Kącik poezji > Propozycje do Antologii Poezji Hipisów

Propozycje do Antologii Poezji Hipisów - maj 2009

Wszystko jest poezja - każdy jest poetą. - pisał Edward Stachura w swoim dobrze znanym dziele. Coś w tym jest istotnie. Prawdopodobnie w każdym człowieku drzemie pewna niewytłumaczalna potrzeba piękna i twórczości. W jednym większa, a w innym mniejsza. W niniejszym dziale pragniemy zaprezentować owoce twórczości osób utożsamiających się z Ruchem Hipisowskim, których potrzeba poezji zdaje się być wyjątkowo silna. Przelewają na papier doświadczenia duchowych poszukiwań, nieustannego wędrowania, Drogi, Miłości, hipisowskich ideałów, wszystkiego tego, co szarpie na co dzień wrażliwe dusze. Szukamy zatem osób chętnych do przedstawienia swoich dzieł. Swoją poezję może nadesłać każdy (bez względu na płeć, wiek, długość włosów czy rozmiar buta), kto tylko czuje się w jakikolwiek sposób związany z Ruchem, każdy! Wspólnymi siłami stworzymy w ten sposób drugą już edycję "Antologii Poezji Hipisów".

Wiersze będą wpierw prezentowane w kolejnych numerach Libertasa, natomiast w perspektywie, gdy już zbierze się porządny tomik Waszej (no bo czyjej?) twórczości, mamy wydanie Antologii w formie papierowej, tak jak to było z pierwszą częścią - redagowaną przez Annę "Mamę" Radecką. Dotychczas nadesłane utwory można przeczytać poniżej. Czekamy także na Ciebie!

W tym numerze zapraszamy do wędrówki przez poezję matki i córki - Agaty i Pauliny. Różnica pokolenia, a ideały bardzo podobne, jeśli nie te same. Lata mijają a duch hippizmu nie umiera...

Olga Rarytas

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

BUTY czy miałeś okazję włożyć cudze buty na swoje nogi? to tak jakby zmienić swoją tożsamość ta chyba jednak jest płynna jak antyperspirant do stóp czasem działa czasem i nie buty to komora gazowa dla mojej wolności buty to mechanizm obronny Babilonu przed szorstkim betonem chcę chodzić boso, i po trawie! chcę czuć zapach ziemi chcę mieć czarne nogi jak czarna jest ziemia jestem żebrem ziemi chcę jej złożyć koniuszkiem palca zasłużoną cześć wolność butom niech idą swoją drogą! wolność moim stopom niech idą ku słońcu! Rafał Czerski

oceń / komentuj

WYMIANA OGNIA setki niepoliczonych kroków przemieszanych rytmicznie z oddechem wydeptane myśli z wypalonym papierosem dokąd to zmierza? nie bardzo mam czas, by myśleć teraz o śmierci a śmierć mnie jakoś nęci budzącym się wschodzącym każdym dniem papieros się pali i dym się tli i czasem na jakimś przystanku spotykamy się, by wymienić się ogniem tak, wtedy właśnie chce się żyć Rafał Czerski

oceń / komentuj

NASZ RZECZNY STATEK te kilka domów przy pustym odcinku rzeki to wieś chłopcy na schodach werandy lekarstwa, budzik   nasz statek jest mocny, nie tańczy pod wodą gdy jeszcze nie wiedziałem to zawsze chciałem wiedzieć co porusza się w trzcinach i szeleści w nocy w księżycowym odbiciu przybrzeżnych drzew bo tam w skomplikowanym labiryncie ramion, dłoni i palców drzewa czy w olbrzymim ciemnym lesie trzcin czaiło się coś tak prostego jak ptak, wiatr czy mrówka które brałem z Śmierć, Zło lub Strach   nie byłem bezpieczny na naszym rzecznym statku nie kłóciłem się, że zawsze w nocy czuwam ja to było dziwnie oczywiste oni spali, a ja marznąc w atramencie nocy bałem się wszystkiego świdrującego krzyku dzikiej kaczki huku polującej sowy liścia walącego mi się na głowę z pobliskiego drzewa bałem się, ale też dużo się nauczyłem gwiazdy tworzyły kształty które zmieniałem w bezpieczne sprzęty lekarstwa, budzik rysowałem proste od gwiazdy do gwiazdy   Paweł Aldaron

oceń / komentuj

NASZ RZECZNY STATEK powstawały skaliste brzegi morskie zabawki, jabłka i kłębki wełny układałem gwiazdy na wszystkie sposoby byłem panem wszechświata rano mogłem pospać, ale w snach układałem sobie ostatnią noc od N do C najwyżej dochodziłem tylko do O czasem nawet nie do N bo budził mnie zapach jajecznicy smażonej przez Nich albo ich dowcip z wiadrem zimnej wody na twarz śmiali się i klepali po plecach by zrobić im przyjemność często śmiałem się wraz z nimi chyba mnie lubili   pewnego dnia Oni zaspali do południa złożyłem całą noc aż do C wieczorem zniknąłem uznali to za dobry dowcip i szybko zapomnieli   tego ranka leżąc w wodorostach widziałem cielsko statku sunące po mokrym drżącym niebie zieloność falowała a jej szczątki przemieszczały się bezładnie wpadając czasami w czyjeś skrzela budzik nie chciał dzwonić a lekarstwa rozpuściły się   noc jest niebezpieczna bo nie czai się za nią Śmierć, Zło lub Strach tylko ptak, wiatr i mrówka Paweł Aldaron

oceń / komentuj

O SOBIE Odkrywam w sobie rozpacz pustych kart, czarnego ptaka rozpiętego na błękitnym Oceanie Nieba. Pogrążam się w wypłowiałych znakach, jestem w pytaniu i odpowiedzi. I nadal wierzę w najprostszą algebrę słowa, w zwykły kolor trawy. Jestem sam i czekam tego dnia ,kiedy przyjdziesz i podasz mi dłoń? Dłoń pomocy i przeznaczenia, dłoń na której mogę oprzeć cały zgorzkniały swój los. Moje życie jest jak siatka pajęczyny ,zerwana przez silny podmuch wiatru. A miłość jak morze, rozbijające się o skały . Kocham Cię, chociaż wiem że wszystko czego się dotknę skazane jest na zagładę . Słowa kierowane do Ciebie ginęły gdzieś w oddali a listy paliłaś nie czytając. Codziennie wychodzę na ulubione miejsce naszych spotkań, i wypatruję tego dnia tej chwili kiedy znowu będziemy razem. Jak dawniej dwoje Kochających się ludzi, ludzi, którzy nade wszystko cenią MIŁOŚĆ, WOLNOŚĆ i POKÓJ. 1980 Zbyszek Cygan

oceń / komentuj

PRAGNIENIE Przepraszam za chwile rozstania , za dni przepłakane i słowa rozpaczy. A gdy przyszedł dzień rozstania Ciebie przy mnie nie ma już. I nie słychać już wołania, tylko odgłos bliskich burz. Teraz pragnę w samotności, dojść do końca życia swego. I przypomnieć dni radości, oraz spytać się – dlaczego ? Już mam w ręku ,,kielich wina” mej goryczy – Twoich łez. Gdzie jest teraz ta dziewczyna, właśnie mej Miłości nadszedł kres Hey Nadziejo matko moja, czemu ciągle zwodzisz nas. Pragnę Miłości i Pokoju, pragnę równości wszystkich ras. 1980 Zbyszek Cygan

oceń / komentuj

* * * W przydrożnym rowie Siedział pies Zwiesił łeb, Wychudły pysk Jakby nie pies. Dzisiaj głód Od świtu znów I ciężar grzbietu Poczuł. Deszcz i zimno Owionął go Momentami sierści brak I zabliźniony pocisk W łapie boli Sił do polowania brak A i chód cięższy dziś. Droga przed nim Na niej śmierć Nie raz już widział, Dzisiaj pójdzie po nią Kiedy podniesie łeb. A kiedyś budę miał, Miskę i dużą kość I pana po rękach lizał... Głód zmącił myśl ... i podniósł łeb. Łódź 12.11.1980 środa Andrzej Łoś

oceń / komentuj

V Maski na ryj Poczwaro ludzka I bakterie na ludzi rzuć Gwałć kobiety Psy i koty A potem butelkę Kopem w łono wbij Nie bój się Zasłonisz się rozkazem A księdza Za łysy łep Do kopania rowów Wygnaj precz Deszcz ze śniegiem Wykończy go A ty się nie męcz Żołnierzu O N Z. październik 1977 Andrzej Łoś

oceń / komentuj

O SZYBY DESZCZ DZWONI? O szyby... JEŻ dzwoni , Jeż dzwoni , Jeż dzwoni jesienny. A musiało tak tupać to paskudne zwierzę ? Oj musiało ! Tak właśnie na jesień mają wszystkie Jeże ! Wreszcie ktoś nie wytrzymał , trochę się pospieszył , Złapał drania , uwiązał i za oknem wywiesił. Od tej pory (choć pomysł był głupi i denny) - O szyby Jeż dzwoni , Jeż dzwoni , Jeż dzwoni jesienny. Krzysztof Jeżyk Jeżewski

oceń / komentuj

DO... PRZYJACIÓŁ Naiwnymi myślami w wymęczonych słowach przed czasem dlaczego samemu się chowam smutkiem lub radością ale także w gniewie ja piszę Wy czytacie brakuje... Nam siebie... Andrzej Homo hipisus

oceń / komentuj

* * * dziękuję Ci! za radość i za namaszczenie, dziękuję za myśl co wraca do niego i bezwstydnie rozciąga się na ustach dziękuję Ci za to uczucie co sił dodaje i wspomnienie co rozgrzewa dziękuję Ci za doświadczenie co uczy i nadzieję zostawia dziękuję Ci za wiarę że tak właśnie miało być. Agata Drozdek

oceń / komentuj

* * * Czuję, że wyrosły mi skrzydła, zaledwie lekki powiew twego głosu a ja unoszę się ponad powierzchnię. Jak stąd pięknie wszystko widać! jak wyraźnie nie tylko szaleństwo i miłość niecierpliwość warg moich, drżenie rąk, ale i niepokój i bunt i gniew Agata Drozdek

oceń / komentuj

* * * Pozwól im patrzeć i widzieć Ptaki latające wysoko Ludzi zabieganych Pozwól im słyszeć Szum liści prowadzonych przez wiatr i życie. Życie na Ziemi Pozwól im mówić i pytać Pozwól im czuć To co myślą i to co chcą, Wolność przybyłą z daleka, Pukającą do drzwi, których Ty nie pozwalasz otworzyć Paulina Drozdek

oceń / komentuj

* * * Ci którzy kochają nie liczą swoich dobrych uczynków Ci którzy kochają nie piszą o sobie książek Ci którzy kochają nie reklamują się Ci którzy kochają nie żądają zwrotu Ci którzy kochają nie wymagają Ci którzy kochają nie myślą o zysku Ci którzy kochają mają najpiękniejsze duchowe cv, są bohaterami ludzkich wspomnień, słyną z braterstwa, a w zamian dostają czyste serce i przyjaciół. Paulina Drozdek

oceń / komentuj
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoEmily Dickinson – Wybór wierszyWybór wierszy – styczeń 2013 – Zima
Najwyżej oceniane Kącik poezjiWybór wierszy – sierpień 2017Wybór wierszy – lipiec 2017Satyra na bożą krówkęWybór wierszy – październik 2016Wybór wierszy – marzec 2017
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.