Felietony > Strefa Zgniotu

Pytanie: dlaczego alkohol i papierosy są legalne, a dragi nie?

UWAGA! Nisko przelatujące wulgaryzmy!

Walter Bez MieniaOdpowiedź: chemia za późno wystartowała. Wprawdzie żona legendy Dzikiego Zachodu, Wyatta Earpa, nie miała najmniejszych problemów z zakupem laudanum, które pogoniło ją zresztą dość wcześnie do piachu, niemniej chemiczne używki zostały szybko wpisane w rejestr przyjemności prawem zabronionych. Pierwsza rzecz jest taka, że na przełomie XIX i XX wieku realnie dostępne kwachy zawierały w sobie niemal całą tablicę Mendelejewa, włącznie z pierwiastkami odkrytymi później. Co za tym idzie, przyswajanie takiego śmiecia rozpieprzało bebechy nie gorzej niż destylat ze słomy makowej, produkowany powszechnie w pewnym kraju nad Wisłą w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Bardzo często zresztą uzyskiwany był znaną jeszcze za okupacji metodą „na dwie michy”. Wchłaniany przez ćpunów syf wykańczał ich przede wszystkim ze względu na zawartość wszystkiego innego poza tym, co powodowało odlot.

Druga sprawa to ta, że w momencie, gdy na scenę historii wkroczyły przeróżne ugrupowania walczące o chuj-wie-co w imię chuj-wie-czego (pod komendą tych, co na tym kasę trzepali), to na alkoholu i tytoniu zdążyły już zbić majątek ogromne międzynarodowe koncerny. No to kto im miał podskoczyć? Nie, no owszem: Stany Zjednoczone mają w swej historii jakże chlubny rozdział pod tytułem „prohibicja”. Jakoś dziwnie zbiegło się to z okresem najwyższego kryzysu i korupcji oraz wojnami gangów (mowa o latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku w ubiegłym tysiącleciu). Przynajmniej dzięki temu możemy sobie poczytać niestarzejące się nigdy kryminały Raymonda Chandlera i Dashiella Hammetta. Generalnie jednak producenci spirytusu oraz wyciągu z szyszek chmielowych byli nie do ruszenia. No, ale NOWE szło! Z kim więc mieli walczyć bojownicy o moralność naszą i waszą (ze wskazaniem na WASZĄ)? Poszła wojna o dragi. To był świeży towar, niezakotwiczony należycie w systemie, słowem: kozioł ofiarny. Tym samym dragi zeszły do podziemia. Gdyby historia potoczyła się inaczej, to dziś przywódca kartelu narkotykowego z Kolumbii, zamiast wydawać miliony na zbrojenia swych karabinierów, strzegących upraw konopi oraz laboratoriów, wydawałby te pieniądze na żłobki, przedszkola i służbę zdrowia, mogąc to odpisać od podatku. Dragi są wszędzie dostępne. Wróć! Dragi są powszechnie dostępne dla tych, co znają dojście. A znalezienie dojścia jest śmiesznie łatwe. Dragi to dreszczyk emocji: bo to przecież nielegalne. Paradoksalnie — gdyby je zalegalizować i należycie opodatkować, nie stałyby się ani bardziej rozchwytywane, ani droższe. Natomiast te same pieniądze, potwornie duże pieniądze, które z jednej strony idą na zwalczanie narkotykowego rynku, a z drugiej na jego ochronę, wyżywiłyby wszystkich głodujących na kuli ziemskiej.

Kolejny paradoks — dziś gówno o nazwie „piwo” produkowane dla dyskontu Biedronka zawiera w sobie więcej śmiecia niż czysty chemicznie „towar”. To samo, a nawet przede wszystkim to samo, dotyczy wszelkiego typu „nalewek”, których użycie przez niedoświadczone gardła grozi wykręceniem ich na wszystkie strony świata oraz rzyganiem przedsię- i zasiębiernym. Wprawione bebechy już nie rzygają. Wlewają w siebie kolejne porcje, żyjąc na granicy snu i jawy, snując się niczym zombie po ulicach, okupując wejścia do sklepów w nadziei, że jakiś frajer da 50 groszy i może uzbiera się na kolejnego „mózgojeba”. A dlaczego? Bo alkohol od lat, ba! od wieków zakorzeniony jest w naszej tradycji. Mówię tu teraz o Polsce, lecz w zasadzie każda nacja ma ową używkę wpisaną w jakimś stopniu w historię. Ale trzymajmy się Polski. Żyjemy w państwie, w którym ostatnie działania zbrojne zakończyły się z chwilą rozbrojenia bojówek partyzanckich AK, czyli w latach 50. ubiegłego stulecia. Ale na przestrzeni ponad tysiąca lat istnienia państwa krwawe zmagania były czymś zupełnie naturalnym. W czasach historycznych polski oręż odniósł wiele spektakularnych zwycięstw. Do historii przeszły zwłaszcza szarże husarii, które potrafiły roznosić siły przeciwnika liczniejsze kilkakroć. Przykładem może być chociażby bitwa pod Kircholmem, w której polskie siły w liczbie ok. 4 tysięcy rozpieprzyły trzykrotnie liczniejsze wojska szwedzkie. A o co chodzi? Mało kto był tam trzeźwy. Nasi husarze stanowili siłę nie do pokonania, jeśli tylko mieli gdzie się rozbujać. Utrzymać w garści kopię, a potem rąbać, gdzie popadnie, wykorzystując impet natarcia, to nie była wielka filozofia dla człowieka, który wyrósł w tym rzemiośle. Ale nieodłącznym aspektem zawsze był alkohol. Rycerze pili dzień w dzień, łoili, że aż miło! Gdyby podczas takiej akcji, jak pod Kircholmem, wszyscy byli trzeźwi, to raczej wątpliwe, by wykrzesali z siebie taki animusz. Alkohol był od prawieków czynnikiem pobudzającym agresję. Jednocześnie był nieodłącznym atrybutem szlachty, a więc wsiąkł w historię. On musiał być! Jak z czymś takim walczyć?

Na chwilę obecną można w każdym sklepie legalnie kupić spirytus, denaturat, nalewkę na gównie. Po dragi trzeba udać się do dilera. Od taniego alkoholu umierają co roku setki lub nawet tysiące żuli. Żałujemy ich? Nie! Bo to, kurwa, nie są ludzie, to jakieś chodzące mary, prymitywy, półczłowieki albo co gorszego. Ale oni kupują i wchłaniają produkt ogólnie dostępny. A co z palaczami? To już temat rzeka. Jaranie fajek nie ogłupia i nie upośledza. Rozumu, znaczy się, bo płuca i inne organy upośledza jak najbardziej. I znów to samo: Philip Morris International (producent papierosów marki Marlboro), R.J. Reynolds Tobacco (ten z kolei od marki Camel) i inne koncerny mają patent na trucie. Bo są LEGALNE. A ilu ludzi umiera? Nie, no owszem, są kampanie: ostrzeżenia na paczkach papierosów, podwyżki cen, by obrzydzić palaczom ich nałóg. Tylko że ten, co chce palić, i tak będzie palił. A poprzez wyższe ceny fajek będzie tylko nabijał kabzę tym wszystkim, którzy czerpią z tego zyski. Prawda jest oczywista: rządzi SYSTEM. Jeśli chcemy się truć, to będziemy się truć czym popadnie. Ale to SYSTEM będzie zawsze decydował o tym, co jest legalne, a co nie. I za ile to można kupić.

A tera se łyknę browara...

Walter Bez Mienia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Ameryka w bramie
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.