Muzycznie - czyli co nam w duszy gra > Fotoreportaże z koncertów w Kloster Pubie w Tychach

W sobotę pogoda była śliczna, piwko tanie, a w Tychach pod żyrafą grały zespoły Cree i Sistars... Bastek miał chrypkę, ale generalnie oba koncerty były ok. Po wszystkim skierowaliśmy się w kierunku Jazzowej (Kloster Pub), nie sądziłem, że najlepsze dopiero przede mną! I tu zemściło się na mnie złamanie podstawowej zasady, która mówi, że zawsze, ale to ZAWSZE, należy mieć przy sobie aparat!
Właśnie najspokojniej w świecie kupowałem sobie piwo, kiedy ze sceny zaczęły dochodzić dźwięki gitary... kiedy wróciłem moim oczom ukazały się cztery śliczne dziewczyny (perkusistę zauważyłem dopiero później:)), które z niespotykaną energią zmuszały swoje instrumenty do wydawania przeróżnych dźwięków, a do tego śpiewały coś o trabancie, a przecież ja miałem kiedyś trabanta:)!
Ta mieszanka wybuchowa powodowała, że z każdą minutą coraz bardziej opadała mi szczęka, a jednocześnie coraz trudniej było mi się skupić na słuchaniu muzyki, bo w głowie ciągle wyrzut sumienia powtarzał słowa: GDZIE MASZ APARAT BARANIE?! [Żeby nie było wątpliwości - zdradzające happy end zdjęcia obok zrobiłem później.]
Gdzieś po godzinie, kiedy moja szczęka osiągnęła dawno niespotykany poziom podłogi, po zasięgnięciu języka u akustyka - Pelego (który stwierdził, że dziewczyny będą grały do oporu), poleciałem do domu po aparat. Z takim czasem na pewno kwalifikowałem się na Olimpiadę, oczywiście jeśli kiedyś zostanie zorganizowana Olimpiada dla osób będących pod wpływem alkoholu;).





Myślę, że możecie sobie wyobrazić jak się czułem, gdy po powrocie okazało się, że dziewczyny skończyły występ jakieś 5 min wcześniej!


Po dziewczętach świetny koncert zagrały senSORRY, w normalnych okolicznościach pewnie dobrze bym się bawił i nawet zrobił całkiem sporo zdjęć... no ale ja myślałem tylko o jednym, GDZIE BARANIE MIAŁEŚ APARAT kiedy grały te śliczne dziewczyny?!
W przypływie rozpaczy rzuciłem się do nóg udającej się po piwo Grażyny Malinowskiej i jednym tchem wyrzuciłem z siebie, że ja przez pół miasta, że po aparat, a że one już nie grają, a przecież miały, że jeśli nie będą to się powieszę, potnę i wyskoczę przez okno, a tu przecież tak nisko, jeszcze się uszkodzę i co? Ja zrobię wszystko, spełnię każde jej życzenie, niech tylko jeszcze zagrają...




Nie mam pojęcia jaki był powód, że dziewczyny jednak wróciły na scenę, czy takich desperatów jak ja było więcej, czy wystarczył mój urok osobisty... Ale najważniejsze, że zagrały! Dla mnie, dla całego świata... najlepsze, najpiękniejsze... LOS TRABANTOS!
chryzantemy złociste w kryształowej po czystej stoją na fortepianie pod fortepianem to ja tak to ja leżę tu jestem piękna jak ze snu tylko oczy podkrążone i zgubiłam gdzieś koronę coś jest w środku mego brzucha czemu rozpacz z niego bucha ej że ho sama spadam czemu tam odwiecznie pada tak to ja leżę tu jestem piękna jak ze snu poprzez mgły srebrnomgliste do niej wyciągam dłonie szepcząc wciąż jedno zdanie czemu wziąłeś rabarbar

Jak widać na zdjęciach dziewczyny dały z siebie wszystko, wdzięczność fanów była więc jak najbardziej na miejscu... To był zdecydowanie najciekawszy koncert tego dnia, a tym przyjemniejszy, że niespodziewany! Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie ukradł choćby całusa słodkiej jak miód (musicie mi uwierzyć na słowo) Ani Brachaczek. W tajemnicy Wam powiem, że narysowała dla mnie serduszko!

Zrobiłem sobie również zdjęcie z Grażą i oczywiście również wziąłem od niej autograf, na całusa już mi nie starczyło odwagi;). Nadrobię następnym razem. Żałuję, że nie zamieniłem choćby słowa z Kasią, praktycznie z Martą też nie, no i że jakoś w tym całym zamieszaniu prawie całkowicie pominąłem ukrytego w głębi sceny Darka... Tym bardziej czekam na następny koncert by móc te niedociągnięcia nadrobić. Wielkie podziękowanie za niesamowity koncert dla całego LOS TRABANTOS!


P.S. We wrześniu udało mi się być na jeszcze jednym koncercie Los Trabantos, a niedługo później 28 października 2006 roku zespół zagrał pożegnalny koncert i niestety zawiesił działalność. Ale dla wszystkich fanów, do których oczywiście się zaliczam, mam dobrą wiadomość! 3/5 zespołu, czyli Grażyna Malinowska, Urszula Jabłońska i Marta Czeszejko-Sochacka wróciły w swoim nowym zespole Betty Be. Mam nadzieję, że już niedługo będę miał okazję posłuchać ich na żywo.
Najlepszy koncert roku 2006 wspominał Witold Wieszczek.
Fotoreportaże z koncertów Los Trabantos:
25 czerwca 2006 - LOS (Les) TRABANTOS i senSorry w Jazzowej (50 zdjęć)23 września 2006 - Los Trabantos, Łąki Łan i Skankan w Mikołowie (62 zdjęcia)Fotoreportaże z koncertów w Kloster Pubie w Tychach:
25 czerwca 2006 - LOS (Les) TRABANTOS i senSorry w Jazzowej (50 zdjęć)16 grudnia 2006 - Skutki Klimatu Tych '2006 (56 zdjęć)25 października 2008 - Hornsman Coyote w Tychach (23 zdjęcia)25 lutego 2009 - Bytomska Moc Bluesa, Dirtyday, Alamedadosoulna czyli tydzień muzycznych emocji (41 zdjęć)