zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – marzec 2015

MakoAstronomicznie niby jeszcze jest zima, ale słońce świeci już jakby wiosenniej. Cieplej jest. Koty wylegują się na słońcu. Cieplejsze powietrze dostaje się przez okna do domu. Wiosna ma pozytywny wpływ na człowieka, dodając energii, zachęca do działania. Przyroda powraca po zimie do życia. Fioletowe szafrany witają przedwiośnie.

Ptaki budują gniazda na drzewach. Gałęzie zazieleniają się listkami. Zapach wiosny wokół nas. Temperatura podnosi się również w naszych sercach. Jakiś pan i jakaś pani pewnie za chwilę się zakochają...

W tym czasie rozpoczynają się pierwsze wiosenne prace w polu i ogrodach. Pamiętajmy: „Kto sobie w marcu posieje, ten się na wiosnę śmieje!”.

A w kąciku poezji utwory „Do Justyny” i „Pieśń pasterska do Zosi” Franciszka Karpińskiego (1741–1825)

Halina Herbszt

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

DO JUSTYNY TĘSKNOŚĆ NA WIOSNĘ Już tyle razy słońce wracało I blaskiem swoim dzień szczyci; A memu światłu cóż to się stało, Że mi dotychczas nie świeci? Już się i zboże do góry wzbiło, I ledwie nie kłos chce wydać; Całe się pole zazieleniło; Mojej pszenicy nie widać! Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni, Gaj mu się cały odzywa. Kłócą powietrze ptaszkowie leśni; A mój mi ptaszek nie śpiewa! Już tyle kwiatów ziemia wydała Po onegdajszej powodzi; W różne się barwy łąka przybrała; A mój mi kwiatek nie schodzi! O wiosno! Pókiż będę cię prosił, Gospodarz zewsząd stroskany? Jużem dość ziemię łzami urosił: Wróć mi urodzaj kochany!Franciszek Karpiński

PIEŚŃ PASTERSKA DO ZOSI W Zosi wszystkie me żądze, Zosia moje pieniądze; Kiedy przy mnie przebywa, Na niczem mi nie zbywa. Jeślibym ją utracił, Tobym zdrowiem zapłacił; Tylko, gdy ją całuję, Wtenczas życia moc czuję. Na zielonej leszczynie Ptaszek śpiewa ptaszynie I chwali ją i prosi, A ja śpiewam mej Zosi.Franciszek Karpiński

SMARKULA Mówiła cicho, że nie szkodzi, że wszyscy kiedyś byli młodzi, że nic by przecież się nie stało, że wcale nie ma lat za mało. Mówiła cicho, by nie czekać, że już pod nosem nie ma mleka, że już czytała, wie, co robi, że nikt jej nie wybije z głowy. Jej śmiechem wciąż byłem pijany! Jej umizgami, szczebiotaniem, czułością, z jaką mnie głaskała, strachem, gdy z domu uciekała! A już ten dzień jak kat mnie czekał, już przeczuwałem go z daleka za każdym razem, gdy znikała, gdy jej nie miałem na kolanach. Mówiła cicho, że wychodzi, żebym w basenie się ochłodził, że przecież nic mi się nie stało, że przyjdzie nocą, przyjdzie nago, że tak jak kiedyś mnie utuli... Nie trzeba było się w smarkuli kochać – mówiła i przyznała, że ona tylko żartowała. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

NIC minęło spłynęło do rzeki w złą toń włos siwy twarz pusta dziur nie ma gdzie skroń choć w oczach jest smutek to żyły bez blizn minęło spłynęło do rzeki to nic i po co to było tak czekać tak chcieć gdy tyle okazji by skończyć na śmierć by przeciąć by skoczyć by stanąć by zgnić po prostu minęło spłynęło to nic co z tego zostanie kto pomni kto zna nic z tego a niech to niech kurwa ich mać minęło spłynęło bez sensu cóż kryć a serce wciąż bije i boli to nic Witold Wieszczek

oceń / komentuj

DMUCHAWCE zastygłe w ciszy dmuchawce zamknięte we własnych marzeniach pięknością wypełniły całą łąkę w delikatnej mgiełce bieli szykują się do drogi by wraz z pierwszym podmuchem wiatru odejść... Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

TAUTOGRAM słyszałam śmiech strzyg śpiewając swoje szafirowe szepty szronem słowa samotność szarpała słoneczną sukienkę szłam szarymi schodami sunąć smutnym szlakiem szukałam słonecznego śmiechu Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

* * * Elegancki klub w Berlinie Z pięknych go-go dziewcząt słynie Wypchane kieszenie Głębokie wzruszenie I jesienny wiatr w kominie Regina Nachacz

oceń / komentuj

* * * Na Olimpiadzie w Londynie Zew polskiego hymnu płynie Złoto, srebro, brąz Na licach miły pąs Niechaj duch walki nie zginie Regina Nachacz

oceń / komentuj

ZDOBYCZ Wołam cię w ciszy wieczoru, zjawiasz się zaraz przy mnie — kochanie — mówisz od progu, w objęciach tulisz niewinnie. Czuje twe członki z osobna, a serce do serca lgnie, wymarzyć tego nie można jak dobrze mi z tobą jest. Sięgam wysoko, po szczyt chmur, aż piersi z rozkoszy krzyczą — jesteś kochanie cały mój, a jam jest twoją zdobyczą! Lidia Luborajska

oceń / komentuj

KOCHAM Kocham cię nad ranem, w południe, wieczorem, gdy jadę do pracy i gdy zakręt biorę, w deszczu i w pogodzie, i o każdej porze, kiedy kwiaty kwitną i gdy śnieg na dworze, gdy mieszam herbatę i przez okno patrzę. Zawładnąłeś sercem — nie umiem inaczej, a najbardziej kocham gdy mam cię przy sobie, wtedy się zamieniasz w pożądania obiekt, zatapiasz się cały w moje tęskne ciało, co krzyczy z rozkoszy: mało! Mało! Mało! A gdy się już znajdzie na szczycie Oriona, zastyga miłością, wtulone w ramionach. Lidia Luborajska

oceń / komentuj

MYŚLAŁAM, ŻE JUŻ SIĘ NIE BOJĘ… Z życiem dojrzałym jak koszyk wiśni pełen które to kiedyś tak mniej czy bardziej nasze były… i z kotem pod pachą któremu nie w smak decyzje moje stoję przed bramą… A myślałam, że już się nie boję co oni powiedzą przecież się modliłam o światło o deszcz o gwiazdę betlejemską… Rdza pokryła ornamenty bramy zmarznięte wspomnienia jako gwiazdki zawiesiłam Wchodzimy – czas na spotkanie… I twarz od łez wilgotną wycieram za łaskawość Twą dziękuję za odwiedziny w moim śnie Anna Strzelec

oceń / komentuj

EROTYK Nazywał ją motylem Boga a ona miała myśli ulotne i grzeszne jak skrzydła sukienki nocnej którą zdejmowała Dotykał jedwabiście by nie uronić nic z tej świętości którą wielbił skrycie a ona cała z mgły i wyobraźni utkana odchodziła na krawędzie snu Tylko ciemność może być azylem gdy jeszcze nie pora na szczerość na kuszenie owocem winnym który mógłby łagodzić łzy tęsknoty i pragnienia Anna Strzelec

oceń / komentuj

ZA CZERWIENIĄ TĘSKNIĘ Wiem że kiedyś to nastąpi może wkrótce przyjdziesz staniesz przede mną a ja rozbiorę cię pomału do naga ułożę miękko na swych tęsknotach pożądaniu i będę pomału ubierał cię z powrotem pocałunkami okryję twoją nagą szyję piersi łono i z pocałunków utkam ci pończochy i buciki ci zrobię takie jakie lubisz czerwone a czerwień z ust twoich zliżę i położę na przezroczystej skórze pomaluję pomaluję cię na czerwono twoją szyję piersi łono twoją jesienną sukienkę taką w jakiej cię poznałem zauroczyłem pokochałem na którą czekam i tęsknię Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

TWOJE FOTOGRAFIE Photographie tu es la fumée de l'ardeur Qu'est sa beauté Fotografio ty jesteś dymiącym żywiołem Który jest swym własnym pięknem Guillaume Apollinaire Przeglądam twoje fotografie jakbym czytał na nowo Apollinaire'a w oryginale i przekładzie aby nie uronić najmniejszego odcienia niuansu szczegółu bo wabią jak kwiat są niczym grzyby brunatne w lesie blaskiem księżyca w wyciszonym ogrodzie pełnym rwących wód i opętanych ogrodników są dymiącym żywiołem żarem namiętnością pięknem samym w sobie i słyszę też w nich dźwięki cichą subtelną melodię są poświatą słońca o wczesnym poranku wszystkie tak piękne same w sobie Więc cóż powiedzieć o tobie która jesteś po stokroć piękniejsza i swój urok powab nienasycone pożądanie im oddajesz twoim fotografiom Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

WOJNA Wojna pokój znowu wojna Ot ludzkości bogobojna Płaczą ojce płaczą matki W traumie wojny żyją dziatki We łzach matki zrozpaczone Że transporty odprawione Mężczyzn pobór trwa też żwawy By ich zawieść na bój krwawy Tak czas wojny ułożony Że wdowami czyni żony Ciągną pułki i brygady Na głupotę nie ma rady Psychopatów wojna mami Czyniąc dzieci sierotami Wojna wnet ich okaleczy Z strasznych ran czas nie wyleczy Giną wszyscy tak jak leci Starcy młodzi matki dzieci Ktoś wymyślił aby strzelać Jak popadnie nie przebierać Po co wam te bitwy krwawe Po co marną chwytać sławę Po co czynić ludziom mrzonki Iż to lepsze są porządki Ważne znowu złote ciele I cóż pisać o tym wiele Gdy strzelają znów armaty Wojna straszna jak przed laty Jakie są idee ważne I te racje niepoważne Miały przynieść świat spokojny Z tych doświadczeń II wojny... A więc wielcy tego świata O co chodzi znów po latach Złość straszliwa się wciąż zbiera I to prawda bardzo szczera Czas opuszczać stare chaty Znów strzelają gdzieś armaty Będą palić i mordować Będą stosy trupów chować Homo sapiens wszak to człowiek Łzy strugami płyną z powiek Wymyślone złe uroki I okrutne straszne kroki Straszne budzą się demony Ogień trawi ludziom domy Co jest smutne też niestety Wciąż spadają tu rakiety Wojna zimą wojna latem Wojna ciągle rządzi światem Od początku tego wieku Wojną żyjesz wciąż człowieku Idą pułki młodych ludzi Każdy z nich się ciężko trudzi Każdy z nich kogoś zabije Każdy z nich też krótko żyje I nim wiosna znowu minie Na lawetach będą skrzynie Będą salwy i wystrzały Będą smutno surmy grały POSTSCRIPTUM Wszechmogący Wielki Boże Jak nie Ty to kto pomoże Ty co możesz świat naprawić Ludzi wszystkich możesz zbawić Wszechmogący Panie Boże Proszę w wielkiej dziś pokorze Ogłoś pokój tu na ziemi Zło niech w dobro się odmieni EPILOG Marnie z wiarą i nadzieją Gdzie sieroty się podzieją Głodni brudni i bezdomni O tych co świat wnet zapomni... Intryganci wy złe duchy Po co wojny zawieruchy O wy głupi marne snoby Niech to was pochłoną groby! Mieczysław Góra

oceń / komentuj

JAK W BAJCE Bajek wiele napisano Bajką wierszyk ten nazwano I tak idąc po legendzie Niech wiersz ten to bajką będzie... Są wierszyki niepisane I rozmowy nie nagrane Niespełnione są marzenia I nieszczere oświadczenia... Tam gdzie Wisła wody toczy Gdzie świat piękny i uroczy Tam gdzie władza lud szanuje I gdzie wszystko jej pasuje... Służba zdrowia bez limitów Bez kolejek i bez kwitów Chorzy wszyscy są leczeni Same blaski są bez cieni... I karetki ratunkowe Nowoczesne są i nowe I lekarze tak się mają W kraju wszyscy pozostają... I górnicy są pieszczeni I już tego nikt nie zmieni Z władzą w grudniu piją piwo O przyszłości mówią żywo... Śląsk był zawsze oczkiem w głowie I nikt w Polsce już nie powie I nikt tego nie rozlicza Górą klasa robotnicza... I stoczniowcy pięknie mają Teraz wciąż odpoczywają I radosne mają miny Bo nie gonią ich terminy... Ktoś zaś jeden znów w rocznicę Dziarsko kroczy przez ulicę Znów wygłosi piękne zdanie Przy zamkniętej stoczni bramie... Czas był kiedyś tu gorący No i proszę nie chwalący Ja przywódcą tutaj byłem I to ja wam uczyniłem... Tak ogólnie znakomicie Rzec tu można tylko skrycie Że stoczniowiec też odpocznie Bo zamknięte ma on stocznie… U rolników dobra passa Nie trza ściskać mocno pasa Pięknie zboża dziś planują Tylko głodni tu głodują… No i passa szybko minie Bo podkłada ktoś im świnie Gdzieś się wiara na wsi zbiera Wspominając znów Leppera… Już niektórych trochę złości Nadmiar wszystkich tych radości Jest oględne ludzi zdanie Na to władzy świętowanie... I rodaczki i rodacy Ludzie wszyscy jacyś tacy Cóż zazdrościć teraz komu Każdy może siedzieć w domu... W szoku są też ludzie prości Szok pochodzi z ich wolności Autor właśnie tu przypomni Wszyscy wolni zwłaszcza skromni... Kraj nasz w pełni dobrobytu Bez zastrzeżeń i bez zgrzytu Naród cały rząd ten chwali I klakierzy wszyscy stali... I tak według zdania wieszcza Zima nawet nas rozpieszcza Naród czasem rozweseli Dyrektywa hen z Brukseli... Dusza tylko niespokojna Bo za miedzą straszna wojna Wnet na Donbas my ruszymy My się gradów nie boimy... Drodzy ludzie co się dzieje Że krew strasznie się tam leje Słychać już w Kijowie zdanie O początkach na majdanie... Lecz ogólnie bardzo ślicznie Rzecz pasuje statystycznie Jeśli jednak ktoś tu smęci To wiadomo – malkontenci... POSTSCRIPTUM Znów rocznica w Auschwitz cieniu W bezimiennym niemym brzmieniu Tam gdzie leżą ludzkie włosy I bucików dzieci stosy... Tam gdzie koniec bez godności Zaprzeczenie jest ludzkości Trwoga wielka niby rzeka Gdzie zabrakło tam człowieka... Gdzie jest bezsilność smutek żal I gdzie się dymy snuły dal Gdzie płonęły trupów stosy I tragiczne były losy... EPILOG Gdzież wartości wyższe owe Gdzie nadzieje wszystkie nowe Gdzie nadzieja jest i wiara Smutna prawda to jest stara.. Och człowieku och ludzkości Co nas czeka zaś w przyszłości Jaki - władcy nowi owi Los zgotują człowiekowi... Takie sprawy smutne owe I te wojny te domowe Nie bajka to prawda żywa To historia jest prawdziwa... Mieczysław Góra

oceń / komentuj

WIOSNĄ Wiosna, wiosna, wiosna zieloną ubrała suknię. Buzia jej radosna. Ile wiosen już stuknie? Wiosną wiosną wiosną amor napręży swój łuk. W gaju gdzie brzozy rosną z miłości zwali z nóg. Wiosna, wiosna, wiosna rozrzuca w polu nasiona. Zima odchodzi zazdrosna, ciepłym słońcem stopiona. Halina Herbszt

oceń / komentuj

POD WIERZBĄ A gdy nadejdzie wiosna dasz mi wierzbowe kotki świeże i aksamitne. Będziesz miły, słodki. Niech ten wiosenny wiatr gra na strunach drzew. Znów pod naszą wierzbą ja, ty i cichy ptaków śpiew. Halina Herbszt

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.