Recenzje

„Pijani Bogiem” – Max Cegielski

W kinach Pakistanu i Indii oprócz hollywoodzkiej tandety wyświetla się też stare, zachodnie filmy pornograficzne. Wielu młodzieńców wyrabia sobie opinię o białych kobietach tylko na ich podstawie, wspomagając się wizerunkami pań z telewizyjnych reklamówek.

Pijani BogiemPijani Bogiem to tytuł książki Maxa Cegielskiego. Sama książka jest o duchowości islamskiej, o ogromnej różnorodności tej religii. Trochę też o niezrozumieniu kultur. Momentami o obawie jednej przed drugą. Chyba słusznie zresztą...

Większa część książki dotyczy Pakistanu i religii. Mnie najbardziej zaciekawiły jednak irańskie fragmenty:

Już za pierwszym pobytem w Persji, zaraz po przyjeździe do Teheranu, byłem pod wrażeniem irańskich dziewczyn. Jechałem taksówką z dworca autobusowego, przyglądając się wielkim muralom z ajatollahem Chomeinim. Grupa ubranych w czarne stroje uczennic przechodziła przez jezdnię. Pamiętam do dziś, jak jedna z nich pomachała do mnie i uśmiechnęła się spod chusty, burząc tym jednym gestem wszystkie negatywne wyobrażenia na temat rewolucji islamskiej. Kiedy później dowiedziałem się, że więcej kobiet studiuje na uniwersytetach w Iranie niż w Polsce i więcej używa środków antykoncepcyjnych, właściwie nie byłem zdziwiony. (...) Jak ktoś słusznie zauważył, dziewczyny na Zachodzie pokazują tak wiele, że przestają być interesujące.

Zeszli z wysokogórskich pastwisk. Dziewczyna zarumieniona i uśmiechnięta, trochę zawstydzona, a mężczyzna niepewny, czy powinien być dumny czy speszony. Mieli ze sobą tylko grubą kołdrę, ponieważ schodzili do wsi po miłosnym pikniku pod gwiazdami (...) Widok pary spotkanej w górach nie pasował do moich ówczesnych wyobrażeń o muzułmaninach. "To u nas normalne. U Was nie?" - dziwił się mężczyzna.

Ciekawie też przedstawia się obraz świata z 2001 roku. Świata widzianego z Pakistanu, a nie Stanów Zjednoczonych czy Europy...

Wieczorem poszedłem do kafejki internetowej. U jej właścicieli byłem rok wcześniej na haszyszowej imprezie, gdzie słuchałem pasztuńskich dywagacji na temat konieczności powrotu króla do Afganistanu. Kiedy z rozwaloną chłodnicą wjechaliśmy do Kwety w 2001 roku, powiedziano nam, że odbył się akurat lokalny sejmik pasztuński. Poparto na nim pomysł wielkiej dżirgi - sejmu w Kabulu, pod przewodnictwem władcy. Historia miała na razie inne plany, o wszystkim decydowano w Waszyngtonie. Kiedy wróciłem do hotelu, dowiedziałem się z telewizji, że pierwsze amerykańskie bomby spadły na talibów. A przecież chwilę wcześniej rozmawiałem z młodym Afgańczykiem o dziewczynach.

Bartłomiej Tomaszek
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Mistycy i narkomani” – Wojciech „Tarzan” Michalewski „Antologia poezji hippisów” – świat, którego już nie ma„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości
Najwyżej oceniane Recenzje„21 wierszy miłosnych” – Adrienne Rich – Miłość jako doświadczenie i instytucja„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz„Siddhartha” – Hermann Hesse„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Pat Garrett and Billy the Kid” i „Szczęśliwy T-shirt”
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.