Muzycznie - czyli co nam w duszy gra > Fotoreportaże z koncertów w Leśniczówce


Pięć lat temu Janek Gałach wpadł na pomysł, by dla wszystkich tych, którzy po dwóch dniach świętowania nie mają już siły jeść, zorganizować innego rodzaju strawę... i tak zrodziła się nowa świecka tradycja - Koncert Świąteczny w Leśniczówce.


Powiem szczerze, trochę się bałem przyjechać... całkiem niedawno byłem tutaj przecież na Leśnej Rawie i tak dobrze się bawiłem, że powtórzenie tak udanego koncertu wydawało mi się bardzo mało prawdopodobne... Ale nie uprzedzajmy faktów:), bo jak widzę chłopaki już się montują, a Jasiu dokonuje ostatnich ustaleń i dziękuje Wojtowi za to, że kiedyś go do Leśniczówki przyprowadził, no cóż, reszta jest historią...


W ich występie bardzo podobały mi się fragmenty instrumentalne, dialogi gitar momentami były porywające. No i publiczności też się podobało... widać, że zespół dorobił się już całkiem licznej grupy fanów.


W chwili ciszy miałem nareszcie okazję pogadać chwilę z Wojtem, który przyjechał na święta z Londynowa. W tym samym czasie na scenie zaczęły pojawiać się Osły, bardzo świeży projekt Jasia Gałacha.
A wszystko zaczęło się na festiwalu w Międzyzdrojach, od rozmowy Jasia z Andrzejem Jerzykiem, który podsunął mu kilku muzyków do zespołu, w krótkim czasie wykrystalizował się skład:


No i dwie perkusje, które nieśmiało zapowiadały co może się dziać... a za nimi:
<-- po lewej Max Ziobro...
...a po prawej Krzysiu Kot. -->



No i zaczęło się... był Hendrix, Clapton, Krzak, Free, Aerosmith, Stonesi... ale zaraz zaraz, skąd ja to znam... przecież to... The Allman Brothers! No tak... te dwie perkusje... i jeszcze raz... o... You Don't Love Me, Hot 'Lanta, Stormy Mondey... i te dwie perkusje... czuję się prawie jak w Fillmore East... Oczywiście Osły zagrały to nieco inaczej, po swojemu... no i mieli w składzie skrzypce... do pełni szczęścia zabrakło już tylko Hammonda!
Euforia udzieliła się nie tylko mi... ja ograniczałem się do śpiewania pod nosem:), ale byli i tacy którzy zapominali, że to nie jam session... Cóż, przy takiej muzyce można się zapomnieć! Ja zapomniałem gdzie jestem! A jak robiłem zdjęcia zdarzało mi się zapomnieć, żeby nie tupać do rytmu;). Reasumując, to był najlepszy koncert na jakim byłem w tym roku! Niniejszym zakładam nieoficjalny fanklub Osiołków!


W trakcie koncertu Wojt i Cider zaczęli krzyczeć: CIULE, CIULE, CIULE..., zapytałem o co chodzi i usłyszałem taką oto anegdotkę:
Ciule - czyli cza się uczyć inkszych jynzyków...
Jest taki szynk we Londynie co sie nazywo Ain’t nothin’ but blues w kieryj chopcy (te co poradzom) grajom bluesa. Dziynnie ftoś inkszy a dwa razy w tydniu jest dupne jamsession i sie grajom wszyscy do kupy.
No i roz przyjechoł do nos Jasiu coby nom trocha uprzyjymnić degustacyjo wspaniałego trunku... i tu sie zaczły srogie schody... nojpiyrw jedyn szpec łod gitary sie Jasia zapytoł ze scyny cy poradzi na tych krzipcach grać! Jak już ustalili że ja, to pedzioł z uśmiychym na gymbie, że niestety niedo sie go podłonczyc bo łoni majom inkszy szteker... i w ogóle dej sie pokój... tu prziszoł czas na interwyncjo wyższych sił cyli nos.
Wloz Michaś na scyna i jednym sprawnym ruchym wprowadził polsko wtyczka do angielskiego gniazdka i już Jasiu boł podłonczony i raczyj nikt nie próbowoł interweniować.
Knajpa wypełniono boła po brzegi i granie sie zaczło. Na początku bolo fest nudno, a ludzie zaczli łosprawiać miyndzy sobą o pierdołach. Prziszła kolyj na Jasiowe granie i jak ino wloz to tyn som pieron co go niechcioł podłonczyc zaczął coś fandzolić do mikrofonu. Cider juz tego niy umioł szczimać i zaczął ryceć po polsku ciule a my mu pomogli... hue,hue... Jasiu zaczął grać nie zważając na idiote... i wtedy sie stało...ludzie wstali zaczyli klaskać ryceć, tańcować (na stołach). Jonek skońcył kawałek a ludzie nie przestowali sie bawić, nie chcieli go puścić ze scyny i ryceli myślonc, że łon sie tak nazywa: CIULE, CIULE i tak to powstała legynda... Calości dopełniła frelka łod tego szpeca bo przestoła z nim godać, za to Jasiowi postawiła piwo!
po tym wydarzyniu Jonek groł tam jeszcze dwa razy, ale już jako uwielbiyniec tłumu... hue,hue...


Na koniec z zespołem zaśpiewał jeszcze Andrzej Jerzyk... taka wręcz rodzinna atmosfera to chyba tylko w Lesie... No i jeszcze STO LAT dla Oli i Marka, którzy akurat obchodzili urodziny...


Po takim koncercie nie potrafiłem spokojnie wrócić, tak więc mój transport odjechał beze mnie, a ja zostałem z perspektywą powrotu na nogach... no i jeszcze jednym koncertem...


Zespołu Siódma w nocy nie przedstawiam, bo zrobiłem to już ostatnio, przy okazji Leśnej Rawy. Zespół już wtedy bardzo mi się spodobał, więc teraz też chętnie posłuchałem ich koncertu i podtrzymuje swoją zdecydowanie pozytywną opinię o nich... Niestety tym razem rolę mieli bardzo niewdzięczną... Osły chociaż młode, stały przecież na ramionach olbrzymów i narobiły swoim występem niezłego zamieszania! W każdym razie w moim sercu na pewno.


Janek tego wieczoru miał pełne ręce roboty, swój koncert, urodziny dziewczyny, czuwanie nad całą imprezą... na prawdę chylę czoła, a znalazł jeszcze czas, żeby posłuchać muzyki, a nawet zagrać sobie z Siódmą w nocy.



<-- A to najprawdopodobniej najmłodsza fanka bluesa w naszym pięknym kraju... i wytrzymała do tak późnej godziny... wielu dorosłych może jej pozazdrościć kondycji! Na prawdę ciekaw jestem któż to taki?!

Pod koniec miałem okazję wychylić lufę żołądkowej z Osłami, podziękować Jasiowi, za wspaniały koncert i poznać Mariusza Korczyńskiego (którego wokal zrobił na mnie równie wielkie wrażenie, jak skrzypki Janka) oraz Maxa, który palił papierosa, zagryzał chlebem ze smalcem i wybijał pałeczkami rytm na krześle...
Niestety gitara była leworęczna i ani Wojt, ani potem Max nie dali rady na niej grać... Ale za to miałem okazję poznać dziewczyny (chyba przyprowadzone przez Piotrka): Basię, która miała fajny biust i Martynkę, która miała rozbrajający uśmiech! W ten przyjemny sposób niewiele przed piątą zakończył się dla mnie szósty Koncert Świąteczny w Leśniczówce... Kto nie był, niech żałuje!


Koncert zrelacjonował Witold Wieszczek.
Fotoreportaże z koncertów Janka Gałacha:
26 marca 2006 - Koncert Martyny Jakubowicz - Tychy (Palisander) (42 zdjęcia)23 lipca 2006 - Ciule - czyli cza się uczyć inkszych jynzyków (11 zdjęć)06 października 2007 - Rawa Leśniczówka Blues, czyli FREE LIVE MUSIC (60 zdjęć)27 grudnia 2007 - Szósty Koncert Świąteczny w Leśniczówce (90 zdjęć)20 lipca 2008 - Koncert Martyny Jakubowicz w Iwoniczu (40 zdjęć)14 października 2008 - Martyna Jakubowicz w Palisandrze, Tychy 2008 (42 zdjęcia)27 grudnia 2008 - Siódmy Koncert Świąteczny, czyli Jan Gałach i przyjaciele (85 zdjęć)10 października 2009 - Leśna Rawa Anno Domini 2009 (67 zdjęć)27 grudnia 2009 - Ósmy Koncert Świąteczny, Leśniczówka 2009 (91 zdjęć)Fotoreportaże z koncertów Siódmej w nocy:
06 października 2007 - Rawa Leśniczówka Blues, czyli FREE LIVE MUSIC (60 zdjęć)27 grudnia 2007 - Szósty Koncert Świąteczny w Leśniczówce (90 zdjęć)13 lutego 2009 - I Bytomska Moc Bluesa (92 zdjęcia)25 lutego 2009 - Bytomska Moc Bluesa, Dirtyday, Alamedadosoulna czyli tydzień muzycznych emocji (41 zdjęć)09 kwietnia 2010 - II Bytomska Moc Bluesa (86 zdjęć)Fotoreportaże z koncertów w Leśniczówce:
06 października 2007 - Rawa Leśniczówka Blues, czyli FREE LIVE MUSIC (60 zdjęć)27 grudnia 2007 - Szósty Koncert Świąteczny w Leśniczówce (90 zdjęć)15 listopada 2008 - 25 lat Leśniczówki (dzień 3) - Jan Skrzek i przyjaciele (64 zdjęcia)27 grudnia 2008 - Siódmy Koncert Świąteczny, czyli Jan Gałach i przyjaciele (85 zdjęć)10 października 2009 - Leśna Rawa Anno Domini 2009 (67 zdjęć)27 grudnia 2009 - Ósmy Koncert Świąteczny, Leśniczówka 2009 (91 zdjęć)