zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – lipiec 2015

PlażaLipiec, kiedy słońce praży, plażowaniem nas obdarzy. Nadchodzi sezon na ogórki, więc smakosze zbierają ich pełne kosze. Nareszcie możemy najeść się do syta malin, agrestu, porzeczek, truskawek, wiśni... A w dzień św. Małgorzaty przynieść pierwsze gruszki do chaty.

Miesiąc ten to również czas na letnie atrakcje, których mamy dziś pełno do wyboru. Choćby wspomnieć wycieczki statkiem po jeziorach lub spływy kajakowe. Często urządzane są w tym okresie rozmaite ciekawe konkursy, nawet mistrzostwa w skokach na nartach wodnych lub w pływaniu na byle czym, czyli „Co ma pływać, nie utonie”. Z pewnością i w tym roku przywieziemy z wakacji niezapomniane chwile.

Lipcowy kącik poezji rozpoczynają wiersze „Letni wieczór” i „Bławatek” Adama Asnyka (11.09.1838–02.08.1897).

Halina Herbszt

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

LETNI WIECZÓR Już zaszedł nad doliną Złocisty słońca krąg Ciche odgłosy płyną Z zielonych pól i łąk. Dalekie ludzi głosy, Daleki słychać śpiew I cichy szelest rosy Po drżących liściach drzew. Promieńmi gra różana Topnieje w sinej mgle, A świeży zapach siana Skoszona łąka śle. Wraz z wonią polnych kwiatów, Z gasnącym blaskiem zórz Cicha poezja światów W głąb ludzkich spływa dusz. W półcieniu pierś olbrzymią Podnoszą widma gór, Nocnymi mgłami dymią, Wdziewają płaszcze chmur. I wiążą swoje skrzydła, Podarty kryjąc stok Jak senne malowidła Powoli toną w mrok. Wieczoru blask niepewny Oświetla obraz ten Ludzie w zadumie rzewnej Gonią piękności sen. Adam Asnyk

BŁAWATEK Jaki to chłopiec niedobry! Tak mnie wciąż zbywa niegrzecznie, Muszę się gniewać na niego, Gniewać koniecznie. Niedawno wyrwał mi z ręki Zerwany w polu bławatek i przypiął sobie do piersi Skradziony kwiatek. I jeszcze żartował ze mnie, Gdym się żaliła na psotę, Bo mówił, że ma coś więcej Ukraść ochotę. Że oczy moje piękniejsze Niźli ten kwiatek niebieski, Że chce pić rosę z bławatków, A z oczów łezki. I mówił dalej niegrzeczny, Że mnie rodzicom ukradnie, Tak straszyć kogo, doprawdy Że to nieładnie. Chciałabym gniewać się bardzo! - Nie widzieć więcej... ach! trudno; Wiem, że mnie samej bez niego Byłoby nudno. Ale go muszę ukarać, Podstępu na to użyję: Będę umyślnie płakała, Niech łezki pije! Adam Asnyk

PÓŁNOC – POŁUDNIE po północy nie śpią tylko lunatycy zakochani włóczą ciała po ulicy bez serc bez ducha bez nadziei w nietrzeźwości swej weseli po północy strachy grają w cztery wiatry wzywa mnie na sąd ostatni pieśń ogłuchła pieśń z daleka w domu czeka na człowieka tylko śmierć po północy na ulicy wino z dzbana ladacznicy niechaj żyje wolny stan babo polej jeszcze nam co ma być południe Witold Wieszczek

oceń / komentuj

OFIARA a jeśli chcesz to do mnie napisz podaj swój wiek i wzrost co w nocy gryzie co w dzień trapi i podpisz własną krwią że przyjdziesz cicho bez szemrania tam gdzie nie znajdzie nikt i aż do kości rozebrania będziesz tam dla mnie gnić rękami sama się przywiążesz ciasno do moich nóg codziennie zajdziesz niczym w ciążę aż do rozkoszy wrót aż przejdą zgrozą kiedy umrzesz za mój jedyny grzech i za mnie się położysz w trumnie aż wszystkich przejdzie dreszcz Witold Wieszczek

oceń / komentuj

TO JEST to jest jak dotykanie odbicia w lustrze przez szybę oddechu przebłyski między palcami między ja tu i ja tam między ja i nie-ja druga twarz uśmiech albo grymas nawoływanie opuszkami światłem to jest jak nagłe przebudzenie z dalekiej podróży przebłyski miedzy rzęsami między ciałem i nie-ciałem astralna poświata w bliżej niedookreślonym (może to jakiś odcień zieleni albo błękitu) kolorze otwierają się bramy drzew to jest jak pierwszy oddech liścia który właśnie wykluł się z pąka zielone słońca pod powiekami śmiejący się śpiewnie wiatr wirowanie wszechświata zawrót głowy w odwróconych gałęziach obumarłe cienie nagie palce to jest jak przygodne rozstanie na nieczynnej stacji między ciałem a ciałem słone strużki światła Beata Nicoś-Dziopa

oceń / komentuj

KLUCZ ZAPOMNIANYCH PTAKÓW niespotkanie się w kiełkującej zieleni palców ust rzęs przesiane światło spada na udeptaną ziemię maleńkie zielone listki wiercą się niecierpliwie na gałęziach jesteś jak we wnętrzu lustra albo po drugiej stronie zatrzaśniętej rzeki nieczytelne wszystkie mosty kładki i wzruszenia maleńkie zielone listki unoszą się na palcach do wysokiego nieba kolorowa mgiełka światła dzikie gęsi i żurawie w podróży ponad zaniechanymi mostami maleńkie zielone listki wirują w coraz lżejszym powietrzu dwa oddzielne klucze na kółku nieba jeden otwiera drugi zamyka maleńkie zielone listki świergotają w za ciasnych gniazdach odchodzisz odchodzę z okruchami światła i zapasowym kluczem ptaków w kieszeni płaszcza maleńkie listki świecą zielonym światłem Beata Nicoś-Dziopa

oceń / komentuj

ROSA Kropelki twojego potu jak rosa pokryły moje ciało we wspólnej wilgotności szybujemy w miejsca poza światem twój oddech staje się moim dotyk przenika moje jestestwo twój szept zabiera mnie po raz kolejny do ciebie by znów okryć rosą moje ciało Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

EROTYK Wejdź we mnie miękko dotknij myśli moich między uda wsuń dłoń poczuj słoność pożądania do uszu słowa miłości sącz i kochaj nie przestawaj w harmonii na skraj szaleństwa poprowadź niech świat rozbłyśnie supernową a później bądź tylko bądź Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

CASUS SAMOTNOŚĆ I mam oto tę wyczekiwaną patologicznie upragnioną pustkę bezkresną wokół ciszę przerażającą samotność która miała być balsamem miała lecz nie jest bo czyż samotność może cokolwiek leczyć uśmierzać ból rozdarcie ucieczką jest tylko ucieczką w panice i popłochu w niewidzialnym histerycznym tłumie uważaj by cię nie rozdeptały nogi których nie widzisz lecz czujesz ich niebezpieczną bliskość uważaj na głowę na serce na dłonie bo nic już nie napiszą szanuj gardło struny głosowe nie krzycz mów cicho spokojnie chociaż ból promieniuje od od trzewi głęboko się zagnieździł Pokonam go wygram albo odejdę dumnie nie korząc się z głową pod- niesioną do góry Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

CZYTAJĄC SCHUYLERA Wczesny letni wieczór za oknem deszcz rzęsisty w pudełku czterech ścian na piętrze czytam wiersze Jamesa Schuylera Ileż w nich światła na liściach kwiatach drzewach obrzeżach chmur i cieni subtelnego dyskretnego załamanego w tęczach i sączącego się leniwie z lampy na stole Pokój zalewa nagle struga jaskrawych promieni za oknem niebo ciemnogranatowe w jednym momencie staje się tłem dla domów i wieży kościoła oblanych śnieżno-biało-złotym światłem zachodzącego słońca Odkładam wiersze Schuylera lecz wciąż je słyszę patrzę na atramentowe niebo jak napływają na nie bezgłośnie różowe klosze gęstych miękkich chmur Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

WIERSZYK BANALNY Piszę wierszyk dziś pomału Pełen smutku i banału Utwór bez wielkich wartości Który sobie nic nie rości Wiersz na miarę czasów wielkich I koncepcji dziwnych wszelkich Kiedy takt i przyzwoitość Idzie w niebyt idzie w nicość Rzecz tyczy bylejakości Która drażni nawet złości Wiedzą wszyscy wiem i to ja Jaka wokół paranoja Nowe plany i inwencje Zjazdy narady konwencje Dywagacje polityczne I rozterki bardzo liczne Czy tak można czy wypada Czy to nie jest już żenada Aby ludzi tak ogłupić By się nawet wziąć wygłupić Sto milionów sprawiedliwość Nadzwyczajna też uczciwość Emerytom ciepłe wczasy I wspaniałe nowe czasy Wolność praca i szczęśliwie Władza działać ma życzliwie I pracować się opłaci Wszyscy będą wnet bogaci Już wiadomo tu i wszędzie Że tak pięknie już nie będzie Że te piękne ideały Tu niestety już przegrały Dokąd zmierzasz dziś ludzkości Co nas czeka już w przyszłości Po co mnie i po co tobie Kreślić znów wojenne fobie Kiedyś miały być tu krocie A tu głód i bezrobocie Cicho można się radować A po pracy wziąć strajkować Komu ma to tak pasować Kto się musi tak lansować Komu też wojna domowa Po co komu nowa mowa Ech kochani co się dzieje Świat zupełnie dziś durnieje Rzecz dotyczy wszak ludzkości Dziś i jutro i w przyszłości Wątpliwości budzi u mnie To że niby człek brzmi dumnie Wielu mądrych ma też zdanie Iż to małe przekłamanie Zaraz sens wątku wyliczę Weźmy mafie komornicze Prawne owe korporacje Robiąc krzywdę mają racje Tezę stawiam tu z ostrożna Oszukiwać dzisiaj można A to prawda nie zabawa Wolno okraść w imię prawa Myślą mądrzy i uczeni Że nie wiele się już zmieni Różne przecież są też zdania Wszak dziś wszystko do sprzedania Już nie będzie świat dziś inny To żeś biedny jesteś winny Zstąpił na oblicze tej ziemi Duch Twój i wszystko odmienił Sprawa jasno ta wynika Tajemnicza ta logika W kraju JP2 Nastał smutny okres zła... POSTSCIPTUM Ostatnio u nas tak bywa Że ktoś ciągle nas nagrywa I tak jest jak było zawdy Mamy nowe taśmy prawdy Więc się tutaj bardzo dziwię Piszę kiepsko choć prawdziwie Media kiepsko mnie promują Bo show-menów dziś lansują… EPILOG Wołomin Pruszków et cetera Tych przypadków mamy tera I tu kończąc tak w zasadzie Idzie świat wciąż ku zagładzie Może był jakiś rozsądek Była mądrość na początek Ale zło wciąż ludzi kusi Więc zaś koniec przyjść też musi... Mieczysław Góra

oceń / komentuj

WIERSZYK RADOSNY Często tu pisałem smutki Więc radosny dziś wiersz krótki Krótki wierszyk i treściwy I nad wyraz sprawiedliwy I właściwy i logiczny Krótki wierszyk dynamiczny Który radość dziś przyniesie I optymizm w serca wniesie Piszę więc optymistycznie Chociaż może mało ślicznie Może banał tu wychodzi Ale trudno nic nie szkodzi Do życzliwych wiersz kieruję Bo życzliwość od nich czuję I empatię uniesienie Nie ukrywam też wzruszenie Twórcza zawsze bywa zgoda Ducha cieszy też przyroda Zieleń kwiaty i przestworza I bezkresne modre morza Rok też cały jest logiczny W każdym czasie bardzo śliczny Zima wiosna lato jesień Każda pora radość niesie A więc lato właśnie mamy Jakby mocniej też kochamy I czy obcy ktoś czy bliski Serwujemy też uściski Każdy także lepszy ma gest Serdeczności więcej też jest Słów życzliwych jest też wiele Są też starzy przyjaciele Choć nie wszyscy i nie stali Bo niektórzy wyjechali Zachód mami wciąż dobrami A więc dobrze Pan Bóg z wami Po radosnych widać minach Że jest lepiej też w rodzinach Państwo troszczy się nadzwyczaj Taki nowy to obyczaj Nie odbiorą dziatek matce Chociaż bieda straszna w chatce Co najwyżej ciut postraszą Pryncypialną władzą naszą Może i zabiorą czasem Z awanturą i hałasem Wytłumaczę rzecz logicznie Było tam patologicznie Biednie smutno często chłodno I niestety czasem głodno Państwo się zaopiekuje Samą radość im funduje Już finału są wyniki Puenty nie ma ni logiki Wszak nie wszystko trzeba umieć I nie wszystko trza rozumieć Autorowi wyszedł iście Wiersz radosny oczywiście Będzie miał wielkie wzięcie Na autorskie beztalencie By nie czynić w sprawie sporu Zdradzę tutaj sens utworu Jednym czyni ful radości To co innych bardzo złości Wszak z frustracji innych osób Nie radować się nie sposób Bo gdy ludzie mają doły To zaś sąsiad jest wesoły… POSTSCRIPTUM Już słyszymy tak od młodu Alleluja i do przodu Wierszyk kończę życzeniami I niech pokój będzie z wami Powodzenia pomyślności Oczywiście ful radości By najlepsze były wieści I radosnych pełnych treści… EPILOG Kiedy będę już premierem Żaglem rządu wiatrem sterem I co zrobię – wszak już wiecie Radość nakażę w dekrecie… Radość będzie i wesele I atrakcji różnych wiele Pokój będzie i uroda Więc marnować czasu szkoda Mieczysław Góra

oceń / komentuj

PŁYWANIE NA BYLE CZYM W lipcu jadą turyści do Augustowa, bo tam co roku impreza wyborowa. Pod hasłem "Co ma pływać nie utonie" organizator przyciąga też Polonię. Atrakcją jest "Pływanie na Byle Czym", natomiast nieważne kto płynie i z kim. Zawodnicy prześcigają się w pomyśle. Każdy ma coś ciekawego w zamyśle. Do konkursu trwają przygotowania. Zobaczymy co mają do pokazania. Są pływające konstrukcyjne nowości. W mieście zbiera się już dużo gości. Nad Nettą ciekawe przedstawienie, na wielu twarzach będzie zdziwienie. Pływające wehikuły, tratwy i smoki to są Augustowa wakacyjne uroki. Halina Herbszt

oceń / komentuj

SZYBKI BILL A ty jesteś szybki Bill i masz swój super styl. Masz gitarę i sto złotych. Nie martwisz się co potem. Gdy spotkałeś Mery Lu to szeptałeś chodź tu. Ona miała wtedy Johna i była nim zauroczona. John śpiewał jej do ucha i doczekała się brzucha. Ty do wielu czułeś miętę, ale okazały się przeklęte. Ożeniłeś się z big beatem i grasz wciąż z zachwytem. Spędzę z tobą kilka chwil, bo ty jesteś szybki Bill. Halina Herbszt

oceń / komentuj

PO CO…?! Po co komu niebo bez gwiazd? Bez księżyca z chudą gębą Wciskającą się co noc W okna lunatyków. Po co komu żelazko bez duszy? Ciężkiego lecz zimnego Pozbawionego tego co najcenniejsze Pięknego i tylko na pokaz. Po co komu filiżanka bez dna? I choć pięknie zdobiona Lekka niczym chińska porcelana To nie napełniona miłością. Po co komu piękna lalka bez głowy? W swych kolorowych ubrankach I czerwonych bucikach. Już nie pocieszy smutnej dziewczynki Po co komu raz ugryzione jabłko? Porzucone beztrosko na plaży w piach Czy mimo, że smaczne, soczyste, śmiejące się czerwienią Nikt go już nie podniesie i nie zazna słodyczy…? Po co komu miłość bez dwojga? Bez kochanków szalejących za sobą Marzących o sobie bez końca I pragnących swych ciał… Po co komu serce, które już nie stuka? Zastygłe w bezruchu pozbawione duszy Uśpione jakby czekało na kolejny impuls Który kto wie czy kiedykolwiek nastąpi…? Piotr Sułek

oceń / komentuj

PO TO!!! Porcelanowa lalka owinięta Tobą w miłosny wiatr Ożyła nie tylko w mojej wyobraźni Nawet niebo bez gwiazd wydaje się być nie takie straszne, Księżyc w pełni radośnie wygląda do mnie zza chmur I żelazko bez duszy ożyło, czyżby to jakiś cud? Filiżanka bez dna stoi na swoim miejscu bo ładna i po co wyrzucać? Wygląda teraz jakby inaczej…? Nabrała nowych barw? Raz ugryzione jabłko wyrzucone w piach można przecież obmyć, Będzie smakować jak wcześniej wszystko to co było i minęło… Zastygłe serce zastukało ponownie zapomnianym rytmem Najpierw niepewnie z dystansem z obawy, pamiętam ten ból… I znów pojawiła się miłość dla dwojga co kiedyś prysła jak bańka mydlana Powróciła na nowo zupełnie odmieniona i silna Teraz już dorosła, prawdziwa i tak bardzo oczekiwana Co przyniesie dziś los? Tego nikt nie wie, więc zróbmy z tym coś… Piotr Sułek

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.