zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – sierpień 2016

Nowiny SzląskieTobiasz Stullich był ludowym mazurskim poetą. Urodził się 20 lutego 1841 roku we wsi Stacze, w powiecie ełckim jako syn Andrzeja Stullicha i Reginy z domu Czybulki. Stullich ożenił się z Charlottą Kieragga z sąsiedniej wsi i miał syna Fryderyka, który po śmieci ojca przejął gospodarstwo. Tobiasz Stullich mieszkał przez całe swoje życie w Staczach. Zajmował się rolnictwem, był wójtem oraz członkiem ewangelickiej rady kościelnej.

Pisał wiersze obyczajowe, poematy, pieśni religijne, utwory o przyrodzie (między innymi: „Pieśń wiosenna”, „Wiosna”, „Pieśń na lato”), a także wiersze okolicznościowe. Poza tym tłumaczył i przerabiał teksty z polskich wydawnictw.

W roku 1884 Stullich zadebiutował w wydawnictwach Marcina Giersza (Gerssa). Publikował w „Gazecie Leckiej” i w „Kalendarzu Królewsko-Pruskim”, jak również w „Nowinach Śląskich”. Od roku 1906 był współpracownikiem „Mazura”. Tobiasz Stullich zmarł 14 lipca 1908 roku w Staczach.

W kąciku poetyckim przedstawiamy wiersz zatytułowany „Pieśń na lato”, w którym poeta radośnie wychwala przyrodę oraz fragment utworu „Na zakończenie siewu”.

Halina Herbszt

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

PIEŚŃ NA LATO Jak wdzięczny, radosny jest świat koło nas. Jagódki jak śliczne, zieleni się las. A olsza w potoku przegląda się k'nam, Ocienia rybeczki, co pluszczą się tam. Murawa zielenią jak zdobi ten świat Perłami jak kryształ osrebrzon wszech kwiat. Jagoda się barwi, uśmiechu ma znak. I kłosy rzenieją, rozkwita już mak. Tam w lasku brzozowym jak miły ten szum. Tam w krzaku zielonym tkwi malinów tłum. A pszczółki brzęczące zbierają tam miód, A ptastwo wesołe używa swych gód. Jak śliczny, wspaniały jest każdy dziś dzień. W słonecznym upale domek daje cień. Dziateczki radośnie okrążają mię. Za wsze te rozkosze Boże, wielbię Cię. Tobiasz Stullich

NA ZAKOŃCZENIE SIEWU Błogosław Boże uprawionej roli, Skrapiaj ją deszczem z dobrej Twojej woli. Daj w nią nasieniu wsianemu wygodę, Dobrą pogodę. Ubraniaj gradu, wielkiej nawałności. Daj z prac rąk naszych dosyć nam żywności, Bym czasu żniwa radośnie zbierali, W gumna dostali. Ach, jak wielmożnie sprawiłeś to Boże, Iż ziemia wraca nam wysiane zboże, Że tylko wiernie przyglądając roli, Żyjem z Twej woli. Bowiem nie w naszej to zależy mocy, Iż we dnie grzeje, rosą skrapia w nocy, A już to rośnie słoma i kłos rodzi, Chleb nam przywodzi. Tobiasz Stullich

XVII (SŁOŃCE MOJE) Nawet Febus się cieszy z naszego spotkania, gdy czarne chmury z nieba w dalekość przegania; tuż ptaszek zabłąkany ciepło dla mnie śpiewa, chociaż śniegi marcowe bielą jeszcze drzewa... Głodni jak te ptaszyny zaraz się spotkamy na ścieżce, która wiedzie do tajnej aśramy, gdzie mnie własnym swym ciałem napoisz, nakarmisz w świetle wcale nie postnych czerwonych latarni. Żeby móc tam pozostać, daleko od świata, spędzając całe noce na świętych obiatach, całe dnie medytując, jak swe ciała splątać w jedną masę energią podobną do słońca! Żeby móc tam zapomnieć, że mi kiedyś zgaśniesz, by jakieś obce niebo rozradować brzaskiem. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

XXII (PORANEK) Już jestem. Już nie płacz. Już bardziej niż wcześniej mam duszę i ciało, mam myśl Twą i rękę, mam wstyd, co go w słońcu z Twych piersi zerwałem i oddech, gdy leżysz tuż przy mnie nad ranem. Już jestem. Nie pytaj, gdzie byłem. Już jestem Twą krwią, Twoim płucem i w płucu powietrzem, tęsknotą, pragnieniem, co dusi i pali, rozkoszą i jękiem, gdy więźnie Ci w krtani... Już jestem i będę. Zrastają się palce, mieszają się oczy, sny stają się calsze, składają się słowa i siły wzrastają, i jest nas w nas więcej, niż wcześniej bywało! Już jesteś i śmiejesz się do mnie! Już wstaję! Już budzisz się we mnie jak dobry poranek. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

J JAK PRZYJAŹŃ nie zliczę naszych litrów wypitych wódek, wspólnych kroków stóp po chodnikach, kolan po kamieniach, twarzy po ziemi. sprawdzonych „możesz liczyć” od gdy brakuje na chleb, po gdy rozpieprzasz się na milion kawałków... i godzin z klejem w dłoni. skrajnych różnic w charakterach przy zbieżności poglądów oraz wojen na argumenty, by dotrzeć do łba, gdy się tak bardzo zakuwa. i tych wszystkich nie popieram lecz wspieram, nie akceptuję lecz jestem... Magdalena Wojciechowska

oceń / komentuj

NOCNE DYSONANSE nocami najbardziej potrafi obudzić samotność. cisza pościeli bez oddechu Twojego snu... łóżko wypełnione po brzegi zimnymi dotykami tych wszystkich braków Ciebie... Magdalena Wojciechowska

oceń / komentuj

HERBATA Niechaj Pan dziś będzie miły i zostanie na herbacie! Wieczór ciszy nam uchyli, noc wygłuszy; niech Pan da się choć na jeden łyk zaprosić – niech herbatą usta wzniosą toast – ustom nigdy dosyć wypełniania się rozkoszą. Ale cóż to – Pan wychodzi? Mówiąc, że się szklę daremne, że ta noc tęsknotę zrodzi, że na zgubę gna sumienie? Wyjść? Tak przecież nie wypada... Już! Na stół herbatę składam! Kasia Podziemska

oceń / komentuj

OGRÓD Mieliśmy ogród pośród wzgórz i dzikich róż rozkwitłe krzewy, które czuwały, by wśród snów ciała tęsknotę móc uśmierzyć. Aż skostniał krzew i zamarł sen, bo przyszedł mróz jak zła godzina i świata zieleń obmył cień, co z samotnego dżdży naczynia... Bo niebo nawet jakieś złe wciąż chmury groźnie poniewiera – bo niebo też samotność żre, gdy świat, niby nasz sen – zamiera. Kasia Podziemska

oceń / komentuj

BITWA jedna bitwa wygrana został spokój w klejącym upale zielenią się upajam stojąc na balkonie wchłaniam upragnioną ciszę na karku czuję leniwy marsz potu jak ryba wyrzucona na brzeg łapię oddech zbieram siłę na finał Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

PEŁNIA Kolejna wspólna noc kusi fantazjami czekałam na ciebie byś nagi w blasku stanął tęsknotą malowałam dni miękkim światłem wejdziesz we mnie otulisz myślą ponad chmurami zerkniemy na świat na skraju  usiądziemy zamknięci w ciszy i będziemy w sobie trwać Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

NA POŁUDNIU LUIZJANY prawo pięści jak włókno bawełny uprawia się gdy katorżniczy dzień zaczyna zasklepiać się o zmierzchu ciągną z mozołem kosze kreolskie robotnice w wyklętym zapachu bawełnianej ziemi obwisły im piersi w ciemności nasłonecznionego dnia łuskane z dziur w drelichu napięły się patyki nóg batożone przez jadowitą duchotę i satyra w plantatorskim kapeluszu a ich języki obłożone od próśb o bunt o bezbolesną noc dla ich zgiętych w pałąk pleców dawniej dziewczęcych i prostopadłych do lekkości do mocy słońca ich wolność stębnowana batem miota się w obroży niczym czarnoskóry latawiec z zawiści o nieważkość wiatru i niepodległość much co obsiadają wystającą z pala kość pamiętane jak dymne światło przez kwarc sprzed bawełny sprzed udręki przy wtórze spirituals Olga Katarzyna Lachowska

oceń / komentuj

SARABANDA mistrzu muzyki nie zniosę dłużej twoich ciągłych wyjazdów do ziem świętych i nieświętych nie będę do znudzenia niańczyć myszy w wolnych chwilach gdy przyjdzie na mnie sen głośny jak grzechotka stłukę moje wotum ufności – glinianego kogutka ze strzelnicy od ciebie i figurkę buddy z indyjskiego kramu zastawię na ciebie łapkę z drutu bez ostrzeżenia tymczasem metaliczny chichot trącanych tipsami strun nie ucichł na zawołanie echo ciągnie mnie tonącą spod tysięcy stóp samotności pomrocznej za półrybi ogon jak palacz na głodzie bez gilzy z meksykańskim tytoniem czekam nie szkodzi że bez hełmu wróć na okulawionym mule czystszy w łachmanach i mądrzejszy o cztery lata bębnij i bębnij sarabandę bitewnym tremolo ożyw proszę moje szczątki wybielone jak kora drzewek owocowych przed ranami które osypał strzelniczy proch napełnij ostrą jak chilli wonią sień uzbroję się w cierpliwość mam odwagę by stopić czekoladę samowoli za symbol oddania uznać swoją decyzję na tyle dojrzałą by w nosidełku rozkołysać dla ciebie jasność istnienia położyć dwa palce na jojo kołaczącym wzruszeniem wbić samej sobie osinowy kołek i za falochronem z tui tańczyć do ciszy rumbę topless tak długo aż rzucisz cień przez mysią szczelinę Olga Katarzyna Lachowska

oceń / komentuj

KOBIECIE W NECIE – Jesteś tutaj? – Jestem. Jestem! Różą pachnie i agrestem. (Nie, nie teraz. To już było.) Rzęsy a pod nimi niebo. Słońce siadło na policzkach. – Śliczna jesteś! I dziś śliczna. Niech tam myślą! Co? Nieważne! Życie, życie jest poważne, A marzenia niech szybują. Gdzieś zlądują. Barbara Baldys

oceń / komentuj

WIRTUAMARE Przecież czuć musisz po tamtej stronie, kiedy tu, online, razem jesteśmy, że na wzór śniegu, gdy tuli sosnę, czułością naszą osłaniam przestrzeń. Wchłaniasz ją w dżunglę porów na skórze dłoni, przedramion zdobionych piegiem, kiedy uśmiechem dla ciebie szumię lub jak szalona naprzeciw biegnę. Pośród obrazów, słów i serduszek, reklam we wszystkich znanych językach, próśb, wezwań, żartów, śmiechu – ja mówię; ty sensy składasz, w sobie zamykasz. I tak wspaniale jest nam obojgu w świecie skurczonym do monitora. Przysposabiamy się wciąż do lotu; jeszcze nie czas nasz, jeszcze nie pora. Barbara Baldys

oceń / komentuj

W CISZY W tej ciszy totalnej przedziera się tylko daleki krzyk ptaka Tak zostać na zawsze wsłuchany w przyrodę bez myśli bez uczuc bez wspomnień Jak drzewo nade mną z troską pochylone pić wodę wprost z ziemi z ktorej powstałem a teraz do niej powracam Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

CIEŃ Wzdłuż parkanu przy ulicy idzie cień pochylony drżący słaby chory czy zmęczony tego nikt nie wie Po cóż pytać kim jest i czy czegoś potrzebuje wszak to tylko cień cień człowieka Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

BLISKA WYMYŚLONA motto: Ja mogę żyć tylko sercem, wy zaś żyjecie według zasad. - Lew Tołstoj, Anna Karenina I odjechał pociąg. Tak po prostu, zwyczajnie. Jakby życie wybiegło zza pobliskiego rogu. Gdzieś tam w złym niekochaniu zawisły emocje Dzikie, bardzo dosadne. Jak śmierć ostateczne. I dusza odleciała spojrzeć w odwrotną stronę. Czarne oczy ostygły poniekąd zdziwione. Tak. Te czarne oczy, bujność ciemnych włosów - I ten triumf brunetki podszyty niemocą, Po wiekach królowania bladolicych blondynek, Prześlicznych rudowłosych rozpalających zmysły, Pojawia się brunetka by umrzeć tak niezręcznie, Samobójstwo popełnić na tle konwenansów? Anno piękna i dobra, bliska sercu, co płacze Tęsknotą trudnej relacji, zazdroszcząc ci odwagi, Że żyłaś intensywnie, walcząc o swoje szczęście, Łapiąc nikłe promyki czegoś, co było święte. Na gruzach złych miłości wyrastają maki, Płomieniste czerwienią krwi lub ogni piekielnych. Jak tornada emocji roziskrzonych do bólu, Ślepa miłość gasnąca na tle niedomówień. Brunetki i blondynki kochają tak samo. Obyczaje mijają i zmieniają się z czasem. A namiętność upojna targa nami jak wiatry, które milkną taktownie, gdy przytula nas śmierć. JoAnna Idzikowska-Kęsik

oceń / komentuj

NIE BOJĘ SIĘ VIRGINII WOOLF Jedynie czasem jej trochę zazdroszczę. Pasji tworzenia w zimnym strumieniu smutnej samotności. I fascynacji miłością. Saficką, emocjonalną, dziwną. Nieco ekscentryczną. Godziny płyną. Mijają. Sennie tną rzeczywistość. Pani Dalloway pachnąca tęsknotą, myśli o śmierci. Stuk, puk, puk, stuk - rozczarowane, pulsujące słowa duszą. Toną w głowie, nieprzelane na papier zbyt szorstki, by pisać. Nie boję się nadmiaru wrażeń. Obawiam załamań nerwowych, bolesnych. Nieprzewidywalnych. Bo do dzisiaj nie wiem, czy w chwili kryzysu tą pomocną dłonią będzie prawa ręka. JoAnna Idzikowska-Kęsik

oceń / komentuj

WIATROWA PIOSENKA Mija ciepły wrzesień Babiego lata brat Na progu łka jesień Natchniony magią świat Pachną złote róże Bajeczny płonie las Kolorowe burze Owieją czule nas Złoto pod stopami Z czekolady kasztan Wiaterek nad nami Kołuje lekki tan Refren: Szu-szu, szumią liście Kołyszą się drzewa Szu-szu, uroczyście Wiatr piosenkę śpiewa! Regina Nachacz

oceń / komentuj

TĘCZOWA PIOSENKA Jaki piękny jest świat Zaczarowany kwiat! Wiatr niebieski wieje Różowy pył sieje Niebo kryształowe Słońce brylantowe Kwiaty fioletowe I pomarańczowe! Jaki piękny jest świat Zaczarowany kwiat! Złoty deszcz wiosenny Srebrny las promienny Szmaragdowe pola Błękitna swawola Błękitne akacje Pszeniczne wakacje! Jaki piękny jest świat Zaczarowany kwiat! Najczerwieńsza jesień Choć wrzosowy wrzesień Listopad liliowy Zadumany, płowy Gwiazdeczki, płateczki Prószą aniołeczki! Refren: Tęczowa piosenka W przeźroczystym boa! Tęczowa piosenka Z serca radość woła! Jaki piękny jest świat Róża - bajkowy kwiat! Kocham, kocham życie Kocham należycie! Regina Nachacz

oceń / komentuj

GOSIA Piesek szczeka: „Chał-chał chał, Gosiu chętnie bym coś zjadł!” Ale Gosia jest zajęta Pyta taty co to pięta Targa dziury Liczy chmury Poleruje stare rury Daje proso zajączkowi Daje żyto robaczkowi Pies się śmieje Wzdycha sowa: „To jest nasza mała Gosia, nie będzie z niej dobra gosposia!” Gabriela Molesztak

oceń / komentuj

MĄDRY PIES Płatek śniegu spadł na nos pieskowi Przybyli na ucztę przyjaciele nowi Zaprosił ich do budy A tu zapukał lis rudy „Szukam schronienia” – wyszeptał zmieszany Ku swemu zdziwieniu nie został wygnany W noc, kiedy gwiazdy świecą pięknie Każde dobre serce zmięknie I przygarnie wędrowca strudzonego Posiłek smaczny przygotuje dla niego. Gabriela Molesztak

oceń / komentuj

DOŻYNKI Na dożynki biją dzwony, gdy na polu zebrane plony. Zawiezione do stodoły. Radośnie porykują woły. Tłuste wieprze już o świcie stoją zwykle przy korycie. Paszy, osypki pełne wory spożywają też maciory. Czas już z samego rana podesłać dla bydła siana. W pośpiechu wyjść na pole. Do wieczora obrobić rolę. Kosili, młócili gospodarze. Teraz mają zbiory w darze. Na zimę wystarczy żyta, żeby chleba było do syta. Tego roku znów wielki Boże dałeś nam urodzajne zboże. Wieniec złoty w podzięce składamy na twoje ręce. Halina Herbszt

oceń / komentuj

MELODIO MOJA Ulubiona melodio ty moja wpadłaś od razu w uszy. Kiedy ciebie tylko zanucę, robi się lżej na duszy. Ulubiona melodio ty moja szyta nicią babiego lata. Kiedy nadchodzi jesień, rozśpiewa się moja chata. Ulubiona melodio ty moja, twój rytm złagodzi mróz. Przy kominku wraz z ogniem rozniesie się zimowy blues. Ulubiona melodio ty moja ożywisz zielone ogrody wiosenną radością, rozkwitem przyrody. Ulubiona melodio ty moja niosą ciebie morskie fale. Wraz ze słoną letnią wodą zmywasz wszystkie żale. Halina Herbszt

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.