zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > Felietony z pazurkiem

Był sobie suplement

Katarzyna RedmerskaKoncerny farmaceutyczne na ludzkiej naiwności zarabiają krocie. Jest to prawda ogólnie znana. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę, wszyscy się temu sprzeciwiają i wszyscy… kupują, co popadnie z farmaceutycznych medykamentów. Na szczycie listy owych medykamentów od kilku lat nieprzerwanie królują tzw.: suplementy diety. Oglądając telewizyjne reklamy, człowiek zaczyna się zastanawiać, dlaczego jeszcze nie polikwidowano uczelni medycznych. Po co kształcić lekarzy, jeżeli tak naprawdę są oni zbyteczni. Na każdą bowiem dolegliwość jest suplement diety, począwszy od zgagi, a na infekcji bakteryjnej okolic intymnych skończywszy.

Niestety wygląda na to, że rynek „ludzki”, to już za mało. Koncerny dobrały się do zwierząt! Jak grzyby po deszczu wyrastają, coraz to nowsze suplementy dla czworonogów. Nagle okazało się, że nasze pupile mają problemy ze stawami, trawieniem, uzębieniem, sierścią. Tylko czekać jak pojawią się środki na problemy ze wzdęciami, nietrzymaniem moczu, czy też potencją.

Z reklam telewizyjnych uśmiechają się właściciele prześlicznych psiaków, którzy dzielą się z widzami swoim szczęściem „odkrycia” suplementu na problem łamliwych pazurków. Pan Jan, od kiedy zakupił ów suplement, jest innym człowiekiem. Patrząc jak jego pies Azor, ma wreszcie ponownie mocne paznokcie, poczuł, że żyje (pan Jan rzecz jasna), Azor poczuł zaś, że ma mocne paznokcie. Korzysta z nich z uciechą, rwąc wszystko, co popadnie, włącznie z nową kanapą żony pana Jana. Żona pana Jana w obawie przed zdewastowaniem domostwa, na które to tak ciężko pracowała, czym prędzej zaopatrzyła się w suplement na uspokojenie. Jak zapewnił farmaceuta – nowoczesna technologia, nie otumania, a robi swoje. Pani Janowa zaaplikowała Azorowi środek i od tej chwili psina spokojny jak nigdy. Tylko śpi, je i… wydala.

Pan Jan zaniepokojony nagłą apatycznością Azora (żona nic mu nie powiedziała o zakupie lekarstwa na uspokojenie) nabył suplement na odzyskanie wigoru. Nafaszerował lekarstwem ulubioną kiełbasę psiny. Azor spałaszował smakołyk, nie zdając sobie sprawy z tego, co kryje się w jego wnętrzu. Na efekty nie trzeba było czekać. Azorowi jakby ktoś na ogon soli nasypał – biegał, szczekał, skakał jak szalony, ciesząc oko swojego pana. Cóż, radość nie trwała jednak długo. Nie zapominajmy – Azor jednocześnie faszerowany jest przez panią Janową środkiem na uspokojenie. Tak więc, psisko dzięki swoim właścicielom narażone zostało na atrakcje w postaci huśtawki nastrojów. Pan Jan stwierdziwszy, że Azora dopadła depresja, zapisał go na wizytę do psychoanalityka. Specjalista od psiej psychiki polecił kolejne suplementy.

Wszystko to poskutkowało problemami trawiennymi Azora. Jak się zapewne Szanowni Czytelnicy domyślają, przezorny właściciel Azora, zakupił dla niego medykament i na tę przypadłość. Aby nie męczyć Państwa dłużej ową jakże interesującą historią, przejdę od razu do pointy. Rezultat był taki, że Azor nafaszerowany suplementami jak dobre ciasto drożdżowe rodzynkami, zmuszony był udać się na odwyk – stał się bowiem suplementoholikiem. Co zaś się tyczy jego właścicieli, zwłaszcza pana Jana, „suplementowa akcja” znacznie uszczupliła jego portfel.

Suplementy, suplementami. Ale to nie koniec na temat „wzbogacania” się kosztem czworonogów lub mówiąc ładniej, „upiększania” im życia. Niedawno przeczytałam o pewnym hotelu z przedszkolem dla kotów. Lokal wyjątkowo ekskluzywny. Kociak może liczyć na wszelkie wygody. Jest opieka weterynaryjna, masaże, wyszukane jedzenie, fryzjer, psychoanalityk, a nawet prywatny nauczyciel dobrych manier.

Można także zamówić opiekunkę dla kota i psa, która dotrzymywać będzie towarzystwa pupilom podczas naszej nieobecności. Oczywiście zwierzaki czeka wiele atrakcji, nie będą siedzieć z taką opiekunką bezproduktywnie. W ofercie jest m.in.: joga i muzykoterapia. Jest także kocie SPA, w którym to oferuje się m.in.: kąpiele w olejkach, kąpiele na sucho, fitness i kosmetyczkę. Kto wie, może za jakiś czas będziemy mieli i koci parlament. Mogłoby być ciekawie…

Katarzyna Janina Redmerska

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Koniec (gorszy) świataPliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologie
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Cmentarz przy ul. Ogrodowej w Łodzi
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.