zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > Felietony z pazurkiem

Akcja „prezydent”

Katarzyna RedmerskaJakiś czas temu Prezydent odwiedził moje strony. Nie przypuszczałam, że ta wizyta wywoła swoistego rodzaju społeczną histerię. Zdaje się, że chyba nawet pojawienie się znanej gwiazdy pop, nie zrobiłoby równie dużego szumu.

Do przewidzenia była „histeria” samorządowców, dumnie nazywających się politykami. Jak wiadomo, każdy z nich chciał ogrzać się w ciepełku pana Prezydenta. Zaznać chociaż przez chwilę nastroju powagi i szacunku. Poczuć zapach wielkiej polityki, no i wreszcie zobaczyć na własne oczy prawdziwego polityka. Nie zapominajmy też o najważniejszym – zrobieniu sobie przy okazji kilku historycznych fotek. Będzie jak znalazł do gazetek wyborczych w nadchodzących wyborach. Nie ma jak fotografia, na której włodarz stoi dumnie wyprostowany, a obok niego prezydent, tudzież premier czy minister. Może jakiś naiwny wyborca uwierzy, że jegomoście się znają, no i zagłosuje na tak. W najgorszym wypadku, zdjęcie znajdzie należne mu miejsce w rodzinnym albumie i będzie świadczyć o tym, że kiedyś „liznęło” się wielkiego świata.

Histeria związana z wizytą Prezydenta narastała i niczym w dobrym kinie akcji, ulegała ciągłym nieprzewidywalnym zwrotom akcji. Co należy przy tym dodać – owe zwroty akcji, obierały czasem bardzo dramatyczne wydarzenia, wręcz mrożące krew w żyłach. Oto przykład: emerytka (85+), sunie niczym amfibia, by choć dotknąć spacerującego po parku Prezydenta, a tu już podlatuje do niej borowiec, swoimi łapskami odsuwa na bok, zasłania Prezydenta, jakby bojąc się, że kobiecina zaraz wyjmie kałacha i strzeli.

Biedne były również starowinki chcące zrobić sobie zdjęcie z Prezydentem. Borowcy wnikliwym wzrokiem przeszywali aparaty i komórki, doszukując się w nich co najmniej amerykańskiego podsłuchu. Na szczęście pan Prezydent stanął na wysokości zadania. Z ojcowskim uśmiechem nie zważając na swoich ochroniarzy, przygarniał do siebie staruszki i fotografował się z nimi ile wlezie. Ba! Sam strzelał sobie z nimi zdjęcia (z ich aparatów rzecz jasna!) i sprawdzał, czy dobrze wyszły. Jak mu coś się nie podobało, strzelał kolejną fotkę dla pewności.

Wracając do samorządowców. Tu sprawa przedstawiała się o wiele inaczej. Problem dotarcia w pobliże Prezydenta nie był tak trudnym zadaniem jak w przypadku zwykłego Kowalskiego, trudności dotyczyły sprawy hierarchii ustawiania się. Najbiedniejsi byli radni. Aż przykro było patrzeć, jak przyodziani w garnitury i pod krawatem, wyciągają szyję, stają na paluszkach, wzajemnie się szturchają, stojąc grzecznie w szeregu, by choć rzucić okiem na potężne oblicze Prezydenta.

Ranga Prezydenta u wielu wywoływała niekontrolowane odruchy kończyn górnych, konkretnie machali nimi, niczym wiosłami. U innych zaś pojawił się syndrom twarzy - maski. Ani jeden mięsień na ich licu nie drgnął, tylko oczy nerwowo mrugały. Byli i też tacy, którzy wyraźnie źle się czuli w towarzystwie Prezydenta. Poprawiali nerwowo krawaty, obciągali rękawy marynarek, wbijali wzrok w swoje buty, jakby doszukując się na nich czegoś obrzydliwego.

Ciekawe były wypowiedzi „szczęśliwców”, którzy zamienili z Prezydentem słowo lub się o niego chociaż otarli. Rozemocjonowani relacjonowali:

– Widziałem go, o tu – wskazuje palcem miejsce miły staruszek. – Osobiście na niego nie głosowałem, ale co mi tam, przyszedłem i sobie go na żywo zobaczyłem – oznajmił inny jegomość. – Jestem taka szczęśliwa – dzieli się swoim szczęściem pewna pani. – Zrobiłam zdjęcia, teraz będę je rozsyłać po znajomych – dodaje.

No i takich przykładów można by było podawać bez końca.

Summa summarum, wizyta Prezydenta wniosła ożywienie w monotonne, jesienne życie obywateli. Dodała nieco smaczku, a przede wszystkim, każdemu z nas dostarczyła niezapomnianych emocji. Czego przykładem jestem i ja oraz mój jak zwykle błyskotliwy felieton.

Katarzyna Janina Redmerska

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Koniec (gorszy) świataPliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologie
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Cmentarz przy ul. Ogrodowej w Łodzi
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.