Korzystając z tego iż mam depresję popopoporodową, jesień nadeszła i nie ma słońca a jest deszcz, choć liście są nawet kolorowe i co z tego, a w dodatku to mi się nie chce nic pisać, ale Naczelny gwałci i pogania, posłużę się gotowcem, jaki sporządził dziadek moich dzieci – Marty i Pawełka, a mój tata.
Wiadomo nie od dziś, iż dzieci nie gęsi, iż swój język mają. Tak, więc pozwolę sobie przytoczyć parę zwrotów i wyrazów, które być może pozwolą niektórym rozszyfrować grypsy naszych brzdąców.
- Cześc Bolo, wiesz, pies zachałcał, a ja się trzęsiłem i wylejałem browar. Ty jedny piesu!
- O żesz trzeba przepuknąc żeby nie przenikało.
lub:
- Wsiadłem do dindy, patrze… leży połowego. Popachniałem – oooo trzeba przepuknąc żeby nie przenikało jak śmierdzi!
Ene dułe rike fake:
AdrenalinkaInstrukcja dla zaskoczonych rodzicówLajtowe wakacjeIgrzyska Olimpijskie 2008WróżbyDziecięcy grypsPrzedświąteczne zakupy, czyli masakra piłą mechanicznąNieproszony gośćMój przyjaciel odkurzaczKibiceDziadek BambaladekZ życia prawie dwulatkaZaskocznikiNiech żyją wakacjeNos od Jeffa i buty od ChrisaWielkie żarcieDżezi i trendyNiezły pasztetStrachy na lachyMundial - CiundialMoja mama jest kosmitąUrlop 2011 Czułe słówka