Zapraszamy do współpracy
Recenzje > Biblioteka nastolatki

„Świeżak” – Henryk Gostomski

ŚwieżakO Henryku Gostomskim wiem tyle, że ma żonę, dwójkę dzieci, no i że napisał „Świeżaka”. Wydaje mi się, że jest to jego debiut książkowy, który jak najbardziej należy uznać za udany. Te informacje w zupełności mi wystarczają.

Bardzo lubię książki o tematyce czysto życiowej, takie, z których mogę się dowiedzieć o codziennych sprawach, o których raczej się normalnie nie mówi. Tak się składa, że w Ośrodku Wychowawczym, troszkę niesprawiedliwie, znalazł się mój kolega, także tematyka interesowała mnie dwa razy bardziej.

„Świeżak”, to historia życia Bartka, którego sąd skierował do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Grzybowie. Chłopak z decyzją sądu się nie zgadza, od samego początku liczy na to, że uda mu się uciec, ale mimo wszystko musi poznać tamtejsze reguły, dowiedzieć się, co trzeba robić, żeby się nie skiepszczyć, trzymać z chłopakami, a nie z zeksami i wiele innych.

I my zostajemy wprowadzeni w to życie, co jest o tyle ciekawe, że nowe, bo większość ludzi z takim miejscem nie ma nic wspólnego. Najważniejsze jest to, że wielu ludzie źle postrzega Ośrodki Wychowawcze, najczęściej po pozorach. Nikt nie wyprowadza ich z błędu, bo i po co? To, co się tam dzieje, zostaje za zamkniętymi drzwiami. Dzięki „Świeżakowi”, możemy poznać ten światek od podszewki, zgłębić jego tajemnice i dowiedzieć się w końcu, „co w trawie piszczy”.

Książka jest napisana z punktu widzenia Bartka. Opisuje kilka miesięcy jego życia w Grzybowie. Nie jest to jednak nudzący opis dnia po dniu, lecz wybrane sytuacje z życia wychowanków, jak np. ucieczka, czy przybycie kolejnego świeżaka. Dzięki temu, nie można się przy lekturze nudzić, bo zawsze kolejny rozdział wprowadzi nam coś nowego. Właśnie przez ten fakt, czyta się szybko.

Są sytuacje, kiedy szczerze współczułam chłopakom ich sytuacji, szczególnie niektórych kar, na które nie zasługiwali. Rozumiem, że musi być dyscyplina, ale w tym momencie współczułam chłopakom, którzy np. przez jednego uciekiniera mieli zakaz wyjazdów na przepustki.

Podobało mi się to, że wychowankowie trzymali ze sobą, w razie czego mogli na siebie liczyć i przede wszystkim nie kablowali na siebie. Przynajmniej tyle mogli robi, żeby sprzeciwić się wychowawcom.

Książkę polecam. Bardzo fajna, życiowa lektura, z której można się przy okazji dowiedzieć czegoś ciekawego, o czym raczej się nie mówi.

Manuela Giel
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Siddhartha” - Hermann Hesse„Antologia poezji hippisów” - świat, którego już nie ma
Najwyżej oceniane Recenzje„Wszystko o Edycie” – Teresa Ewa Opoka„Two Greedy Italians” – Antonio Carluccio, Gennaro Contaldo„Wintro” – Kornel Maliszewski„Tropem tajemnic Riese” – Łukasz Kazek, Bartosz Rdułtowski„Traktat o łuskaniu fasoli” – Wiesław Myśliwski
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeKod Leonarda da VinciZwodniczy punktAtramentowa śmierćLolita – Vladimir Nabokovświat wg garpaNajwyżej oceniane:Czysta anarchia
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie