Muzycznie - czyli co nam w duszy gra > Fotoreportaże z koncertów Los Trabantos


Jest śliczna sobota, nasza mała panienka radosnym krokiem zmierza do dziadków, nie ma koszyczka więc i wilki się nie kręcą...

A my jedziemy do Mikołowa gdzie grzecznie pijemy piwko czekając na pierwszy koncert tego wieczoru. Zagra błogosławiony między niewiastami, czyli Los Trabantos. Dwuletnia Emilka nie może z wrażenia ustać w miejscu! Też widać nie może się doczekać. Pewnie jest ich najmłodszą fanką:).


Zespół Los Trabantos zagrał bez Kasi Sobczyk, czyli w składzie:
Dziewczynom chyba nie grało się najlepiej. Już po koncercie Darek zdradził mi, że perkusję zamiast słyszeć w odsłuchach słyszał odbijającą się od kamienic. Ale nawet pomimo tego, że w składzie zabrakło Kasi, że koncert w Jazzowej miał fajniejszy klimat, to i tak warto było przyjechać by znowu ich zobaczyć i posłuchać. Jak się potem okazało warto było jeszcze z jednego powodu - miesiąc później zespół zagrał pożegnalny koncert. Po roku wrócił, ale już w nowej inkarnacji - Betty Be.




Koncert podobno się przedłużył, chociaż ja i tak miałem niedosyt... no ale zaraz miał zagrać następny zespół...


Łąki Łan to zespół podwórkowy, a wręcz polny... styl... funkowo swawolny... co jeszcze mogę powiedzieć... bardzo oryginalny skład. To jedyny zespół jaki znam w którym grają owady! Naprawdę! Fakt, trochę są przerośnięte i gadają zupełnie tak jak te z pszczółki Mai... no i grają na instrumentach... ale poza tym to w sumie zwykłe owady...


Na gitarze basowej gra bardzo młodo wyglądająca Ważka... ale widziałem na własne oczy jak wymieniała się na gitarę z takim jednym Bąkiem.




Na gitarze grał sobie już wyżej wspomniany Bąk... cóż, powiedziałbym, że jego fryzura wyglądała podejrzanie... nie żebym był bąkologiem, ale ta szopa i fajka to bardziej kojarzyła mi się ze Slashem...
Na klawiszach dopatrzyłem się sympatycznie wyglądającego Konika Polnego. Nie chcę siać plotek ale słyszałem, że to podobno lekkoduchy i nieroby... no ale ten pracowicie machał palcami... chociaż czasem tylko jednej ręki.




Całkiem nie rozumiem co za perkusją robił Motyl... takie chucherko... a do tego przecież dużo siły trzeba... i jeszcze śpiewał... No i przede wszystkim, gdzie miał skrzydełka? Tak jak mówię, ja bym te owady przesłuchał, bo wietrzę tu wielki łąkowy szwindel. A może nasłać jakieś służby specjalne, albo chociaż Renatę Beger, która chyba przejęła schedę po Rutkowskim...
Resztę wieczoru spędziliśmy we Fraktalu. Kiedy przyszliśmy Skankan grał już w najlepsze, więc kupiliśmy sobie piwo i grzecznie zaczęliśmy się kołysać do rytmu.


Najwyraźniej mam coś ostatnio szczęście do ślicznych basistek... W Skankanie też gra jedna i też ma na imię Ania:)...




Jak widać pomimo, że był to już nasz trzeci koncert tego wieczoru, zachowaliśmy dość sił by bawić się do końca:). Zostaliśmy nawet dłużej, bo wcale nie chciało nam się wracać do domu. Dziewczyny molestowały tradycyjnie harcerza, a ja również tradycyjnie moją śliczną Anię z Los Trabantos.


Sasza zaglądał Dolores pod maskę i chyba coś tam majstrował kluczem francuskim:), a Orzełek dostała nawet różę. Poza tym poznaliśmy sekcje szarpaną z Łąki Łan... moje przypuszczenia okazały się słuszne, to jednak nie są owady!
Wszyscy świetnie się bawili, Skałka serwowała nakręteczki, Ania wgryzała się w szyję Ważki.... a ja tam byłem, dobrze się bawiłem, piwo piłem i nawet na jedną nakręteczkę się skusiłem!
Koncerty przypomniał Witold Wieszczek.
Fotoreportaże z koncertów Los Trabantos:
25 czerwca 2006 - LOS (Les) TRABANTOS i senSorry w Jazzowej (50 zdjęć)23 września 2006 - Los Trabantos, Łąki Łan i Skankan w Mikołowie (62 zdjęcia)