zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > Felietony z pazurkiem

Uwaga! Agent

Katarzyna RedmerskaCała Polska żyje wyrokiem na doktora Mirosława G. i osobą sędziego Tulei. Co do ostatniego, niezbyt porusza mnie ten jegomość. Ot, biedaczek odważył się wyrazić pogląd, który nie przypadł do gustu „wielkim” i się chłopina naraził. O wiele bardziej intryguje mnie pan doktor i działalność naszych agentów. Zacznijmy jednak od doktora. Nie tyle intryguje mnie on sam, co profesja jaką wykonuje. Profesja podatna na – „łapówki”. Otóż właśnie, czy obdarowywanie lekarza „prezentami” można nazwać łapówką? Pytanie to wałkowane jest do znudzenia w mediach. Chwała za codzienne konferencje Ziobry i jego słodkie paplanie „o niczym”. W przeciwnym razie raczono by nas tylko tematem doktora G i sędziego. Ale wracając do meritum sprawy i „łapówek” w świecie medyków. Szczerze mówiąc, nie wiem po co tyle szumu. Wyjaśnienie tego zjawiska jest bardzo proste. Dlaczego płacimy lekarzom? Ano dla własnego komfortu:

a) przed podjęciem przez niego leczenia, by był dla nas miły (czyt. nie chcemy po wejściu do gabinetu być narażonym na widok lekarskiego oblicza z lekka nadętego, na którym maluje się wyraźne poirytowanie naszą osobą),

b) by miał na uwadze nasze zdrowie i o nas pamiętał (czyt. zawód lekarza jest najmniej opłacalny, większość w związku z tym pracuje na kilkunastu etatach. Zmęczenie może spowodować, że pan doktor pomyli naszą chorobę z chorobą innego pacjenta. Taka finansowa gratyfikacja to pewność, że doktor na pewno nas nie zapomni),

c) po wyleczeniu, dziękując dozgonnie, że nas nie wysłał na łono Abrahama.

Rzecz jasna, to sarkazm z mojej strony, aczkolwiek uzasadniony. Nie chcę tutaj rozprawiać na temat etyki i wymądrzać się. Wszyscy dobrze wiemy, że zawód lekarza wiąże się z największą odpowiedzialnością – ludzkim życiem. Nikt również nie wymaga od lekarzy, by byli niczym doktor Judym. Jednakże opinia jaka pokutuje od dawna, że lekarz to prawie bóstwo (nie małą w tym winę ponosimy my – pacjenci, traktując lekarza niemal z namaszczeniem), jest z lekka śmieszna i nie na miejscu. Każdy bowiem zawód jest ważny i wpływa na całokształt egzystowania społeczeństwa. Warto byśmy o tym pamiętali.

Sprawa doktora Mirosława G, nie tylko ukazała problem „łapówkarstwa”, ale obnażyła i to dosłownie, sposób działalności służb specjalnych. Krótko mówiąc, dowiedzieliśmy się, że agenci szkoleni są na amantów, których zadaniem jest rozkochiwać płeć piękną i tym sposobem wyciągać interesujące ich informacje. Taki sposób walki z przestępczością, jest co by nie mówić, wyjątkowo nie na miejscu. Jest również, nie bójmy się użyć tych słów – niebezpieczny.

Dyskutując o „łapówkach” wśród lekarzy, tym co powiedział lub nie powiedział sędzia Tuleya, nikt nie zadał sobie trudu poruszyć temat najistotniejszy – jak odkryte sposoby działalności agentów wpłyną na relacje damsko-męskie? Nie jeden psycholog przyzna mi rację, że jest to tylko krok od pojawienia się swoistego rodzaju psychozy wśród kobiet, które będą się bały związać z mężczyzną, widząc w każdym potencjalnego agenta. Przykład: Danuta W. pracuje jako pomoc kuchenna w restauracji znanego biznesmena. Pojawia się tajemniczy mężczyzna Kazik B., który obsypuje ją komplementami, kwiatami, śpiewa serenady itp. Danuta W. jest zachwycona, do czasu. Pewnego razu w momencie szczególnej bliskości Kazik wyskakuje z pytaniem: „Jaki jest twój szef?”. W umyśle Danuty zapala się neon: ”a może to agent, który chce mnie rozpracować?”. I co? I kończy znajomość z mężczyzną swoich marzeń, okładając go patelnią, nie dając się mu wytłumaczyć. A prawda jest taka, że Kazik B. naprawdę smalił do niej cholewki. Zapewne teraz wielu z Czytelników powie: „no dobra, ale nie każda kobieta pracuje w interesującym agentów środowisku”. Tu bym polemizowała. A skąd wiadomo, że nasz miły skądinąd pracodawca np.: piekarz, nie jest szefem siatki przestępczej, szmuglującej w chlebie diamenty? To, że ma piekarnię w Pścinie Dolnym, może być tylko formą zadekowania się.

Niezwłocznie należy zmienić taktykę szkolenia agentów, w przeciwnym razie grożą nam poważne problemy w… dziedzinie prokreacji.

Katarzyna Janina Redmerska

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Koniec (gorszy) świataPliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologie
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Cmentarz przy ul. Ogrodowej w Łodzi
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.