zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Powieści i opowiadania > Szukając przeszłości

Szukając przeszłości, rozdział XVII

Dwa miesiące później…

Savonlinna. Płynęliśmy razem statkiem. Zamek stawał się tym bardziej widoczny, im bardziej wyłanialiśmy się zza wysepki. Co chwilę musiałam odgarniać włosy z twarzy, bo mocny wiatr uporczywie porywał je do tańca. Tuomas zamknął oczy, chyba wsłuchiwał się w fale uderzające z dużą siłą w statek. Był piękny dzień. Na jednej z wież powiewała flaga.

- Wiesz, chciałabym odwiedzić Meiju, moją znajomą, pracuje tu w muzeum, przy zamku.

- Nie ma sprawy, nie zwiedzałem jeszcze tego muzeum, więc skorzystam z okazji, skoro już tu jesteśmy.

- Chciałabym tu mieszkać. – powiedziałam nagle jakby do siebie.

Tuomas uśmiechnął się tylko i znów spojrzał w stronę zamku. Teraz mogliśmy oglądać go z bliska. Był zupełnie inny od tych stereotypowych zamków, bardziej przypominał ogromną twierdzę. Niezwykłe było jego położenie, na skalnej wysepce, na jeziorze. Pięknie wyglądał otoczony zewsząd wyspami i archipelagami porośniętymi gęstym lasem, spośród którego wyłaniały się gdzieniegdzie kolorowe drewniane domki. Statek zacumował nieopodal zamku na jednej z przystani. Wyszliśmy razem z tłumem turystów, a że był akurat sezon była ich spora grupa.

- Może później wejdziemy do zamku, kiedy już ta grupa skończy zwiedzanie?

- To samo chciałam zaproponować. – odparłam, patrząc na rozglądających się wokoło ludzi.

Poszliśmy do pobliskiego hoteliku zapytać o miejsce. Na szczęście były wolne pokoje.

- To co, idziemy do muzeum? – zapytałam.

- Idziemy. – odparł, uśmiechając się.

Zostawiliśmy bagaże, ja wzięłam tylko podręczną torbę i udaliśmy się do muzeum, do Meiju.

Bardzo ucieszyła się na mój widok. Wciąż wyglądała tak elegancko jak kiedyś.

- Witaj moja droga. – uściskała mnie mocno, po czym nieco zmieszana spojrzała na Tuomasa.

- Tuomas Enho. Miło mi.

- Mi również.

- Dużo o pani słyszałem.

- Mam nadzieję, że same dobre rzeczy. – odparła, śmiejąc się.

- Oczywiście.

- Macie jakieś ciekawe, nowe eksponaty? – zapytałam.

- Tak, zbiory się nam nieco powiększyły.

- To co, może najpierw obejrzymy muzeum, a później pójdziemy gdzieś na kawę? – zaproponowałam.

- Z ogromną chęcią, ale to ja stawiam. Tu przy zamku jest niedroga, miła kafejka.

- Meiju…

- Cii!

Nie wypadało odmawiać, więc już nic nie mówiłam. Poszliśmy za nią do wejścia. Tuomas oglądał wszystko uważnie, ja omijałam niektóre znane mi już eksponaty. Zatrzymywałam się na dłuższą chwilę tylko przy tych, których wcześniej nie widziałam. Doszło parę nowych ikon, jakiś miecz mocno zniszczony przez korozję metalu i, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, medalion, a właściwie jego fragment, tego, którego drugą część miałam ja. Zdumiona stałam i wpatrywałam się uważnie w świecący, wypolerowany medalion za szybką. Leżał obok innych zawieszek i kolczyków na czerwonym gładkim obrusie. Miał dokładnie taki sam wzorek jak ten, który znalazłam. Splątane i wijące się w górę pnącza, w środku zaś jakieś kółeczko, a w nim dziwny geometryczny kwiat.

- Podoba Ci się? – zapytała nagle Meiju.

- Bardzo. – odparłam, ocknąwszy się.

- Należał do pewnego mężczyzny, który wiele, wiele lat temu przebywając tu podarował go swojej dziewczynie, na pamiątkę.

- O… - uśmiechnęłam się w duchu.

- Podobno musiał wyjechać i chciał aby o nim nie zapomniała. – dodała po chwili. – Z czasem medalion się uszkodził i znaleziono tylko jedną jego część.

- Z jakiego okresu pochodzi?

- Prawdopodobnie z XV wieku.

- Z XV wieku… - powtórzyłam.

Nie przyznałam się, że posiadam jego drugi fragment. Miałam go w torebce przy sobie. Postanowiłam jednak zachować go dla siebie.

Po zwiedzaniu udaliśmy się na kawę. Z pianką, taką jak lubię. Bardzo miło nam się rozmawiało, czas spokojnie płynął. Meiju to niesamowicie ciepła osoba. Mieszkała sama, więc nieczęsto miała z kim porozmawiać, dlatego tak bardzo się ucieszyła z naszego spotkania.

- Zaglądaj tutaj częściej. Jak tylko będziesz gdzieś w okolicy to zapraszam do siebie.

- Będę pamiętać.

Pożegnaliśmy się i udaliśmy do hotelu coś zjeść.

- Chyba pójdę się przejść. – odparłam. – Nie jestem głodna. Muszę przetrawić jeszcze tę kawę i ciastko.

Tuomas spojrzał się na mnie podejrzliwie.

- Dobrze, jak chcesz. Zjem coś, a potem rozejrzę się po okolicy. Gdzieś się spotkamy.

Udałam się mostem na drugą wysepkę, gdzie nie było już tylu turystów i żadnego hotelu. Nie byłabym sobą, gdybym nie przeszła się na spacer po lesie. Teraz chciałam być przez chwilę sama. Sama ze swoimi myślami. Przyjechałam tu by odpocząć, zapomnieć o ostatnich wydarzeniach w moim życiu, a może je przemyśleć? Nie wiem. Chciałam odetchnąć od spraw codziennych, od pracy, miasta. Nie przyjęłam oferty Tarji, więc miałam sporo wolnego czasu. Czas podobno leczy rany. Co jakiś czas przebłyskiwały zza drzew małe domki, zupełnie jak z bajki. Były tak małe, że mieszkać w nich mogły zaledwie dwie osoby. Pomalowane to na różowo, to na żółto. Muszą pięknie wyglądać jesienią wśród kolorowych drzew. – pomyślałam. Szłam tak myśląc o niczym i o wszystkim i nawet nie zauważyłam jak szybko zleciał mi czas. Odwróciłam się by zawrócić i o mało co nie podskoczyłam. Przede mną na swym koniu siedział jeździec, ten sam, którego widziałam wcześniej. Przetarłam oczy. Czyżby do trzech razy sztuka? Zaniepokoiłam się, ale kiedy jeździec się do mnie uśmiechnął strach odszedł w zapomnienie. Patrzył mi się w oczy przez chwilę, po czym zawrócił konia i już miał odjechać, kiedy krzyknęłam.

- Poczekaj!

Jeździec zatrzymał ruszającego już konia i odwrócił się.

- Odjeżdżasz?

- Znalazłaś już to, czego szukałaś. – odparł i poruszył się na swym koniu, który niespokojnie przebierał ciągle kopytami. I wtedy właśnie dostrzegłam jak zza jego lekko rozpiętej koszuli wystaje zawieszony u szyi na ślicznym złotym łańcuszku medalion. Ten medalion. Patrzyłam się nań przez chwilę, po czym jeździec wysoko uniósł dłoń w geście pożegnania i szybko pogalopował na swym koniu w głąb lasu. Po chwili całkowicie zniknął mi z oczu. Zdałam sobie sprawę, że widzę go po raz ostatni. Uniosłam wysoko dłoń.

- Szukałem Cię. - usłyszałam nagle zza pleców. – Długo nie wracałaś, martwiłem się.

Przytuliłam się do Tuomasa.

- Tak mi kogoś przypomina… wiem! Wiem kogo.

- Ale kto? O czym Ty mówisz? – zapytał zdziwiony.

- Robi się już ciemno…

- Tak… chodźmy, zobaczymy zamek. Wieczorem musi pięknie wyglądać.

Rzeczywiście zamek wyglądał tak dostojnie, oświetlony ze wszystkich stron wydawał się być tylko iluzją, jakby ktoś przed chwilą go wyczarował. Było ciemno. Szliśmy spokojnym krokiem kładką wokół zamku, nie było już dużego ruchu, tylko co jakiś dłuższy czas mijał nas przechodzeń. Milczeliśmy, przytuleni do siebie chłonęliśmy atmosferę tego pięknego miejsca. Dostrzegłam małą ławeczkę wśród drzew. Wskazałam ją palcem, a Tuomas przytaknął. Usiedliśmy i przez chwilę siedzieliśmy patrząc gdzieś w otaczającą nas zewsząd ciemność. Tuomas zaczął się wiercić i wyjął coś z kieszeni. Odwróciłam się w jego stronę.

- Wiesz, wspaniale jest czuć ten chłodny wiatr na twarzy. Tu jest tak pięknie. – powiedziałam.

Tuomas nagle uklęknął przede mną i wziął moją dłoń w obie ręce.

- Kocham Cię. – odrzekł. – Wyjdziesz za mnie?

Stałam zaskoczona i nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. Zrobiło mi się ciepło. Po chwili pochyliłam się i mocno do niego przytuliłam.

- Bądź przy mnie, na zawsze.

- Będę.

Z oczu zaczęły płynąć mi łzy, nie wiem czy to łzy wzruszenia, czy szczęścia. Po prostu mi się to wszystko w głowie nie mieściło, śmierć dziadka, teraz – oświadczyny. Jeszcze się do końca nie pozbierałam po stracie najbliższego mi człowieka, ale teraz uświadomiłam sobie, że cały czas był przy mnie inny, niezwykle mi bliski, a ja tego nie dostrzegałam. Ale byłam teraz szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Tuomas wstał, objął moją twarz i jakby wiedział o czym myślę rzekł:.

- Coś się kończy, a coś zaczyna.

KONIEC

Paulina Drozdek
Najpopularniejsze Powieści i opowiadania3. Gwałt27. Opowiadanie erotyczneNestor - Powieść minionych lat (rozdz. 1-7)1. Seks w pociągu pospiesznym2. Seks w pociągu osobowym
Najwyżej oceniane Powieści i opowiadaniaList do Ani z Zielonego WzgórzaHistoria pewnego zerwaniaGdzieś w ostatecznej krainie, część 39Rozdział 1. Witajcie kotySkąd wzięły się kolory na ziemi, czyli historia jak najbardziej prawdziwa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialePlaża w Ksamil (Albania)Najwyżej oceniane:Narodziny
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.