zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – luty 2016

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, WitkacyMaria Janina Pawlikowska-Jasnorzewska z domu Kossak, nazwisko po pierwszym mężu Bzowska, urodziła się 24 listopada 1891 roku w Krakowie. Jej ojcem był Wojciech Kossak syn Juliusza, starszym bratem Jerzy Kossak, młodsza siostra, znana pod pseudonimem Magdalena Samozwaniec, pisała utwory satyryczne. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska uczyła się w domu, gdzie poznała kilka języków obcych oraz zdobyła wykształcenie humanistyczne. Przez krótki czas uczęszczała jako wolna słuchaczka na krakowską ASP.

Trzykrotnie wychodziła za mąż. Pierwszym mężem był Władysław Bzowski oficer armii austriackiej, poślubiony w 1915 roku. Kiedy małżeństwo się rozpadło, Maria wyszła za mąż za Jana Gwalberta Pawlikowskiego w roku 1919 i zamieszkała w jego domu w Zakopanem. Drugie małżeństwo też nie trwało długo, zostało unieważnione w roku 1929, a trzecim mężem został oficer lotnictwa Jerzy Stefan Jasnorzewski w 1931 roku. Pawlikowska-Jasnorzewska dużo podróżowała. Była we Włoszech, w Rumunii, Turcji, Afryce i Francji. W 1927 roku w Paryżu przeżyła wielką miłość z lotnikiem i poetą Sarmento de Beires. We wrześniu 1939 roku wraz z trzecim mężem wyjechała do Francji, a potem do Anglii.

Poetka debiutowała tomem „Niebieskie migdały” w 1922 roku, wydała dwanaście kolejnych tomików, między innymi „Różowa magia” (1924) oraz „Pocałunki” (1926). Obok poezji pisała także dramaty, m.in. „Mrówki” (wyst. 1936), „Baba-Dziwo” (wyst. 1938), z których tylko kilka ukazało się na scenie,

a także prozę poetycką – „Szkicownik poetycki” (1939). Publikowała m.in. w „Bluszczu” (1924–1939), „Wiadomościach Literackich” (1924–1939), „Tygodniku Ilustrowanym” (1924–1931), „Świecie” (1925–1930), „Cyruliku Warszawskim” (1927–1930), „Czasie” (1930–1935), „Gazecie Polskiej” (1933–1937). Współpracowała z Polskim Radiem jako autorka słuchowisk radiowych. Była członkiem PEN Clubu, została nagrodzona Złotym Wawrzynem PAL (1935) oraz nagrodą literacką miasta Krakowa.

Pawlikowska-Jasnorzewska zmarła 9 lipca 1945 r. w Manchesterze.

W kąciku poetyckim przypomnijmy dwa wiersze poetki „Zakochana” i „Kto chce bym go kochała”.

Halina Herbszt

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

ZAKOCHANA Przedwczoraj drżała pełna ognia, Wczoraj czuwała płacząc do dnia, A dzisiaj serce ma nad ranem Efemerydą zasypane, Gromadą jednodniowych łątek, Łączących kres swój i początek - Seledynowym stosem skrzydeł, Mdlejących przez śmiertelną krzywdę... Jakby bogini bez sumienia, Której pustota świat oniemia, Strzępiła blade nitki szarpi Z życia - tej cennej, krótkiej szarfy... Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

KTO CHCE BYM GO KOCHAŁA Kto chce bym go kochała, nie może być nigdy ponury i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry. Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce. I musi też ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą, gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą. Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka kuka lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powłokę buka. Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić, i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści, i nie wiedzieć nic, jak ja nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności, i być daleki od dobra i równie daleki od złości. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

III (LEKKOŚĆ) Się uzależniłem od jasnego słońca słonecznością całą odbitego w ciele, związanego w Twoich włosów jasnych wstążkach, uwięzłego w Tobie jako Bóg w kościele! Się uzależniłem od mokrego deszczu, co wilgocią ślini Twych piersi talerze i płynie uległym potokiem na przestrzał Twoich ud, na grzesznych żądzy zatracenie! Pokochałem jeszcze na nowo truskawki, z Twoich ust sączenie win słodkich po łyczku, stokrotki, pokrzywy, wszelkie wonne kwiatki, wszystko, co nosiłaś mi w swoim koszyczku! Cały świat zmartwychwstał, wysmaczniał, wypiękniał... Cały świat jak piórko bym uniósł na rękach! Witold Wieszczek

oceń / komentuj

BAŁAGAN Nie wiesz, co powiedzieć, więc leżysz bez słowa lub płaczesz. Ubieram Cię grubo w ramiona i głosem jak nitką do światła prowadzę, byś znów była ze mną, by znowu iść razem nie ważne, że droga daleka nas dzieli! Nie odchodź, to nawet i morze przejdziemy! Nie odchodź, boś zdrowiem! Nic nie ma bez zdrowia! Już lepiej pod ziemią sześć stóp mnie pochowaj! Już lepiej mnie utop lub zjedz po kawałku! Sam pieniek postawię, nadstawię sam karku, sam topór wyostrzę, sam ogień rozpalę, lecz zostań do końca, do śmierci, na amen! Witold Wieszczek

oceń / komentuj

ŚNIEG kocham śnieg jego ulotność... jest dla mnie tobą w puch wsiąka świat mój beztrosko białą przygodą w objęciach płatków się turlam dziecko wszechświata ty – roziskrzony turban ciało oplatasz Barbara Baldys

oceń / komentuj

DESZCZ każdy z nich jest inny, wiesz? w strugach, kroplach, w wody sznurach leje, skrapia, siąpi, ciurka deszcz. tu, na szybie, wzór zostawił; popatrz – nawet jest ciekawy, chcesz? jakie śmieszne kurze łapki, kreski z łez, minibrylanty. pieść. póki jest. pó – ki – jest. Barbara Baldys

oceń / komentuj

FAZY KSIĘŻYCA na początku było mi niebo... a później tak bardzo bolisz mnie całą, że krzyczę „umieram”... świat jest w kolorze pustych butelek i tłumaczeń sobie, że nie byłeś mi przecież bogiem... aż w końcu ów słowo ciałem się we mnie staje i zaczynam odróżniać dni od nocy, soboty od wtorków, kolejne zimy... Magdalena Wojciechowska

oceń / komentuj

PROŚBA TYLKO JEDNA w nas nie ma logiki... bo tylko nasze równoległe do siebie drogi potrafią się wciąż przecinać, pomimo dokonywanych przez nas niewyborów siebie... i układam sobie Ciebie w głowie, że nie spoglądam co chwila na telefon czy dzwonisz, pomimo nieskończoności naszych rozmów i nie umieram od Twoich niedotyków, pomimo że przy dotykach samych już Twoich oczu mocniej bije mi serce... lecz wiem, że muszę budzić się i zasypiać ze świadomością, że jesteś... więc uważaj na siebie dla nas... Magdalena Wojciechowska

oceń / komentuj

Z PRYWATNEJ HISTORII FILOZOFII nie mogłam bardziej być być bardziej naga twoja (idee fix) namacalna do soli krwi i łez a jednak musiał wtrącić swoje trzy po trzy grosze George Berkeley z tą jego względnością bytu ideą stołu o którego kant a posteriori można rozciąć ramię i drzwi które a priori przycinają palce zatrzaskują pamięć ideą ran ideą bólu zbyt przekonywującą nawet jakby dotykalną chociaż istnieje tylko na którymś z pięter umysłu no i otworzył pijany niebytem (już Hamlet zgłaszał pewne wątpliwości czaszce z której Yoric jak pajac z pudełka) przepaść Pascala złamała się trzcina myśląca ja zapomniana idea straciłam nagą rację bytu który zdążył jednak określić moją świadomość tylko skąd (może stąd) ta sól na rzęsach i krew na języku? – byłabym wdzięczna gdyby mi pan to wyjaśnił poza czasem i przestrzenią które są podobno jedynie stanem umysłu bez Kantowania w kwestii przyczyn i skutków panie Berkeley Beata Nicoś-Dziopa

oceń / komentuj

MOCNE HASŁO po tobie żaden potop nawet tąpnięcie roztopionej w słońcu ziemi po tobie tylko skomplikowane hasło do librusa jedyne mocne którego nie zapominam i wypijam do ostatniej głoski Beata Nicoś-Dziopa

oceń / komentuj

STRIPTIZ Włącz muzykę usiądź i patrz Srebrne guziczki wyślizgują się z dziurek odsłaniają bieliznę w kolorze ecru zielony jedwab opad mi do stóp fantazje spódnicę odrzucają w kąt w pasiastych pończochach stoję twój wzrok mnie podnieca zostało już niewiele tyle co nic powoli - zdejmę majtki resztę zostawię zrób ze mną co chcesz... Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

SŁOŃCE Dotykasz kropli potu pomiędzy piersiami przesuwasz delikatnie na dół zapach rozgrzanego ciała drażni zmysły obietnicą czuje twoje ciepło między udami wsuwasz się delikatnie pod powieki z każdym następnym promieniem coraz bardziej należę do ciebie Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

* * * To co naprawdę istotne mieszka w nas choć nic nie dzieje się czasem kota mruczenie powietrza otarcie rękawem nieznaczne gdy wieje szukanie na policzku ślad zostaje wilgocią zdziwiony Asia Skowronek

oceń / komentuj

* * * rewers zgaś mnie o cokolwiek i zaparz herbaty nim ubędzie pary z czajnika tego w dwa zajączki co stłukł się przed rokiem pamiętasz i zapałkami już się więcej nie baw tyle drzew ścięto aby dać ci ogień wszystkie strumienie do morza wracają zobaczysz pójdziemy na spacer zgaś mnie o cokolwiek zanim zaczniesz płonąć Asia Skowronek

oceń / komentuj

O ZMROKU Mróz ścisnął o zmroku postawił na uszy kołnierze z nosa gile wycisnął przyspieszył kroki Szybciej szybciej do domu pomimo że wokół tak pięknie drzewa srebrzyste mrugają wabią na pogawędkę a w górze pajęczyny świetliste tak blisko na wyciągnięcie zmarzniętej ręki Mroźno srebrzyście i ślisko przyspieszone kroki oddechy zimą o zmroku Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

ZA CZERWIENIĄ TĘSKNIĘ wiem że kiedyś to nastąpi może wkrótce przyjdziesz staniesz przede mną a ja rozbiorę cię pomału do naga ułożę miękko na swych tęsknotach pożądaniu i będę pomału ubierał cię z powrotem pocałunkami okryję twoją nagą szyję piersi łono i z pocałunków utkam ci pończochy i buciki ci zrobię takie jakie lubisz czerwone a czerwień z ust twoich zliżę i położę na przezroczystej skórze pomaluję pomaluję cię na czerwono twoją szyję piersi łono twoją jesienną sukienkę taką w jakiej cię poznałem zauroczyłem pokochałem na którą czekam i tęsknię Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

SZACUNEK Zamilcz nim powiesz zimie o słońcu Zakuj swe słowa w milczenia kaganiec Bluźnierstwa zamknij na wieki w kojcu I język niech kołkiem nagle ci stanie. Zanim wypowiesz słowa bolesne Te, które ranią serce kochane W ciemności nocy wraz z nimi zaśnij I okryj złotem z samego rana. Nie zasługuje miłość na baty I kiedy kochasz, waż swoje słowa Wtedy Twe serce będzie bogate Gdy zubożeje w chamstwa twa głowa. A Ty w koalicji z tym drugim sercem W krainę szczęścia cicho pofruniesz W rytm najpiękniejszej w świecie piosenki Miłość Ci odda z nawiązką szacunek. Błażej Szuman

oceń / komentuj

CISZA DLA MIŁOŚCI Niech ziemia się przestanie kręcić, Niechaj zamilknie ujadanie psów Najmniejszy hałas obróci się na pięcie I niech spuszczą wzrok miliardy głów. Niech deszcz na dachach już nie dudni I serią kropel ciszy nie przekreśla Niech północ złączy się z południem I każdy szmer zaniknie nawet w myślach Niechaj odfrunie publiczny gołąb I mewy z plaży etatowe Niech wszystko milczy, nikt nie woła I słońce się za góry schowa. Niech nie trzepoczą pióra ptaków I drzewa szumieć też przestaną Drobne nie dzwonią od żebraków A wiatr niech w miejscu nagle stanie Niech grabarz w ciszy grób wykopie I żaden głos nie płynie z gardła Szum fal w głębinach się utopi Bo moja miłość dziś... umarła. ...A piach jej stłumi każdy hałas W domu miłości niech zamieszka A mi już tylko pozostała Najcichsza w świecie na grób ścieżka. Błażej Szuman

oceń / komentuj

PIOSENKA UWIELBIENIOWA W Rzeszowie Boże Ciało - Przybyli wierni ze wszech stron Miasto się rozśpiewało Zagrzmiał anielskich chórów ton! Rozbrzmiewa Rzeszów pieśnią A w sercach ufnych jeden dzwon Chwalmy naszą radością Złoto-niebieski Boży tron! Rzeszowskie słonko żarzy Czasami spadnie nagły grom Panu uśmiech na twarzy Ślemy z koncertu piosnką tą! Refren: Jednego Serca, Jednego Ducha - Koncert rzeszowski na Boże Ciało Niech w nasze serca wstąpi otucha Niech nasze dusze w świat idą śmiało! Regina Nachacz

oceń / komentuj

PIOSENKA O MLECZNEJ CZEKOLADZIE Jako kot wybieram Czekoladę mleczną Nienawidzę sera Tylko słodkość wieczną Cud przysmak wedlowski Lepszy niźli myszki Łagodny i boski Pieści głodne kiszki Dobra kocia rada Ja się znam na smakach Mleczna czekolada Fajna piosnka taka Refren: Mlasku, mlasku, miau, miau Żebym czekoladę miał! Regina Nachacz

oceń / komentuj

TAŃCZ TANGO Tańcz. Tańcz moja droga dla mnie tango. Nie mogę się nasycić twym widokiem, jak wirujesz czarownym krokiem. Twoja suknia uchylona jak okno przyciąga mnie pokazując wdzięki. Rozmarzony słucham tanga dźwięki. Weź mnie do tanga, weź. Niech poczuję twoje ciało. Niech porwie mnie ta pieśń. Tanga jest mi wciąż za mało. Halina Herbszt

oceń / komentuj

PATRZĄC W OCZY Mówiłaś, że kochasz. Mam ci uwierzyć. Z tęsknoty szlochasz. Chcesz ze mną życie przeżyć. Gdy ujrzałem ciebie w knajpie inny całował, obejmował cię. Myślałem, że go rozszarpię, gdy w tańcu tulił biodra twe. Dlaczego mnie okłamałaś patrząc mi czule w oczy. Miłosne słówka szeptałaś. Teraz me serce krwią broczy. Halina Herbszt

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaFraszki Jana Kochanowskiego, księgi trzecie (29-56)
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Edith Södergran
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.