zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Kalendarz poetycki

Kalendarz poetycki – sierpień

AOÛT C'est la fenaison; personne ne chôme. Dès qu'on voit du jour poindre les blancheurs, En groupes épars, les rudes faucheurs Vont couper le foin au sauvage arome. Au bord des ruisseaux, d'indolents pêcheurs Des saules pensifs dorment sous le dôme; Et, le soir venu, l'air qui nous embaume Apporte déjà d'étranges fraîcheurs. Mais, quand midi luit sur les fondrières, Deux à deux, cherchant de blondes clairières Où la mousse étend son beau tapis vert, Des couples rieurs vont sous la feuillée Par un beau ciel d'or tout ensoleillée, Le panier au bras, mettre le couvert.Louis-Honoré Fréchette

SIERPIEŃ Czas sianokosów, nikt nie jest bez pracy od rana. Kiedy świt bladym światłem zajarzy, W ciągnących się grupach prostych kosiarzy Rozchodzi się dziki ostry zapach siana. Na brzegu potoków siedzą wędkarze ospali, Pod nieba kopułą drzemią wierzby zadumane, A wieczorem powietrze przez nas wydychane Roznosi już świeżość, jakiejśmy jeszcze nie znali. A kiedy w południe słońce zalśni na trzęsawiskach, Pary szukają dla siebie jasnych polanek na legowiska Albo mchu rozłożonego jak piękne zielone dywany, Będą tam flirtować pod listowiem zielonym Przez piękne niebo złoto nasłonecznionym, Kosz na ramiona, stół do posiłku nakrywamy.tłum. Ryszard Mierzejewski

AUGUST Silence again. The glorious symphony Hath need of pause and interval of peace. Some subtle signal bids all sweet sounds cease, Save hum of insects' aimless industry. Pathetic summer seeks by blazonry Of color to conceal her swift decrease. Weak subterfuge! Each mocking day doth fleece A blossom, and lay bare her poverty. Poor middle-agčd summer! Vain this show! Whole fields of golden-rod cannot offset One meadow with a single violet; And well the singing thrush and lily know, Spite of all artifice which her regret Can deck in splendid guise, their time to go! Helen Hunt Jackson

SIERPIEŃ Znów cisza. Przepięknej symfonii granie, Potrzeba pauzy i pojednania interwał. Zawieszenie wszystkich dźwięków słodkich przez subtelny sygnał, Zapis brzęczenia owadów, bezcelowe zaangażowanie. Lato patetyczne szuka wielobarwnością Kolory, aby ukryć swe rychłe spadanie. Słaby fortel! Każdy wykpiony dzień to odzieranie Kwiatu i jego ubóstwa z nagością. Biedne lato w średnim wieku! Pokazuje się marnie! Nie mogą odrodzić się Golden-Rod całe pola, Jedna łąka samotnie fioletowa; I dobrze drozd śpiewa, a lilia wie, że Niechęć wszystkich forteli, które je żałują Mogą stroić w wytworne ubiory, ich czas, aż przybędzie!tłum. Ryszard Mierzejewski

AOÛT Par les branches désordonnées Le coin d’étang est abrité, Et là poussent en liberté Campanules et graminées. Caché par le tronc d’un sapin, J’y vais voir, quand midi flamboie, Les petits oiseaux, pleins de joie, Se livrer au plaisir du bain. Aussi vifs que des étincelles, Ils sautillent de l'onde au sol, Et l’eau, quand ils prennent leur vol, Tombe en diamants de leurs ailes. Mais mon cœur, lassé de souffrir, En les admirant les envie, Eux qui ne savent de la vie Que chanter, aimer et mourir!François Coppée

SIERPIEŃ Przez bezładne konary Obrzeża stawu się chronią I tam na wolności rosną Dzwonki i trawy. Ukryty za jodły pniem Będę obserwował, kiedy błyśnie Południe, małe ptaki, radośnie Zajęte przyjemnym kąpaniem. Tak bardzo są żywe jak iskry, Z tafli stawu na ziemię wyskakują A woda, gdy się do lotu szykują, Spada na ich skrzydła jak diamenty. Lecz moje serce, znużone cierpieniem, W uwielbieniu i zazdrości tych, Którzy nie znają życia, a zajętych Śpiewaniem, kochaniem i umieraniem!tłum. Ryszard Mierzejewski

Август Как обещало, не обманывая, Проникло солнце утром рано Косою полосой шафрановою От занавеси до дивана. Оно покрыло жаркой охрою Соседний лес, дома поселка, Мою постель, подушку мокрую, И край стены за книжной полкой. Я вспомнил, по какому поводу Слегка увлажнена подушка. Мне снилось, что ко мне на проводы Шли по лесу вы друг за дружкой. Вы шли толпою, врозь и парами, Вдруг кто-то вспомнил, что сегодня Шестое августа по старому, Преображение Господне. Обыкновенно свет без пламени Исходит в этот день с Фавора, И осень, ясная, как знаменье, К себе приковывает взоры. И вы прошли сквозь мелкий, нищенский, Нагой, трепещущий ольшаник В имбирно-красный лес кладбищенский, Горевший, как печатный пряник. С притихшими его вершинами Соседствовало небо важно, И голосами петушиными Перекликалась даль протяжно. В лесу казенной землемершею Стояла смерть среди погоста, Смотря в лицо мое умершее, Чтоб вырыть яму мне по росту. Был всеми ощутим физически Спокойный голос чей-то рядом. То прежний голос мой провидческий Звучал, не тронутый распадом: „Прощай, лазурь преображенская И золото второго Спаса Смягчи последней лаской женскою Мне горечь рокового часа. Прощайте, годы безвременщины, Простимся, бездне унижений Бросающая вызов женщина! Я — поле твоего сражения. Прощай, размах крыла расправленный, Полета вольное упорство, И образ мира, в слове явленный, И творчество, и чудотворство”.Борис Пастернак / Borys Pasternak

SIERPIEŃ Słońce jak obiecało, nie okłamując, Przebiło się wcześnie rano Szafranowym warkoczem się snując Od zasłony do tapczanu. Okryło ochroną rozpaloną Pobliski las, osadę z domami, Moją pościel, poduszkę zmoczoną I krawędź ściany za półką z książkami. Przypomniałem sobie, z jakiej przyczyny Poduszka była z lekka wilgotną. Śniło mi się, że do mnie w odwiedziny Szliście przez las jeden za drugą. Szliście tłumnie, osobno i w pary złączeni, Nagle ktoś przypomniał sobie, że to Szósty sierpnia, a czasami dawnemi Przemienienia Pańskiego święto. Zazwyczaj światło, ale nie płomień, Z Łaski w tym dniu pochodzi I jasna jak przepowiednia jesień Wzrok nasz za sobą wodzi. I przeszliście drogą nędznego, żebraczego Nagiego i drżącego olszanego zagajnika Do imbirowo-czerwonego lasu cmentarnego, Podobnego do płonącego pieczonego piernika. Z jego szczytami wyciszonymi Niebo z powagą sąsiadowało I głosami kogucimi Dal przeciągle wywoływało. W bezdusznym lesie śmiertelnej ziemi Na środku cmentarza śmierć stała, Patrząc na mą twarz z cieniami umarłemi Mierzyła mnie jakby dół wykopać mi chciała. Wszyscy słyszeli jak w rzeczywistości Tuż obok czyjś spokojny głos. To był mój wizjonerski głos z przeszłości, Brzmiał, jakby nie dotknął go rozkładu los: „Żegnaj, lazurze przemieniony I złoto Zbawiciela drugiego, Ostatnią kobiecą pieszczotą łagodzony Godziny mi przeznaczonej smak gorzkiego. Żegnajcie lata nieskończone, Żegnajcie, przepaści upokarzania Kobiece wyzwanie rzucone! Ja – polem jej wojowania. Żegnaj, rozpiętości skrzydła wyprostowanego, Lotu dobrowolnej wytrwałości I obrazie świata, w słowie ukazanego, I twórczości, i cudotwórczości”.tłum. Ryszard Mierzejewski

AUGUSTI MÅNSKEN Nu blandar månen sitt sken i parken med brokigt målade lyktors sken och var kontur tecknas klar på marken, var sten, var krona, var spenslig gren. och hela stan myllrar kring i parken, det smäktar älskog bland träd och buskar, det smäktar älskog i lönnallén, det är så trolskt i augusti månsken, det är så mystiskt i månens sken. Gustaf Fröding

SIERPNIOWE ŚWIATŁO KSIĘŻYCA Księżyc miesza teraz w parku światło swoje ze światłami latarń na pstrokato malowanymi i wszystkie na ziemi zarysowane wyraźnie zwoje, z kamieniami, drzew koronami, gałązkami smukłymi. I całe miasto roi się wokoło w parku, spragniona miłość między drzewami i krzewami, spragniona miłość między klonowymi alejami, to jest tak czarujące w sierpniowym świetle księżyca, to jest tak mistyczne w świetle księżyca.tłum. Ryszard Mierzejewski

DU DOG IKVÄLL, MEN BARA I MIN HJÄRTA En åsktung kväll i kvalmiga augusti irrar jag utan dig på ödslig strand. Den famn jag eftertrått och haft min lust i har tagits från mig, glidit ur min hand en afton utan måne i augusti. Det växer hår och naglar på de döda, långt sedan kroppen kallnat och är stel. Men för oss två som levande förblöda ska siffran på vår gravsten visa fel: långt dessförinnan ha vi varit döda. Du dog i kväll, men bara i mitt hjärta – ett halvkvävt rop, en outsäglig blick. Med smärta föddes du och dog med smärta på ödslig strand, där jag din kärlek fick. Och glädjelöst och stilla är mitt hjärta.Hjalmar Gullberg

UMARŁAŚ DZIŚ WIECZOREM, ALE TYLKO W SERCU MOIM W ponury burzliwy wieczór parnego sierpnia błąkałem się na odludnej plaży bez ciebie. Znużone ramiona chciałem bez wątpienia wysunąć na bok, oderwać od siebie, w ten bezksiężycowy wieczór sierpnia. Wciąż rosnące włosy i paznokcie mają zmarli, potem powoli ich ciała stają się sztywne i chłodne. Ale dla nas dwojga żywych, pozbawiających się krwi błędne cyfry będą zdobić nasze płyty nagrobne na długo przedtem, zanim będziemy zmarli. Umarłaś dziś wieczorem, ale tylko w sercu moim - Na pół stłumiony krzyk, spojrzenie nieokreślone. Urodziłaś się w swoim bólu i umarłaś w bólu swoim na odludnej plaży, gdzie nasze uczucie było dzielone i odeszłaś w smutnym i stłumionym sercu moim.tłum. Ryszard Mierzejewski

Août Le soleil Dans le matin qui s’ouvre et s’ébroue, c’est le soleil qui fait la roue comme un grand paon d’or et d’argent. Son luxe inouï de lumières, ardentes fleurs, clartés trémières, d’après un rythme foudroyant descend. Il brûle solitaire comme un énorme aimant; ses yeux diamantaires font s’effacer le firmament; ses mains qui ont broyé la nuit profonde avant les temps, ont suspendu les mondes autour de son embrasement. On ne sait d’où ses feux lui sont servis, ni quel éclair ni quel enfer lui fait la vie; comme la mer, il est une force en voyage vers un mystère au fond des nues, qui nous fixe comme un visage intense et demeure inconnu. Dans le matin qui s’ouvre et s’ébroue, c’est le soleil qui fait la roue comme un grand paon d’or et d’argent. Émile Verhaeren

Sierpień Słońce O poranku, gdy się otwiera i ze snu otrząsa, To właśnie słońce tworzy wielkie koła, Które pawia ze złota i srebra przypominają. Swoje niezwykłe światła luksusowe, Płonące kwiaty, lśniące malwy ogrodowe W błyskawicznym tempie opadają. Ono spala się samotne, Jak wielu z tych, co się kochają; Jego oczy diamentowe Firmament przyćmiewają; Jego ręce spracowane w ciemnej nocy Przed czasem adoracji Powstrzymały wszelkie światy Wokół jego iluminacji. Nie wiadomo, skąd swój ogień czerpie, Czy z jakiejś błyskawicy, czy z jakiegoś piekła, Z czego też tworzy swoje życie, Podobne do bezkresnego morza. Ono jest siłą i podróżą W głębi obłoków tajemnicy, Które nam się upodabniają Do wielkich nieznanych twarzy. O poranku, gdy się otwiera i ze snu otrząsa, To właśnie słońce tworzy wielkie koła, Które pawia ze złota i srebra przypominają. tłum. Ryszard Mierzejewski

NOC SIERPNIOWA Gwiazdy uciekają z atlasów astronomii układają się na niebie w prawdziwe konstelacje właśnie rozpoznaję Wielki Wóz idę między nimi jak demiurg ponad- czasowy miliony lat świetlnych mając sobie za nic dzisiaj nic nie jest ważne i wszystko zarazem tak samo skłania do beztroski wokół śpiewy pijanej od alkoholu i cielesnej miłości młodzieży tańczę wraz nimi na ulicach mimo samotności wyję swoje nie- poskromione szczęście przez otwarte szeroko okna wlewa się żar ćmy komary i ryki pijanych zakochanych porzuconych bez- robotnych świętujących wiecu- jących po pracy odpo-czy-wa- jących za- wiedzionych nawiedzonych wędrujących w pielg- rzymkach lato śpiewa tańczy modli się upija zanim wytrzeźwieje jeszcze trochę po- szaleje poukłada gwiazdy w różne konstelacje Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

SIERPNIOWY PORANEK chłodno pochmurno więc ptaki śpią jeszcze nieskore do codziennego koncertu o piątej trzydzieści pustymi ulicami przemykają nieliczni skuleni zaspani śpieszą do pracy szczęśliwi że ją mają inni szczęśliwi od lat bezrobotni też już na nogach nigdzie się nie śpieszą stoją przed sklepami czekają przyglądają się w milczeniu tym co się śpieszą o czym myślą bezrobotni od lat o piątej trzydzieści przed sklepami niedospani niedopici niedomyci zaraz sklepy otworzą i będą jeszcze bardziej szczęśliwi a co o tym wszystkim sądzi od- wieczny pan sierpień w zasmarkanym dzisiaj obłoku jak dobrze że w radiu dają czadu na całego Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

SIERPIEŃ Sierpniu! Sierpniu! Co za wstyd! W polu dwa kombajny hałasując ile sił, ścinają i młócą. Zamiast modlitw – wielki krzyk, chrzęst nieobyczajny, który podziękowań szept bez wstydu zakłóca. Sierpniu miły, skąd ten smród olejów i spalin? Jak ma później pachnieć chleb, jakże ma smakować? Może w mieście, może gdzieś w dalekiej Uppsali, ale nie gdzie stary stół i łyżka ojcowa. Sierpniu z tych odległych lat, dziecinnie beztroski! Zapach żniw i stary las. Rzeczki zimna woda... Snopków urodzajny rząd związanych powrósłem... Krzaki malin, dziadka dom, kilka kur i krowa. Sierpniu, może imię zmień, może na Augusta? Bo z tęsknoty pić się chce... Izba stoi pusta. Witold Wieszczek

oceń / komentujSierpień
Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.