zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > Jak przeżyć w Polsce i nie zwariować

Punk XXI wieku

Gitte JensenAni trochę nie wstydzę się faktu, że jako nastolatka byłam zafascynowana subkulturą punków. Bardzo podobały mi się punkowe manifestacyjne fryzury, transparentne ciuchy oraz różnego rodzaju prowokacyjne naszywki. Punk rock choć muzycznie dość ubogi, bo opierający się każdorazowo na kilku akordach wyszarpywanych na strunach basowych gitar, imponował mi bogatą i politycznie zaangażowaną warstwą tekstową. Jednak w dzisiejszym świecie taki punkowy model buntu wydaje się kompletnie archaiczny. Jak zatem wygląda bunt XXI wieku i przeciwko czemu jest skierowany?

Sam punk, zarówno jeżeli chodzi o jego sferę muzyczną i ideologiczną, ma swoje korzenie w latach 70. XX wieku. Przez kolejne dekady „punk” w całym tego słowa znaczeniu ewoluował i przepoczwarzał się wraz ze zmieniającą się rzeczywistością. Jeżeli chodzi o sam wizerunek punków, to ze zgrozą obserwowałam wkroczenie na globalną scenę muzyczną stylu zwanego punk popem, który wraz z pojawieniem się „zbuntowanej” Avril Lavine i innych zespołów, o których świat na szczęście zdążył już zapomnieć, zbezcześcił kultowy wizerunek punków i sprowadził go do rangi scenicznego look’u. Innymi słowy: showbusiness bezczelnie przebrał popowe gwiazdki w punkowe ciuchy, wzbogacając je o różowo-neonowe dodatki. Znani styliści odpowiednio uczesali punk popowych „artystów”, modelując na ich głowach monstrualne irokezy, by wreszcie przystąpić do kręcenia infantylnych teledysków, na których pomieszanie łączyło się z poplątaniem, a w tle metroseksualni chłopcy rozbijali się na deskorolkach. Ohyda.

Na szczęście całe to punk popowe nieporozumienie zniknęło równie szybko, jak się pojawiło, więc wszyscy mogą odetchnąć i spokojnie wrócić do dyskografii Bad Religion czy Dezertera.

Ideologiczne aspekty „punkowości” zmieniły się stosunkowo niewiele. Punki początku XXI wieku nieustannie obalają system, krytykują polityków i sprzeciwiają się konfliktom zbrojnym – zmianie uległy jedynie środki wyrazu. Obecnie zamiast na „manifach”, punki częściej spotykają się na facebookowych grupach i internetowych forach. Protestom dają wyraz anarchistyczne demotywatory czy kwejki, a wyrazem sprzeciwu wobec czasów globalizacji jest np. facebookowe samobójstwo, czyli po prostu usunięcie konta z serwisu. O uszy obiło mi się nawet określenie „digital punk” (ang. „cyfrowy punk”), mające odwołanie właśnie do cyfrowego buntu wyrażanego w internecie.

Wielu współczesnych punków, zmuszonych sytuacją życiową, przebrało się w garnitury i przykuło do korpo, jednak poza godzinami pracy punkowa wizja świata jest im bliższa niż struktura korporacyjna. Mój znajomy powiedział kiedyś, że „anarchia byłaby idealnym ustrojem dla inteligentnych ludzi”, tak więc o ile z bycia punkiem wyrasta się w mniejszym lub większym stopniu, tej utopii warto się chyba jednak trzymać. Punx not dead.

Gitte Jensen
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Piotrek Adamus
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.