zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Podróże małe i duże > Gruzja – Armenia – Górski Karabach 2014–2015

Stepanakert (Górski Karabach)

W drodze do Stepanakertu

Babcia i Dziadek (Górski Karabach)Zanim Wam opowiem o naszych przygodach w tym pięknym miejscu, najpierw nieco teorii, która wprowadzi Was w temat. Tak więc wg Wikipedii, w starożytności Górski Karabach (Arcach) stanowił część państwa nazywanego Kaukaską Albanią albo Alwanią, w roku 95 p.n.e. został zajęty przez Armenię i powtórnie utracony w 387 n.e. W V wieku wielu mieszkańców zostało chrześcijanami dzięki działalności Kościoła ormiańskiego. Autochtoniczna ludność stopniowo zasymilowała się z narodem ormiańskim. Region rozwijał się, stając się gęsto zaludnioną prowincją Albanii Kaukaskiej, a miasto Barda zostało w VI wieku stolicą tego państwa.

W VII i VIII wieku region został najechany i splądrowany przez Arabów, którzy rozpoczęli rozprzestrzenianie islamu na tym terytorium, jednakże w jego górskiej części chrześcijaństwo pozostało. W XI wieku Turcy seldżuccy zniszczyli Królestwo Armenii, lecz ormiańska ludność tego trudno dostępnego, górskiego obszaru zachowała względną swobodę.

W XVII wieku obszar zajęła Persja, jednak zarządzali nim nadal Ormianie obdarzeni przez Persów pewną autonomią. W połowie XVIII wieku Persowie utworzyli tak zwany chanat karabaski. W 1813 roku Karabach przejęło Imperium Rosyjskie (na 15 lat przed pozostałymi obszarami Armenii zajętymi przez Rosję) i dlatego w 1822 włączyła go w skład prowincji, która miała później stać się Azerbejdżanem.

W roku 1917, po rewolucji październikowej, Górski Karabach stał się częścią Federacji Zakaukaskiej, która wkrótce rozpadła się na niepodległe państwa: Gruzję, Armenię i Azerbejdżan. Azerowie wspierani przez Turcję (pod rządami Komitetu na rzecz jedności i postępu odpowiedzialnego za rzeź Ormian przeprowadzoną wcześniej w Anatolii), pragnąc wyprzeć Ormian z jak największego obszaru historycznej Armenii, wkroczyli do Karabachu. Pomimo przegranej Turcji w I wojnie światowej alianci, ignorując desperackie protesty Ormian, przyznali prawo do Karabachu Azerbejdżanowi, licząc na to, że dzięki temu zdołają w przyszłości uzyskać dostęp do złóż ropy w Baku.

W 1920 roku Zakaukazie zostało zajęte przez bolszewików, którzy przyłączyli Górski Karabach do Azerbejdżanu, licząc na ułatwienie eksportu komunizmu do Turcji i uznając marzących o niepodległości Ormian za naturalnych wrogów jedności państwa sowieckiego. W 1923 roku na większości terytorium utworzono ormiański okręg autonomiczny (Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny), wchodzący w skład Azerbejdżańskiej SRR, resztę zaś obszaru wcielono bezpośrednio do Azerbejdżańskiej SRR.

Pod koniec lat 80. XX wieku, w obliczu zbliżającego się upadku ZSRR, w Karabachu odżyły nadzieje na zjednoczenie z resztą Armenii. Chcąc je stłumić, azerskie władze zlikwidowały Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny, ustanowiły jego blokadę ekonomiczną i przeprowadziły anty ormiańskie pogromy w azerskich miastach, najbardziej krwawy w Sumgaicie.

10 grudnia 1991 roku władze Górskiego Karabachu przeprowadziły referendum, w którym przygniatająca większość mieszkańców opowiedziała się za niezależnością. Azerska armia wkroczyła na teren Karabachu i przy wsparciu, stacjonującej na jej terenie Armii Radzieckiej, zdołała – w początkowym stadium działań zbrojnych – opanować znaczną część terytorium, jednak później została wyparta przez słabo uzbrojonych powstańców ormiańskich. Niebanalne znaczenie miała też postawa Rosjan, którzy zmienili strony i zaczęli pomagać Ormianom. 12 maja 1994 roku, gdy Ormianie kontrolowali już cały okręg autonomiczny, korytarz łączący go z Republiką Armenii oraz strefę bezpieczeństwa, podpisane zostało zawieszenie broni.

Do dziś Republika Górskiego Karabachu jest de facto niepodległym państwem posiadającym demokratycznie wybrany rząd, wolnorynkową gospodarkę i wszystkie niezbędne atrybuty suwerenności, w tym policję i wojsko. Nie jest jednak uznawana przez żadne państwo na świecie, nawet przez Armenię, która traktuje Arcach jako część swojego terytorium. System polityczny Republiki Górskiego Karabachu cechuje stabilność i względny demokratyzm.

W roku 1989 Górski Karabach zamieszkiwało 145593 Ormian (76,4%), 42871 Azerów (22,4%), i kilka tysięcy Kurdów, Rosjan, Greków i Asyryjczyków. W okresie 1992–1993 większość Azerów i Kurdów uciekła z regionu. Głównym językiem Górskiego Karabachu jest język ormiański, jednak używany w nim dialekt jest znacząco różny od używanych w Armenii. W 2001 roku 95% ludności stanowili Ormianie; obecni byli też Kurdowie, Grecy i Asyryjczycy. Obecnie ludność Karabachu szacowana jest na 150 tys., mieszkańców.

Z tą wiedzą, a także z informacjami o powtarzających się co jakiś czas potyczkach w strefie nadgranicznej rankiem drugiego dnia pobytu w Armenii ruszyliśmy taksówką na dworzec główny, z którego co dwie godziny, poczynając od 7:00, odjeżdżały dalekobieżne maszrutki do Stepanakertu. Chcieliśmy odjechać tą pierwszą, żeby mieć czas na ogarnięcie się w stolicy Karabachu i małe zwiedzanie miasta. Punkt, z którego odjeżdżają busiki, jest oznaczony zdjęciem „Babci i Dziadka” – symbolem Górskiego Karabachu. Poza nami w maszrutce była jeszcze parka ze Słowenii, resztę pasażerów stanowili miejscowi. Jako że przejazd był dłuższy niż inne kursy maszrutek, to i bagaże były bardziej okazałe. Razem z nami poza zwykłymi tobołami, jechały również pralka i lodówka.

Przejazd do Stepanakertu trwa ok. siedmiu godzin (5000 AMD od osoby). Wkrótce po wyruszeniu w drogę pierwszy raz zobaczyliśmy Ararat. Trasa, którą jechaliśmy, przebiega tuż obok granicy z Turcją, dodatkowo pogoda była piękna, a powietrze przejrzyste. Widok był niesamowity – przez dłuższą chwilę jechaliśmy przyklejeni do szyby (brudnej jak diabli) i podziwialiśmy to cudo. Szkoda, że kierowca nie zatrzymał się na chwilę na małą sesję zdjęciową, ale dla niego był to widok powszedni. Jednak co się odwlecze to, no sami wiecie.

Widok na AraratStacja paliw w Goris (Armenia)

Mniej więcej w połowie drogi zatrzymaliśmy się na obiad. Szkoda, że okolica była nieciekawa, ale widocznie kierowcy mają swoje stałe punkty. Kolejny postój mieliśmy w Goris, tym razem na tankowanie maszrutki. Przy okazji miałem okazję przyjrzeć się bliżej tamtejszej stacji. Takiego dystrybutora w życiu nie widziałem. Wskaźnik poboru paliwa miał kształt tarczy zegara z obracającą się wskazówką. Podczas tankowania obsługa paliła fajki, a dookoła był niezły bajzel. Ale co tam, grunt, że jedziemy dalej.

Kolejny postój był już na granicy. Obyło się bez większych komplikacji. Zostaliśmy poinformowani, że po przyjeździe do Stepanakertu mamy niezwłocznie udać się do tamtejszego MSZ po wizy. Ormianie nie wysiadali nawet z maszrutki, by rozprostować nogi. Kontrolowali tylko nas i Słoweńców.

Po w kroczeniu na teren Arcachu od razu zmienił się krajobraz. Monotonne jałowe wzgórza tak charakterystyczne dla Armenii zmieniły się w zalesione stoki, z bujna roślinnością. Z każdym kilometrem robiło się coraz piękniej. Zaczynałem powoli rozumieć, czemu o ten kawałek ziemi toczą się takie ciężkie walki.

Stepanakert

Po przyjeździe do Stepanakertu od razu podszedł do nas Ormianin, całkowicie przekonany, że u niego właśnie musimy się zatrzymać. Nie mięliśmy czasu nawet za bardzo wyjąć bagaży z busika, a wielka czarna wołga stała już obok z szeroko otwartym bagażnikiem. Jakiekolwiek dyskusje były zbędne. U mienia gariaca wada jest, internet jest, wsjo jest – pajechali. No to pajechali. Najpierw jednak do MSZ po wizę.

Cała procedura wydania wizy trwała kilkanaście minut. Musieliśmy wypełnić formularz z naszymi danymi i opisać w nim jakie miejsca chcemy w Arcachu zobaczyć. Następnie otrzymaliśmy jakąś karteczkę, którą musieliśmy pokazać na granicy przy wyjeździe z Karabachu oraz wizę, którą na naszą prośbę wklejono nam do paszportu (ładną jest). Koszt tej zabawy to 3000 AMD. Z nowymi, pięknymi wizami ruszyliśmy zobaczyć nasz pokój. Nasz Ormianin miał kilka pokoi na wynajem w budynku niedaleko jego domu. Od kiedy stwierdził, że mówię po rosyjsku (kilka zdań na krzyż), to japa się mu nie zamykała. Ogólnie sympatyczny był. Pokój okazał się nieco spartański, ale nam to nie przeszkadzało. Jedno wielkie łóżko i okno wychodzące na ulicę. Mieliśmy dostęp do łazienki i balkonu z widokiem na miasto z drugiej strony budynku. Tuż obok był drugi pokój, który zajmowali dwaj Niemcy. Szef nie za bardzo ich lubił, wolał Polaków, bo z nami przynajmniej mógł sobie pogadać. Kiedyś służył w ruskiej armii w NRD i w Polsce. Walczył też o wolność Arcachu z Azerami. Na ten temat miał sporo do powiedzenia.

Symbole Arcachu (Górski Karabach)Uniwersytet w Stepanakercie (Górski Karabach)Główny plac w Stepanakercie (Górski Karabach)Stepanakert (Górski Karabach)

Po ogarnięciu sytuacji pojechaliśmy z nim pod pomnik „My i nasze góry” lub jak kto woli „Babcia i Dziadek”, który stał się narodowym symbolem Ormian w Arcachu. Zrobiony jest z różowego tufu i przedstawia dwoje staruszków, co ma symbolizować długowieczność i pro rodzinne wartości mieszkańców Górskiego Karabachu. Tam też się rozstaliśmy, ponieważ chcieliśmy sobie trochę pochodzić po mieście sami i zajrzeć w różne jego zakamarki. Zanim to nastąpiło, zostaliśmy zaproszeni na kolację do domu naszego Ormianina, gdzie mięliśmy poznać jego rodzinę.

Gdy zostaliśmy sami, ruszyliśmy w kierunku centrum miasta. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że przez cały czas odkąd tu jesteśmy, jeździliśmy wołgą i nie do końca orientujemy się, gdzie był nasz pokój. Po ogarnięciu okolicy i zapamiętaniu odpowiednich punktów orientacyjnych mogliśmy ruszać dalej. W pierwszej kolejności poszliśmy na małe co nieco do pobliskiej knajpki. Tam dowiedzieliśmy się, że następnego dnia odbędzie się tu wielki koncert z okazji dnia niepodległości i zjawią się największe gwiazdy z Karabachu i Armenii. Zupełnie nieświadomie przyjechaliśmy do Arcachu w przeddzień ich największego święta!

Stepanakert (Górski Karabach)Stepanakert (Górski Karabach)

Stepanakert jest nowoczesnym miastem pełnym uśmiechniętych ludzi. Nie widać w nim śladów bolesnych wydarzeń z najnowszej historii Karabachu. Nie ma tam co prawda zbyt wiele do oglądania, ale warto pochodzić sobie jego ulicami i chłonąć klimat miejsca. Centralnym punktem jest plac, przy którym zlokalizowane są najważniejsze budynki w państwie. Parlament, Pałac Prezydencki itd... Tam też zobaczyliśmy scenę i przygotowania do jutrzejszego koncertu. Do naszego pokoju wracaliśmy przez coś w rodzaju Erywańskiej Kaskady, tylko że w dużo skromniejszym wydaniu.

O siódmej szef przyjechał nas zabrać na zakupy przed kolacją. Okazało się, że mięliśmy zapłacić za mięso na szaszłyki, a on miał kupić warzywa i wódkę. Zważywszy, że alkohol w Karabachu jest tani jak barszcz, a mięso drogie, to wyszło nam, że w 70 procentach fundowaliśmy imprezę, na którą nas zaproszono. Ale co tam – przynajmniej zobaczymy, jak wygląda biesiada u Ormian.

Impreza była fajna, jedzonko pyszne, wódka jak to wódka (nie szaleliśmy, bo następnego dnia był ambitny plan zwiedzania), a rodzinka miła. Poznaliśmy żonę szefa, jego córkę wychowującą dwójkę dzieci i jej męża służącego w wojsku Arcachu.

Do naszej kwatery dotarliśmy przed dziesiątą. W saloniku wspólnym dla obu pokoi zastaliśmy Niemców, którzy obmyślali plan na następny dzień. Spytali nas, co jutro planujemy. Gdy przedstawiliśmy nasz plan zwiedzania, który opierał się o całodzienne wykorzystanie czarnej wołgi wraz z kierowcą, od razu spytali, czy mogą się dołączyć. Jasne, koszty paliwa wycenione na 150 AMD od kilometra stały się o połowę mniejsze.

Hostel Arevik - skan oferty noclegowej w Stepanakercie (Górski Karabach)Dla zainteresowanych, na gorącą prośbę szefa, podaję namiary na jego pokoje.

Arevik Hostel

Stepanakert

tel. 097 20 20 99, 097 95 21 47

Cena za osobę: 8–10 dolarów za noc.

Napisał również adres, ale nie jestem w stanie tego odszyfrować, więc zamieszczam skan kartki, którą dostaliśmy.

Dariusz Maryan
Najpopularniejsze Podróże małe i dużeAlbania, najczęściej zadawane pytania – przewodnikKsamil / Εξαμίλια (Albania) – Raj na ziemi – przewodnikKłodzko i Kotlina KłodzkaPalenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza – Morskie Oko (Tatry) – przewodnikWisła Czarne – Kaskady Rodła – Barania Góra – Przysłop – Wisła Czarne (Beskid Śląski) – przewodnik
Najwyżej oceniane Podróże małe i dużeKrzywy zaolziański Kościół św. Piotra z Alkantary, Karwina (Czechy)Palenica Białczańska – Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina Pięciu Stawów Polskich – przewodnik (Tatry)Łysa Góra (Góry Świętokrzyskie)Karnawał w OsloŚwiątynia Lotosu (Delhi)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialePlaża w Ksamil (Albania)Najwyżej oceniane:W drodze do Cminda Sameba (Gruzja)
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.