Recenzje

Chiny i Indie - czyli zanim zostaniesz antyglobalistą

Nagle okazało się, że Amerykanie muszą konkurować o miejsca pracy z mieszkańcami innych krajów i dowiadują się gorzkiej prawdy, iż nie przysługuje im automatycznie prawo do zarobków dziesięciokrotnie przewyższających wynagrodzenie otrzymane za ten sam rodzaj pracy w pozostałych krajach.

Chiny i IndieTo cytat z książki Robyn Meredith Chiny i Indie. Supermocarstwa XXI wieku. Książki mówiącej o zmianach Chin i Indii z ostatnich lat, o tworzeniu się nowego podziału świata. O tym jak wskutek globalizmu setki tysięcy ludzi na Zachodzie traci pracę i setki milionów Chińczyków i Hindusów wydobywa się z nędzy.

Globalizacja kojarzy się nam z nieludzkim wyzyskiem dokonywanym przez Wielkie Korporacje na krajach Trzeciego Świata w imię wielki zarobków. Także ze śmiercią lokalnych kultur, degradacją środowiska itp.

Zacznijmy do wyzysku na skutek globalizmu. Jest to nieprawda. Chiny i Indie – dwa miliardowe kraje - skupiają lwią część biedoty. Nie analizujmy ich swoimi bogatymi europejskimi oczami. Dla nas koncentracja kapitału to zabijanie drobnej przedsiębiorczości, coś złego. Możemy z tym walczyć tworząc mądre prawo. W Chinach i Indiach koncentracja kapitału nie zabiła drobnej przedsiębiorczości. Tam nie zabiła istniejących miejsc pracy (bo dla setek milionów takich nie było), ale stworzyła nieistniejące. Korporacje dały ludziom nadzieję na lepszy los.

Spójrzmy na fakty. Na to, że ludzie w Trzecim Świecie pracują za dużo mniejsze stawki niż my. Myślimy – to wyzysk. Ale w Chinach i Indiach taka praca pozwala ludziom wydobywać się ze skrajnej nędzy i stawać się po prostu słabo zarabiającym. I to ludziom, którzy głodowali i nie mieli alternatywy żadnej pracy. Dzięki korporacjom setki milionów Azjatów powoli staje na nogi. Żadne państwo, pracodawca czy organizacja humanitarna nie była w stanie im pomóc.

Pamiętajmy, że nędzę w Chinach wywołał totalitaryzm, nie kapitalizm. Globalny kapitalizm pozwala odrodzić ten kraj. Wychodzić z nędzy ludziom w tempie, jakiego nigdy nie byłoby przed przybyciem Wielkich Korporacji.

O PRZEMIANACH

W rządzie premiera Singha panuje zgoda co do tego, że Indie powinny wzorować się na Chinach, to znaczy budować drogi i lotniska, i przyciągnąć więcej zagranicznego kapitału, tworzącego dla Hindusów miejsca pracy. „Więcej zrobiliśmy dla biednych, kierując się przez kilka lat zasadą konkurencji, niż wdrażając przez dziesięciolecia plan pomocy ubogim”, napisał w artykule z 2005 roku były indyjski sekretarz Ministerstwa Finansów Vijay Kellar.

Oczywiście kapitaliści z Ameryki i innych krajów nie zaczęli inwestować w Azji po to, żeby pomóc warstwom uciskanym. Mimo to pomogli im. Można ich nazwać społecznikami mimo woli. Przez ostatnie dziesięć lat 200 milionów Chińczyków i Hindusów wydobyło się ze skrajnej nędzy dzięki globalizacji, która dała im pracę, nawet jeśli otrzymywali za nią wynagrodzenie bardzo niskie w porównaniu z płacami na Zachodzie. Ku zaskoczeniu tych, którzy wyrażali troskę o ubogich (ich zaskoczenie podzielili by zapewne Gandhi, Nehru, Mao i inni dwudziestowieczni politycy, koncentrujący się przede wszystkim na kwestiach społecznych), przeniesienie miejsc pracy na kontynent azjatycki podziałało skuteczniej niż wieloletnie próby chronienia ubogich przed wielkim biznesem.

Inwestycje zagraniczne w okresie 1978-2005 wyniosły 600 milionów dolarów, dzięki czemu w całym kraju powstały tysiące fabryk, w których zatrudnienie znalazły miliony ludzi. Dawniej Chińczycy martwili się, czy będą mieli co jeść. Teraz przeciętny robotnik chiński zarabiał prawie pięciokrotnie więcej niż przed wprowadzeniem reform. Miliony ludzi stać było na zakup telefonów komórkowych, komputerów, a nawet samochodów.

Wszyscy mamy przed oczami protesty antyglobalistów, chętnie pokazywane przez nasze telewizje. Czasami myślimy, w imię czego ludzie Ci walczą? W imię wyzyskiwanych dzieci i kobiet w Chinach, Indiach przez Wielkie Korporacje? Bynajmniej.

Protesty antyglobalistów to protesty bogatej Europy i Ameryki przed nowym podziałem świata. Nie protestuje Chińczyk czy Hindus, wyrywający się z nędzy. Protestuje bogata Europa i Stany, bo globalizacja osłabia ich pozycje i podnosi status biednych krajów. Protestuje, bo troszczy się o siebie. Troszczy się o bogaczy w imię tego, by nie zmniejszyła się stopa życia w bogatych krajach i nie polepszyła w biednych.

O TYM JAK KRAJE BOGATE CHRONIĄ SIĘ PRZED BIEDNYMI

i o tym jak bogacze konserwują swoje przywileje. Warto zauważyć, że oprócz Indii cierpi na tym szczególnie Afryka.

Od rolnictwa zależy 60 procent robotników hinduskich i jedna trzecia produkcji (...) Unia Europejska wspaniałomyślnie płaci swoim rolnikom 2 dolary dziennie na każdą krowę, czyli więcej niż to, ile ma na dzienne utrzymanie większość ludzi.

Druga strona globalizacji to degradacja środowiska. Jest ona faktem. Jest ona wywołana wskutek totalitaryzmu, braku demokracji. Można powiedzieć, że obok jasnej strony globalizacji (wychodzenia z nędzy setek milionów ludzi), to właśnie jest ta ciemna.

O DEGRADACJI ŚRODOWISKA

Zanieczyszczenia powietrza w Chinach nie da się z niczym porównać. Kiedy przybysz z innego kraju zamieszka w jednym z chińskich miast i otworzy okno swojego pokoju, natychmiast uderza go silny, odrażający zapach. (...) Według danych na temat zanieczyszczeń zebranych przez Bank Światowy tylko dwa z 20 najbardziej zanieczyszczonych miast świata znajdują się poza Indiami i Chinami. Problem zanieczyszczenia środowiska staje się tak poważny, że wkrótce Chinom łatwiej będzie zaopatrzyć się w ropę naftową niż w wodę. Woda w Indiach jest brudna, podobnie jak w Chinach. Zaledwie 10 procent ścieków komunalnych trafia do oczyszczalni, a reszta płynie wprost do rzek, do których spływają ponadto ścieki przemysłowe.

Globalizacja to też zanik lokalnych kultur i społeczności. Jeśli chodzi o Chiny to wszelkie odrębności zabił totalitaryzm. Nie globalizm. Polityka Mao zrobiła ten kraj jednorodnym na długo przed przybyciem wielkiego kapitału.

W Indiach przemiany na pewno następują. Ale czy w kraju, gdzie tysiące dziewczynek zostaje zabijanych przed lub po urodzeniu, bo rodziców nie stać na posag, czy na pewno jest to złe? Albo w kraju, gdzie istnieje silny kult Gandhiego, który nie pozwolił podać swojej umierającej żonie penicyliny (i która dlatego umarła) czy jest to złe? Albo w kraju, gdzie ciągle istnieje system kastowy i przykładowo córka prostytutki automatycznie zostaje prostytutką (patrz świetny film Przeznaczone do burdelu reż Z. Briski, R. Kauffman) czy jest to złe?

Bardzo istotne zmiany dotyczą indyjskich kobiet. Zgodnie z hinduską tradycją kobieta do chwili zamążpójścia zależała finansowo od rodziny, a później od męża (...) dziś wiele niezależnych finansowo młodych kobiet unika aranżowanych małżeństw, które jeszcze niedawno musiały akceptować ich starsze siostry. (...) Opowiadał się za tradycyjnymi metodami produkcji, czego symbolem był drewniany kołowrotek, którym sam codziennie się posługiwał. Apelował do Hindusów, żeby nie używali importowanych ubrań i innych towarów, manifestując tym chęć zerwania związków gospodarczych z mocarstwami kolonialnymi. Nalegał, by stosowano jedynie naturalne leki, co spowodowało, że wiele osób, w tym jego żona, nie poddało się szczepieniom i nie przyjmowało leków. Kiedy żona Gandhiego umierała na zapalenie oskrzeli w 1944 roku, Brytyjczycy dostarczyli penicylinę, ale Gandhi nie pozwolił, by lekarze zrobili jej zastrzyk, bo uważał, że użycie igły będzie złamaniem zasady powstrzymywania się od przemocy. Trzymał jej głowę na kolanach gdy umierała.

Bartłomiej Tomaszek

Na tematy związane z artykułem można porozmawiać na forum w wątku Czyli zanim zostaniesz antyglobalista.

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Recenzje„Biały kruk” – Andrzej Stasiuk„Pachnidło” w interpretacji Tomasza Traczyńskiego„Mistycy i narkomani” – Wojciech „Tarzan” Michalewski „Antologia poezji hippisów” – świat, którego już nie ma„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości
Najwyżej oceniane Recenzje„21 wierszy miłosnych” – Adrienne Rich – Miłość jako doświadczenie i instytucja„Wielkie pranie mózgów. Rzecz o polskich mediach” – Piotr Szumlewicz„Siddhartha” – Hermann Hesse„Moje drzewko pomarańczowe”, czyli lekcja czułości„Pat Garrett and Billy the Kid” i „Szczęśliwy T-shirt”
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.