


M A T M A T A, napis na szczycie trochę przypomina wizytówkę Hollywood. Ale ten znajduje się w Afryce, na skraju Sahary i góruje nad niepozorną małą miejscowością... w dodatku w dużym stopniu podziemną. Od niepamiętnych czasów mieszkają tu Berberowie, rdzenna ludność Tunezji. A dlaczego pod ziemią? Miękki piaskowiec nie bardzo nadawał się do ciosania z niego kamieni, z których można by budować domy, ale za to z łatwością można go drążyć. Wydrążenie prostego domu zajmuje zaledwie kilka miesięcy.
W środku takiego mieszkania znajduje się zazwyczaj głęboki na kilka metrów prostokątny, lub elipsowaty dziedziniec z którego można wejść do poszczególnych pomieszczeń wydrążonych na jednym lub dwóch poziomach. Tak "wybudowane" domy mają ogromną zaletę, w zimie utrzymują ciepło, a w lecie przyjemny chłód. I to za darmo! A kiedy miejsca jest za mało nie trzeba brać kredytu, nie trzeba się przeprowadzać... wystarczy sobie wydłubać kolejny pokój!






Jak widać w podobny sposób, tylko na mniejszą skalę buduje się domy dla świnek morskich, które podobnie jak w Ameryce Południowej stanowią tu pewnie ważne uzupełnienie diety :).
Międzynarodową sławę Matmata zawdzięcza również reżyserowi Georgowi Lucasowi, który m.in. w jednym z tutejszych podziemnych hoteli kręcił część ujęć do pierwszej, drugiej i czwartej części Gwiezdnych wojen.
Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że jadąc za granicę warto znać języki obce. Ma się wtedy nieporównywalnie większą swobodę podróżowania, poznawania i nawiązywania ciekawych znajomości. Oczywiście, najlepiej znać język kraju do którego się wybieramy, z drugiej strony, jeśli podróżujemy w różne miejsca, trudno byłoby nam je wszystkie opanować. Są jednak języki na tyle popularne, że z ich znajomością poradzimy sobie prawie w każdym zakątku świata - to oczywiście angielski i hiszpański. Niestety, kursy językowe są bardzo drogie, rocznie to wydatek kilku tysięcy, poza tym zajmują czas, bardzo dużo czasu. Teraz jest jednak o wiele lepszy, wygodniejszy i w porównaniu do metod tradycyjnych śmiesznie tani sposób! Mówię oczywiście o audiobookach. Dzięki nim możemy się uczyć w samochodzie, jadąc do pracy, jadąc na uczelnię, spacerując, prasując, czy wykonując inne czynności które nie wymagają wielkiego skupienia. Oszczędzamy nie tylko pieniądze, ale i czas! W bogatej ofercie audiobooków znajdziecie na pewno coś dla siebie, są tu materiały zarówno dla początkujących jak i dla bardziej zaawansowanych.
Konwersacje dla początkujących to kurs przeznaczony dla osób zaczynających naukę, jak również tych, którzy chcą poprawić umiejętność mówienia i rozumienia ze słuchu.
Język angielski - w podróży to trochę droższa pozycja, przeznaczona dla osób średnio zaawansowanych. Kurs zawiera ponad 20 lekcji prezentujących różnorodne materiały związane m.in. z planowaniem wakacji, rezerwacją noclegów, podróżowaniem samolotem, pociągiem i samochodem.
Godny uwagi jest również pakiet Angielski dla początkujących zawierający "Słownictwo i podstawy gramatyki" + "1000 słów i zwrotów w podróży" + "1000 słów i zwrotów w pracy"
Dla osób chcących zacząć swoją przygodę z językiem hiszpańskim i przygotować się do podróży do jednego z ciekawych hiszpańskojęzycznych krajów najlepszy będzie Hiszpański - Kurs podstawowy. Obejmuje 11 lekcji - aż 90 minut nagrań - uczących 1000 najbardziej potrzebnych słów i zwrotów.
a po drodze pustynia, palmy i daktyle... Przy okazji zwróćcie uwagę, jaka technologia! Daktyle na palmach od razu w torebkach rosną! To są na pewno palmy modyfikowane genetycznie:).


Dojeżdżamy do miejscowości Glissia, około 10km na południe od Douz. Sahara jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wsiąść na wielbłąda... Kiedyś przez pustynie wędrowały olbrzymie karawany, złożone czasem nawet z kilkunastu tysięcy zwierząt! A wszystko dzięki niebywałej wytrzymałości wielbłądów, które dziennie potrafią przejść nawet 40 km z dwustukilogramowym obciążeniem na grzbiecie.






Sahara robi niesamowite wrażenie, a jesteśmy przecież ledwie na skraju tej ogromnej pustyni! Wielbłąd wiezie nas cierpliwie, żar leje się z nieba, piasek jest wszędzie... drobny niczym pyłek, taki delikatny, aż trudno w to uwierzyć...
Szott to płytkie nie posiadające odpływu zagłębienie występujące na północnych obrzeżach Sahary, głównie w Tunezji i w Algierii. Szott al-Dżarid jest największy, po deszczu zamienia się w słone jezioro, ale przez większą część roku ze względu na wysokie temperatury (bywa i 50°C) oraz niewielkie opady, jest płaską, suchą i popękaną powierzchnią. Byłem bardzo ciekaw na ile będzie przypominało Salar de Uyuyni w Boliwii. Były miejsca suche, było trochę wody, co jakiś czas widać kopczyki soli, niby trochę podobnie, ale brak tutaj tej oszałamiającej bieli...




No nie wiem, w każdym razie na mnie Szott al-Dżarid nie robi aż takiego wrażenia jak Salar de Uyuni. Może to też kwestia pory roku, a może asfaltu, który przecina jezioro... W każdym razie dla przeciwwagi dodam, że George Lucas tutaj także kręcił swoje Gwiezdne Wojny, co dla fanów może stanowić dodatkową zachętę by to miejsce odwiedzić. A my kierujemy się na północny zachód, w kierunku Tozeur.
Na wielbłądzie jeździł Witold Wieszczek.
Na język Shakespeare'a przetłumaczył Kamil Razowski.
Wakacje w Tunezji:
Tunis i Sidi Bou Said (Tunezja) (40 zdjęć)Hammamet (الحمامات) / Yasmine / Medina (مدينة) - miniprzewodnik (53 zdjęcia)Amfiteatr rzymski w Thysdrus / El Jem i meczet w Kairouan (29 zdjęć)Matmata, Berberowie, wielbłądy i Szott al-Dżarid (45 zdjęć)Jeepem przez Saharę, na planetę Tatooine (34 zdjęcia)Lézard Rouge i wąwóz Seldża / gorges de Selja (46 zdjęć)Komentarze do zdjęć: