zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Powieści i opowiadania > Nestor - Powieść minionych lat

Nestor - Powieść minionych lat (rozdz. 22-28)

22. Wyprawy Światosława Igorowicza

Roku 6472 [964]. Gdy kniaź Światosław wyrósł i zmężniał, począł wojów gromadzić mnogich i chrobrych. I lekko chodził jako pardus, wojny mnogie tocząc. Chodząc wozów ze sobą nie woził ni kotłów, ni mięs nie warzył, jeno cienko pokrajawszy bądź koninę, bądź zwierzynę, bądź też wołowinę, na węglach upiekłszy, jadał. Ani namiotu nie miał, jeno podkład podścielał, a pod głowę — siodło. Tacy też byli wszyscy pozostali jego wojownicy. I posyłał po krajach, mówiąc: „Chcę na was iść”. I poszedł nad rzekę Okę i nad Wołgę, i spotkał Wiatyczów, i rzekł Wiatyczom: „Komu dań dajecie?” Oni zaś rzekli: „Chazarom — po szelągu od radła dajemy”.

Roku 6473 [965]. Poszedł Światosław na Chazarów. Usłyszawszy zaś, Chazarzy wyszli naprzeciw z kniaziem swoim Kaganem, i zaczęli bić się, i w walce tej zwyciężył Światosław Chazarów i gród ich, i Białą Wieżę wziął. I Jasów zwyciężył, i Kasogów.

Roku 6474 [966], Wiatyczów zwyciężył Światosław, i dań na nich nałożył.

Roku 6475 [967]. Poszedł Światosław nad Dunaj na Bułgarów. I bijąc się z nimi, pokonał Swiatosław Bułgarów, i zdobył osiemdziesiąt grodów naddunajskich, i siadł władać tu w Pe-rejasławcu, biorąc dań od Greków (s. 257—258).

23. Oblężenie Kijowa przez Pieczyngów

Roku 6476 [968]. Przyszli Pieczyngowie po raz pierwszy na ziemię ruską1, a Swiatosław był w Perejasławcu, i zamknęła się Olga w grodzie z wnukami swoimi, Jaropełkiem i Olegiem, i Włodzimierzem, w grodzie Kijowie. I obiegli Pieczyngowie gród w sile wielkiej: było ich niezliczone mnóstwo wokół grodu, i nie było można ni wyjść z grodu, ni wieści posłać. Zaniemogli ludzie z głodu i pragnienia. Zebrali się ludzie z tamtej strony Dniepru w łodziach i stali po tamtej stronie, a nie mógł żaden z nich przedostać się do Kijowa, ani z grodu do nich. I zasmucili się ludzie w grodzie i mówili: „Czy nie ma kogo, kto by mógł na tamtą stronę dojść i powiedzieć im: «Jeżeli nie podstąpicie jutro, musimy poddać się Pieczyngom?»” I rzekł jeden pachołek: „Ja przejdę”. I rzekli: „Idź”. On zaś wyszedł z grodu z uzdą, i biegnąc pomiędzy Pieczyngami, wołał: „Czy nikt nie widział konia?” Umiał bowiem po pieczyńsku i mniemali, że to swój. I tak przybliżywszy się do rzeki, zrzucił odzież i skoczył w Dniepr i popłynął. Widząc zaś Pieczyngowie, pomknęli ku niemu, strzelając w niego, ale nie mogli mu nic zrobić. Owi zaś ujrzawszy z tamtej strony, przyjechali w łodzi do niego i wzięli go na łódź i przywieźli go do drużyny. I rzekł do nich: „Jeżeli nie podstąpicie jutro pod gród, to ludzie postanowili poddać się Pieczyngom”. Wojewoda zaś ich, imieniem Preticz, rzekł: „Podstąpimy jutro w łodziach, i zabrawszy kniahinię i książąt, umkniemy na tę stronę. Jeżeli zaś tego nie uczynimy, wygubi nas Światosław”.

Gdy nastało jutro, wsiedli w łodzie o świcie i zatrąbili głośno, i ludzie w grodzie krzyknęli. Pieczyngowie zaś mniemając, że kniaź przyszedł, pobiegli w rozsypkę od grodu. Widząc zaś to, kniaź pieczyński powrócił sam jeden do wojewody Preticza i rzekł: „Kto to przyszedł?” I rzekł do niego: „Ludzie z tamtej strony”. I rzekł kniaź pieczyński: „A ty jesteśli kniaziem?” On zaś rzekł: „Ja jestem mąż jego i przyszedłem w straży przedniej, a za mną idzie wojsko z kniaziem, niezliczone mnóstwo”. To zaś rzekł, grożąc im. Rzekł więc kniaź pieczyński do Preticza: „Bądź mi druhem”. On zaś rzekł: „Tak uczynię”. I podali rękę sobie, i dał pieczyński kniaź Preticzowi konia, szablę, strzały, on zaś dał mu zbroję, tarczę, miecz. I odstąpili Pieczyngowie od grodu [...] I posłali Kijowianie do Światosława, mówiąc: „Ty, kniaziu, cudzej ziemi szukasz i strzeżesz, a swoją porzuciłeś. A nas o mało nie wzięli Pieczyngowie, i matkę twoją, i dzieci twoje. Jeżeli nie przyjdziesz i nie obronisz nas, to jeszcze nas wezmą. Czyż ci nie żal ojcowizny swojej, ni matki starej i dzieci swoich?” To usłyszawszy, Światosław szybko wsiadł na konie z drużyną swoją i przybył do Kijowa, powitał matkę swoją i dzieci swoje, i żałował, że im tak było od Pieczyngów. I zebrał wojów, i przygnał Pieczyngów w pola, i był pokój (s. 258—259).

24. Śmierć Olgi

Roku 6477 [969]. Rzekł Światosław do matki swojej i do bojarów swoich: „Nie lubo mi jest w Kijowie być, chcę żyć w Perejasławcu nad Dunajem, gdyż tam jest środek ziemi mojej, bowiem tam wszystkie dostatki schodzą się: od Greków złoto, pawołoki, wina i owoce rozliczne, z Czech zaś i z Węgier srebro i konie, z Rusi zaś skóra i wosk, miód i czeladź”. Rzekła do niego Olga: „Widzisz, żem chora; kędyż chcesz ode mnie iść?” — już bowiem była zaniemogła. Rzekła więc do niego: „Pogrzeb mię i idź, kędy zechcesz”. Po trzech dniach umarła Olga, i płakał po niej syn jej, i wnuki jej, i ludzie wszyscy płaczem wielkim. I zanieśli ją, i pogrzebali na miejscu. Nakazała zaś Olga nie sprawiać tryzny nad sobą, miała bowiem prezbitera, ten pochował błogosławioną Olgę.

Była ona zwiastunem Rusi chrześcijańskiej jako jutrzenka przed słońcem i jako zorza przed świtem. Jak bowiem świeci księżyc w nocy, tak i ta wśród niewierzących ludzi świeciła jak perła w błocie; skalani bowiem byli grzechem, nie obmyci chrztem świętym. Ta zaś obmyła się w kąpieli świętej i zwlekła z siebie grzeszną odzież starego człowieka Adama, a oblekła się w nowego Adama, którym jest Chrystus. My zaś rzekniem do niej: „Raduj się z poznania Boga, byłaś bowiem początkiem przymierza ruskiego z Nim”. Ona pierwsza weszła w królestwo niebieskie z Rusi, ją bowiem chwalą synowie ruscy jako tę, która zapoczątkowała [orszak świętych], ponieważ po śmierci modliła się do Boga za Ruś. Sprawiedliwych bowiem dusze nie umierają, jako rzekł Salomon: „Pochwałą sprawiedliwego weselą się ludzie”. Pamięć bowiem jego jest nieśmiertelna, gdyż uznawany jest i od Boga, i od ludzi. Tę bowiem wszyscy ludzie wysławiają, widząc ją leżącą mnogie lata z zachowanym ciałem2; rzekł bowiem prorok: „Rozsławiających mię rozsławię”. O takowych wszak Dawid mówił: „W pamięci wiecznej sprawiedliwy będzie, posłuchu złego nie ulęknie się; gotowe serce jego ufać w Panu; umocnione jest serce jego i nie zachwieje się”. Salomon zaś rzekł: „Sprawiedliwi na wieki żyją, i od Pana nagroda im jest i ozdoba Najwyższego. Dlatego otrzymają królestwo piękna i wieniec cnoty z ręki Pańskiej, jako prawicą pokryje ich, ramieniem zasłoni ich”. Zasłonił bowiem tę błogosławioną Olgę od przeciwnika i wroga — diabła (s. 259—260).

25. Światosław zwycięża Greków

Roku 6479 [971]. Przyszedł Światosław do Perejasiawca, i zamknęli się Bułgarzy w grodzie. I wystąpili Bułgarzy do bitwy przeciw Światosławowi, i była bitwa wielka, i zwyciężali Bułgarzy. I rzekł Światosław do wojów swoich: „Już nam tu polec; uderzmy mężnie, bracia i drużyno!” I ku wieczorowi zwyciężył Światosław, i wziął gród szturmem, i posłał do Greków, mówiąc: „Chcę na was iść i wziąć gród wasz jako i ten”. I rzekli Grecy: „Niemocni jesteśmy przeciwko wam stanąć, więc weź dań z nas na drużynę swoją; i powiedzcie nam, ilu was, abyśmy dali wedle liczby na głowy”. Tak powiedzieli Grecy, kłamiąc przed Rusią; są bowiem Grecy kłamliwi i po dziś dzień. I rzekł im Światosław: „Jest nas dwadzieścia tysięcy”, a dodał dziesięć, było bowiem Rusi dziesięć tysięcy tylko. I uszykowali Grecy sto tysięcy na Swiatosława, i nie dali dani. I poszedł Światosław na Greków, i wyszli naprzeciw Rusi. Ujrzawszy ich, Ruś zlękła się wielkiego mnóstwa wojska. I rzekł Światosław: „Już nam nie ma gdzie się podziać, wolą i niewolą musimy stanąć naprzeciw. Nie zhańbmy ziemi ruskiej, lecz złóżmy kości, martwi bowiem hańby nie doznamy. Jeśli zaś uciekniemy, zhańbimy się. Nie uciekajmyż, jeno stańmy krzepko, ja zaś przed wami pójdę: jeśli moja głowa legnie, to pomyślcie o sobie”. I rzekli wojownicy: „Gdzie głowa twoja, tam i swoje głowy złożym”.

I uszykowała się Ruś, i była bitwa wielka, i zwyciężył Światosław, i zbiegli Grecy. I poszedł Światosław ku stolicy, łupiąc i grody rozbijając, które stoją i do dzisiejszego dnia puste. I zwołał car bojarów swoich do pałacu, i rzekł im: „Co robić, wszak nie możemy oprzeć się jemu?” I rzekli jemu bojarzy: „Poślij mu dary, wypróbujemy go, czy jest miłośnikiem złota, czy pawołok?” I posłał mu złoto i pawołoki, i męża mądrego, mówiąc mu: „Badaj oczy i lica jego, i myśli jego!” On zaś, wziąwszy dary, przyszedł do Światosława. I powiedziano Światosławowi, że przyszli Grecy z pokłonem, i rzekł: „Wprowadźcie ich tu”. Przyszedłszy, pokłonili się jemu i położyli przed nim złoto i pawołoki. I rzekł Swiatosław, na bok patrząc, pachołkom swoim: „Schowajcie”. Oni zaś przyszli do cara, i zwołał car bojarów. Posłowie zaś rzekli: „Przyszliśmy do niego i oddaliśmy dary, lecz nie spojrzał na nie i kazał schować”. I rzekł jeden: „Wypróbuj go jeszcze, poślij mu oręż”. Oni zaś posłuchali go i posłali mu miecz i inny oręż, i przynieśli mu. On zaś, przyjąwszy, zaczął chwalić i lubować się, i dziękował carowi. Przyszli nazad do cara i powiedzieli mu wszystko, jak było. I rzekli bojarzy: „Srogi to mąż będzie, gdyż nie dba o dostatki, a oręż bierze. Przystań na dań”. I posłał car, mówiąc tak: „Nie idź do stolicy, weź dań, ile chcesz”; o mało bowiem był nie doszedł do Carogrodu. I dali mu dań; brał zaś i za zabitych, mówiąc, że ród jego weźmie. Wziął też i dary mnogie, i wrócił do Perejasławca z chwałą wielką. Widząc zaś małą drużynę swoją, rzekł sobie: „Jeszcze jakimś podstępem zabiją drużynę moją i mnie”, wielu bowiem zginęło na wyprawie. I rzekł: „Pójdę w Ruś, przyprowadzę więcej drużyny”.

I posłał posłów do cara do Drsteru, bo tam był car, mówiąc tak: „Chcę mieć pokój z tobą trwały i przyjaźń”. Zaś to słysząc car rad był i posłał mu dary większe niż pierwej. Swiatosław zaś przyjął dary, i począł naradzać się z drużyną swoją, mówiąc tak: „Jeśli nie zawrzemy pokoju z carem, a dowie się car, że mało nas jest, przyjdzie i obiegnie nas w grodzie. A ziemia ruska daleko, a Pieczyngowie z nami w wojnie, a kto nam pomoże? Zawrzyjmy tedy pokój z carem, wszak nam przyrzekli dań, i tego będzie dość dla nas. Jeśli zaś nie zechce dawać dani, to znowu z Rusi, zebrawszy mnóstwo wojów, pójdziem na Carogród”. Lubą była mowa ta drużynie i posłali lepszych mężów do cara, i przyszli do Drsteru i powiedzieli carowi. Car zaś nazajutrz przywołał ich, i rzekł car: „Niech mówią posłowie ruscy”. Oni zaś rzekli: „Tako mówi kniaź nasz: «Chcę mieć przyjaźń z carem greckim zawartą na wszystkie następne lata»”. Car zaś rad był i kazał pisarzowi pisać wszystkie słowa Światosławowe na kartę (s. 260—262).

26. Śmierć Światosława

Zawarłszy zaś pokój z Grekami Światosław poszedł w łodziach ku progom. I rzekł do niego wojewoda ojcowski, Sweneld: „Pójdź, kniaziu, na koniach naokoło, stoją bowiem Pieczyngowie w progach”. I nie posłuchał go i poszedł w łodziach. I posłali Perejasławcy do Pieczyngów, mówiąc: „Oto wraca koło was Światosław w Ruś, wziąwszy dostatki mnogie u Greków i jeńców bez liku, z małą drużyną.” Usłyszawszy zaś to Pieczyngowie zastąpili progi. I przyszedł Światosław do progów, i nie można było przejść progów. I zatrzymał się zimować w Białobereżu, i nie mieli już żywności, i był głód wielki — po pół grzywny dawano za głowę końską. I zimował Światosław tu.

Roku 6480 [972], Gdy nastała wiosna, poszedł Światosław ku progom. I napadł nań Kuria, kniaź pieczyński, i zabili Światosława i wzięli głowę jego, i z czaszki zrobili puchar, okuwszy czaszkę jego, i pijali z niego. Sweneld zaś przyszedł do Kijowa do Jaropełka [syna Światosława]. A wszystkich lat władania Światosława było dwadzieścia i osiem (s. 263) [...]

27. Walka między synami Światosława Włodzimierzem i Jaropełkiem

Roku 6488 [980]. Przyszedł Włodzimierz z Waregami do Nowogrodu i rzekł do posadników Jaropełkowych: „Idźcie do brata mojego i powiedzcie mu: «Włodzimierz idzie na cię, przygotuj się do bitwy»”. I siadł w Nowogrodzie. I posłał do Rogwołoda do Połocka, mówiąc „Chcę pojąć córkę twoja sobie za żonę”. On zaś rzekł do córki swojej: „Chceszli za Włodzimierza?” Ona zaś rzekła: „Nie chcę rozzuć syna służebnicy3, lecz za Jaropełka chcę”. Rogwołod bowiem przyszedł był zza morza i miał włość swoją w Połocku, a Tury w Turowie, od niego też i Turowcy przezwali się. I przyszli pachołcy Włodzimierzowi, i powiedzieli mu wszystko, co mówiła Rogneda, córka Rogwołoda, kniazia połockiego. Włodzimierz tedy zebrał wojów mnogich, Waregów i Słowien, Czudów i Krywiczów, i poszedł na Rogwołoda. W tym zaś czasie chciano Rognedę wydać za Jaropełka. I przyszedł Włodzimierz do Połocka, i zabił Rogwołoda i synów jego dwóch, a córkę jego pojął za żonę.

I poszedł na Jaropełka. I przyszedł Włodzimierz do Kijowa z wojskiem mnogim, i nie mógł Jaropełk wyjść mu naprzeciw, i zamknął się w Kijowie z ludźmi swoimi i z Błudem [wojewodą]. I stał Włodzimierz okopawszy się na Dorogożyczu, między Dorogożyczem a Kapiczem, i jest rów [ten] po dziś dzień. Włodzimierz zaś posłał do Błuda, wojewody Jaropełkowego, podstępnie mówiąc: „Sprzyjaj mi! Jeśli zabiję brata swojego, wezmę cię w miejsce ojca, i wielkiej czci doświadczysz ode mnie; nie jam przecie począł braci zabijać, jeno on [Jaropełk zabił swego brata Olega]. Ja zaś uląkłszy się tego, przyszedłem nań”. I rzekł Błud przez posłów do Włodzimierza: „Będę z tobą w miłości i w przyjaźni”. O niegodziwa przewrotności człowiecza! Jako Dawid mówi: „Który chleb mój jadał, uknuł na mnie podstęp”. Ten bowiem przewrotnie na kniazia swojego knuł podstęp. I jeszcze: „Języki swymi podstęp knuli. Osądź ich, Boże, niech odpadną od myśli swoich; wedle mnóstwa bezbożności ich, odpędź ich, bo rozgniewali Cię, Panie”. I jeszcze mówił tenże Dawid: „Mąż krwawy i zdradliwy nie dojdzie połowy dni swoich”.

Zła jest ta rada, która zaleca przelew krwi. Szaleńcy są ci, którzy przyjąwszy od kniazia lub pana swojego cześć albo dary, myślą o skazaniu kniazia swojego na zgubę; takowi są gorsi od biesów. Tak też i Błud zdradził kniazia swojego, przyjąwszy od niego cześć mnogą; on też był winien krwi tej. Ten bowiem Błud zamknął się z Jaropełkiem, a, okłamując go, posyłał często do Włodzimierza każąc mu przypuszczać szturm do miasta, a sam zamyślał zabić Jaropełka, tylko że nie mógł go zabić z powodu grodzian. Otóż Błud nie znajdując, jak by zgubić go, zamyślił podstęp namawiając go nie wychodzić z grodu do bitwy. Rzekł więc Błud do Jaropełka: „Kijowianie ślą do Włodzimierza, mówiąc: «Szturmuj gród, wydamy ci Jaropełka«. Ucieknij z grodu”. I posłuchał go Jaropełk, uciekł przed nim i zamknął się w grodzie Rodni na ujściu rzeki Rosi, a Włodzimierz wszedł do Kijowa i obiegł Jaropełka w Rodni. I był głód wielki w niej, i jest przysłowie i po dziś dzień: „Bieda jak w Rodni”. I rzekł Błud Jaropełkowi: „Widzisz, ile wojów u brata twojego? Nie pokonamy ich. Zawrzyj ugodę z bratem swoim”. Mówiąc to, knuł podstęp. I rzekł Jaropełk: „Niech tak będzie”.

I posłał Błud do Włodzimierza, mówiąc tak: „Spełniła się myśl twoja, przyprowadzę ci Jaropełka, przygotuj się zabić go”. Włodzimierz zaś, to usłyszawszy, wszedł do ojcowskiego dworu teremnego, o którym przedtem mówiliśmy, siadł tu z wojami i z drużyną swoją. I rzekł Błud do Jaropełka: „Pójdź do brata swojego i powiedz mu: «Cokolwiek dasz, to ja przyjmę”. Poszedł więc Jaropełk, a Wareżko rzekł do niego: „Nie chodź kniaziu, zabiją cię; biegnij do Pieczyngów i przywiedziesz wojów”. I nie posłuchał go. I przyszedł Jaropełk do Włodzimierza; gdy zaś wchodził we drzwi, podnieśli go dwaj Waregowie mieczami pod pachy. Błud zaś zamknął drzwi i nie dał przez nie wejść swoim. I tak zabity został Jaropełk. Wareżko zaś, widząc, że zabity został Jaropełk, zbiegł z dworu do Pieczyngów i często wojował z Pieczyngami przeciw Włodzimierzowi, ledwo ten przywabił go ku sobie, złożywszy mu przysięgę. Włodzimierz zaś zaczął żyć z żoną bratnią, Greczynką, a była ona brzemienną, od niej to urodził się Światopełk. Od grzesznego bowiem korzenia zły owoc bywa: ponieważ matka jego była zakonnicą, i po drugie — Włodzimierz żył z nią bez ślubu, cudzołożąc. Dlatego i ojciec go nie lubił, był bowiem od dwóch ojców: od Jaropełka i od Włodzimierza (s. 265—267).

28. O pogańskim życiu Włodzimierza

I począł władać Włodzimierz w Kijowie sam jeden, i postawił bałwany na wzgórzu za dworem teremnym: Peruna drewnianego z głową srebrną i wąsem złotym, i Chorsa, Dadźboga i Strzyboga, i Simargła, i Mokosza. I składali im ofiary, nazywając ich bogami, i przywodzili syny swoje i córy na ofiarę biesom i plugawili ziemię ofiarami swymi. I spługawiła się krwią ziemia ruska i wzgórze to. Lecz przełaskawy Bóg nie chciał śmierci grzeszników, na tym wzgórzu dziś cerkiew stoi, świętego Wasyla, jak później opowiemy. My zaś do poprzedniego wróćmy. Włodzimierz tedy posadził Dobrynię, wuja swojego, w Nowogrodzie. I przyszedł Dobrynia do Nowogrodu, postawił bałwana nad rzeką Wołchowem, i składali ofiarę jemu ludzie nowogrodzcy jako bogu.

Był zaś Włodzimierz opanowany przez chuć żeńską, i były jego żony: Rogneda, którą posadził na Łybedzi, gdzie teraz stoi siółko Predsławine, od niej zaś zrodził czterech synów: Iziasława, Mścisława, Jarosława, Wsiewołoda, i dwie córki; od Greczynki — Światopełka; od Czeszki — Wyszesława; a od drugiej — Światosława i Mścisława, a od Bułgarki — Borysa i Gleba, a nałożnic miał trzysta w Wyszogrodzie, a trzysta w Białogrodzie, a dwieście na Berestowie w siółku, które zowią teraz Berestowe. I był nie syty rozpusty, przywodząc do siebie mężatki i dziewice gwałcąc. Był to bowiem lubieżnik taki sam, jak Salomon, powiadają bowiem, że Salomon miał żon siedemset, a nałożnic trzysta. Mądry wszak był, a w końcu zginął. Ten zaś był nieuk, a w końcu uzyskał zbawienie. „Wielki Pan, i wielka moc Jego, i rozumowi Jego nie masz końca” (s. 267—269).

Nestor 
  1. W rzeczywistości Pieczyngowie — koczowniczy lud turko-tatarski, podobnie jak wspomniani niżej Torkowie, Bercndejowie i Kowuje — napadali na ziemię ruską już przedtem, o czym pisano też w Powieści. Widocznie kronikarz chciał podkreślić, że Pieczyngowie po raz pierwszy napadli na Kijów.

  2. Nierozkładanie się ciała było uważane za dowód świętości osoby zmarłej. W końcu XII w. Olgę zaliczono w poczet świętych Cerkwi prawosławnej.

  3. Matka księcia Włodzimierza, Małusza, była klucznicą u Olgi. Rozzuwanie męża, na znak pokory wzglądem niego, należało do obrzędu weselnego.

Najpopularniejsze Powieści i opowiadania3. Gwałt27. Opowiadanie erotyczneNestor - Powieść minionych lat (rozdz. 1-7)1. Seks w pociągu pospiesznym2. Seks w pociągu osobowym
Najwyżej oceniane Powieści i opowiadaniaList do Ani z Zielonego WzgórzaHistoria pewnego zerwaniaGdzieś w ostatecznej krainie, część 39Rozdział 1. Witajcie kotySkąd wzięły się kolory na ziemi, czyli historia jak najbardziej prawdziwa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialePlaża w Ksamil (Albania)Najwyżej oceniane:Narodziny
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.