Kącik poezji > Kalendarz poetycki

Kalendarz poetycki – kwiecień

AVRIL La neige fond partout; plus de lourde avalanche. Le soleil se prodigue en traits plus éclatants; La sève perce l'arbre en bourgeons palpitants Qui feront sous les fruits, plus tard, plier la branche. Un vent tiède succède aux farouches autans; L'hirondelle est absente encor ; mais en revanche Des milliers d'oiseaux blancs couvrent la plaine blanche, Et de leurs cris aigus rappellent le printemps. Sous l'effluve fécond il faut que tout renaisse... Avril c'est le réveil, avril c'est la jeunesse. Mais quand la Poésie ajoute: mois des fleurs – Il faut bien avouer – nous que trempe l'averse, Qu'entraîne la débâcle, ou qu'un glaçon renverse – Que les poètes sont d'aimables persifleurs.Louis-Honoré Fréchette

Kwiecień

KWIECIEŃ Śnieg wokół topnieje; ciężkie lawiny zagrażają. Słońce rozdaje coraz jaśniejsze swe strzały; Wnet soki będą na drzewach pąki przebijały, Które potem pod owocami gałęzie wyginają. Ciepłe wiatry gwałtowne wichury zastępują; Jaskółka wciąż nieobecna; inaczej niż tysiące Białych ptaków, blade równiny pokrywające, Które przenikliwym piskiem wiosnę przywołują. Wszystko się odradza, emanuje swą płodnością... Kwiecień jest przebudzeniem, kwiecień jest młodością. Ale kiedy poezja dodaje: miesiąc z kwiatami – Trzeba przyznać – my, którzy ulewę wzniecają, A kry lodowe ciągną za sobą lub je zawracają – Jesteśmy jak poeci uprzejmymi szydercami.tłum. Ryszard Mierzejewski

ABSENT PLACE – AN APRIL DAY Absent Place – an April Day – Daffodils a-blow Homesick curiosity To the Souls that snow – Drift may block within it Deeper than without – Daffodil delight but Him it duplicate –Emily Dickinson

NIEOBECNE MIEJSCE – DZIEŃ KWIETNIOWY Nieobecne miejsce – Dzień kwietniowy – Żonkil po-dmucha Stęskniony ciekawością Za duszami, że śnieżna zawierucha – Może uwięzić go wewnątrz Głębiej niż na zewnątrz – Zachwytem żonkila, ale Go skopiować –tłum. Ryszard Mierzejewski

JEG VELGER MEG APRIL Jeg velger meg april I den det gamle faller, i den det ny får feste; det volder litt rabalder,- dog fred er ei det beste, men at man noe vil. Jeg velger meg april, fordi den stormer, feier, fordi den smiler, smelter, fordi den evner eier, fordi den krefter velter,- i den blir somren til!Bjørnstjerne Bjørnson

WYBIERAM DLA SIEBIE KWIECIEŃ Wybieram dla siebie kwiecień w tej starości, która spada, i w tej nowości, która wyrasta; wywołuje małą wrzawę, - mimo, że pokój jest najlepszy i basta, lecz coś się wydarzy. Wybieram dla siebie kwiecień! Bo on burzy i zamiata, bo on się uśmiecha i roztapia, bo on zdolności ma, bo on siłą przewraca, - aż do rozkwitu lata!tłum. Ryszard Mierzejewski

APRIL No days such honored days as these! When yet Fair Aphrodite reigned, men seeking wide For some fair thing which should forever bide On earth, her beauteous memory to set In fitting frame that no age could forget, Her name in lovely April's name did hide, And leave it there, eternally allied To all the fairest flowers Spring did beget. And when fair Aphrodite passed from earth, Her shrines forgotten and her feasts of mirth, A holier symbol still in seal and sign, Sweet April took, of kingdom most divine, When Christ ascended, in the time of birth Of spring anemones, in Palestine.Helen Hunt Jackson

KWIECIEŃ Żadne dni nie są tak honorowane jak te! Kiedy bliskie są Pięknej Afrodyty rządy, ludzie wokoło szukają Czegoś pięknego, na co zawsze cierpliwie czekają Na ziemi, aby utrwalić jej pamięć przepiękną. We właściwej oprawie, niezapomnianej przez stulecia, Jej imię zostało w uroczej nazwie kwietnia ukryte, I tam też zostanie, na wieczność spokrewnione, wyryte Dla całego najpiękniejszego wiosennego kwiecia. I kiedy piękna Afrodyta przeszła z ziemi, Jej zapomniane świątynie i święta radości, Bardziej święte w pieczęci i znaku, z czego wciąż słynie, Słodki kwiecień wziął, z królestwa najbardziej boskiego, Gdzie Chrystus wstąpił, w dniu narodzenia swego Wiosenne zawilce, w Palestynie.tłum. Ryszard Mierzejewski

AVRIL Déjà les beaux jours, la poussière, Un ciel d'azur et de lumière, Les murs enflammés, les longs soirs; Et rien de vert: à peine encore Un reflet rougeâtre décore Les grands arbres aux rameaux noirs! Ce beau temps me pèse et m'ennuie. Ce n'est qu'après des jours de pluie Que doit surgir, en un tableau, Le printemps verdissant et rose, Comme une nymphe fraîche éclose Qui, souriante, sort de l'eau.Gerard de Nerval

KWIECIEŃ Już piękne dni, tumany kurzu, Niebo błękitne i światła dużo, Płonące mury, długie wieczory; I coś zielonego: jeszcze niemrawym Zdobione odblaskiem czerwonawym Wysokie drzewa i ich czarne kędziory. Te piękne chwile ciążą na mnie i zamartwiają. To nie po deszczach dopiero, które trwają Powinna uchylić obrazu swej urody, Róża i wiosna zazieleniona, Jak nimfa przed chwilą narodzona, Która z uśmiechem wyszła z wody.tłum. Ryszard Mierzejewski

AVRIL, DONT L’ODEUR NOUS AUGURE Avril, dont l’odeur nous augure Le renaissant plaisir, Tu découvres de mon désir La secrète figure. Ah, verse le myrte à Myrtil, L’iris à Desdémone: Pour moi d’une rose anémone S’ouvre le noir pistil.Paul-Jean Toulet

KWIECIEŃ, Z KTÓREGO WRÓŻYMY WONNOŚCI Kwiecień, z którego wróżymy wonności Odrodzone przyjemności, Możesz odkrywać moje namiętności Postać w tajemniczości. Ach, Myrtilowi płaci mirtem z wdzięczności, Desdemonie irysami: Kojarzony z różowymi zawilcami Czarnym słupkiem w otwartości.tłum. Ryszard Mierzejewski

Avril Les épingles des houx cinglants et fous crèvent le doux manteau du vent. Le vent, il est tissé de laine et le houx vert darde la haine comme un casque parmi la plaine. Le vent, il est de gaieté fière, il court, avec des sonnettes de clarté, ventre à terre, sur la rivière. Le houx, il est la rage de la terre. Les mains du vent dans les cheveux des herbes se parfument d’odeurs acerbes, le front du vent paraît comme une aube dans la forêt. Le houx, il est de fer tenacement comme l’hiver. Avec ses dards, avec ses pointes, il sépare les clartés jointes du jour éclos avec douceur; il est comme un blasphème de sécheresse et de fureur qui se crispe contre lui-même. Le vent jeune, c’est le printemps, avec ses baisers d’or aux lèvres de la terre; le vent lisse, le vent sincère, c’est le printemps. Le houx, il est l’audace du froid stérile et de la glace. Le vent babille dans le lacis d’un chant d’oiseau que soie à soie il enrubanne, ainsi que des lianes, aux torsades des bois et des rameaux; le vent léger, le vent, il brille! le vent s’ébroue sur les gazons luisants où les pommiers, ainsi que des paons blancs, nacre et soleil, lui font la roue. Le houx, taciturne et jaloux, dans les vallons, sur les sablons, ciselle et pointe de la colère foliolaire. Le vent roule en boule, le vent joufflu, comme un gamin sur les talus; le vent donne l’essor aux papillons pliés en billets d’or; le vent s’attarde en des voyages et joue avec les copeaux blancs et les ourlets étincelants, là-haut, des grands nuages. Le houx se plisse en rides, crispe ses ongles vers le vide et semble un obstiné tourment qui se tairait, sauvagement. Le vent, toute la joie et toute la folie qui tinteront dans les prochains lilas, il les appelle et les rallie et les essaime au canevas des champs et des enclos rectangulaires. Le luxe frais des bijoux d’eau, il en orne des fleurs perlaires sur les berges où le troupeau verse en cascades ses toisons; il court autour des toits et des maisons, ouvre l’ampleur des espaliers et jusqu’au ciel construit les escaliers par où descend la vie. Il prend d’assaut la campagne asservie, monte, descend, s’en va, revient, éveillant tout, n’oubliant rien, le houx lui-même est assailli, en chaque feuille, en chaque pli, et courbe enfin jusques à terre sa rancune protestataire. Et le printemps oriflamme de vent, avec des insectes rouges et bleus en aigrettes dans ses cheveux, avec, sur le vol clair de ses ailes solaires, le feu mouillé des diamants auréolaires, entre vainqueur dans la lumière en fleur.Émile Verhaeren

Kwiecień Ostre i uszczypliwe igły ostrokrzewu przebijają miękki płaszcz wiatru. Wiatr jest utkaną z wełny tkaniną, a zielony ostrokrzew pała nienawiścią jak pagórek nad równiną. Wiatr dumny radośnie przebiega, dzwoniąc klarownie brzuchem przy ziemi, na rzece. Ostrokrzew, to furie ziemskie. Ręce wiatru we włosach trawy rozsiewają zapach gorzkawy, wiatr pojawia się na przodzie jak jutrzenka w lesie. Ostrokrzew jest z żelaza uporczywy jak zima. Swoje groty i ostrza wciska między spojone światła dnia, które wykluwają się pomału; jest jak bluźnierstwo posuchy i szału, drażniące się naprzeciwko. Młody wiatr, to jest wiosna, składa na ustach ziemi pocałunek złoty, wiatr spokojny, wiatr szczery, to jest wiosna. Ostrokrzew jest odważny jak lód i sterylny chłód. Wiatr gaworzący w plątaninie ptasiego śpiewu, który sam siebie przyozdabia tak jak liana, w zdrewniałe frędzle i pasma pędu; Lekki wiatr, wiatr lśniący! Wiatr, co się otrząsa tam, gdzie zielenią błyszczą trawniki, a nad nimi jabłonie i motyle – białe pawiki, blask i słońce tworzą z nich koła. Ostrokrzew, małomowny i zazdrosny, w dolinach i na piaskach, wyryte i pogłębione, rozzłąszczone obłąkanie. Wiatr zwinięty w kulę, o pyzatych policzkach, jak łobuziak, co wysiaduje na skarpach; wiatr daje podniety motylom składającym złote bilety; wiatr spóźnia się w podróżach grając białymi pionkami i błyszczącymi otokami w górze, w wielkich chmurach. Ostrokrzew układa się w zmarszczki, zaciska swoje paznokcie w próżni i zdaje się utwierdzać cierpienie, bo się nie odzywa, brutalnie. Wiatr całą radość i całe obłąkanie, które dzwonią już w młodych bzach, woła i pozyskuje, i gromadzi na suknie pól i prostokątnych zagród. Luksusowo cenne klejnoty wody, ozdabia perlistymi kwiatami, na brzegach, gdzie deszczowe ulewy spadają na poszycie wzorem wodospadów; on pędzi wokół dachów i domów, otwiera szerokie drzew szpalery i aż do samego nieba buduje schody, po których schodzi na ziemię życie. Szturmem bierze pola zniewolone, wchodzi, schodzi, posuwa się, zawraca, budząc wszystkich, niczego nie zapomina, ostrokrzew naciera sam na siebie z furią, każdym swoim liściem, każdą swoją fałdą, aby w końcu pochylić się ku ziemi ze swymi protestującymi żalami. A wiosenny proporzec wiatru, z czerwonych i błękitnych owadów w puklach swoich włosów, w jasnym locie na skrzydłach słonecznych, w zroszonym ogniu aureoli diamentowych, pomiędzy zwycięzcą w świetle kwiatu.tłum. Ryszard Mierzejewski

KWIECIEŃ W TYM ROKU Przychodzi o świcie blady skulony idzie niepewnie jakby stąpał boso po rozbitym szkle nie wie czy jest wystarczająco polski narodowy i patriotyczny by mu było wolno zabłysnąć słońcem na niebie rozwinąć na drzewach pąki obudzić ptaki do śpiewu zazielenić pola i łąki czy powinien tylko położyć się krzyżem na ziemi i milczeć w pokorze Kwietniu marny nieokreślony obdarty bezdomny i głodny możeś ty i śląski albo kaszubski ale na pewno nie polski Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

OBRAZEK Z PEŁNI KWIETNIA Wyskoczył nagle na ulicę z pobliskich łąk zielonych koń szpakowaty z ciemnymi plamkami dropiaty i pognał przed siebie niczym wiatr kwietniowy z pęt uwolniony dokąd nikt nie wie Lecz wkrótce wraca prowadzony za uzdę przez rosłego gospodarza a za nim podąża donośne rżenie gniewne czy żałosne nie wiem Kasztan piękny smukły woła za nim z przydomowego wybiegu Dlaczego Ryszard Mierzejewski

oceń / komentuj

KWIECIEŃ kwietniowe zapachy słodko-lepkiej topoli bezwstydne pąki kasztanów żółte wrzaski forsycji wszystko wkoło śpiewa nam wiosna, wiosna - przyszła cichutko do ciebie pieści polik słonecznym promieniem ciepłym wietrzykiem wślizguje się pod koszulę i wszystko śpiewa wiosna, wiosna- już czas się zakochać Brygida Błażewicz

oceń / komentuj

KWIETNIOWA MIŁOŚĆ NA K Kwitnie kwiecień kwietnym kwieciem, otwierają się do słonka pąki, piszcząc: witaj świecie! Zmartwychwstaje cała łąka! Kwitną koce kobiet kwiatem, ach, jak mi się do was cniło! Miły Kwietniu, bądź mi swatem, bo kiełkuje w sercu miłość. Kwitnę, kocham, kicham, kuszę, chwytam chwile nieuchwytne. Już bez Ciebie się nie ruszę! Powiedz, że to dla mnie kwitniesz... Witold Wieszczek

oceń / komentuj
Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 – ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.