zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Wybór wierszy – styczeń 2012

Za mało na razie odczuwa ogół stratę, jaką poniosła Polska w śmierci Micińskiego. Przeważnie nie znany, nie uznany z góry przed poznaniem, posądzony o blagę i pozę, oczerniony i oplwany, zginął w ohydny, bezsensowny sposób, zamordowany przez tych, którym chciał nieść światło. Zgubiła go szczytna dawniej zasada, że artysta w Polsce musi być „pieriedowoj czełowiek" (po rosyjsku powiedział to kiedyś sam Miciński). Zaplątany w obcą sferę społecznej działalności, popełniający błędy, które jemu tylko szkodziły jako artyście, odszedł od nas wtedy, kiedy nareszcie zaczynamy go należycie oceniać i najbardziej potrzebować.Stanisław Ignacy Witkiewicz

Był jednym z najciekawszych poetów Młodej Polski, przyjacielem Witkacego, mistykiem, ekspresjonistą, specjalistą od magii, satanizmu i nauk ezoterycznych.

Urodził się 9 listopada 1873 roku przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. W dzieciństwie dwa razy omal nie zginął! Za pierwszym razem próbowała go udusić starsza siostra, a za drugim upadł z trzeciego piętra. Jakimś cudem udało mu się dożyć matury, po zdaniu której rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jednak już w 1895 roku studia przerwał i wyjechał do Lipska, gdzie uczęszczał na wykłady Wilhelma Wundta.

Tadeusz MicińskiW 1896 roku Tadeusz Miciński rozpoczął studia w Berlinie, a także zadebiutował jako poeta poematem Łazarze oraz jako prozaik opowiadaniem Nauczycielka. Berlińskie studiowanie również nie trwało długo, bo już w roku 1897 wyjechał do Hiszpanii, gdzie między innymi pogłębiał wiedzę na temat mistyki karmelitańskiej, podziwiał obrazy Francisco Goi i odwiedzał Wincentego Lutosławskiego w Playa de La Mera, z którym zapewne toczył żywe dysputy o Platonie.

Dużo podróżował. Lubił Zakopane, gdzie zaprzyjaźnił się z Witkacym. Bywał też w Petersburgu, Moskwie, Rzymie, Sztokholmie czy w Sofii gdzie pracował jako korespondent podczas wojny bałkańskiej. W 1918 roku wybrał się wraz z rodziną do Marii Dorn-Baranowskiej – umierającej kuzynki jego żony. Podczas powrotu do Polski, w okolicach Czerykowa na Białorusi, został w niewyjaśnionych okolicznościach zamordowany. Do dziś nie wiadomo czy zamordowali go chłopi przy okazji rabunku, czy może płatny morderca nasłany przez Dzierżyńskiego. W każdym razie Tadeusz Miciński do Polski już nie wrócił. Spoczął w osadzie Małe Małynicze na Białorusi.

Witold Wieszczek

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

ORLAND SZALONY Kwiat purpurowy marznie w lodowni w upiornych snach - dusza się błąka z zarzewiem głowni, by odgnać strach. Tam - na Golgoty krzyżu zawisnął skrwawiony kruk - harfa gra cicho - skrzydłami błysnął - u Jego nóg. A więc ty dziki śmiechu zwątpienia składasz Mu łzy? lecz to kość ludzką gryzły wśród cienia zgłodniałe psy. * * * Hej, z maurytańskich śpiewnych sal wybiega do mnie hurysa - czarny płomienny jedwabny szal z nagiego łona się zwisa. Cyprysy - księżyc - fontann szmer - zaczarowane ganki - oddałem wszystkie gwiazdy sfer za uścisk - Maurytanki * * * Newady śnieżne zimne szczyty, gdzie orły z wrzaskiem krążą głodne, sosen pachnących malachity, mórz turkusowych szlaki wodne - - widzę - czerwony mam puginał i krwi na ciele moim plama, gdym ją w uścisku już przeginał ona o śmierć prosiła sama. * * * Na szafirowej snów głębinie toną żałobne gwiazd mych łodzie. A cień olbrzymi jest na wodzie od chmury, która za mną płynie. Oh, w ciemnym borze słowiki nucą - oh, na przestworze gwiazdy! Polecę - polecę - polecę - i umrę - u Twoich nóg - w głębokiej zimnej rzece - śniąc, że u Twych nóg. Dusza jak płomień biały przez morza leci w dal - ja rycerz Boga - lecz o skały zmiażdżyłem święty Gral. W przydrożnej wisiał iwie skrwawiony za mnie Mistrz - ja mam ran więcej! - orły żywi? mym sercem - burzo świszcz! * * * Ach, w modrzewiowym dworze, gdzie na kominku płonie żar, (obroń tej myśli, Boże!) podejdę w ciemny jar - - - wilkołak! będę pił twą krew - i twoje dziatki - - wydrę im z trzew ten jęk - co serce opiekielni - matki! - - - Zawyje wicher, zawierucha - i ujrzysz mojego ducha, jak twojego męża głowę będę wlókł - i uderzę nią o przydrzwia brązowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . i ujrzysz mię wśród zamieci, jak będę go wlókł i krwawił - i wyć będziesz - ty - i twoje dzieci a szatan będzie z borów błogosławił tej mocnej - jak śmierć - zemście...Tadeusz Miciński

ANANKE Gwiazdy wydały nade mną sąd: - wieczną ciemność, wiecznym jest błąd. - Ty, budowniku nadgwiezdnych wież, - będziesz się tułał jak dziki zwierz, - zapadnie każdy pod tobą ląd - - wśród ognia zmarzniesz - stlisz się jak lont. A gwiazdom odparł królewski duch: wam przeznaczono okrężny ruch, mojej wolności dowodem błąd, serce me dźwiga w głębinach ląd. Poszumy płaczą mogilnych drzew, lecz w barce życia płynie mój śpiew. Ja, budowniczy nadgwiezdnych miast, szydzę z rozpaczy gasnących gwiazd.Tadeusz Miciński

LUCIFER Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży, lecący z jękiem w dal — jak głuchy dzwon północy — ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy. Ja komet król — a duch się we mnie wichrzy jak pył pustyni w zwiewną piramidę — ja piorun burz — a od grobowca cichszy mogił swych kryję trupiość i ohydę. Ja — otchłań tęcz — a płakałbym nad sobą jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach, jam blask wulkanów — a w błotnych nizinach idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą. Na harfach morze gra — kłębi się rajów pożoga — i słońce — mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga. * * * Mój duch łańcuchem skuty do ziemi zwisa się w przepaść piekielnych łon, a kiedy targnie skrzydły dźwięcznemi głuche się echo ozwie jak dzwon. U stropu mego gwiazda się żarzy [serce me niegdyś kochało ją] w przeanieleniu złotych witraży ona się moją syciła krwią. I znowu płynie gwiaździsta rosa pocałunkami morderczych zórz — oh, duszo moja, — oh, me niebiosa rzućcie swe płomię w toń zimnych mórz. Nie pragnę słońca — osamotniony — z krzykiem złowieszczym upiornych snów, bogowie mogił — jam był pojony jak wy — ambrozyą — i mlekiem lwów. Organy grają Requiem żalu, organy grają Centaurów zgon, jak Damajanti płacze po Nalu, tak burze, wichry, grady i szron — wieczne są we mnie, jak łzy w opalu.Tadeusz Miciński

SIOSTRA III wezmę ją jutro na kawę nastraszę uciekaj uciekaj moja śmierć będzie śmiercią ciebie ona uwierzy i moje życie opuści będę wolna i wieczna bez niej uwieszonej na rzęsach bez niej depczącej po piętach będę bezśmiertelna Marta Grudnik

oceń / komentuj

DROGA MLECZNA piersi mam bezbronne jak kocięta nowonarodzone nagie i miękkie piersi mam ślepe w niedoczułych sutkach ciemność jeszcze i bezruch piersi mam krągłe dwa wzeszłe słońca (nocą - dwa księżyce) nisko nad horyzontem czekam na palec co je pchnie żeby się poturlały do mleczności Marta Grudnik

oceń / komentuj

TEMU KTÓRY ŁAPIE CHWILE Ł.T. w starym zenicie znalazłeś kilka spojrzeń zamkniętych w kwadratach - czyjeś życia zawisły między błyskiem a pstryknięciem migawki później wiecznie przeoczone czekały na dotyk pewnie powiesz że jestem gorsza od zdjęć ale jeśli teraz mnie przegapisz nie zjawię się znowu kiedy będziesz chciał porządkować swoje życie Oliwia Betcher

oceń / komentuj

* * * Ł. T. pytasz dlaczego znowu udaję siłaczkę przecież oboje wiemy że nie potrafię nawet unieść ciężaru własnych myśli nie umiem już tak po prostu z tobą rozmawiać chyba za bardzo boję się że będziesz lisem który mnie zagryzie zamiast dać się oswoić Oliwia Betcher

oceń / komentuj

PO NITCE DO KŁĘBKA Droga prosta jak struna, biel i czerń, tak i nie, a tu obok rozdroże dzieli drogę na dwie. Jedna nadal jest prosta, druga skręca we mgle, którą wybrać, iść dalej, z której zejść? Któż to wie? Prosta droga jest jasna i pułapek w niej brak, ta wijącą się w cieniu - podejrzany szlak. Lecz pomyłka każdemu może trafić się w drodze i dlatego bez kłębka mocnych nici nie chodzę. Jak Tezeusz - mąż pewien - z greckiej mitologii, dzięki nici Ariadny nie zagubił drogi. Beata Gradowska

oceń / komentuj

PANI MODNA Po pończoszce oczko sunie, trochę ma pod górę. Już się wspięło na kolano i zrobiło dziurę. A spódniczki plisowanej szelest ucho chwyta. - Czemu tak się wystroiła? - może ktoś zapytać. Czas przemija, życie płynie a szyja łabędzia. Buzia już nie taka młoda, nadal jest do wzięcia. Pudrowany nos wysoko, zakręcone loki. Uśmiech rzeźbi kontur lica, pełne iskier oczy. Jest na półce regulamin, jasno napisane: krótkich mini i frywolnych, nosić nie wskazane. Lecz modnisia nosi chyba szkiełka kontaktowe i stosuje kiedy zechce przepisy takowe. Gdyby z wiedzy kaganka główka korzystała, można by powieki przymknąć na grzeszki jej ciała. Beata Gradowska

oceń / komentuj

* * * Szykując się Na nasze spotkanie… - W powietrzu unosi się Różany zapach Balsamu do ciała Anna Goluba

oceń / komentuj

* * * Wieczorna medytacja - Płomień świecy Uspokaja się Anna Goluba

oceń / komentuj

* * * nad trzęsawiskiem biała mgła wstaje świtem nagle - krzyk czapli Teresa Grzywacz

oceń / komentuj

* * * jesienna noc - tylko księżyc zza chmur oświetla drogę Teresa Grzywacz

oceń / komentuj

CHOINKA Wyrosła samotnie na skraju lasu, z dala od świerków, swoich braci, w promieniach słońca tańczyła z wiatrem, co rozweselał od czasu do czasu. Wieczorem księżyc czuwał z wysoka, gwiazdy mrugały doń przyjaźnie, gdy zapadała w sen głęboki marzyła, że ktoś ją odnajdzie. W zielonej sukni, spod śnieżnej szaty, stała dostojna niczym królowa, zakołysała się jeszcze z wiatrem, by zabrać ją – była gotowa. Dziś przystrojona jak baletnica, jesteś świątecznym symbolem życia! Dziś oprószona jak w leśnej bieli, tyś źródłem światła, ciepła, nadziei! Orzechy w sreberkach, lampki migocą, rajskie jabłuszka, bombki się złocą, korale z łańcuchów i mnóstwo frykasów rozweseliły nam Panią lasu! Danuta Jóźwiak

oceń / komentuj

SERCE Trzy razy w życiu biło w samotności, trzy razy w życiu bez mej świadomości, trzy razy już budziłam się do życia, by móc dokonać nowego odkrycia. Nowego odkrycia w swej istocie prostego, żyć pełnią życia! Czy to coś trudnego? Uśmiechem poranka zarażać do zmroku, żyć marzeniami, by każdego roku zebrane doświadczenia, budziły potrzebę innego pragnienia i czerpać do syta z radości życia, tak jak ze studni bez dna, to wiecznej młodości jest tajemnica – niech miłość w sercu zawsze trwa! Danuta Jóźwiak

oceń / komentuj

ZIMA Psy się schowały do budy. W domu się skulił kot rudy. Na dworze trzeszczy mróz. Węgla na zimę pełen wóz. Rozpaliła w piecu babinka. W herbacie jest malinka i dodana łyżeczka miodu, żeby uchronić od chłodu. Cieplej robi się w chatce, na duszy lepiej tej matce. W Wigilię odwiedzą dzieci. Czas świąteczny miło zleci. Halina Herbszt

oceń / komentuj

MIŁOŚĆ NA SKARPIE Stoję na skarpy zboczu, na miasto z niej patrzę. Mimo łzawienia oczu widzę go w amfiteatrze. Natrafia mnie wzrokiem i uśmiecha się szczerze. Inni przechodzą bokiem. Uśmiech zostaje w eterze. Rozchodzą się dźwięki granej muzyki na scenie. Znikają wszystkie lęki, a może to przywidzenie. Halina Herbszt

oceń / komentuj

SPOWIEDŹ Kiedyś cię nie znałem, dziś się ciebie boję... Jest wieczór, wieczorem najbardziej cię słyszę! Gdy samym oddechem zgniłym brudzisz ciszę, przechadzasz się ciemnym, leśnym przedpokojem. Kiedyś cię szukałem! Kryty dumnym chłodem, miałem za nic te wszystkie palące się znicze. Dzisiaj są mi braćmi, kiedy z nimi krzyczę, kiedy z nimi gasnę na wietrze złowrogim. Rozpięci jak żagle szpalerem wzdłuż drogi żegnają mnie zabaw smutni towarzysze. Bezgłośnie zwisają i ja z nimi wiszę. Od Kapui do Rzymu, gorzko nieświadomi dryfujemy szeroko rozłożywszy dłonie, ani trochę lepsi zakłócamy ciszę. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

NA CZARNYM TLE NOCY O wschodzie księżyca, gdy wszyscy usnęli, zamajaczył kształt senny i rozlał się w fali, by po chwili wypłynąć ponad szum kąpieli i stanąć na brzegu piaszczystej przystani. W czystej tafli lustra dźwięki niczym ślady inkantacją prawdziwie nieziemską zabrzmiały, gdy krople ubrania w nocnym świetle bladym, spadając na piasek Jej wdzięk odsłaniały. Powietrze z Sahary rozkwitło werbeną, zamroczyło rozkosznie tuląc najłagodniej i wtem aż rozbłysło jaśminową bielą zasiane gwiazdami popiersie nadobne. Padłby nawet Ares pod takim ostrzałem! Każdy ducha by oddał, więc i ja... zemdlałem. Witold Wieszczek

oceń / komentuj

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaFraszki Jana Kochanowskiego, księgi trzecie (29-56)
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Renée Vivien (1877–1909 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Gora
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.