Recenzje

„Nasz czas nadchodził powoli” – Anna Strzelec

Nasz czas nadchodził powoliTermin „poezje wybrane” zawiera w sobie pewną zamkniętą całość, dlatego dzieląc się swoimi przemyśleniami nad poetycką twórczością Anny Strzelec, już na wstępie pokuszę się o podsumowanie: jej poezja ma swoje zakotwiczenie w miłości. I pewno dlatego jej wiersze trafiają do szerokiego grona odbiorców, miłość przecież to temat niewyczerpany. Ale czy zakotwiczenie znaczy w tym przypadku dotarcie do bezpiecznej przystani konwencji? Nie, na pewno nie, wiązałoby się to z rezygnacją, z zamknięciem się w bezpiecznym świecie własnej wyobraźni, gdzie tylko wspominać by przyszło. Poetka ciągle eksploruje swój (czytaj: swojej poezji) wewnętrzny świat, po to, by wracać, analizować, pieczołowicie składać fragmenty wydarzeń przechowywanych w najgłębiej skrywanych wspomnieniach, w albumach wyobraźni i w snach, by tworzyć opowieść życia kobiety – nie tyle kochanej, ile przede wszystkim kochającej.

W tej interesującej powieści, na którą składają się wiersze najnowszego tomiku Anny Strzelec „Nasz czas nadchodził powoli” jest miejsce na poezję modlitewną, piękną w swej prostocie i przez to najszczerszą, obejmującą mądrą zadumę i prośby, i żale, ale też i dziękowanie. Wiersze te wpisują się w kalendarz świątecznych dni, korespondując z uczuciami i emocjami, których bazą stał się bliski kontakt z drugim człowiekiem. Poetycki język, jakim włada poetka, sięganie po autentyczność doświadczeń, sprawia, że w każdym z wierszy jest utrwalony sens życia. Jest w nich otwarcie na inność, jaką niesie świat zewnętrzny, zrozumienie, choć nie zawsze – akceptacja. I jest w nich spory ładunek pewnej – charakterystycznej dla poezji Anny Strzelec – melancholii graniczącej między przeszłością a przyszłością, sentymentalne wspominania i jednocześnie wyczekiwania dni, które nadejdą, dni, które przyniosą nową miłość zdolną do zatroszczenia się raz jeszcze i na nowo.

Dziękuję Aniu za kolejny dowód naszej sympatycznej znajomości, za pamięć. Twój najnowszy tomik wierszy jest jak dobry balsam na – czasami – zbyt rytmiczne serce, jak ciepła przytulna poduszka, serdeczna przed dobrym snem. Gratuluję raz jeszcze!

Lucyna Smykowska-Karaś
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Mistycy i narkomani” – Wojciech „Tarzan” Michalewski „Antologia poezji hippisów” – świat, którego już nie ma„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości
Najwyżej oceniane Recenzje„21 wierszy miłosnych” – Adrienne Rich – Miłość jako doświadczenie i instytucja„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz„Siddhartha” – Hermann Hesse„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Pat Garrett and Billy the Kid” i „Szczęśliwy T-shirt”
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.