zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – wrzesień 2008

We wrześniowym kąciku poezji serdecznie witamy czterech nowych autorów. Oczywiście, żeby tradycji stało się zadość, towarzyszy im jeden poeta wielki – Adam Mickiewicz. Dlaczego akurat Mickiewicz? Po przeczytaniu opowieści koleżanki Magdy z jej wyprawy na Litwę postanowiłem sięgnąć po wersy naszego wieszcza. Poza tym nie kryję, że jest to mój ulubiony polski poeta.

O ile wybór poety był prosty, o tyle z wierszem problem miałem większy... jak wiadomo Mickiewicz płodnym poetą był. W końcu wybrałem sonet, którego fragment po raz pierwszy usłyszałem z ust Hanuszkiewicza, w Dekalogu Krzysztofa Kieślowskiego. Jest to jeden z tych wierszy, które czyta się tak długo, póki się ich nie zapamięta... a potem wymawia się już tylko bezgłośnie w pamięci: powtarzając: dobranoc, nie dałbym ci zasnąć!

Witold Wieszczek

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

dream corner, czyli zdjęciowiersz Aniśki

Słodkie dniPlankton mych myśli

XVI DOBRANOC Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili, Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy, Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy, Dobranoc, niech się serce pokojem zasili. Dobranoc, z każdej ze mną przemówionej chwili Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy, Niechaj gra w twoim uchu; a gdy myśl zamroczy, Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili. Dobranoc, obróć jeszcze raz na mnie oczęta, Pozwól lica. - Dobranoc - chcesz na sługi klasnąć? Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc, zapięta. - Dobranoc, już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć. Dobranoc ci przez klamkę - niestety! zamknięta! Powtarzając: dobranoc, nie dałbym ci zasnąć. Adam Mickiewicz

CODZIENNOŚĆ Monotonia dnia A w niej tylko JA Szary poranek Szary dzień Ulicą za mną idzie Szary cień Czasem unosi Do góry głowę Spogląda w chmury Jakby z nich chciał Wyczytać dla mnie szarą pogodę Monotonia dnia A w niej sama JA Szarością dzień Jak szalem otulony Płynie sobie spokojnie Niczym nie zmieniony A za mną cicho Idzie cień przyklejony Szpieg szary W moje kroki wpatrzony Wszędzie idzie Dokądkolwiek pójdę szary dzień Monika Porzucek

BURZA To nie bajka To nie sen To jest noc A nie dzień To nie słowa Tylko szept Zamknij okna Burzy dźwięk To nie błękit To jest granat Chmurne nieba Runą zaraz Wiatr ugina Tęgie drzewa To szalona To ulewa Uderzyła Błyskawica Rozjaśniła Blade lica To nie bajka To nie sen To jest noc A nie dzień To nie potok Górskiej wody Burza szumi Deszczem chłodzi Grozi gromem Huczy rykiem Umrze szybko Już przed świtem Tak w oddali Zginie, zniknie Gdzieś odejdzie i ucichnie Monika Porzucek

PUSZYŚCI OD SZCZĘŚCIA Ulica dusi mnie zdradliwym krzykiem Tyle wokół ludzi z fałszywą rudą kitą Zachłyśnięci szczęściem Brudzą moje przewinienia Tak dumnie niczym dorosły paw Znalezli miejsca pocałunku Czarna mgła przyległą skórą Oni widzą ją białą Za dużo w nich czystej gry Gardzę każdym ruchem Lepkim lukrem oblani Za słodką goryczą miejsca znam Za oknem spowiła mnie Dama tęczy Przewróciła stronę księgi I skończyła rozdział A ja tak bardzo urosłam Marta Strączyńska

UKRYTA SYRENA Zgiętymi palcami nie szukam wskrzeszenia Idealnie delikatnie próbuję zamykać Garść pnączy /momento mori/ uciekam… biała parzona bez piany nieznana syrena przemijam w głośnym istnieniu marzenia śmierci obok księżyca znajdziesz mnie gwiazdą prowadzę trudny szlak Pokorą usypiam gniew oceanu Taflą obiecuję stanę się I wielki mistrz Opowię czarującą pieśń Marta Strączyńska

OSTATNIE TAKIE LATO to ostatnie takie lato kiedy motyle siadały strojnie na mojej tęczy - tej tęczy którą usypało mi z łez zorzy moje szczęście nie doczekam już końca tego lata po motylach ślad zaledwie na resztkach pajęczyny kawałki tęczowej poświaty spod serca wyskakuje gnom i niczym kukułka wybija takty ofiarowanego sercem odmierzacza będzie tak mierzył się ze mną do końca lata jesieni i zimy podgrywając po swojemu z pana Vivaldiego sam nie wiem czemu lato w nim lubię najbardziej a potem przyjdą inne lata bez lata zauroczymy się w udawanie wiosny i bogactwo jesieni na otarcie łez - zimą ciągle ta pani pozostanie o którą szczęście moje potknęło, a ja zajączkiem ciągle guzy noszę to już ostatnie takie lato któremu na drodze stając wyłowiłem piękno teraz strojny wynoszę mego szczęścia ostatki na was przywitanie Witold Kiejrys

TY WIESZ Ty wiesz, że mój świat zachodzi powoli każdym porankiem i każdym zmierzchem, nieubłaganie, za każdym spadającym ziarenkiem piasku. Starasz się odrzucać natarczywe myśli, które podszczypując niedobre wspomnienia obrazów złej starości, to giną to powstają niepocieszonym sfinksem. To dlatego twarz twoja częściej w smutek przyobleka, chociaż tak bardzo lubisz pogodę i szemrzące u stóp strzępy fal przybojowych, ale nie tym razem. Pozbądź się goryczy i uśmiechnij szeroko - o tak właśnie! Co ma być i tak będzie, wszak nie zmienimy biegu wypadków na które nie mamy wpływu. Jesteśmy mali, ale możemy rosnąć miłością i wiarą, stając ponad jesiennym zawołaniem - przecież słońce wciąż tak samo jasno ciepłem świeci. Witold Kiejrys

KŁAMSTWA Mówisz, że Kochasz, Mówisz, że Pragniesz, Mówisz, że Będziesz. Czemu kłamiesz? Składasz nieszczere obietnice? Każdą kłótnię łagodzą Twoje oczy i niewinne kłamstewka. Głupia jestem, że wierzę, Że mam dziecinną nadzieję. Mówisz: Pragnę tylko Ciebie. Czy, aby na pewno? Czy kochasz tak samo jak zapewniasz? Czy znów Ci uwierzyć? A potem cierpieć? Sandra Raczak

TRZY PRZEKLEŃSTWA LUDZKIE Miłość działająca na nas jak narkotyk. Zniewalająca zmysły swym smakiem, zapachem, wyglądem porównywalnym do zakazanego owocu. Słodka a zarazem gorzka jak czekolada. Samotność trzymająca nas w swych sieciach jak pająk. Głodna, spragniona bólu, cierpienia, lęku. Zbawienna a zarazem przeklęta jak dusza. Śmierć manipulująca nami jak kukiełką. Otchłań pochłaniająca dusze, umysł, ciało. Łagodna a zarazem bolesna jak rana. Sandra Raczak

*** Jak cień na ścianie Niesłyszalny Jak wiatr po deszczu Niewidzialny Idę tam, gdzie rosną róże Tam, gdzie światła blask Gdzie ludzie kochają ludzi Uciekam stąd i nie wrócę Jak cień na ścianie Niesłyszalny Jak wiatr po deszczu Niewidzialny Biegnę przez resztki ludzkich sił Przez cierpienie niewinnych Strach i ciemność Uciekam stąd i nigdy nie wrócę Paulina Drozdek

*** Pozwól im patrzeć i widzieć Ptaki latające wysoko Ludzi zabieganych Pozwól im słyszeć Szum liści prowadzonych przez wiatr i życie. Życie na Ziemi Pozwól im mówić i pytać Pozwól im czuć To co myślą i to co chcą, Wolność przybyłą z daleka, Pukającą do drzwi, których Ty nie pozwalasz otworzyć Paulina Drozdek

XX (A JEŚLI JUŻ ZNALAZŁEM) Nauczyłem się chodzić, by móc Cię poszukać, na czworaka, w zabawkach, w kuchni, w mące, w mleku, w przedpokoju i w szafie, w mamy sukniach, w butach, w stanikach i w majteczkach, w kształtach i w zapachu. Nauczyłem się mówić, by spytać się ludzi czy Cię gdzieś nie widzieli, czy o mnie pytałaś... Niestety, człowiek z mostu nie znał odpowiedzi i dziewczyna na plaży też nic nie wiedziała... Lecz co jeśli znalazłem, jeśli nie poznałem, bo może byłem chory, leżałem w malignie, a może tylko pijany albo zapomniałem? I szukam, nie przestaję, a serce nie stygnie, choć zegar dziś zabije kolejnego drania, co może jak ja szuka i nie wie, czy znalazł... Witold Wieszczek

oceń / komentuj

XXI (STWORZENIE) Oto jest podejrzana! Ładna, bardzo wysoka, ma dwie ręce, dwie nogi, skrawek nieba ma w oczach, ale uśmiech na twarzy sam Belzebub jej złożył, jest więc winna jak diabli, być inaczej nie może! To już dzień przesłuchania, są na takie metody, wyzna wszystkie swe grzechy, wszak pokażę dowody, że już będąc w kołysce, planowała przestępstwa, urodzona do grzechu, urodzona morderca! Leżą noże, łańcuchy, krew już tryska wśród wrzawy, kiedy śrubę przykręcam, gawiedź rzyga pod ławy, jakaś panna w welonie gdzieś opada zemdlona... W końcu cisza śmiertelna wszystkich z rynku wypłoszy, zostaniemy tu sami, w ciepłej, lepkiej rozkoszy. I kto mówił, że nie stworze swojego anioła? Witold Wieszczek

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaFraszki Jana Kochanowskiego, księgi trzecie (29-56)
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.