Recenzje

Harold i Maude

Harold and Maude„So if you want to sing out, sing out, and if you want to be free, be free, ‘Cause there’s a million things to be, You know, that there are” Cat Stevens

Wszystkim zniewolonym. Wszystkim przygniecionym, przytłoczonym. Wszystkim, którzy czegoś „nie mogą”, lub „nie potrafią”. Wszystkim, którym w jakikolwiek sposób brakuje wolności. Dedykuję.

Są i inne kultowe filmy, które mówią o podobnych kwestiach. Jest „Forrest Gump”, „Hair” – te akurat pierwsze przychodzą mi do głowy - ale sądzę, że jest ich więcej. Na pewno nie wszystkie znam, skoro do niedawna nie znałam również „Harold & Maude”. Przed wspólnym oglądaniem tego filmu usłyszałam króciutką recenzję: to jest najbardziej hipisowski film, jaki znam. I jak się okazuje, aby był takim, jego bohaterami wcale nie muszą być hipisi.

Harold jest młodym chłopcem, dzieckiem bogatej mamusi, o tatusiu nic nie wiemy, pojawia się jeszcze tylko wujek – oficer w armii U.S. – prawa ręka jakiegoś innego wielkiego oficera (sama nie posiadająca prawej ręki). Harold, krótko mówiąc, nie jest zbyt szczęśliwy. Do momentu, w którym spotyka Maude.

Maude ma 80 lat i, podobnie jak Harold, lubi chodzić na pogrzeby. Któregoś dnia puszcza do niego oko w trakcie jednej z ceremonii i woła „psst!” Maude jest zasadniczo kobietą szczęśliwą. Ich spotkanie wydaje się nieprzypadkowe.

Zdaję sobie sprawę z enigmatyczności powyższego opisu, jednak pisać wprost o fabule takiego filmu po prostu nie można. Film odkrywa przed widzem tajniki beztroskiego życia, opartego na filozofii „jeżeli chcesz coś zrobić, to to zrób”. Harold uczy się od Maude bardzo wielu rzeczy i po przejściu przez tę znajomość nie może być już takim samym człowiekiem jak wcześniej. Podobnie jest chyba z widzem. A w każdym razie podobnie jest ze mną.

W tle filmu słyszymy piosenki Cata Stevensa. Są bardzo proste zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Jednak nie sprawiają wrażenia banalności, po prostu mówią do słuchacza wprost, nie owijając treści w bawełnę wysublimowanej formy. Ilustrują prawdy opowiadane w fabule filmu – „If you want to sing out, sing out”, „So don’t be shy, just let your feelings roll on by”, “Trouble, oh, trouble, set me free”. Są pięknym uzupełnieniem, świetnie wpisują się w kompozycję całości.

Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem „Harold&Maude”. Komuś może się wydać banalny, nieprawdziwy (są w nim faktycznie różne magiczne elementy). Można stwierdzić, że to tylko taka bajka, która nie przekłada się na prawdziwe życie, bo w rzeczywistości system jest od nas silniejszy i zawsze nas dopadnie przy próbie zbyt otwartej kontestacji. A jednak będę podkreślać z uporem – w czym Maude powinna mi zawtórować – wolność jest w głowie.

Joanna Burgiełł
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Mistycy i narkomani” – Wojciech „Tarzan” Michalewski „Antologia poezji hippisów” – świat, którego już nie ma„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości
Najwyżej oceniane Recenzje„21 wierszy miłosnych” – Adrienne Rich – Miłość jako doświadczenie i instytucja„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz„Siddhartha” – Hermann Hesse„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Pat Garrett and Billy the Kid” i „Szczęśliwy T-shirt”
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.