Felietony > Felietony z pazurkiem

Strażak, golizna i spacer z psem

Katarzyna RedmerskaW obecnej dobie golizna jest na porządku dziennym – obnażone członki obydwu płci „wylewają” się z okładek gazet, reklam telewizyjnych, programów rozrywkowych, filmów, seriali etc. Wydawać by się, więc mogło, że coś tak powszedniego nie jest już w stanie wzbudzić niczyjego zainteresowania. To już bardziej, ciało zabudowane od stóp do głów, mogłoby wydać się interesujące. Otóż nie! Okazuje się, że nadal golizna jest w cenie i mówiąc wprost, jest towarem pożądanym. Co ciekawe, nagość wzbudza zainteresowanie w każdym wieku, rzecz jasna mowa tu o zainteresowaniu przysłowiowego „seniora” golizną jakiegoś młodego, apetycznego ciałka, a nie odwrotnie. Chociaż tutaj bym akurat pozwoliła sobie polemizować – zdarzają się bowiem różne fetysze. Ale nie analizujmy tego tematu dłużej, nie chcę bowiem wyjść na osobę, która zabrania epatowania nagością osobom „dojrzałym”. Jak ktoś lubi takie klimaty, ma do tego prawo. Nikt mi nie każe przecież tego oglądać.

Wracając jednak do meritum tematu, który tym razem chcę poruszyć – wakacje w tym roku miałam przyjemność spędzać w malowniczej nadmorskiej miejscowości. Nieopodal pensjonatu, w którym się zatrzymałam, znajdowała się straż pożarna. Przyznam, że początkowo wiadomość o tak bliskim sąsiedztwie tego skądinąd bardzo ważnego przybytku, przyjęłam z wyjątkowym rozczarowaniem zmieszanym z nutką poirytowania. Przyjechałam z myślą o wypoczynku, doprawdy wyjące wozy strażackie i alarmy nie służą relaksowi. Jednak po kilku dniach, przyznam bezwstydnie, że owo sąsiedztwo bardzo mi się spodobało (z akcentem na „bardzo”). Zapewne Szanowni Czytelnicy zachodzą w głowę, co mnie tak odmieniło? Już mówię, ma to związek z golizną, a konkretnie ze strażackim torsem. Zacznijmy jednak od początku.

Drugiego dnia po przybyciu, zauważyłam, że w godzinach późno popołudniowych w stronę budynku straży pożarnej nadciągają spore ilości kobiet w różnym wieku. Nie zdziwiło mnie to za bardzo, nieopodal bowiem znajdowała się dróżka, będąca skrótem nad morze. Do tego wielu białogłowom towarzyszył pies, więc samo przez się nasuwało się stwierdzenie, że kobieciny zwyczajnie wyprowadzały swoje czworonogi na spacer. No niby rozumowanie logiczne, jednakże nie do końca. Znaczy do końca logiczne rozumowanie i owszem, ale nie do końca była prawda z tym spacerem z psem, on był tylko połowiczny. Ale o tym za momencik.

Po kilku dniach owe zatrzęsienie spacerujących o tej samej godzinie przedstawicielek płci pięknej wzbudziło moje zainteresowanie. Rzecz jasna nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, po co te babska akurat tamtędy o wyznaczonej porze łażą. Kolejnego dnia po wybiciu tajemniczej godziny, znalazłam się, można rzec, w epicentrum wydarzeń – dołączyłam do kobiet i… zamarłam. Chociaż to słowo, muszę przyznać, nie odzwierciedla w pełni moich uczuć, jakie wtedy mną targały. Starając się opisać to bardziej szczegółowo, ogarnęło mnie zaskoczenie, które przeistoczyło się następnie w zamurowanie, by za moment stać się rozbawieniem, które płynnie przeszło w uczucie zachwytu. To właśnie w owym momencie odczuwałam. Co też mogło wzbudzić we mnie taki wachlarz emocji? Strażak, konkretnie dwunastu dorodnych strażaków w samych szortach, którzy uganiając się po boisku (na tyłach straży) za piłką, eksponowali swoje umięśnione nagie torsy. Jak długo żyję, czegoś takiego nie widziałam. To znaczy widziałam, ale nie w takiej ilości i to w jednym czasie. Doprawdy niewiarygodne, ale każdy tors z owej dwunastki był imponujący. Czego tu nie było – owłosienie, brak owłosienia, mięśnie większe, mniejsze, tatuaż. Jeszcze teraz, gdy przypomnę sobie tamte obrazki, ogarnia mnie błogie uczucie estetyki! Proszę tutaj, aby nie myśleć, że uczucia były z kategorii tych bardziej kudłatych, co to, to nie. Zwyczajnie jak pozostałe panie znajdujące się wtedy w tamtym miejscu podziwiałam wyłącznie grę w piłkę – golizna była tylko miłym dodatkiem.

Katarzyna Janina Redmerska

Załóż wątek dotyczący tego tekstu na forum

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.