zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – marzec 2011

Za dawnych, dobrych czasów, edukacja była przywilejem, dobry nauczyciel był w cenie, a i tak uczniów mu nie brakowało. Dzisiaj edukacja jest nie tylko darmowa, ale co gorsza obowiązkowa i w dodatku organizowana przez urzędników państwowych. Nie jest już przyjemnością odkrywania, ale obowiązkiem przyswajania zakresu programowego. Widać to świetnie w Internecie, gdzie np. pod wierszami Adama Asnyka nie zawsze znajdziemy komentarze rozkochanych w jego poezji czytelników, lub słowa krytyki osób, którym strofy poety nie przypadły do gustu. Czasem są niewybredne ataki personalne:

O maj god jak bym mógł to bym piła mechaniczną zjechał tego asnyka bym mu z siekiery w łeb rąbnął bo wymyśla jakies głupie wiersze badziewne bezrozumne!!!!!!!!!!!! Ohhh co za dziad!!!!!!!

A czasem zażalenia w rodzaju:

co mam zrobić jak nie ma interpretacji? gzie jestt ku.... analiza ja pierdo...... moze ktos znalazl jakies pieprzone analize do tych sonetow?????????? liczyłam na coś więcej niż na sam tekst, który z resztą mam w książce:(

Pozwoliłem sobie zostawić oryginalną pisownię, bo ona też dużo mówi o dzisiejszych odbiorcach poezji... Inna sprawa, że w tych i podobnych wypowiedziach licealistów jest trochę racji! No bo skoro celem Ministerstwa Edukacji Narodowej jest wbicie do głów uczniów wiedzy, to po co właściwie w książkach wiersze, po co listy lektur obowiązkowych i tym podobne rzeczy? W podręczniku uczeń powinien znaleźć ogólnie obowiązującą w kraju interpretację wiersza i streszczenia najważniejszych tekstów! No może jeszcze jakąś krótką notkę biograficzną, żeby uczeń nie pomylił romantyka z poetą współczesnym... A potem zakuć - zdać - zapomnieć.

Za dawnych, dobrych czasów mieliśmy analfabetyzm, a ja się pytam: komu to przeszkadzało?! Dzisiaj w Polsce analfabetyzmu nie ma, czego najlepszym wskaźnikiem jest to, że przeciętny Polak czyta pół książki rocznie, a poezji - poza sterroryzowanymi uczniami i samymi autorami - to już nikt nie czyta w ogóle. Co za marnotrawstwo! A kiedyś było tak pięknie...

Portret Adama Asnyka z Muzą - Jacek Malczewski

Dygresja na temat stanu dzisiejszej edukacji zajęła już sporo miejsca, więc tym razem będzie bardzo krótko... Adam Asnyk urodził się w Kaliszu, 11 września 1838 roku. Podczas powstania styczniowego był członkiem tzw. rządu wrześniowego, a po upadku powstania wyjechał z kraju. Jako poeta zadebiutował w roku 1864 wierszem Podróżni przesłanym z Włoch, w którego pierwszych wersach był pisał:

Przez włoskie wille nad morzem wiszące Ciągniemy, rzesze senne i cierpiące, Trochę tu niebios zaczerpnąć - i morza, Gdy nam przybrakło ojczystego brzegu...

Do znajdującego się pod zaborem rosyjskim Kalisza Adam Asnyk wrócić nie mógł, ale w 1870 roku zamieszkał w Krakowie, stąd często jeździł do Zakopanego gdzie zaprzyjaźnił się między innymi z Kazimierzem Tetmajerem. Był jednym z pierwszych członków Towarzystwa Tatrzańskiego, a przywiązanie do gór można wyczytać z wielu jego wierszy.

Chyba większość osób kojarzy Asnyka z wierszami takimi jak Między nami nic nie było, Do młodych, czy wyśpiewanym pięknie przez Niemena Jednego serca! Tak mało! Tak mało!... Dlatego u nas coś poważniejszego, dwa ostatnie sonety z cyklu Nad głębiami, który powstał pod koniec życia poety. Adam Asnyk zmarł w Krakowie 2 sierpnia 1897 roku.

Witold Wieszczek

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

Nad głębiami XXIX Póki w narodzie myśl swobody żyje, Wola i godność, i męstwo człowiecze, Póki sam w ręce nie odda się czyje I praw się swoich do życia nie zrzecze. To ani łańcuch, co mu ściska szyję, Ani utkwione w jego piersiach miecze, Ani go przemoc żadna nie zabije - I w noc dziejowej hańby nie zawlecze. Zginąć on może z własnej tylko ręki: Gdy nim owładnie rozpacz senna, głucha, Co mu spoczynek wskaże w grobie miękki I to zwątpienie, co szepcze do ucha: Że jednym tylko lekarstwem na męki Jest dobrowolne samobójstwo ducha.Adam Asnyk

Nad głębiami XXX Taką jak byłaś - nie wstaniesz z mogiły! Nie wrócisz na świat, w dawnej swojej krasie Musisz porzucić kształt przeszłości zgniły, Na którym teraz robactwo się pasie. Musisz zatracić niejeden rys miły I wdzięk w dawniejszym uwielbiany czasie, Lecz nową postać wziąć i nowe siły I nowych wieków oręż mieć w zapasie. Grób cię nie odda światu - widmem bladem, Z mogilnej pieśni i zgnilizny plamą, Do wnętrza śmierci przesiąkniętą jadem... Lecz, przystrojona w królewski dyjadem, Musisz do życia wkroczyć życia bramą, Musisz być inną, choć będziesz tą samą!Adam Asnyk

RUSAŁKA Leciutko w podskokach, piruetem cichutkim, spłynęła jak powiew, w woalu bielutkim On złapał ją w locie, okręcił wokoło, postawił na łące, dłoń muska czoło Westchnęła Rusałka, i oczy przymknęła, młodzieniec ją woła, lecz ona zniknęła I mgła się podniosła, niczym białe mleko, porwała młodzieńca i spłynęła rzeką. Beata Gradowska

oceń / komentuj

DIAGNOZA: BEZSEN ZŁOŚLIWY Chodzi spać wcześnie, lecz sen nie nadchodzi, wśród natłoku myśli i napięć powodzi, wśród sąsiedzkich rozmów i śmiechów przez ściany, chodzi człek jak lunatyk albo jak pijany A gdy późno spać idzie też sen nie nadchodzi, liczy wtedy barany, bezsenność go zwodzi, nocnym markiem po kątach snuje się i ziewa, lecz snu jak nie było, tak go nadal nie ma W takim stanie żyje już miesięcy wiele, brał już różne proszki, wypił jakieś ziele, dostał kilka porad, nawet był u wróżki, w końcu wyczerpany kupił dwie papużki I tak od tygodnia, na fotelu nocą, słucha jak papużki do siebie szwargocą, bo specjalnie światło pali im w pokoju, aby ktoś prócz niego nie miał też spokoju Beata Gradowska

oceń / komentuj

* * * czerwiec się właśnie niemrawo zaczyna słońce dzikie owady rozjątrza i drażni kiedy głowę układam widzę w wyobraźni jak za cierpkim wrześniem dobra idzie zima widzę dom zbudowany na czternastym piętrze i ciał wzlatywanie bez potrzeby windy w jedną strunę splecione wszystkie moje mięśnie ty ją lekko potrącasz i śpiewa jak nigdy będą długie wieczory nim mnie sen ukradnie śmiejesz się widząc jak się zakradam na brzuchu czerwiec się właśnie zaczął i jak gruszka spadnie wrzesień zimę sprowadzi łagodną i głuchą Klaudia Spodniewska

oceń / komentuj

* * * Kim bym była bez tych godzin bezsennych nad ranem? Czyż diamentem się nie staje obudzony kamień? Klaudia Spodniewska

oceń / komentuj

PRELUDIUM Każdego dnia Od chwili przebudzenia Nim oko świat zobaczy Nim do głosu dojdą organy decyzyjne Nim ustalą priorytety na kolejne minuty, godziny Telefony, spotkania Nim przeciągną się mięśnie Zanim ziewnie paszcza – Głęboko pod powieką Fizjologicznie niezbadana Jest jednostka, która budzi się pierwsza – Świadomość jestestwa Koegzystencji Harmonii Współuczestnictwa w mistycznym arcydziele stworzenia. Wpada ze śpiewem pierwszego kosa w rezonans I cielesnej materii nadaje pozytywne brzmienie. Poranne zestrojenie... Agata Wieszczek

oceń / komentuj

KREATYWNOŚĆ Płynna, spontaniczna, Nieskażona krytyką Kreatywna myśl młodego homo sapiens Krystalizuje się w twórczość doskonalszą Pełniejszą Uwalnia się w świadomości I jak owoc dojrzewa. Jest jak chmura ideałów Co skraplając się w słońcu Załamuje światło i pięknem zdumiewa. Radosne pląsy myśli Czysty akt spełnienia. Zaskocz sam siebie Niech rozwinie się w Tobie Dwukierunkowy pas ruchu od umysłu do serca Inicjatywa zmiany niech będzie Ci druhną Doświadczenia tworzenia – inwestycją w jutro. Niewyczerpane złoża intelektualnych możliwości Źródło siły ducha Eliksir młodości Spróbuj Ty też potrafisz Agata Wieszczek

oceń / komentuj

PRZYJAŹNIĘ SIĘ Z CIENIEM tonę w strugach zatłoczonych ulic powietrze drga w takt obracanych rytmicznie felg i krzyków ludzi - nie patrzę w oczy obcym bo co jeśli nie ma w nich lusterek spojrzenia jak brzytwy wbijam zawsze tylko w swoje buty - jeśli mam wybierać między masochizmem a sadyzmem typuję to to pierwsze przynajmniej wtedy nie muszę nikomu współczuć że mnie zna Oliwia Betcher

oceń / komentuj

* * * zawsze gdy uśmiecham się tak naprawdę do siebie a nie dla tandetnego zdjęcia jestem pełna determinacji i wiary w sens tego że mogę coś stworzyć komuś obok pali się dom żebym miała większe poczucie winy zawsze kiedy jeszcze przed śniadaniem czuję posmak bezsensu i gniewu komuś obok przyznają medale i rodzą się piękne zdrowe dzieci bym czuła się jeszcze bardziej obco Oliwia Betcher

oceń / komentuj

MIŁOŚĆ BRATERSKA Jak kocham brata? Jak nikt inny na świecie! Słowo - Kaina... Sylwester Cybort

oceń / komentuj

KRÓLEWNA ŚNIEŻKA Och! – Jestem biedna!? Ich – Siedmiu Krasnoludków! Ja – Tylko jedna!? Sylwester Cybort

oceń / komentuj

* * * marcowa odwilż - pąk z topniejącym lodem złoci sie w słońcu Teresa Grzywacz

oceń / komentuj

* * * zima przemija jego ścieżki już nie ma spłynęła na dół Teresa Grzywacz

oceń / komentuj

PIEKIELNIE Czemu nas tak pilnują? Z oczu nie spuszczają? Sami nigdy nie kradli, szczęścia nie szukali? Nawet na krótką chwilę samych nie zostawią, kiedy przecież niewinnie tylko rozmawiamy. A zresztą gdyby nawet, na moment, na mgnienie, na lato, na wieczór, uderzenie serca... I tak zawsze Ktoś widzi nasze uniesienia i z świętych pieszczot powróz piekielny ukręca. Plączą się nam radości, eteryczne zjawy, jasne piórka wzruszenia i cielesne pląsy z piekłem tęsknej rozłąki co na co dzień dławi i wygraża, że nigdy nas męczyć nie skończy. Szczęśliwi rozpustnicy, złodzieje, mordercy, co trafiają do piekła dopiero po śmierci! Witold Wieszczek

oceń / komentuj

CZEKANIE Czekam... słońce zaszło gdzieś godzinę temu więc zapewne na nie tyle nie czekałem a alkohol stoi na baczność na brzegu stołu okrągłego w butelczynie szklanej Czekam... w kalendarzu nie widzę urodzin żadnej babci dziadka czy choćby kochanki gdybym tak dziś jeszcze jakieś dziecię spłodził napełniłbym winem obie puste szklanki Czekam... a stąd wszystko wygląda inaczej gdy oko w świat patrzy z perspektywy stołu gdzie stoją te dwie szklanki pełne nowych znaczeń tym pełniejsze im bardziej głodne alkoholu Czekam... jak rok siedem jak dziesięć lat temu czekam bo nie wolno pić wódki samemu... Witold Wieszczek

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rewia mody
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.