robią wciąż domowe próbki. Chłopcy – Myślą, że przybędą obcy, Wciąż brudzą ubrania, A mama ich gania Malują po płocie I kąpią się w błocie! Gabriela Molesztak

oceń / komentuj

SPÓJRZ Spójrz Na żyzne pola, łany zbóż i lasy sosnowe. W nich grzyby, jagody i krzewy malinowe. Spójrz Na morskie fale Bałtyku, gdzie woda szumi. Dziś swojej radości żaden Polak nie stłumi. Spójrz Tam są piękne wysokie góry, skały i szczyty. W nich jest polski biały orzeł mocno wryty. Spójrz Na krainę tysiąca jezior, tam świeże powietrze. Dzielnych żołnierzy w pamięci nikt nie zetrze. Spójrz I się ciesz, że rano wstajesz w wyzwolonej i witasz dzień w naszej Polsce obronionej. Halina Herbszt

oceń / komentuj

RODZINNE GNIAZDO Jest takie miejsce na ziemi, za którym zawsze tęsknimy i wspominamy latami wszemi kraj, bo z niego pochodzimy. Jest takie miejsce w nas, w którym mieszka miłość. Ono przypomina nam las, dom i każdą pochyłość. Jest takie miejsce na niebie, do którego wznosimy ręce, gdy jesteśmy w potrzebie lub będziemy w podzięce. Jest takie miejsce na ziemi, do niego zawsze powrócimy, bo rodzinne gniazdo uziemi, nawet gdy się oddalimy. Halina Herbszt

oceń / komentuj

ŁADNY NUMER – 100 Przy kominku siedząc sobie Baśń prawdziwą dziś Wam skrobię Najpiękniejszą baśń na świecie O wspaniałej tej Gazecie. LIBERTAS.PL świętuje Serce me się więc raduje Że tu byłem i pisałem I też czasem się wzruszałem Na liczniku jest już setka Więc życzenia są od Mietka I na takie właśnie racje Ślę Redakcji gratulacje. Jam z natury bardzo skromny A tu zaszczyt mam ogromny Moje wiersze wydumane Są czasami drukowane. Przy tych rymach ich miałkości Mam niepokój o jakości Jaki przekaz i sens treści I w ogóle co wiersz mieści. Jaka myśl jakie konkluzje Metafory i aluzje I co z treści też wynika I czy w puencie jest logika. Bo miesięcznik pełna gala Wenę twórczą wnet rozpala I rozbudza namiętności Czyniąc ludziom ful radości Naczelnemu i Redakcji Życzę twórczej lewitacji Aby poziom wciąż wysoki Sięgał Gór aż po obłoki. Góry są tu symbolicznie No bo w Górach zawsze ślicznie Z życzeniami pełną furą Bo ja jestem zawsze Górą. Każdy mądry też dopowie By pomysłów było mrowie I jak wartka bystra rzeka Nurtem ludzi swym urzeka Tak by w nurcie naszej prasy Były same rarytasy Wiersze żarty komentarze I myśl złota jakaś w darze Życie cudem jest na ziemi Może tego nikt nie zmieni Więc są cuda i są baśnie Jest Libertas.pl właśnie. Jak to w bajkach często bywa Są i czary i są dziwa Uniesienia też miłosne Chwile miłe i radosne. I niech zawsze tak to będzie Tu i ciągle no i wszędzie Niechaj słonko nam wciąż świeci Wiersze niech piszą poeci. By kłopotów było mało I by wszystko pasowało By się sprawy układały I by czas był wciąż wspaniały Tu dopowiem teraz skrycie Bajki pisze samo życie Więc by bajka ta wspaniała Zawsze trwała. Trwała.. Trwała. POSTSCRIPTUM O Libertas napisałem Tak od serca jak umiałem Ciut banalnie może przecie Więc wybaczcie zaś poecie „Poecie” - to metafora Rzecz wyjawić przyszła pora Zwykłe słowa się spisuje I już samo się rymuje. EPILOG Wierszyk też ma pewnie blaski A więc proszę o oklaski O oklaski jakieś brawa Jak zabawa to zabawa. Bo jak wszyscy dobrze wiecie Tak wędrując po tym świecie Mamy różne ważne chwile Szybko miną no i tyle. Mieczysław Góra

oceń / komentuj

OLIMPIADA W RIO Pisać bowiem tak w zasadzie Trzeba dziś o olimpiadzie O zmaganiach i marzeniach O euforii uniesieniach. Wszak wiadomo że tak było Iż się władcom różnie śniło Że ludowi było trzeba Dawać igrzysk dawać chleba. Z chlebem różnie to bywało Czasem chleba było mało A igrzyska sami wiecie Były zaś i są na świecie... Fajerwerki sztuczne ognie I lasery i pochodnie A szczególnie też się liczy Święty ogień i blask zniczy Starożytni już wiedzieli Że skłonności ludzie mieli Do hazardu i podniety Były biegi i sztafety. Różne w sporcie były mody Różne były też zawody Skoki w dal wzwyż i trójskoki Przez płot nawet niewysoki... Wyścig horror wręcz batalia Magdalena i Natalia W wioślarstwie One wygrały Złota innym nie oddały. W Rio de Janeiro fiesta Finał trasy i orkiestra Gra Mazurka Dąbrowskiego Święto sportu jest polskiego Maria Joanna Monika Agnieszka - co zaś wynika Także medal a wręcz cztery I tak dalej trzymać stery. Będzie pięknie i wspaniale Nowe będą też medale I Anitka złotą będzie Padnie rekord mówią wszędzie I padł rekord co tu gadać Poszło pięknie proszę siadać Znów Włodarczyk świat szokuje Cała Polska z Nią świętuje. Małachowski dyskiem rzucił I z medalem do nas wrócił Pawła Fajdka - chłopa szkoda Taka sportu to uroda... Oszczepniczka wiele warta Maria Andrejczuk choć czwarta Mówi w sportowej złości Że medal wygra w przyszłości M. Michalik brąz wygrała Bo wytrwała i wspaniała W srebrze też nie mamy braku Walczukiewicz ma w kajaku. Oktawia i Wojciech brawo I też Majce poszło klawo Tyle wątków w sporcie jeszcze Że nie wszystko dzisiaj zmieszczę Maja Ona na rowerze Znakomita w każdej mierze I to sprawa jest nienowa Że dziewczyna medalowa. Sam kolarstwo uprawiałem I się z wiatrem też ścigałem Ile czyni to radości Urok jazdy i wolności. Będą nowe zaś medale Będzie wzniośle i wspaniale Może pokój zapanuje Wam i sobie to winszuję. POSTSCRIPTUM To był polski taki wątek Taki świata jest porządek Że Igrzyska trwać wciąż będą Bo są bajką i legendą. EPILOG By nie szkodzić więc legendzie Epilogu dziś nie będzie Z nandrolonem. Prowokacje. Czas pokaże kto miał rację. Mieczysław Góra

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.