Felietony

Uwaga, szpital!

Jerzy LengauerByć może mają rację ci, którzy sarkają na pracę szpitali i za wszelką cenę starają się doprowadzić do ich prywatyzacji nawet za cenę likwidacji niektórych. Jakieś argumenty leżą po stronie tych samorządowców, którzy chcą przejąć szpitale i wprowadzić tam zmieniające wszystko porządki.

To dziwne, ale bywają w tym kraju, w miastach nawet powiatowych szpitale, w których nie chcą się leczyć miejscowi, a ponadto unikają ich jak ognia. Nie do wiary, że pracownicy takich szpitali wysyłają swoich najbliższych, gdy zaistnieje taka potrzeba, na badania, czy na zabiegi do szpitali odległych o trzydzieści, czterdzieści kilometrów od miejsca zamieszkania. Daje to do myślenia.

Czyż jednak naprawdę ma prawo to dziwić? Przy ataku kolki nerkowej (kamica) pacjent ląduje na kozetce i podawane są kroplówki przeciwbólowe i rozkurczowe. Żadnych badań moczu, krwi, nie mówiąc o USG. Żadna propozycja wykonania urografii. W zasadzie pozostaje leczenie prywatne i wyjazd do innego szpitala. Pacjent z ostrym (ciężkim?) zawałem witany jest tak, że ratuje mu życie jedynie odwiezienie ambulansem do innego miasta. Przed drzwiami gabinetu dyżuru ludzie pytają się, kto przyjmuje, bo samo nazwisko tam za ścianą powoduje chęć ucieczki za cenę zdrowia albo i życia.

Budynki takich szpitali wyglądają pięknie. Często to przedwojenne zabytki z wymienionymi oknami i przeprowadzonymi remontami wewnątrz. Kupowana jest nowa aparatura. Być może nie tak często, jak następująca wymiana dyrektorów, których odpowiedzią na potrzeby ordynatorów, kierowników bywa jedynie to, że jak się nie podoba, to można się zwolnić. Pacjent też może tu nie przychodzić, gdy mu się nie podoba, prawda?

Może rzeczywiście rzecz w likwidacji i wykorzystania takich budynków na inne cele? Aż boję się napisać obrazoburczo, że bardziej potrzebne. Jeśli szpitale w innych, pobliskich miejscowościach bardziej odpowiadają pacjentom, to skoncentrować się na doraźnej pomocy, znakomicie wyposażonych ambulansach, świetnie wyszkolonych i opłacanych ich załogach, które podtrzymają na zdrowiu i przy życiu pacjentów w drodze do oddalonych o trzydzieści czy czterdzieści kilometrów klinik bądź innych placówek opieki zdrowotnej?

Jerzy Lengauer
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.