zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > Do góry nogami

Wakacyjna przygoda

WitekWakacje! Człowiek czeka na nie cały rok, a potem pstryk – zostają po nich tylko zdjęcia i niezapłacone mandaty! No i te przygody! Nie ujechałem jeszcze 200 km, kiedy na pulpicie mojego pogromcy szos zapalił się irytujący komunikat: „przegrzany silnik”. Autodestrukcja nastąpi za 60 sekund. Oczywiście zlekceważyłem – komputerom ufać nie trzeba. Jedna taka dioda świeci od miesiąca, a mechanik powiedział, że z autem wszystko w porządku, i w podróż jechać można. No to kim ja jestem, żeby mechanikowi wiary nie dać?

Po kilkunastu kilometrach zmieniłem zdanie. Dym spod maski to jednak insza inszość. Uległem i zatrzymałem się w jakiejś zapomnianej przez Boga wsi. Druga w nocy. Wakacje! Przygoda! Cały rok na to czekałem! Podjeżdża samochód i wyskakują z niego typki w zielonych maskach1. Z czym wam się kojarzą ludzie w maskach? Mnie z napadami, więc zastanawiam się, czy tylko okradną, czy zabiją, a na koniec i zgwałcą. Byłem w takim szoku, że nawet nie zdążyłem zawołać pomocy!

Jednak pozory mogą mylić. Żeby nie trzymać wszystkich w niepewności, uprzedzę fakty i powiem, że nie zgwałcili! Wręcz przeciwnie. Wyobraźcie sobie, że wspomniani panowie z własnej inicjatywy przerwali beztroską zabawę na tak zwanej libacji alkoholowej, która odbywała się na ogródku dwa domy dalej, tylko po to, aby zaoferować pomoc bliźniemu! Zauważyli, że ktoś ma na drodze problem i bez zastanowienia wsiedli do samochodu i przyjechali! Naprawić nie naprawią, ale pożyczą swoje auto (sic!), a rano załatwią lawetę kolegi. Obcy ludzie. Za darmo. Bezinteresownie. Trzeba wiać, zanim wytrzeźwieją i zmienią zdanie.

Epilog. Rano załatwiłem mechanika (pomimo że było święto!), wieczorem odebrałem sprawne auto, zwróciłem pożyczony wóz i nad morze dojechałem z zaledwie 24-godzinnym opóźnieniem! No i biedniejszy o 800 złotych (u mechanika obowiązywała taryfa świąteczna). Ale dojechałem, co z perspektywy czasu uważam za prawdziwy cud! Proszę przy mnie nigdy nie mówić nic złego o ludziach ze wsi! Ludzie ze wsi to najlepszy sort ludzi! Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za okazaną pomoc!

A teraz puenta. W ciągu ostatniego półrocza miałem trzy przypadki, że obcy człowiek, mówiąc kolokwialnie, uratował mi... pupę. To był przypadek najbardziej jaskrawy (ktoś powierzył mi nietani przecież samochód, nie biorąc nawet pokwitowania!), ale i w pozostałych sytuacjach drugi człowiek zrobił dla mnie znacznie więcej, niż mógłbym od niego oczekiwać. Przypomniało mi to sytuację, jak lata temu pod swój dach zaprosił mnie obcy człowiek, kiedy bliżsi znajomi... odmówili. Przyjaciółka skomentowała to, że chyba ktoś nade mną czuwa albo mam wyjątkowe szczęście, do dobrych ludzi.

Dało mi to do myślenia, a jak pokazuje przykład zignorowania wyraźnych komunikatów wysyłanych przez mój automobil, myślenie nie jest ostatnio moją mocną stroną! No i wymyśliłem! Może to, co napiszę, nie jest odkrywcze, może nawet nie jest jakoś specjalnie mądre, ale co tam! Na przekór swoim własnym, typowo polskim tendencjom do narzekania, z naiwnością nastolatka, jakim byłem... kilka lat temu, chciałbym Wam napisać, że dobro jest zaraźliwe! Ten człowiek, który bezinteresownie pożyczył mi auto, kiedyś w biedzie spotkał innego dobrego człowieka, który go w odruchu serca ugościł pod swoim dachem. Może następnym razem ja będę miał okazję, żeby komuś pomóc. Nie trzeba od razu oddawać własnego auta czy nerki albo wynosić dzieci z płonącego domu. Można podrzucić autostopowicza, można dowieźć paliwo komuś, kto utknął na drodze z pustym bakiem. Może pomóc kobiecie wnieść wózek z dzieckiem po schodach? I oczywiście, że świat nie zmieni się nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w raj, a czasem może trafimy na kogoś, kto nasze dobre intencje wykorzysta przeciwko nam. Ale z drugiej strony, jaką mamy alternatywę? Czerpać inspirację z „Wołynia” Smarzowskiego?

A ZUS, oczywiście, i tak należy zlikwidować!

Witold Wieszczek
  1. Jeśli ktoś oglądał film pt. Maska z Kubą Carreyem, to wie o czym mówię.

Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Coraz bliżej święta
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.