zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Felietony > (Nie)życiowy groch z kapustą

Pozornie szczerzy? Szczerze pozorni...

Gdyby zapytać losowo wybranych przechodniów w losowo wybranym mieście o to, co najbardziej cenią u innych ludzi, podejrzewam, że większość z nich, pośród innych wartości wymieniłaby również szczerość. Sądzę ponadto, że znajdowałaby się ona całkiem wysoko w hierarchii. A jak to wygląda na co dzień?

Nie chcę powiedzieć, że wszyscy ludzie to podłe kłamczuchy i nagminni oszukańcy, ale jednak mam wrażenie, że różnie to bywa z tą naszą „szczerością” – tak przecież cenną (bo ją cenimy, ale i dlatego, że cena jej bywa wysoka…). Nie jest łatwo mówić wprost, prawda?

Do gabinetu pewnej terapeutki weszła mama dziecka, z którym terapeutka pracowała. Na twarzy mamy widniały dość duże sińce koloru nieco wyblakłej śliwki. „Ojej, co się pani stało?”, „A… nic… spadłam ze schodów, ta poręcz taka chwiejna, trzeba ją będzie wreszcie dokręcić, wie pani…” – tak, pani wie. Pani wie nawet więcej o tej poręczy. Mama weszła potem któregoś razu do gabinetu innej terapeutki swojego dziecka. Wyciągnęły do siebie dłonie by zewrzeć je w powitalnym uścisku, mama już miała otworzyć usta, by się przedstawić i przywitać, ale nie zdążyła, gdy odezwała się terapeutka: „Przepraszam, ale na początek mam do pani pytanie. Czy panią bije mąż?” Mama nie bardzo mogła odpowiedzieć cokolwiek innego w zaistniałej sytuacji, jak tylko powiedzieć prawdę: „Tak.”

Są sytuacje w których człowiek kisi się jak ogórek w słoiku. Męczy się, wije i dusi. Słoik jest ciasny, atmosfera w nim – mocno wilgotna i cierpka. Nie może wyjść, nie może zostać, miota się, tłumaczy sobie, że wszystko jest cudowne, że koperek wcale nie włazi mu do oczu, a czosnek wcale nie powoduje wysypki. Że widok poza słoikiem jest nawet dosyć estetyczny i przyjemny dla oka (gdyby tak go jeszcze nie przyćmiewała ta zmętniała, zakiszona woda…). I nic nie robi – siedzi w słoju jak siedział i się kisi, i chyba czeka już tylko na koniec świata. Ale człowiek przecież nie jest ogórkiem, na Boga! Człowiek kisić się nie musi, a odrobina odwagi do tego, by być zwyczajnie szczerym – z innymi ludźmi, z całym światem, ale może przede wszystkim z samym sobą – może uratować go od tego, jakże smutnego ogórczego losu (i wszystko już jasne, dlaczego ogórek nie śpiewa…)

Zupełnie nie wiem dlaczego, ale – jest to faktem, obserwowanym przeze mnie już od jakiegoś czasu – ludzie o wiele bardziej kochają złudne pozory niż faktyczną szczerość. Jawi mi się to jako absurd – jeden z największych na tym świecie. Pozory układają się w coś fenomenalnego na kształt nici pajęczej, tworząc znane dobrze wszystkim pojęcie „gra pozorów” – ja gram, że ty mnie nie bijesz, ty grasz, że mnie kochasz, ja gram, że mi się podobasz, ty grasz, że cię nie zdradzam, ja gram szczęśliwego człowieka, ty – spokojnego, ja – odważnego, ty – czułego, a oboje od zawsze, oczywiście(!), bardzo cenimy ludzką szczerość.

Absurd polega na tym, że pozory wydają się ludziom ostoją bezpieczeństwa. Bo po co zmieniać swoją sytuację? Niech już będzie taka, jaka jest, bo przynajmniej wiadomo, jak to wygląda, a kiedy się pozmienia to może być różnie. Wydaje się też, że pozory mogą kogoś ochronić przed… no właśnie? Przed rzeczywistością, prawdą, okrucieństwem tego świata? Że lepiej nie iść do lekarza, bo jeśli lekarz nie powie „proszę pana, to jest rak”, to znaczy, że tego raka nie będzie i szanowny pan zostanie cudownie ocalony? Otóż zdaje mi się, że to wcale nie świat jest okrutny, tylko ludzie tacy są i to najbardziej właśnie wtedy, kiedy tają przed drugą osobą (czy przed sobą samym) swoje faktyczne myśli i uczucia, fakty. Bo rzeczywistość jest rzeczywistością i żadne oszukaństwo tego nie zmieni. Oszukaństwo również zawsze będzie oszukaństwem.

Nie wiem, czy czytelnicy zdają sobie sprawę z tego, że podział na słyszących i Głuchych to coś więcej niż stwierdzenie czyjejś możliwości bądź niemożności słyszenia? Głusi tworzą odrębną kulturę, mającą swój język (migowy) oraz swoje zwyczaje. Między innymi w kulturze tej króluje szczerość i bezpośredniość. Jeżeli praca została wykonana dobrze, mówi się, że jest dobra, jeżeli źle, mówi się, że jest zła. Nikt się za to nie obraża, wie przecież jak ją wykonał, wie, czy się starał, czy nie, wie, ile w nią włożył pracy. Jeżeli dużo i zna jej wartość, nie zgadza się ze złą opinią – może o tym jasno powiedzieć, bo również z jego strony nie ma żadnych barier. Taki stan rzeczy jest zresztą całkiem zrozumiały – jeśli mówi się szczerze, mówi się szybko. Albo tak, albo siak,(„kiedy mówisz prawdę, nie potrzebujesz sobie niczego przypominać”). Wygłoszenie w języku migowym elaboratu „praca jest być może nawet całkiem dobra, ale jednak z drugiej strony wydaje mi się…” zajęłoby po pierwsze dużo czasu, po drugie byłoby zupełnie nieczytelne, a potrzecie już na starcie rozbolałyby ręce. Kiedy trzeba dużo machać łapkami, człowiekowi odechciewa się owijania w bawełnę. Jeśli jest źle, to po prostu mówi się „źle!” Inna sprawa, że sposób powiedzenia „bardzo dobrze!” w języku migowym jest tak nagradzający sam w sobie (piękny, zamaszysty gest, bardzo szeroki uśmiech, uśmiechnięte nawet oczy – i to wszystko ma znaczenie gramatyczne!), że być może warto poczekać na niego siedząc nad poprawianą pracą, dążąc do perfekcji.

Świat byłby szczęśliwszy, gdybyśmy nauczyli się być ze sobą naprawdę szczerzy. Gdyby nie trzeba było pocić się nad odgadywaniem myśli drugiego człowieka (zazwyczaj i tak wychodzi nam to beznadziejnie), bo sam by je po prostu wypowiedział. „Nudzi mi się, idę stąd”; „nie odpowiada mi ta grupa, wychodzę”; „zachowałaś się bardzo nie w porządku”; „bardzo dobrze, że to powiedziałeś”; „ja widzę to zupełnie inaczej”; „twój pomysł nie jest dobry”; „nie chcę tu być”; „kocham cię”…

Jeden z moich wykładowców opowiadał kiedyś anegdotkę, która będzie teraz pointą mojego wywodu. Do pokoju wpada zdenerwowany kolega i krzyczy „zabiję go, zabiję, zabiję!!!”, mój wykładowca pyta go „ale co się stało, dlaczego?”, „bo on powiedział, że ja jestem skurwysyn!”… „a jesteś? No bo jak jesteś, to prawdę powiedział. A jak nie jesteś, to czym się przejmujesz?”

Joanna Burgiełł
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Coraz bliżej święta
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.