Recenzje

„Pieśni dziadowskie i legendy” – Bohumil Hrabal

Pieśni dziadowskie i legendyTen zbiór opowiadań tworzą przede wszystkim „Posłowie” napisane przez tłumacza Andrzeja Czcibora-Piotrowskiego1, „Postscriptum”2, „Pieśń dziadowska, którą napisali czytelnicy”3 i - rzecz fenomenalna – postscriptum autora na końcu każdego z opowiadań. Jakże ciężko mi się czytało tych dwanaście pieśni i legend. Jak zwykle przed lekturą przeczytałem informację z okładki. Oczywiście są to wczesne opowiadania, dotąd niepublikowane w Polsce, więc nie spodziewałem się, że znajdę tam finezję, surrealizm, czarny humor na takich literackich wyżynach jak w „Postrzyżynach”, „Pociągach pod specjalnych nadzorem”, czy „Obsługiwałem angielskiego króla”. Ale jakże tak nie przeczytać Hrabala! Pierwsze polskie wydanie! Rzecz dotąd nieznana! Wczesne opowiadania!

W bardzo lekkim i interesującym „Posłowiu” tłumacz opisuje swoje pierwsze spotkania z literaturą Hrabala, padają, nieznane tak zwykłemu czytelnikowi jak ja, czeskie nazwiska, które może warto zapamiętać. Przypomina trudne dla literatury obozu socjalistycznego lata sześćdziesiąte. Powołuje się na przypadki pewnie nieobce większości działań związanych z literaturą w tamtych latach. Próbuje pokazać Hrabala jako pisarza czerpiącego z tamtych lat pełnymi garściami dla swego poniekąd cynicznego i złośliwego obrazu czeskiego społeczeństwa.

W „Postscriptum” Hrabal króciuteńko tłumaczy czytelnikowi jak powstają legendy. Legendy w jego rozumieniu. Legendy, które rodzą się na stypach i weselach, przekazywane przez biesiadników, uczestników wydarzeń, kolejnym pokoleniom; obrastające w kolejne dopowiedzenia, a pewnie i niedopowiedzenia, które urozmaicają przekaz z ust do ust przy piwie, w gospodach, szynkach, karczmach… Gdzie wyobraźnia miesza się z rzeczywistością aż powstanie legenda, do której nic już nie można dodać, ani nic z niej ująć (…)4.

Jaka gratka na samym początku! Od razu uśmiech. Trochę skojarzeń z Tischnerem i stylem jego „Filozofii po góralsku”. Mianowicie Hrabal raczy nas cytatem z niejakiego Miśka Meisnera, pewnie jednego z jego ludowych mistrzów, może sąsiada, może bywalca knajp? Któż wie? A zatem: Jeśli masz fart, to zdechniesz jak panisko!5 Ile w tych słowach ludowej, knajpianej fantazji! Zastanawiałem się, czy Hrabal cytując te słowa, identyfikuje się z nimi, gloryfikuje tych, którzy wyrażają takie postawy, czy dokłada może cegiełkę do złośliwego obrazu czeskiego społeczeństwa, albo świetnie wprowadza czytelnika w atmosferę zbioru opowiadań? A „Pieśń dziadowska, którą napisali czytelnicy” to majstersztyk humoru. Została stworzona, jak sam tytuł sugeruje, z tego, co napisali czytelnicy, później się dowiadujemy, że z listów. Mamy tutaj portret samego pisarza napisany przez czytelników. Wiemy więc jak go widzieli w latach 60. Od „stawiania pomników”, wychwalania, chylenia czoła po wyzwiska i przekleństwa. Od zwracania się do niego per „pan” i „mistrz” po epitety typu „obrzydliwy typie”, „ty zboczony staruchu”, „wstrętny wieprzu”, „piwoszu ty jeden nienachlany”, „gnoju”, „wieprzu zwichrowany”, „gorszycielu młodzieży”, „patologiczny seksualnie osobnik”, „łajdak, szalbierz, może pedał albo impotent”.

Jednak wszyscy ci autorzy to czytelnicy. Jak wspaniale, że proza Hrabala już wtedy wzbudzała tyle emocji. A ile w Czechach swady. Jakże urozmaicone wyzwiska. Jak bardzo odnoszące się do scen z książek adresata, chociażby „piwoszu ty jeden nienachlany”, i wypowiedzi, które sugerują zawartą w twórczości Hrabala żartobliwą erotykę. A pod „opowiadaniem” fenomenalne P.S. autora, gdzie w tłumaczeniu do powyższych fragmentów listów, podpiera się Wedami, Lao Tse i słowami pewnego perskiego króla o nocniku.

Pozostałe jedenaście opowiadań są przeróżnymi w fabule, ale oczywiście w stylu jednorodne. Dla czytelników Hrabala nie są niczym zaskakującym. Niektóre bawią od początku do końca, niektóre są przerażająco smutne, inne to wprost czarny humor. Niektórych nie rozumiałem, więc bawiłem się krótkimi dialogami. Mamy tutaj, zatem i miejskie pijackie odyseje od knajpy do knajpy, złośliwości na temat socjalistycznej ojczyzny, jak w „Legendzie Egonie Bondym i o Włodeczku”, gdzie mamy cudowny dialog: I wysunęli się trzej mężczyźni w nieprzemakalnych płaszczach. Jeden z nich spytał: - A cóż to pan, mistrzu, maluje? – Nic – odpowiedział Włodeczek. – To tak?! – powiedział mężczyzna. – Podczas gdy lud buduje pięciolatkę, taki jeden tworzy NIC. – Tak – potwierdził Włodeczek. – Nic.6 Są pijackie, irracjonalne dialogi przypadkowo spotkanych rozmówców. Jedno z najlepszych opowiadań, które rzeczywiście mogłoby być legendarną prześmiewczą opowiastką, to „Legenda o igłach Lamertza”, zakończone wejściem na scenę arcypoważnej żony narratora. Są opowiadania, które podejmują, chyba wtedy niezbyt popularne tematy, aneksji Czechosłowacji przez faszystowskie Niemcy i wkroczenie wojsk radzieckich: „Dziadowska pieśń majowa, czyli była majowa cicha noc”. Jest cudowna „Legenda o pięknej Julci” opowiadająca miejscami z humorem o tragedii czechosłowackich Żydów. Jest tragiczna opowieść o samobójstwie „Legenda o Kainie”, gdzie w P.S. Hrabal mówi: Mój Kain dokonał bratobójstwa na sobie samym, popełnił samobójstwo7, tłumacząc w ten sposób, dlaczego bohatera nazwał właśnie tym imieniem. Jest „Pieśń dziadowska o królowej nocy”, która mogłaby być pierwowzorem dla stylu „Postrzyżyn”, ze swoim wiejskim tragizmem codziennych zdarzeń, które nagle mogą się zakończyć bardzo krwawo. Jest bardzo ciekawy w formie tekst powstały z artykułów prasowych, „akt sądowych oraz rozmów podsłuchanych na ulicy”, połączonych, wydawałoby się, bez ładu i składu, ale miejscami zabawny, jak czeskie życie obserwowane przez autora. Czy z takich fragmentów czerpał Hrabal pomysły dla swoich opowiadań? W zasadzie zbiór kończy kilkunastostronicowa kłótnia pisarza z niejakim panem Peszakiem, gdzie Hrabal znowu przywołuje swój obraz w oczach czytelników, odwołując się także do książki wcześniejszej – „Lekcji tańca dla starszych i zaawansowanych”. Piszę „w zasadzie”, bo ostatnim „niby-opowiadaniem” jest „Pieśń dziadowska o egzekucji publicznej” bliższa „Postscriptum” i „Pieśni dziadowskiej, którą napisali czytelnicy” niż poprzednim opowiadaniom.

Jerzy Lengauer
  1. Andrzej Czcibor-Piotrkowski, Posłowie w: Bohumil Hrabal, Pieśni dziadowskie i legendy, Czytelnik 2006, s. 179.

  2. Bohumil Hrabal, Pieśni dziadowskie i legendy, przeł. Andrzej Czcibor-Piotrowski, Czytelnik 2006, s. 177.

  3. Tamże, s. 9.

  4. Postscriptum w: Bohumil Hrabal, Pieśni dziadowskie i legendy, przeł. Andrzej Czcibor-Piotrowski, Czytelnik 2006, s. 178.

  5. Bohumil Hrabal, Pieśni dziadowskie i legendy, przeł. Andrzej Czcibor-Piotrowski, Czytelnik 2006, s. 8.

  6. Tamże, s. 21.

  7. Tamże, s. 117.

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Mistycy i narkomani” – Wojciech „Tarzan” Michalewski „Antologia poezji hippisów” – świat, którego już nie ma„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości
Najwyżej oceniane Recenzje„21 wierszy miłosnych” – Adrienne Rich – Miłość jako doświadczenie i instytucja„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz„Siddhartha” – Hermann Hesse„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Pat Garrett and Billy the Kid” i „Szczęśliwy T-shirt”
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.