zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – czerwiec 2013 – upić się

MiódUpić się warto, upić się warto. W szynku na rynku wygłupić się warto. W dobrej kompanii popić się warto. Czystą, kroplami zakropić się warto. Upić się warto, upić się warto. Siedzieć i płakać, i śpiewać to warto. Z sercem ściśniętym i z duszą rozdartą Upić się, upić to jedno co warto.Jan Mariański

Nie jeden i nie raz zastanawiał się nad sensem tego całego bałaganu zwanego życiem. Próbował znaleźć w mądrych księgach odpowiedzi albo chociaż jakieś podpowiedzi... Jakieś przykłady, wskazówki...

Na nic. Wszystko niepewne, wszystko łudzi, migoce i obiecuje, a potem oliwą wypływa na wierzch. Albo i nie. Na dodatek coraz trudniej jakieś własne poszukiwania prowadzić, kiedy coraz więcej rzeczy nie tylko nie warto, ale nawet nie wolno! Nie wolno, bo niebezpieczne, bo nieprawomyślne, bo nie wypada, bo nie uchodzi, niedługo pewnie po prostu: bo nie. A wiadomo, czasy takie, że bezpieczeństwo najważniejsze, przezorny zawsze ubezpieczony, na wietrze najlepiej mają się chorągiewki i w ogóle nie warto się wychylać. No tak. Dzisiaj jedyne, co warto, to ubezpieczyć się warto! Bezpieczeństwo jako wartość najwyższa. Ale dlaczego to takie ważne? Tego już nie mówią.

No to jesteśmy coraz bezpieczniejsi. Unikamy papierosowego dymu, bo niezdrowy. Jeździmy coraz wolniej. Kupujemy tylko zdrową colę Zero, bo bez cukru. Soli też używamy raczej symbolicznie. Biała śmierć. Kawa? Niezdrowa. Alkohol? Niezdrowy. Czy warto? Nie warto. Może jeszcze wolno, ale nie jest to mile widziane. Podejrzane. Wytykane! Wcale nie przesadzam. Niedawno byłem z synkiem na nartach. To był mały, niemal płaski stok, idealny do nauki dla dzieci. Syn w kasku, bo wiadomo, że dzieci bez kasku to kryminał. Ja bez, bo jeszcze wolno, jeszcze za to nie wieszają. Ale już wytykają palcami! Siadamy razem na ławie wyciągu, a obok jakiś pan zagaduje mojego syna, czy fajnie się szusuje. – No fajnie. – A potem podstępnie dodaje: A zapytaj tatę, czemu bez kasku jeździ?

Zbaraniałem. Czy ja proszę syna, żeby wypytywał obcego faceta, czemu jeździ w? Tak mnie zamurowało, że żadna cięta riposta mi do głowy nie przyszła. Boże! A może już nie można?! Nasi parlamentarzyści przecież ciągle jakieś ustawy produkują, mogę nie być na bieżąco. Z drugiej strony znaków jeszcze nie ustawili, czyli można. Można? Można! Więc czemu mi to uprzykrza? Czemu przyjemność psuje! Z buciorami w moje nikomu nieprzeszkadzające ciche jeżdżenie się pakuje. Sugeruje, że nie warto! To już nie jest nawet kwestia wyboru, to jest manifest! Ale czy manifestować warto? Manifesty są dobre dla zjednoczonych partii robotniczych. A co jest dobre dla niezjednoczonych społecznych wyrzutków?

Dla niezjednoczonych, samotnych, zagubionych, rozdartych dusz, których niewidzialne manifesty niczego nie manifestują, pozostają używki. Tak. Niech żyją używki! Wbrew wszystkiemu. Papieros przy kawie, zielona wróżka przy fajce opium. Niezdrowe i niebezpieczne prowadzące na manowce relikty przeszłości, przynoszące ulgę ziołowe okłady, psychoaktywne samobójstwa na raty, liny przydatne do cichej ucieczki poza mury nieswojego świata. Siedzieć i płakać, i śpiewać, i pić. Albo wręcz przeciwnie! Budzące w żyłach krew, rozniecające wyobraźnię i prowadzące do wielkich czynów alkoholowe zapalniki. Pijana, nie znająca strachu husaria, przetaczająca się po wrogach jak czołg. Alkohol! Boski Wiatr! Może tego właśnie potrzeba, żeby powstać z kolan do beznadziejnej walki! Przecież musi być coś, co warto!

Zatem na dobry początek czerwcowego wyboru wierszy, w duchu optymizmu i motywacji do lepszej i wydajniejszej pracy u podstaw: Absynt i Kawa według Antoniego Langego.

Witold Wieszczek

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

ABSYNT Idź ty, nędzarzu, nad żywe Paktole, Gdzie Absynt w strugi wytryska płomienne! Ich moc letejska wszystkie twe niedole Pchnie w swych opałów przepaści bezdenne. Ty, cos ogromem trudu równy pszczole, Którego ramię od młota brzemienne, Któremu gorzki spływa pot po czole, Idź i pij absynt! W jego czarów kole Zapomnisz życie swe nędzą brzemienne I wszystkie dni twych rzeczywistych zgrozy, I rozczarowań jęki bezimienne! Ogniem ci swoim stopi wszystkie mrozy Absynt nad wszystkie wyższy alkohole! Idź i pij absynt! Gryzące cię bole Uciekną przed nim jako mary senne... On cię wywiedzie na swobodne pole, Gdzie na lazurach słońce lśni wiosenne; On twoje skrzydła rozwinie sokole, I nad twe żądze ulecisz codzienne I, niewolniku, ty - roboczy wole - Poczujesz nagle na tym łez padole, Żeś jest mocarzem, któremu są lenne Wszystkie stolice, wszystkich wojsk obozy I wszystkich królów zamki złotościenne... W boskie uniesie cię metamorfozy Absynt nad wszystkie wyższy alkohole! Idź i pij absynt! W jego strug żywiole Rzeczywistości przemienisz gehennę W świat, gdzie się złote śmieją Neapole I gdzie powietrze słońc rozkoszą tlenne! Na skroni ujrzysz jasną aureolę; Helota - mury połamiesz więzienne I wszystkich kajdan zburzysz Akropole; Nędzarz - obaczysz w sakwie swej obole; Łachman ci w szaty błyśnie drogocenne, Zbudzony z mroku, nagle wszystkie grozy Wszechwiedzy poznasz. Zmieni cię w promienne Bóstwo, odziane w blask apoteozy, Absynt nad wszystkie wyższy alkohole! Więc idź, rozpaczy dziki apostole! Pij absynt! Wstaniesz jak bóg pełen grozy - Na górze będzie, co było na dole: Dłoniom twym moce nada sturamienne Absynt nad wszystkie wyższy alkohole! Gdziekolwiek jesteś, chciałbyś odejść precz, Aby gdzie indziej być tej samej chwili, Rojąc, że w jutrznię los twój się przechyli Na innym miejscu... To codzienna rzecz!...Antoni Lange

KAWA Witaj mi, witaj, wonna czaro mokki! Kocham twa duszę, o płynny hebanie, Aromatyczne pary twej obłoki, Którymi buchasz w polewanym dzbanie Kiedy kipiące twych ziarn gotowanie Cały glob ziemski czyni mą dzierżawą; Oto spoczęłaś w białej porcelanie, Arabskich pustyń córo, czarna kawo! Rzekł Wolter, mistrz picia kawy głęboki, że masz byc słodka jak dwu serc kochanie I taka czarna jak smolne potoki, I tak gorąca jak piekieł otchłanie. Tak cię pijają chodzące w turbanie Puszcz dzikie syny z fantazją jaskrawą! O słodki, czarny, gorący szatanie, Arabskich pustyń córo, czarna kawo! Słońce Arabii żarzyło twe soki, Puszcza bujała twój kwiat w huraganie I z ciebie idą natchnione proroki, Co zasiadają w Allacha dywanie. Mirażów matko, upojeń sułtanie, Który snem jawę, a sen czynisz jawą, Chwała ci za to myśli poczynanie, Arabskich pustyń córo, czarna kawo. Kiedy mnie znudzą jałowi mieszczanie, ducha pogrążam w twej fatamorganie. Tys mi natchnieniem i pieśnią, i sławą, W tobie mam cudów i niebios poznanie, arabskich pustyń córo, czarna kawo!Antoni Lange

WIERSZ BAROKOWY wiesz kwiaty w twym ogrodzie wiesz patrzą na mnie kielichy im się otwierają ze zdumienia a z drzew owoce opadają co one widzą? we mnie jest słońce z mego świata ku niemu otwierając się ufnie pochylają wiesz trawa w twym ogrodzie wiesz rośnie nagle wysoko źdźbło wystrzela każde zachwycone liść także aksamitem w górę co one widzą? we mnie jest słońce z mego świata ku niemu wystrzelając się w ciepło obracają wiesz furtka w twym ogrodzie wiesz uchylona do wyjścia nie wiem czy do do wejścia nie wiem po której jestem stronie Marta Grudnik

oceń / komentuj

WIESZANIE LUSTER powiesiłam lustro na cienkim sznurku ukradkowych spojrzeń a ono zrobiło pętlę i wykopało spod nóg moje ręce głos który mu uwiązł w gardle pęcznieje w oczach w mojej krtani tamto odbicie jest wciąż świeże drugiego lustra nie powieszę Marta Grudnik

oceń / komentuj

MIÓD SŁOWIAŃSKI Jeszcze przed Boną, jeszcze przed Jordanem, zanim Piastowic swą drużynę kuł, złocistym miodem pokrzepiał się naród i bogów poił wśród chramów i ziół. Do Bolesława miodem przypijali wierni Awdańce i Jastrzębców ród. Żelazem rąbiąc swą drogę do chwały, nad złoto mieli złoty polski miód! Zadźwięczy znowu w kubkach napój oćców, zaszumi w głowie dawnych zwycięstw smak, jak niegdyś gwarnie się zrobi po dworcach i nie zabędziem z jakiegośmy pnia! Miodzie czupurny podniesiesz nas z kolan! Rozpalisz krew w żyłach, wskrzesisz ducha Słowian. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

MIÓD CZARNOLESKI Między gałęziami czarnoleskiej lipy, pod palcami słońca, nad głowami dzieci, dźwigając do gniazda plon pracy obfity, nie owad, lecz pszczoła pracowita leci. W staropolskiej barci jak w skarbcu złożony szum drzewa, krąg nieba, nocne świerszczy granie, w słodyczy zaklęte dom, rodzinne strony, świąteczne sobótki i młodych kochanie. Rankiem bartnik z plastra dojrzały miód zbierze, potem do sycenia na ogień postawi. Już go nie wykradną łakome niedźwiedzie, będzie z niego trójniak na ucztę wspaniały! I zimą, gdy bielą cały świat pokryty, z piwnic wytoczymy czarnoleskie lipy. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

MISSISIPI-MICHIGAN-KRYZYS Za naszym domem w Jackson rozciąga się pole ryżu siewnego, niezebrany w płytkiej wodzie stoi Monsieur Cadillac musi odwraca głowę, kiedy niebem przechodzi nad Detroit w opuszczonych przez ludzi cysternach wyrasta ryż na dziko. Zajadamy się nim u Wietnamczyka a bogacze cichaczem deponują go w bankach nie mam ryżu na koncie ani na lokacie każde życie jest skazane na pożarcie Klaudia Mazur

oceń / komentuj

STANYSTANY Po godzinie dwudziestej powieki robią się ciężkie ciągną na dół, by opaść gdzieś do samych kolan to jest nie najbardziej śmiertelne schorzenie inaczej niż oddychanie w zamkniętym garażu wtedy się umiera od razu jak ten nauczyciel. o dwudziestej jest przerwa w dostawie życia idzie noc. naukowcy zapinają się w swoich kitlach Klaudia Mazur

oceń / komentuj

ODA DO HERBATY O cudny naparze! Niosę ciebie w darze by pokrzepić dusze, co cierpią katusze i drzemać by chciały, gdy ten dzień wspaniały warto zapamiętać, radować się, chwalić, niżby bez naparu cierpieć i się żalić. Chwalić go nad ranem, chwalić go w południe, chwalić go wieczorem, może być wszak cudnie, gdy dostąpisz w ciszy takiej ceremonii kiedy to kubeczek uściśniesz w swej dłoni, z całym dostojeństwem ucałujesz brzegi by przywitać czarną z wulkanem energii. Ona cię orzeźwi! Ona cię pokrzepi! Chyba nigdy w życiu nie będzie ci lepiej. Na samą myśl o niej już kubki smakowe dają jasny sygnał o słodkości owej, te na podniebieniu i te na języku - zapragniesz od razu mieć ją w swym przełyku, przeniknie cię cała od stóp aż do głowy, powędrujesz nawet w całonocne łowy. Zostanie przy tobie do samego rana, będzie wciąż spoglądać na ciebie ze dzbana, który to jak tylko otworzysz swe oczy przechylisz, by zaraz usta w niej zamoczyć… cała ci się podda - nie wzbraniając zatem, jakby zachęcała, kusząc aromatem mocą swą opętać i znowu zapragniesz pić ją tak bez końca, aż nie będzie na dnie. O słodka lukrecjo! Moja ty bogini! Kto cię raz skosztuje zawsze już to czyni. Gorąca rozgrzewasz i tym bardziej kusisz - nie można się oprzeć i wypić ją musisz! O niebiański kwiecie! Co w słońcu dojrzewasz, swoją dojrzałością tak cudnie rozgrzewasz. Królowo Cejlonu! Czuję tą konieczność z takim smakiem w ustach zostać już na wieczność! Z takim smakiem w ustach i subtelnym czarem, że trudno się oprzeć przed boskim naparem! O raju rozkoszy! Jak ja ciebie pragnę! Chyba uzależnić wkrótce mi przypadnie. Gdziekolwiek się znajdę na naszej planecie, wszędzie cię odnajdę, biało-żółty kwiecie. O królowo słońca! Nosić ciebie w darze mogę całe życie – moja pani marzeń! Zawładnęłaś duszą! Trudno cię zapomnieć, kto cię raz skosztuje będzie jęczeć, skomleć by ponownie sięgnąć tej fantazji smaku, po ten doskonały herbaciany napój! Tak więc od herbaty każdy dzień zaczynaj, bo ta cud esencja to jej kofeina, co drzemie w jej liściach w dalekiej niedoli marząc o tym kiedy z liści się wyzwoli i w nozdrzach zakręci, zawiruje w głowie, drzemać nie pozwoli – wypij to się dowiesz! Lidia Luborajska

oceń / komentuj

SZAMPAN Królu napojów! Władco toastów! wykwintne dania, muzyka, świece nic nie pomogą by zmienić nastrój – w euforii unieść, czy jak tam chcecie zapomnieć, nasycić, szampańsko się bawić, w szampańskim nastroju przy świecach się poić, w szampańskiej kąpieli ochoczo się pławić – szampana więc pijcie! Kochani moi! Ocuci każdego kto żyje bo musi, huknie jak salwa! Pianą wytryśnie, od razu serce żwawiej poruszy! Pamiątkę strzału w ścianie odciśnie. Bawcie się zatem choćby do rana, wznosząc toasty raz, drugi, trzeci…, niech nie zabraknie nigdy szampana! Jeśli w euforii bawić się chcecie. Lidia Luborajska

oceń / komentuj

KAWUSIA Kawa, kawusia, kaweczka, spotkała mnie dzieweczka. Pójdziemy sobie na kawę. zjemy keksy niesłodkawe. Kawa, kawusia, kaweczka, przed kawiarnią ławeczka. Posiedzimy przy kubeczku, wypijemy kawę po troszeczku. Kawa, kawusia, kaweczka, w kubeczkach jest łyżeczka. Wymieszamy nią kawusię, spróbujemy świeże pączusie. Kawa, kawusia, kaweczka, miłego kawowego dzioneczka. Nawet gdy smak jest gorzkawy przyciąga aromat i magia kawy. Halina Herbszt

oceń / komentuj

KAWA Jak mówią rodzice, kawa ma tajemnice. Ziarna są prażone, następnie zmielone. Kawa jest używką, parzona z przykrywką. Podawana na gorąco działa pobudzająco. Stawia na nogi z rana, gdy jesteś niewyspana. Jest źródłem kofeiny, piją faceci i dziewczyny. Kawa w filiżankach, kubkach i dzbankach. Na ulicy stoi automat, unosi się kawy aromat Pija jej więcej z wiekiem ze śmietanką i mlekiem. Mieszanka z cykorią była witana z euforią. Kawa z Etiopii do Azji dotarła drogą inwazji. Dziś kawę w Europie każdy parzy i żłopie. Halina Herbszt

oceń / komentuj

* * * Nie wszyscy mężczyźni Są prezydentami Nie wszystkie kobiety Są gwiazdami albo modelkami Nie wszystkie dzieci Są oczekiwane Nie wszyscy starzy Są szczęśliwi, że dożyli tych lat Nie wszyscy jesteśmy tacy sami I Bogu dzięki Że nie spotkał nas taki los Regina Nachacz

oceń / komentuj

* * * Za pieniądze Można mieć wszystko: Miłość, wierność I uczciwość małżeńską Oraz, że cię nie opuszczę Aż do śmierci Pod przysięgą nie ma Ani miłości, ani wierności Ani uczciwości małżeńskiej - No cóż, za żadne pieniądze Nie kupimy lojalności Regina Nachacz

oceń / komentuj

* * * suną pośród chmur zwiadowcy tamtej strony nieopisani Aleksander Pietraszunas

oceń / komentuj

* * * ciasny poranek pisany tramwajami los szarych ludzi Aleksander Pietraszunas

oceń / komentuj

DESZCZ JESIENNY Kropla za kroplą spływa po szybie jak gorzkie łzy po policzkach stuk puk stuk puk stuka smutkiem w parapety wystukując smętną melodię kap kap moczy nieustannie drzewa i krzewy przybrane w barwy jesieni szumi i pluszcze miarowo niczym górski potok tworząc błoto i kałuże smutny zimny jednostajny w sercach budzi nostalgię i tęsknotę za ciepłem słońcem radością Agata Rak

oceń / komentuj

ROK MIŁOŚCI Pędem wdarłeś się w życie wraz z wiosną wybuchającą pąkami zieloną i radosną od ptasiego śpiewu pokolorowałeś życie wszystkimi barwami tęczy latem gdy powietrze drgało od gorąca a dojrzałe truskawki same wskakiwały do ust napełniłeś rozkoszą noce jesienią wilgotną od mgieł pełną szelestów opadających liści i woni rumianych jabłek odszedłeś mroźną zimą w dniu ponurym i wietrznym pozostawiając smutek i serce skute lodem Agata Rak

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rewia mody
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.