Recenzje

„Koniec wieczności” – Isaac Asimov

Koniec Wieczności Charakterystyczne dla antyutopii jest ukazywanie władzy, która działa z pobudek ideologicznych i której przedstawiciele są przekonani, że ich czyny mają na celu wprowadzanie powszechnego szczęścia dla ludzkości, nawet gdyby miała się z tym wiązać śmierć człowieka. Ludzkość to wszak nie jednostka. Władza obejmuje najczęściej całość określonego terytorium (państwo, odizolowane od reszty świata miasto bądź planeta). Jej przedstawione w antyutopiach mechanizmy są niezwykle bliskie sposobom sprawowania kontroli charakterystycznym dla nowoczesnych społeczeństw. Przynależne powieściowej władzy są takie pojęcia, jak bezpieczeństwo, terytorium, populacja, którym szczególną uwagę poświęcał Michel Foucault. Władza, którą można pomyśleć, potrafi jednak sięgać daleko poza nie. Władza, którą można pomyśleć, wyciąga niczym nieskrępowane ręce po więcej — może zagarniać czas i towarzyszący mu ciężar bytu.

Koniec Wieczności Isaaca Asimova to powieść wydana w 1955 r. Jej akcja toczy się w swoiście pojmowanym bezczasie — stanem poza tzw. fizjoczasem, czyli czasem naturalnym — w Wieczności. Wieczność u Asimova to przestrzeń, ale i swego rodzaju instytucja, w której przebywają mężczyźni wyrwani ze swojego macierzystego czasu. Przyszli pracownicy już jako nastoletni chłopcy byli poddawani selekcji. Ci, którzy zostali wybrani, trafili do Wieczności, gdzie mają za zadanie podejmować działania mające na celu ingerencję w określone wycinki historii. Pozbawieni swojego domu, przestrzeni i czasu, który znają, zmuszeni są do życia ze świadomością, że — gdyby przyszło im powrócić do swojej rzeczywistości — mogą nie spotkać już bliskich. Nie dlatego, że tamci zmarli, ale dlatego, że po zmianach dokonanych we wcześniejszych epokach mogli w ogóle nie zaistnieć. Mężczyznom pozostaje zatem zaszczytna służba dla Wieczności. Nic więcej.

Tak zwane Zmiany Rzeczywistości w powieści Asimova są jednak dokonywane — inaczej niż w Roku 1984 George’a Orwella, gdzie Ministerstwo Prawdy mimo całej przerażającej biurokratyczno-dyscyplinującej aury tworzyło przede wszystkim fikcję i seryjnie produkowało kłamstwa, do wierzenia w które zmuszano wprawdzie każdego, ale które zmieniały się w prawdę jedynie (sic!) w zindoktrynizowanych, wycieńczonych ludzkich umysłach — na nagiej materii rzeczywistości. W historię ingeruję się realnie, jej bieg jest zmieniany naprawdę, a zatem: umierają osoby, które inaczej mogłyby dożyć późnej starości, nie poznają się ludzie, którzy mogliby się pokochać, nie rodzą się dzieci, które jako dorośli mogłyby mieć wpływ na dane wydarzenia. Jednak w ten sposób unika się także wojen oraz rozmaitych kataklizmów. 

Czas ukazany u Asimova ma charakter liniowy, czytelnik bądź czytelniczka bez problemu może wyobrazić sobie omawiany proceder. Jego groza jest ukazana niezwykle sugestywnie. W historii, gdzie istnieje Wieczność, nie ma miejsca na rozterki jednostki: czy to obserwatora, socjologa, kalkulatora, statystyka, czy też dokonującego Zmiany Rzeczywistości technika. Cele są bowiem zbyt szczytne, by poddawać je w wątpliwość. „A co Wiecznościowcy uważają za dobro?” — pyta Andrew Harlana, głównego bohatera powieści, jego ukochana Noys i odpowiada — „Powiem ci. Spokój i bezpieczeństwo. Umiarkowanie. Żadnych ekscesów. Żadnego ryzyka bez stuprocentowej pewności, że wszystko się uda”. Jak widać, ideały przedstawicieli tego systemu nie różnią się specjalnie od ideałów prezentowanych w innych antyutopijnych rzeczywistościach.

Pochodzący z VC stulecia Harlan pasjonuje się historią tzw. Prymitywu, czyli lat poprzedzających XXIV wiek, w którym zostało odkryte Pole Czasowe. Pole Czasowe stanowiło podstawę dla stworzenia Wieczności i umożliwiło związane z nią podróże między poszczególnymi fragmentami czasu. Harlan dostrzega uderzającą różnicę między czasami Prymitywu a późniejszymi epokami. „Od czasu do czasu gubił się w świecie, gdzie życie było życiem, a śmierć śmiercią, gdzie człowiek podejmował decyzje nieodwołalne (…). A potem był trudny, niemal szokujący powrót myśli do Wieczności i świata, w którym Rzeczywistość jest czymś giętkim i szybko znikającym, czymś, co ludzie, tacy jak on sam, mogą utrzymać w dłoniach i ukształtować w lepszą formę”.

Omnipotencja Wiecznościowców okazuje się jednak pozorna. Przed ich wtargnięciem i ingerencją skutecznie bronią się tzw. Ukryte Stulecia, do których pracownicy Wieczności nie mają wstępu. To stamtąd — z zewnątrz, jak zawsze w tego typu powieściach — przyjdzie ktoś, kto zaneguje podstawy systemu. Tym razem będzie to kobieta, której działania pomogą doprowadzić do unicestwienia Wieczności. Tym razem siła miłości (i poniekąd niedoceniana, niestety, siła perswazji) wygra z pozorną wszechwładzą zimnego, nieludzkiego, opartego na biurokratycznych mechanizmach porządku.

Czas, na którym pracuje Harlan, jest elastyczny. To coś, co można stale zmieniać i kształtować. Żadna decyzja nie jest wiążąca i stała. W pewnym sensie życie świadomych tego wiecznościowców staje się lekkie. Każdą decyzję można cofnąć, w związku z czym żadna nie ma znaczenia absolutnego. Na życie bohaterów powieści można spojrzeć przez pryzmat mieszkańców płynnej nowoczesności Baumana: krępujące ich więzy, ciężar, stałość, niezmienność zniknęły. Wydaje się jednak, że tylko pozornie. Bowiem co otrzymali w zamian? Wiecznościowiec nie ma rodziny, jest oddany swojej misji i powinien być gotów do poświęceń. „Harlan uważał, że Wieczność jest czymś w rodzaju klasztoru w czasach Prymitywu”. A zatem, o dziwo, w fantastycznej powieści z lat 50. o ludziach żyjących poza marginesem czasu odnajdujemy dobrze nam znaną mieszankę: klasyczną ciężką nowoczesność wraz nowoczesnością lekką i płynną, splecione w nierozerwalnym — bo i w jaki sposób można by je oddzielić? — uścisku.

Urszula Dobrzańska
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Mistycy i narkomani” – Wojciech „Tarzan” Michalewski „Antologia poezji hippisów” – świat, którego już nie ma„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości
Najwyżej oceniane Recenzje„21 wierszy miłosnych” – Adrienne Rich – Miłość jako doświadczenie i instytucja„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz„Siddhartha” – Hermann Hesse„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Pat Garrett and Billy the Kid” i „Szczęśliwy T-shirt”
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.