Felietony

Problem zła osobowego

Wszyscy bierzemy dzisiaj udział w specyficznej wojnie. Wojnie, w której po oby stronach ludzie mówią to samo: W imię Boże idziemy zwalczać sługi Szatana. Taka wojna nazywa się wojną religijną, nawet jeśli poprawność polityczna każe mówić inaczej. Chcę wreszcie rozprawić się z Szatanem, a konkretnie z jego mitem.

Ludzie, którzy tak usilnie przestrzegają przed zagrożeniem ze strony szatana, w gruncie rzeczy manifestują głęboką wiarę w jego cudowną moc, nierzadko pomijając prawdziwe zagrożenie, które tkwi w nadużywaniu osobistej wolności przez samego człowieka. Stanowi również usprawiedliwienie dla występku, gdyż ograniczając rolę sumienia, sprowadza tę wolność do prostego wyboru pomiędzy wiernością Bogu, a uległością wobec Szatana, przy braku jasnych kryteriów tego wyboru.

Traktowanie zła jako bytu osobowego – Szatana, rodzi problem dualizmu. Świat boski bezgranicznie dobry nie może być źródłem zła w czystej postaci. Władza, jaką sprawuje „zbuntowany anioł”, uszczuplałaby wszechmoc dobrego Stwórcy. Gdyby nawet założyć, że zyskał on wybór na mocy osobistej wolności, dotyczy on jedynie osoby, która tego wyboru dokonuje. Wybór ten nie musi pociągać za sobą władzy, jak się wydaje równoważnej z boską.

Argumentem na istnienie osobowego zła – Szatana – jest często zjawisko opętania i mający mu przeciwdziałać księża egzorcyści. Przy niewątpliwej skuteczności tego typu praktyk, wydaje się, że ich renesans wywodzi się paradoksalnie z wiary w możliwości nauki, w myśl której jeśli jakaś choroba nie została dotychczas rozpoznana, musi mieć nadprzyrodzone pochodzenie.

Tymczasem zachowanie osoby „opętanej” może wynikać z tak dalece posuniętej niewiary w dobro, że okazywanie pozytywnych uczuć budzi nieufność a nawet wrogość. Często związane jest to z traumatycznymi lub gorszącymi doświadczeniami ze strony osób, szczególnie zobowiązanymi do wzorowej postawy moralnej. Może wynikać z tak wielu przyczyn, których jeszcze nie znamy, że używanie wytrychu w postaci sił nieczystych jest intelektualnie kompromitujące. Tak jak głęboka wiara w Boga może czynić cuda, również wiara w Szatana, (nawet jeśli on nie istnieje) może wyzwalać w człowieku ponadnaturalne właściwości.

Moim zdaniem bliższe logice było by stwierdzenie, że każdy byt (może wyjąwszy Byt Absolutny), skażony jest błędnym myśleniem, które rodzi cierpienie. Można to ująć w definicję:

Zło jest wyborem, pozornie skutecznej drogi osiągnięcia doraźnej korzyści, kosztem naruszenia ładu moralnego. Grzeszna lub występna postawa wynika z wiary w skuteczność zła oraz niewiary w skuteczność postępowania zgodnego z nakazami sumienia.

Wolność człowieka przejawia się w tym, że może on postępować zgodnie z nakazami własnego sumienia nawet gdy władza czy autorytety moralne uznają to za występek. Szczęście zaś czy też spokój sumienia wynika nie tyle z wyrównania domniemanych krzywd, lecz wzajemnego ich przebaczenia oraz pokornego przyjęcia krzywd niezawinionych. Zakładam przy tym, że sumienie jest to indywidualna, właściwa wszystkim bytom zdolność rozpoznawania dobra, którą najczęściej ignorujemy pod naciskiem społecznych, kulturowych lub filozoficznych pryncypiów narzucanych przez otoczenie.

Prawdziwą wartość czynu poznaje się po owocach. W tym kontekście dobro zawsze przynosi trwałe owoce, lecz nie zawsze w sposób natychmiastowy i widoczny. Zło zaś nastawione jest na doraźne korzyści. Zawsze jednak są one nietrwałe i powodują konieczność dalszego działania – brnięcia w zło. Doraźne korzyści są zawsze wpisane w logikę złych czynów, dlatego znacznie łatwiej ją obronić, niż często ukrytą logikę czynów dobrych.

Rzadko kiedy i to w sytuacjach rozpaczy człowiek decyduje się na zły czyn nie dający doraźnych korzyści, najczęściej w kategoriach wyboru „mniejszego zła”. Jest to moment, w którym człowiek tak dalece utracił wiarę w dobro, że nie znajduje w nim oparcia ani nadziei.

Każda psychika instynktownie dąży do status quo, tak więc tragiczna sytuacja człowieka, czy też grupy społecznej pozbawionej nadziei przez dłuższy czas, staje się mniej bolesna i może nawet stwarzać pozory normalności. Tym większy jest dramat narodów i jednostek, tak uwikłanych w zło, że przeciwstawienie się temu złu oceniają w kategoriach naruszenia prawa, a nawet zasad moralnych.

Tak można rozumieć symboliczną walkę dobra ze złem w „Apokalipsie” św. Jana, gdzie zło jest personifikowane pod różnymi postaciami. Twierdzenie to zresztą można odnieść do wszystkich mitów i wierzeń niezależnie od ich pochodzenia.

Tomasz Drath

Źródła:

  1. Tadeusz Dionizy Lukaszczuk OSPE, Istnienie Szatana i demonów jako problem w katolickiej teologii posoborowej.

  2. Tadeuszz Bartoś, Wojciech Eichemberg, Wojciech Szczaiński, W poszukiwaniu mistrzów życia.

  3. Antoni Kepiński, Lęk.

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.