zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kultura > Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie

XXIX Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie – ULICA29

Cie Tac O TacTeatr Akt
Muaré ExperienceTeatr Rondo

Tegoroczna, dwudziesta dziewiąta już edycja Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie odbyła się pod hasłem „karnawał polski” i wedle zamysłu organizatorów miała być próbą zdiagnozowania stanu polskiej teatralnej sztuki ulicznej. Mimo wszystko nie zabrakło gości z zagranicy, choć rzeczywiście było ich mniej. Poza spektaklami plenerowymi, które odbywały się na rynkach: Głównym, Małym i Podgórskim oraz na Placu Szczepańskim, można było zobaczyć również kilka kameralnych spektakli w Teatrze Zależnym. Udało mi się obejrzeć sporą część tego, co na 29. Ulicy było do zobaczenia, choć po raz kolejny mam wrażenie, że ktoś, kto układa program, robi mi na złość. A może tylko dba o to, żeby nie dało się obejrzeć zbyt wiele? Zapraszam na przegląd.

MarkeliñeCompagnie AbozetaTeatr Pijana SypialniaCie Tac O TacCompagnie AbozetaStrojone

„Śmieci!” (Trash!) – Bracia Jashgawronsky (Włochy)

Jashgawronsky Brothers

Wybór, od jakiego przedstawienia zacząć festiwalową przygodę, nigdy nie jest prosty, zwłaszcza że propagandowa ulotka zachwala wszystkie spektakle, a z doświadczenia wiem, że zderzenie pochlebnych recenzji z rzeczywistością potrafi sprawić żądnemu wrażeń widzowi nie lada zawód. W tym roku Festiwal udało mi się zacząć bardzo dobrze, a wszystko dzięki Braciom Jashgawronsky i ich śmietnikowi. Występ przyrównałbym do popisów tria Pawła Morocco sprzed roku – barwny, udźwiękowiony spektakl komediowy dla widza w każdym wieku. Twórcze wykorzystanie śmieci jako instrumentów muzycznych wraz z cyrkowymi i muzycznymi talentami, podarowały wszystkim widzom niezapomnianą godzinę zabawy, udowadniając, że jeśli komuś w duszy gra muzyka, to instrumenty znajdą się wszędzie. Publiczność nie uciekała, owacje były gromkie, to chyba najlepsza recenzja i najwyższa dla artystów nagroda.

Jashgawronsky BrothersJashgawronsky Brothers

„Wokoło” (Around) – Groupe Tango Sumo (Francja)

Groupe Tango SumoGroupe Tango Sumo

Taniec! Bardzo lubię takie przedstawienia, zwłaszcza w dobrym wykonaniu. Niestety, napięty festiwalowy program często sprawiał, że nie dało się obejrzeć do końca pierwszego i jednocześnie zdążyć na kolejny spektakl. „Wokoło” był jednym z tych, na które się spóźniłem i który chciałem później obejrzeć w całości. Nie udało się, ale po tym, co widziałem, wrażenia miałem bardzo dobre.

„Andante” – Markeliñe (Kraj Basków/Hiszpania)

MarkeliñeMarkeliñe

Bardzo pomysłowe przedstawienie, w którym losy bohaterów opowiedziano za pomocą... butów. Siłą rzeczy do ulicy najlepiej pasują spektakle, które nie potrzebują słów, które operują uniwersalnym językiem zrozumiałym pod każdą szerokością geograficzną: ruchem, gestem, muzyką, obrazem. Trzeba przyznać, że Markeliñe potrafi tym językiem powiedzieć ogromnie dużo.

Markeliñe

„P.U.F.: Produkty Użyteczne dla Festiwalowiczów” (Le P.U.F.: Produit Utile aux Festivaliers) – Cirkatomik (Francja)

Cirkatomik

Autorom na pewno nie można odmówić pomysłowości i poczucia humoru w kreowaniu nowych produktów. Pewnie można by się też w przedstawieniu doszukać drugiego dna... Jednak obecność tłumacza przekładającego monologi z francuskiego na polski zbyt irytowała. Nie był to spektakl zły, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego znalazł się w programie tegorocznego festiwalu, zwłaszcza biorąc pod uwagę festiwalową myśl przewodnią.

„Starsi panowie znów” – Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie (Polska)

Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - Starsi panowie znówTeatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - Starsi panowie znówTeatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - Starsi panowie znówTeatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - Starsi panowie znówTeatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie - Starsi panowie znów

Zagraniczni goście z pewnością wiele ze spektaklu nie wynieśli, ale biorąc pod uwagę, że tegoroczna edycja miała ponoć prezentować stan naszej rodzimej „ulicy”, obecność „Starszych panów znów” była więcej niż uzasadniona. Oczywiście mogę nie być obiektywny, bo Kabaret Starszych Panów bardzo lubię i cieszę się z każdej udanej próby przypomnienia ich twórczości. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dokonania naszych współczesnych kabareciarzy. Co tu dużo mówić, poza nielicznymi wyjątkami poziom skeczy, które od czasu do czasu zdarza mi się oglądać, jest żenujący. Tymczasem tekstów pana Jeremiego Przybory i muzyki pana Jerzego Wasowskiego można słuchać bez końca. Subtelne, wręcz poetyckie żarty... Może z innej epoki, może stare, ale tak! Zdecydowanie warte przypominania. Tym razem w wykonaniu Teatru im. Ludwika Solskiego z Tarnowa, który różne fragmenty tamtych niezapomnianych programów złożył w jeden spójny spektakl o miłości. Mój syn, a imiennik pana Przybory, temat miłości uważa za ogromnie przereklamowany, ale to była jego jedyna krytyczna uwaga pod adresem kabaretu, który mieliśmy okazję oklaskiwać. Co mogę dodać, do dzisiaj chodzi mi po głowie jedna piosenka, której i Wy musicie posłuchać:

Jeżeli kochać, jeżeli kochać, jeżeli kochać... Jeżeli kochać, to nie indywidualnie, Jak się zakochać, to tylko we dwóch. Czy platonicznie pragniesz jej, czy już sypialnie, Niech w uczuciu wspiera dzielnie cię druh. Bo pojedynczo się z dziewczyną nie upora Ni dyplomata, ni mędrzec, ni wódz, Więc ty drugiego sobie dobierz amatora I wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc. I wespół w zespół, wespół w zespół, By żądz moc móc zmóc. I wespół w zespół, wespół w zespół, By żądz moc móc zmóc. Bo kiedy sam w zmysłów trwasz zawierusze, To wszystek czas ci pochłonie i zdrowie, Lecz gdy z wybranym kolegą to tuszę, Że tylko w połowie. Wniosek: Jeżeli kochać, jeżeli kochać, jeżeli kochać... Jeżeli kochać, to dlaczego nie z kolegą? Dziewczynę wespół uwielbiać jest lżej. Co niebezpieczne dla mężczyzny samotnego, To z kolegą niebezpiecznym jest mniej. A kiedy rzuci cię w szczęścia południe, Kobieta z pięknym, bezdusznym obliczem, Dla samotnego to cios – aż zadudni, Dla dwóch zaś, to prztyczek.

„Pieśń gminna” – Teatr Mumerus we współpracy z zespołem „Strojone” (Polska)

Strojone

W czwartek mieliśmy szczęście do przedstawień muzycznych. Każde było ciut inne, ale każde na swój sposób interesujące. Tym razem pięć dziewcząt a capella w swoistej ludowej kronice zbrodni XX-wiecznej Polski. Spektakl znowu tylko dla widzów polskojęzycznych, ale tłumaczenie tego byłoby bez sensu, a z pewnością dobrze, że zespołu Strojone w programie nie zabrakło... Wielu z tych piosenek i historii nie znałem, na przykład ballady o Paramonowie: Warszawa w kwiatach, mentownia w strachu; Bo znany gliniarz, poszedł do piachu; Tam leży ręka, tu leży głowa; To jest robota Paramonowa... Może występ dziewczyn nie był bogaty w fajerwerki, ktoś powie, że nic takiego, ale lubię spektakle, z których wychodzę ciut mądrzejszy... Mnie się podobało.

„Łojdyrydy” – Teatr Pijana Sypialnia (Polska)

Teatr Pijana SypialniaTeatr Pijana Sypialnia

To już trzeci spektakl Teatru Pijana Sypialnia, jaki miałem okazję w Krakowie oglądać. Znowu było muzycznie i tanecznie, tym razem o dwóch wsiach, o tym, co je łączy, co je dzieli, a wszystko to trochę na żarty, trochę na poważnie i głęboko w ludowej tradycji. Warta odnotowania jest towarzysząca aktorom muzyka na żywo, o czym może łatwo zapomnieć, gdy nasz wzrok przykuwają furgające sukienki... Festiwalowy czwartek był dla nas zdecydowanie najbardziej udanym dniem...

„Utracone koła czasu” (The Lost Wheels of Time) – Serious Clowns (Australia/Rosja/Izrael/Grecja)

Serious Clowns

Ostatnie przedstawienie było dla mnie dość sporym rozczarowaniem. Bogata scenografia i późna godzina sugerowały, że będzie to coś bardziej porywającego, a były tylko efekty specjalne i ani Jeremi, ani ja nie odkryliśmy w nim niczego zabawnego czy filozoficznego. Żaden ze mnie krytyk i może zupełnie się nie znam, ale klaun, z którego występu dziecko nie może się doczekać powrotu do domu, to żaden klaun.

„Atrament dla leworęcznych. Komedia absurdalna” – Teatr KTO (Polska)

Teatr KTOTeatr KTO

Dotąd nie dawałem się skusić i trzymałem raczej spektakli plenerowych... No ale jak przejść obojętnie obok atramentu dla leworęcznych?! Raz kozie śmierć, mimo iż towarzyszył mi 9-latek, postanowiłem zaryzykować... Był to strzał w dziesiątkę! Po czterech festiwalowych dniach jednogłośnie uznaliśmy, że był to najlepszy spektakl, jaki udało nam się w tym roku zobaczyć! Bałem się, że Jeremi zaśnie, a obaj pękaliśmy ze śmiechu niemal od pierwszej do ostatniej sceny. Inteligentne, zabawne... no tak, mógłbym teraz zanudzać przymiotnikami, które kompletnie nic Wam nie powiedzą. Szkoda liter. Lepiej powiem, że na ten spektakl warto iść i co ciekawe, wbrew pozorom spodobać może się nawet dzieciom!

„Basenochód” (Carpool) – Bolwerk (Belgia)

Bolwerk

Bardziej hepening niż spektakl... Dobrze jednak, że i „Basenochód” na festiwal dojechał. Aż mnie kusiło, żeby się wykąpać, ale Garbus jest jednak mały, a nie chciałem odbierać miejsca dzieciom... Za to mój syn i współrecenzent przetestował. Wyrażał się bardzo dobrze, więc jak to mówią gwiazdy telewizorni – jestem na tak.

„Tymoteusz Majsterklepka” – Zdrojowy Teatr Animacji w Jeleniej Górze (Polska)

Zdrojowy Teatr Animacji w Jeleniej GórzeZdrojowy Teatr Animacji w Jeleniej Górze

Spektakl chyba raczej dla dzieci. Na plus na pewno można mu zaliczyć muzykę na żywo, która jest chyba znakiem rozpoznawczym Zdrojowego Teatru Animacji z Jeleniej Góry, a przynajmniej w poprzednich latach ich spektakle były realizowane w podobnej konwencji.

„Odlot” (Take off) – Cie Tac O Tac (Francja)

Cie Tac O TacCie Tac O TacCie Tac O Tac

„Odlot” to akrobacje na sprężynowych szczudłach. Efektowne, cyrkowe na swój nowoczesny sposób, łatwe lekkie i przyjemne dla widzów w każdym wieku. Chyba każdy z przyjemnością obejrzy.

„Hultaje” – Teatr Porywacze Ciał (Polska)

Teatr Porywacze Ciał

Hultaje jeżdżą po pracy na hulajnogach. Wychodzą z banku, zdejmują garnitury i wsiadają na swoje diabelskie wehikuły... I na tym się niestety ten spektakl kończy. Bardzo nie lubię krytykować. Naprawdę. Czuję się wtedy jak idiota, który niczego nie zrozumiał, a teraz jeszcze w dodatku komuś sprawia przykrość. No ale nie rozumiem. Można być akrobatą i stworzyć naprędce byle jaką fabułę, żeby popisać się przed publicznością swoją zręcznością. Można wymyślić genialną, zabawną fabułę, a później może nieco gorzej ją zaprezentować, ale nadal zachwycając nią swoją publiczność... Można zrobić coś bardzo prostego, ale świetnie się przy tym bawić i zarażać tą atmosferą innych albo zrobić coś bardzo hermetycznego, dla bardzo wąskiego grona odbiorców, które wbrew wszystkim się dziełem zachwyci... Doprawdy, są przedstawienia, które wymagają od widza wiele samozaparcia, żeby wytrzymać 10 minut... Może się zacznie? Nasza delegacja skapitulowała. Może potem było lepiej.

Teatr Porywacze Ciał

„Poemat o Słońcu i Księżycu” – Teatr Klinika Lalek (Polska)

Teatr Klinika Lalek

Kolejne przedstawienie będzie okazją do ponarzekania na organizatorów. Festiwal międzynarodowy, czyli duży i gości, mam nadzieję, spodziewa się sporo... Krakowski rynek jest ponoć jednym z największych w Europie, a więc możliwości też proporcjonalne... A mimo to bardzo często zobaczyć niczego się nie da. Wiadomo, że niektóre przedstawienia, zwłaszcza te duże, wieczorne, prezentowane tylko raz, przyciągną większą publiczność. Wystarczyłoby powiększyć scenę, o kilka, a może nawet kilkanaście metrów w każdą stronę, wyraźnie oznaczyć powiedzmy 3-metrową strefę dla siedzących i dalej, za linią dla tych, którzy wolą stać. Prawdopodobnie miejsce znalazłoby się dla każdego. A może nie ma żadnych wytycznych i sceny każdorazowo organizują sobie zbyt skromni artyści? Nie mam pojęcia, kto za ten bałagan ponosi bezpośrednią odpowiedzialność, ale wiem, że co roku powoduje to napięcia i nieraz widziałem już kłótnie o to, kto, co, komu zasłania. Do tego dochodzą ochroniarze, którzy często nazbyt poważnie traktują swoją pracę. Reasumując: niczego dobrego na temat „Poematu o Słońcu i Księżycu” powiedzieć nie mogę, bo nic nie widziałem i po kilkunastu bezsensownych minutach poszedłem na lody. Lody były bardzo smaczne. Polecam lodziarnię na Placu Szczepańskim.

„Poza czasem” – Teatr Akt (Polska)

Teatr Akt

Akrobacje, taniec, fantastyka i obraz... Może niektóre sceny bym wyciął albo skrócił, żeby spektakl stał się trochę bardziej dynamiczny, a jego mocniejsze punkty nie dawały widzowi czasu na oddech, ale ogólnie rzecz biorąc, pomimo późnej pory, obejrzeliśmy popisy akrobatów do końca. Widowisko na pewno miłe dla oka i ucha, a gdyby je ciut skrócić, z czystym sumieniem polecałbym jako jedno z ciekawszych tego festiwalu.

Teatr AktTeatr Akt

„Mistrz głodu” – Teatr Biuro Podróży (Polska)

Teatr Biuro PodróżyTeatr Biuro Podróży

Główną inspiracją dla przedstawienia był niewątpliwie „Głodomór” Franciszka Kafki, opowiadanie smutne, wzruszające, piękne. Opowiadanie o samotności, niezrozumieniu, głodzie... Choć niekoniecznie o głodzie z braku pożywienia...

„Trollowisko” – Teatr Pinezka (Polska)

Teatr PinezkaTeatr Pinezka

Klaun Pinezka to żelazny punkt naszego festiwalowego programu! Wszystkie jego spektakle bazują na podobnych elementach: maskach, marionetkach, żonglerce, gagach, no i adresowane są przede wszystkim do dzieci. Myślę jednak, że i dorośli z przyjemnością dają się na występy klauna Pinezki swoim pociechom zaciągać. Dlaczego? Bo – jak to mówi Jeremi – Pinezka jest najlepszy! Zna swój fach, a dzieci wychodzą z przedstawień roześmiane i w pełni zadowolone, żeby nie powiedzieć – zachwycone. Mój festiwalowy kompan rośnie i w tym roku po raz pierwszy bardziej wciągnął go spektakl dla widzów nieco starszych, ale za żadne skarby z występów Pinezki by nie zrezygnował! Mało tego, udało mu się nawet obok swojego idola wystąpić! Z czystym sumieniem polecamy! A na marginesie dodam, że w trakcie trwania krakowskiego festiwalu, na drugim końcu świata, w Las Vegas, aktorka Teatru Pinezka – przepiękna Iwona Cichosz – została koronowana na Miss Świata osób niesłyszących! Pamiętamy ją z występów w poprzednich edycjach festiwalu, więc tym bardziej cieszymy się z jej sukcesu. Mam nadzieję, że za rok będziemy mogli jej urodę i talent podziwiać w Krakowie.

„Objazdowe nieme kino” – Muzikanty (Polska)

Muzikanty

Na rynku Podgórskim ustawiono, być może inspirowane tytułem piosenki Perfectu, objazdowe nieme kino... Nie sądzę, żeby wybór Rynku Podgórskiego był trafny. Na pewno jego oddalenie od głównych festiwalowych scen nie sprzyjało frekwencji, a w dodatku jeszcze bardziej komplikowało i tak trudną sztukę docierania na przedstawienia o czasie. Naprawdę coraz trudniej zrozumieć mi niektóre decyzje organizatorów. Tytuł i opis był na tyle intrygujący, że przybyliśmy, zobaczyliśmy i nie żałujemy! Choć, prawdę mówiąc, spodziewałem się udźwiękawianego na żywo czarno-białego filmu, a była to raczej sprawnie zmontowana wiązanka filmowych i muzycznych cytatów, zaprezentowana z odpowiednią domieszką humoru. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to powiedziałbym, że zespół mógłby grać trochę równiej, ale ogólne wrażenie było tak pozytywne, że drobne niedociągnięcia zupełnie odbioru nie zakłócały.

„Alicja na ulicy” (Alice into the street) – Les Anthropologues (Francja)

Les AnthropologuesLes Anthropologues

„Alicja na ulicy” to nowoczesną wersją znanej pewnie wszystkim książki pt. „Alicja w krainie czarów”... Napisałbym coś więcej, ale może lepiej zmilczę...

„Remus” – Teatr Snów (Polska)

Teatr SnówTeatr Snów

Tym razem Teatr Snów sięgnął po powieść kaszubskiego pisarza Aleksandra Majkowskiego „Życie i przygody Remusa”, której – przyznam się bez bicia – nie znam, a bez odpowiedniego wprowadzenia chyba trudno by mi było intencje autorów odczytać. Myślę, że przenoszenie na ulicę treści książek i próby wyrażenia ich bez użycia słów bywają karkołomne... Skłamałbym, gdybym napisał, że Teatr Snów mnie tym przedstawieniem zachwycił, ale niektóre obrazy tworzone przez aktorów urzekały i zapadały w pamięć... Może gdybym obejrzał jeszcze raz...

„Cykl” – Teatr Usta Usta Republika (Polska)

Teatr Usta Usta Republika

Bardzo ciekawy spektakl łączący w sobie wyświetlane na ścianach sześciobocznej konstrukcji obrazy z grą aktorów przemieszczających się cyklicznie pomiędzy kolejnymi „scenami”... Spektakl uniwersalny i zrozumiały, skoro nawet mój 9-letni syn rozpoznał w nim sny, marzenia, koszmary rozgrywające się w głowach bohaterów. Ten świat snów zdawał się momentami w jakiś sposób przenikać, a sny, podobnie jak dni, ciągnęły się smutno niemal identycznymi koralikami w nieskończoność... Tak jak pisałem, czasem bardzo trudno jest przekazać publiczności to, co by się chciało, bez słów. Autorom „Cyklu” z pewnością się ta trudna sztuka udała.

Teatr Usta Usta Republika

„Muaré Experience” – Duchamp Pilot (Hiszpania/Wielka Brytania)

Muaré ExperienceMuaré Experience

Zespół Duchamp Pilot zapewnił swojemu koncertowi bardzo oryginalną oprawę... Właściwie co roku możemy na krakowskim rynku obejrzeć takie podniebne przedstawienia... Bywali już tancerze, którzy przybierając pozycje horyzontalne, przenosili podłogę na ściany Ratusza, bywały dźwigi i zawieszone nad głowami karuzele, a towarzyszyła temu skromniejsza lub bogatsza oprawa muzyczna... Można powiedzieć, że nic nowego, po prostu kolejna odsłona tego samego pomysłu, choć rozmach jednak jakby trochę większy. Może i nic odkrywczego, ale przyjemnie popatrzyć, a skoro zespół musiał bisować, to znaczy, że się podobało...

Muaré ExperienceMuaré ExperienceMuaré Experience

„Kukier” – Teatr Rondo (Polska)

Teatr RondoTeatr RondoTeatr Rondo

Ogień, woda, ziemia, powietrze... Cztery tańczące po scenie żywioły i słowiański folklor... W zasadzie choćby z racji moich sentymentów czy zainteresowań przedstawienie powinno mnie zainteresować...

„Patyk na ulicy” (Un bâton dans la rue) – Compagnie Abozeta (Francja)

Compagnie AbozetaCompagnie Abozeta

Zupełnie niepozorna zapowiedź... Żonglerka, akrobacja, humor, muzyka na żywo... Właściwie nic nowego, nic świeżego... Oprócz artystów! Spektakl bardzo miło mnie zaskoczył, a jego siłę widzę właśnie w młodości, energii i radości, z jaką podeszli do swojej „pracy” młodzi (momentami miałem wrażenie, że niepełnoletni!) cyrkowcy. Może dlatego zdarzyło im się kilka niedociągnięć, ale one nie mają żadnego znaczenia! Prosta fabuła oczywiście była tylko pretekstem do pokazania cyrkowych umiejętności młodych adeptów tej sztuki, a jednak całość smakowała zdecydowanie lepiej, niż większość festiwalowych wydarzeń kreowanych często przez bardziej doświadczonych kolegów! Na długo zapamiętam przenoszoną, a potem wręcz tańczącą (i grającą!) perkusję, że nie wspomnę o pięknej pannie, którą mężczyźni noszą na rękach i podrzucają do nieba, królową ich serc schodzącą do nas ze swojego powietrznego królestwa po schodach tworzonych z rąk adoratorów... Pomyśleć, że o mały włos mogłem tego nie zobaczyć! Wiem, wiem, nic takiego, każdy akrobata tak potrafi... Tylko może nie każdy jeszcze potrafi czerpać z tego radość i zarażać nią publiczność? Bardzo bym chciał ich w Krakowie zobaczyć za rok!

Compagnie AbozetaCompagnie AbozetaCompagnie AbozetaCompagnie AbozetaCompagnie AbozetaCompagnie Abozeta

„Cyrk świnek” – Bratři v tricku (Czechy)

The Trick BrothersThe Trick Brothers

Czesi to jednak mają specyficzne poczucie humoru! Ich cyrk świnek jest absurdalny, dziwny i oczywiście pełen świń w różnych rozmiarach i o różnych umiejętnościach... Aż trudno coś sensownego o tym napisać, ale na pewno było to jedno z oryginalniejszych przedstawień tej Ulicy.

„Eunika w krainie cyrku” – Krakowski Teatr Uliczny „Scena Kalejdoskop” (Polska)

Krakowski Teatr Uliczny Scena Kalejdoskop

I na koniec jeszcze jedna Alicja w krainie czarów, choć tym razem jako Eunika w krainie cyrku... do którego zaprasza widzów, zwłaszcza dzieci... Na kolejnych spektaklach zostać już niestety nie możemy. Godzina 23:00 z dużym prawdopodobieństwem opóźnienia, to nie dla nas...

Podsumowanie

Jashgawronsky BrothersGroupe Tango SumoTeatr Pijana SypialniaBolwerkTeatr Akt

Nie lubię krytykować... Zawsze staram się widzieć to, co pozytywne, staram się zrozumieć, dostrzec, wziąć poprawkę, że może czegoś nie jestem świadom, może ograniczeń finansowych, organizacyjnych, artystycznych... Zawsze boję się, że mogę kogoś niechcący skrzywdzić... Poza tym może zbyt wiele oczekuję? Może powinienem się wybrać na inny festiwal i porównać. Może po tylu latach i tylu naprawdę świetnych przedstawieniach, pewne występy nie robią na mnie już odpowiedniego wrażenia? Nie wiem. Ale wiem, że były festiwale, na których bawiłem się znacznie lepiej, a niektóre przedstawienia tak bardzo mi się wbiły w pamięć, że mam wrażenie, jakbym oglądał je wczoraj... Jednak pewien ciężar z żołądka muszę zrzucić. Nie będę wskazywał palcem, ale niektóre spektakle były na żenująco niskim poziomie i nie mówię tu o przewracających się w publiczność szczudlarzach, choć to się chyba też nie powinno na festiwalach oznaczanych rangą „międzynarodowych” zdarzać. Na dodatek całkiem sporo przedstawień można było obejrzeć już w poprzednich latach. Nie mam nic przeciwko powtórkom, ale w tym roku było ich zdecydowanie za dużo i nie zawsze przypominały momenty w poprzednich festiwalach najmocniejsze. Jeśli do tego dodać nieprzyjazne widzom rozłożenie spektakli w czasie, ich rekordowo późne godziny, zawstydzające spóźnienia i czasem brak namysłu nad tym, jak urządzić scenę, to ocena całości nie może wypaść pozytywnie. Szczytem było przedstawienie, które miało się zacząć o 23 (moim zdaniem i tak za późno) – o 23:20 nadal nic nie wskazywało na rychły początek, a obsługa ignorowała pytania zniecierpliwionych oczekiwaniem widzów. Czasem miałem wrażenie, że to nie festiwal jest dla nas, tylko my, publiczność, dla festiwalu...

Mam ogromny sentyment do krakowskiej Ulicy, naprawdę ogromny. Mój syn był na nim po raz pierwszy, gdy nie miał jeszcze roku, a później nie opuścił ani jednej edycji! Bardzo trudno byłoby nam się z tym festiwalem rozstać! Oby za rok było lepiej, bo oczywiście przyjedziemy.

Teatr AktTeatr AktTeatr Pinezka
Teatr SnówCie Tac O TacTeatr Usta Usta Republika
Witold Wieszczek
Najpopularniejsze KulturaGrzecznościowe powinności mężczyzny wobec kobietyPrzewodnik kulturalny - Łódź za darmoProgram Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie 2012XXI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych w Krakowie – ULICA21Program Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie 2011
Najwyżej oceniane KulturaFestiwal średniowieczny w Oslo 2017 (Oslo Middelalderfestival)Spotkaliśmy szczęśliwych wikingów, Borrekaupangen 2016„Ida” zdobywcą Oskara za najlepszy film nieanglojęzycznyWywiad ze Stefanem Hulíkiem, autorem scenariusza „Gorejącego krzewu”Dzieciństwo Arkadego Fiedlera
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeGóryNajwyżej oceniane:Desucon 2017
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.