

Z Arequipy do Puno jest jakieś 325 km, na miejscu byliśmy około 2 w nocy. O 6 rano pobudka, śniadanie kontynentalne:/ i taksówka zabiera nas do portu skąd wypływamy na leżące pomiędzy Peru i Boliwią jezioro Titicaca. Płyniemy na jedną w z wielu pływających po jeziorze wysp.
Na wyspie nasz przewodnik opowiada nam o jeziorze i wyspach pomagając sobie różnymi zabawnym pomocami naukowymi:), daje nam do jedzenia trzcinę i pokazuje baterie słoneczne na pobliskim... no nie wiem, czymś co nazywa domem. Taką wysepkę zamieszkuje z reguły jedna rodzina, w razie gdy zachodzi taka potrzeba wyspy można dzielić, łączyć i oczywiście przesuwać, czyli takie indiańskie klocki lego.
Przewodnik nic nie wspomina o świnkach morskich, a ich hodowle odkrywam przy jednym z "gospodarstw"... Ilość jednoznacznie wskazuje na przeznaczenie świnek:), ale nie mówcie tego swoim dzieciom.


Na kolejnej wyspie Szczepan uroczyście przekazuje miejscowemu dziecku długopisy, jako nasz wkład w jego edukację, ku naszemu zdziwieniu chłopczyk się nie cieszy, a za chwilę używa długopisu w sposób zupełnie niezgodny z jego przeznaczeniem... Jakiś sadysta napisał gdzieś w przewodniku, że te dzieci potrzebują przyborów do nauki, potem ktoś inny to powtórzył i teraz turyści z całego świata przywożą tym dzieciakom kredki i długopisy. Mało tego, w porcie też można je kupić, bo handlarze pewnie stwierdzili, że turyści nie mogą przeżyć na wyspach dwóch dni bez ołówków. A te dzieci potem na nas patrzą ze zdziwieniem... o co im kurna chodzi z tymi długopisami?? Dalibyście sola albo dolara, przecież ile można jeść kredki...
Na tej wyspie była chyba komercyjna część jeziora, była restauracja, supermarket, mało tego, wyspa mogła się pochwalić nawet swoją własną stronę internetową! Niestety na zdjęciu niezbyt wyraźnie widać adres, więc podaje dla wszystkich zainteresowanych: www.kamisarakilodge.tk


Potem płyniemy ze 3h na kolejną wyspę na której spędzimy noc. Płyniemy i płyniemy... wolno... nuda... nic się nie dzieje, jak w polskim filmie, tylko wyjść nie można! Całe szczęście wszystko się kiedyś kończy i w końcu dopływamy do celu. W porcie wita nas komitet powitalny w postaci stada kobiet, jedna z nich weźmie pod swój dach naszą czwórkę. Dostajemy izbę na piętrze, a w niej cztery łóżka wykorzystujące maksymalnie pokój o wysokości góra 190 cm. Nasza gospodyni częstuje nas obiadem, wg mnie jedzenie jest okropne, chłopcy twierdzą inaczej, ale jak teraz patrzę na ich miny to mam poważne wątpliwości co do szczerości tych deklaracji!
Po obiedzie oglądamy wyspę, nie zawsze widok jest przyjemny, kilka dzieci znowu zaczepia mnie o pieniądze, kupuje im lizaki. Wszystkie domy wybudowane z glinianej cegły suszonej na słońcu, jestem trochę zdziwiony gdy w jednym z takich niezbyt dobrze wyglądających domów widzę bardzo solidne, świetnie zrobione dębowe drzwi! Niektóre z tych domów zamiast drzwi mają blachę falistą! A tutaj idealnie wprawione, rewelacyjne drzwi! Byłem w takim szoku, że z wrażenia nie zrobiłem zdjęcia, niestety...



Wieczorem była potańcówka; przy lampie naftowej grupka małolatów udawała, że potrafi grać, a gospodyni udawała, że taniec z nami sprawia jej jakąkolwiek frajdę... kiepsko udawała, bo żuła do tego po chamsku gumę... Podsumowując dzień: wszędzie turyści (jest nas chyba więcej niż miejscowych), 3 godziny patrzenia w wodę i słuchania motorka to za dużo, żarcie okropne, gospodyni niesympatyczna i źle wychowana, dzieci żebrzą na ulicy... Ale te widoki... trzeba przyznać, że one rekompensują wszystko!


Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że jadąc za granicę warto znać języki obce. Ma się wtedy nieporównywalnie większą swobodę podróżowania, poznawania i nawiązywania ciekawych znajomości. Oczywiście, najlepiej znać język kraju do którego się wybieramy, z drugiej strony, jeśli podróżujemy w różne miejsca, trudno byłoby nam je wszystkie opanować. Są jednak języki na tyle popularne, że z ich znajomością poradzimy sobie prawie w każdym zakątku świata - to oczywiście angielski i hiszpański. Niestety, kursy językowe są bardzo drogie, rocznie to wydatek kilku tysięcy, poza tym zajmują czas, bardzo dużo czasu. Teraz jest jednak o wiele lepszy, wygodniejszy i w porównaniu do metod tradycyjnych śmiesznie tani sposób! Mówię oczywiście o audiobookach. Dzięki nim możemy się uczyć w samochodzie, jadąc do pracy, jadąc na uczelnię, spacerując, prasując, czy wykonując inne czynności które nie wymagają wielkiego skupienia. Oszczędzamy nie tylko pieniądze, ale i czas! W bogatej ofercie audiobooków znajdziecie na pewno coś dla siebie, są tu materiały zarówno dla początkujących jak i dla bardziej zaawansowanych.
Konwersacje dla początkujących to kurs przeznaczony dla osób zaczynających naukę, jak również tych, którzy chcą poprawić umiejętność mówienia i rozumienia ze słuchu.
Język angielski - w podróży to trochę droższa pozycja, przeznaczona dla osób średnio zaawansowanych. Kurs zawiera ponad 20 lekcji prezentujących różnorodne materiały związane m.in. z planowaniem wakacji, rezerwacją noclegów, podróżowaniem samolotem, pociągiem i samochodem.
Godny uwagi jest również pakiet Angielski dla początkujących zawierający "Słownictwo i podstawy gramatyki" + "1000 słów i zwrotów w podróży" + "1000 słów i zwrotów w pracy"
Dla osób chcących zacząć swoją przygodę z językiem hiszpańskim i przygotować się do podróży do jednego z ciekawych hiszpańskojęzycznych krajów najlepszy będzie Hiszpański - Kurs podstawowy. Obejmuje 11 lekcji - aż 90 minut nagrań - uczących 1000 najbardziej potrzebnych słów i zwrotów.
* * * * *

Rano robię jeszcze zdjęcie upatrzonego plakatu wyborczego, moją uwagę zwracają obrazki na dole, nie wiem czy się dobrze domyślam, ale wygląda mi to jak agitacja dla niepiśmiennych poprzez pismo obrazkowe... tylko co ma znaczyć ta przekreślona miotła? Postulat wyborczy żeby kobiety przestały zamiatać? Jeśli ktoś wie to proszę o wyjaśnienie:).
W każdym razie po śniadaniu równie niesmacznym jak wczorajszy obiad i kolacja wypływamy z powrotem żegnani przez przerzedzony komitet pożegnalny.



Na naszej drodze powrotnej leży Tanquila, ostatnia wyspa jaką odwiedzamy. Na wyspie jest drogowskaz, nie mam kątomierza, ale rzut oka na strzałki i kilka obliczeń w pamięci każą mi wątpić w jego rzetelność. Poza tym wyspa podobna do innych, tak samo można kupić na niej cole i snickersy, dzieci wyglądają tak samo biednie i tak samo jak w innych miejscach próbują żebrać, albo sprzedawać np. plecione bransoletki na rękę.



Na wyspie odwiedziliśmy szkołę. Dzieci musiały przez nas przerwać grę w piłkę i wejść do środka. Nauczycielka wygłosiła krótkie przemówienie powitalne, a później namówiła dwie zawstydzone, ubrane w czerwone spódniczki dziewczynki by zaśpiewały piosenkę dla turystów.
Titicaca leży w północnej części zagłębienia Altiplano (obszar pomiędzy wschodnimi i zachodnimi pasmami Andów) i jest to największe jezioro wysokogórskie na Ziemi. Usytuowane jest na wysokości 3821 m n.p.m., ma ponad 230 km długości i 97 km szerokości, a w najgłębszym miejscu od tafli jeziora do dna jest 304 metry (przy czym poziom jeziora okresowo może zmieniać się nawet o 5 metrów). Na jeziorze znajduje się w sumie 41 wysp, z czego część jest zamieszkana. Wg wierzeń Inków to tutaj, na wyspie słońca narodził się Viracocha oraz pierwsi Inkowie: Manco Capac oraz jego siostra, a zarazem żona Mama Ocllo, a także samo Słońce czyli Inti.
Nasz pochód przez wyspę kończymy obiadem i ostatnim wykładem naszego przewodnika, który opowiada nam o zwyczajach miejscowych Indian. Dowiadujemy się, że młodzi tutaj przed ślubem MUSZĄ najpierw na okres od 6 miesięcy do 2 lat zamieszkać razem. Jeśli się nie dogadają to automatycznie następuje rozwód, jeśli urodzi im się dziecko automatycznie zostają małżeństwem:). Żony noszą małe pomponiki, dziewczyny na wydaniu duże, żeby zwrócić na siebie uwagę przyszłego męża:). W zależności od tego czy po prawej stronie w danej chwili ma ciemny czy jasny pompon chłopcy wiedzą jak się zachować. Jeśli jasny to znaczy, że ma ochotę na przygodę, a jeśli ciemny, to znaczy, że np. ma... zły humor i lepiej nie podchodzić bez kija:). Mimo tych środków bezpieczeństwa kobiety często mają braki w uzębieniu, domyślam się że to wynik walk o samca. Faceci z kolei noszą różne czapki, z czego można się dowiedzieć czy ma już żonę, czy może... jest stróżem prawa:). No cóż, co kraj to obyczaj!





Wracamy do Puno... pogoda zmienia się z minuty na minutę, przez większość czasu jest pięknie, a słońce pali mnie bardziej niż bym sobie życzył... ale za chwilę robi się pochmurno, wieje wiatr i trzeba się ubrać, a na horyzoncie widać ciężkie burzowe chmury...
O 20-tej ma po nas przyjechać taksówka która zabierze nas na autobus do Cusco, mamy czasu tylko tyle żeby się przepakować i coś zjeść... Przez ostatnie dwa dni nie jadłem zbyt syto, więc widok pizzy ucieszył mnie szczególnie. Mało tego pizza bardzo mi smakowała, nic dziwnego, pani najpierw starannie rozgrzała piec opalany drewnem, później włożyła do niego na chwilę ciasto żeby wyrosło, następnie je uformowała i wrzuciła razem z dodatkami do ostatecznego wypieku...
Noc spędzamy w autobusie, który jedzie jak szalony ścinając zakręty i nie nadużywając hamulca, za to nie szczędząc gazu... autobusy dla turystów jeżdżą po ciemku żeby śpiący gringos się specjalnie nie stresowali... nawet jak się któryś obudzi woli szybko zasnąć niż patrzyć śmierci w oczy... Buenas noches.
Po Titicaca - największym wysokogórskim jeziorze na świecie żeglował Witold Wieszczek,
a wszystko na język Shakespeare'a przetłumaczył Tomasz Piasecki.
Voy hasta el fin del mundo (Peru - Boliwia - Chile):
Pierwszy przystanek: Barcelona! (78 zdjęć)Witamy w Peru: Lima! (93 zdjęcia)Jedziemy na południe: Ica! (42 zdjęcia)Linie z Nazca (53 zdjęcia)Arequipa - Białe Miasto (48 zdjęć)Dolina rzeki Colca / Valle del Colca (68 zdjęć)Wyspy na jeziorze Titicaca (71 zdjęć)Cusco - młodsza siostra Krakowa (50 zdjęć)Salcantay Trek - zapach Machu Picchu (68 zdjęć)Machu Picchu - wielki szczyt (71 zdjęć)La Paz - Miasto Matki Boskiej Pokoju (93 zdjęcia)Droga śmierci do Coroico (37 zdjęć)Boliwijska Pampa, czyli błogość (72 zdjęcia)Witamy w boliwijskiej dżungli (47 zdjęć)Święta w Rurrenabaque (63 zdjęcia)Salar de Uyuni - największa solniczka świata (100 zdjęć)Hey mama, we going to Atacama! (64 zdjęcia)Heroica Ciudad de San Pedro de Tacna (38 zdjęć)Żegnamy ocean, żegnamy Peru, żegnamy Amerykę (54 zdjęcia)