zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Państwo, polityka, społeczeństwo...

Pogrzebani w milczeniu i kłamstwie

  • M. N.: Mój teść też był przed wojną policjantem. Gdy poznaliśmy się z mężem, nie wiedzieliśmy, że oboje mamy policyjne korzenie.
Pani Maria NowakIzba Pamięci

Pani Maria Nowak, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, wskazuje na zdjęcie postawnego mężczyzny. To jedna z setek miniaturowych fotografii, umieszczonych na olbrzymiej planszy. Jesteśmy w Izbie Pamięci w Katowicach – jedynym w Polsce muzeum, poświęconym pamięci policjantów II RP, pomordowanych wiosną 1940 r. przez NKWD. Ciemnogranatowe ściany obwieszone plakatami, fotografiami, dyplomami. Jasny parkiet. I gabloty, a w nich: fragmenty odzieży, druciane oprawki okularów, pędzle do golenia i szczoteczki do zębów, wykopane z masowych mogił.

  • M. N.: Teść należał do AK. Uniknął niewoli, przetrwał wojnę. Trafił potem do łagru, ale i tak przeżył. Mój tata nie miał takiego szczęścia – dodaje pani Maria.
  • K. F.: Niewielu ludzi w Polsce wie o istnieniu stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”–Zbrodnię Katyńską kojarzy się bowiem przede wszystkim z pomordowanymi oficerami wojska polskiego. Czy, Pani zdaniem, marginalizuje się kwestię zbrodni dokonanej na policjantach II RP?
  • M. N.: Marginalizuje się. Pierwszy prezes, już nieżyjący [Witold Banaś – przyp. red.], założył to stowarzyszenie po to, by odkłamać historię. Bo o policji jak ktoś słyszał, to tylko, że: „kolaboranci w czasie wojny”. Nikt nic nie wiedział. Ponad 13 tys. policjantów zginęło na Wschodzie. Na cmentarzu wojennym w Miednoje leży ok. 6 300. Tamtejsze mogiły pokrył las. Przez te wszystkie lata nie zaśpiewał tam żaden ptak – wszyscy o tym piszą w swoich książkach, opowiadaniach. O martwej ciszy. Dopiero, gdy uporządkowano cmentarz – ptaki wróciły.
  • K. F.: Jak Pani myśli, dlaczego rzadko wspomina się o policjantach w kontekście Zbrodni Katyńskiej?
  • M. N.: Nie wiem. Pamiętam, raz na jakiejś uroczystości w katedrze w Warszawie byłam zdumiona, gdy wyszedł biskup i w homilii wspomniał tylko o wojskowych pomordowanych w Katyniu. Nie padło słowo o policji! Później, gdy stałam na Placu Piłsudskiego, podszedł do mnie, by się przywitać: „Och, jak miło – Katowice widzę!”. Odpowiedziałam: „Szkoda, że ksiądz biskup nie zauważył nas w kościele”. Przecież nas – rodzin policyjnych – jest o wiele więcej! Trzeba było chociaż wspomnieć! Ci ludzie przyjeżdżają z całej Polski, robią to dla swoich ojców. Chcą, żeby o Nich się mówiło. Bo kiedyś panowała zmowa milczenia. Zawsze przy okazji uroczystości obchodowych myślę sobie: nie mówiło się o Nich tyle lat, że teraz po prostu trzeba. Powtarzam: trzeba. I jeszcze jedno: ci generałowie pomordowani w Katyniu, to byli w dużej mierze wojskowi w stanie spoczynku. A nasi policjanci byli w czynnej służbie.
  • K. F.: Zbliża się rocznica 70-lecia mordu katyńskiego. Jak będą zorganizowane przyszłoroczne obchody?
Izba PamięciIzba Pamięci
  • M. N.: Jeszcze nie mamy żadnych wiadomości z Warszawy. Osobiście bardzo byśmy chcieli przygotować coś na wzór Marszu Żywych [wizyt młodzieży żydowskiej w Oświęcimiu – przyp. red.]. Trzeba by było zorganizować dla młodzieży autokary, może pociąg. Poza tym planujemy ogłosić konkurs dla uczniów szkół najbardziej zaangażowanych w działalność Stowarzyszenia. To byłby konkurs na występy o tematyce związanej z mordem katyńskim. Ale na to trzeba mieć środki. My ich – póki co – nie mamy. Nie prowadzimy żadnej gospodarczej działalności. Mamy tylko składki – 20 zł rocznie. Jak ktoś zapłaci, to chwała mu. Ale jest wiele takich osób, które nie płacą. Niektórzy nie pamiętają, a dla innych z kolei te 20 zł to już jest za dużo.
  • K. F.: Słowo „stowarzyszenie” brzmi bardzo oficjalnie. Słowo „rodzina” natomiast – bardziej intymnie, osobiście. Które z nich trafniej oddaje relacje między członkami kierowanej przez Panią organizacji?
  • M. N.: Łączą nas bliskie więzy, podobna „dola sieroca”. Tu, w Katowicach, zawsze gromadzimy się na zebraniach, łamiemy opłatkiem w czasie Świąt. Wszyscy są równoprawnymi członkami w tej naszej społeczności „sierocej”. Wszyscy pracujemy jako wolontariat. Każdy przychodzi dobrowolnie i jest tak długo, jak chce – może w każdej chwili odejść. Jest statut i trzeba się do niego stosować. A mówi on, że pracujemy na rzecz odkłamania historii. I my pod tym kątem prowadzimy działalność. Są specjalne prelekcje. Jest Izba Pamięci, która powstała dzięki panu Przewoźnikowi [Andrzej Przewoźnik jest Sekretarzem Generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa - przyp. red.]. To jest jedyne takie muzeum policyjne w Polsce, nawet Warszawa takiego nie ma. Zgłasza się do nas młodzież, zwiedza Izbę. Są tam dostępne wszelkie środki multimedialne, w tym film pt.„Nie zabijaj”. To w nim Tokariew, jedyny z żyjących morderców, opowiada, jak katowano, przewożono i zabijano. Bardzo się cieszymy, że młodzież jest tym zainteresowana, że do nas przychodzi. Robimy wszystko, co możemy, by przekazać naszą wiedzę młodym ludziom.
  • K. F.: Jak ważne jest dla Pani propagowanie tej wiedzy wśród młodzieży czy angażowanie młodych ludzi w różnego rodzaju obchody rocznicowe?
Izba PamięciIzba PamięciIzba Pamięci
  • M. N.: Bardzo ważne. Uroczystość kwietniowa z udziałem młodzieży [coroczne obchody przy Grobie Policjanta Polskiego na placu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, przygotowywane przez młodzież szkolną – przyp. red.] jest dla mnie równie ważna, jak ta wrześniowa, z udziałem władz państwowych i lokalnych [obchody rocznicy agresji sowieckiej na Polskę oraz rocznicy złożenia szczątków nieznanego policjanta w Grobie Policjanta Polskiego w Katowicach– przyp. red.], ponieważ młodzi się w nią bardzo angażują. Podczas pierwszego spotkania z młodzieżą, które odbyło się tu – w gmachu KWP w Katowicach – brakło miejsc. Proszę sobie wyobrazić, że siedzieli na dostawianych krzesłach, na parapetach, na podłodze nawet. Aż przyjemnie było widzieć, że młodzież jest w tak dużym stopniu zorientowana w temacie i że chce swoją wiedzę poszerzyć, choć są to niewątpliwie sprawy trudne do zrozumienia.
  • K. F.: A czy uważa Pani, że współczesna młodzież, przy jej konsumpcyjnym nastawieniu do życia, może pojąć duchową tragedię pokolenia katyńskiego?
  • M. N.: Wie Pani, to jest tak: młodzież młodzieży nierówna. Na początku, jak przychodziły do nas grupy 20-25-osobowe, to oczywiście był szum, poszturchiwania. Ale w trakcie wyświetlania filmu „Nie zabijaj”, w którym pokazane są ekshumacje, czaszki, doły – stopniowo następowała przejmująca cisza. Nie muszę wywieszać ogłoszeń w stylu: „Zachowaj ciszę!”. Wchodzi się do Izby Pamięci – i to robi wrażenie. Może nie na wszystkich, ale mimo wszystko.
  • K. F.: W jakim zakresie Stowarzyszenie „Rodzina Policyjna 1939” kontynuuje działalność Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna”, powstałego w 1929 r.?
  • M. N.: My działamy przede wszystkim w kontekście historycznym. Natomiast przedwojenne stowarzyszenie założyły żony funkcjonariuszy Policji Państwowej. Prowadziły działalność charytatywną, m.in. pomagały dzieciom z ubogich rodzin. W 1990 r., gdy powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie „Rodzina Policyjna 1939”, zarejestrowano u nas 24 wdowy po policjantach II RP. Cieszyły się, że ktoś o nich pamięta, że są wśród „swoich”. Chciały we wszystkim uczestniczyć. Ale powoli zaczęły się „wykruszać”. Dwa lata temu zmarła ostatnia z zarejestrowanych u nas wdów. Nadal żyje natomiast ostatni znany nam funkcjonariusz przedwojennej Policji Państwowej – pan Ryszard Klachacz. Ma 95 lat. Uciekł, jeszcze zanim naszych wzięto do niewoli. Przetrwał, wrócił do Polski. Pracował najpierw jako stolarz, później na kolei. Ma wspaniałe dzieci – jedna z córek regularnie przyjeżdża z ojcem na nasze uroczystości. To jedyny żyjący przedwojenny policjant ze Śląska. Zostało tylko pokolenie synów i córek pomordowanych. Ale powoli „kończymy się” – dlatego tak ważne jest dla mnie zaangażowanie młodzieży. Bo teraz do Stowarzyszenia wstępują tylko ci, którzy mają udokumentowane korzenie policyjne. Być może za kilka lat zaczną wstępować i sympatycy.
  • K. F.: Czyli Stowarzyszenie jest otwarte na angażowanie wszystkich chętnych do współpracy?
Izba PamięciIzba Pamięci
  • M. N.: Jak najbardziej. Nie mamy jakichś kryteriów przyjmowania, nie sprawdzamy ludziom pochodzenia.
  • K. F.: W jaki sposób została Pani członkiem, a potem prezesem Stowarzyszenia?
  • M. N.: W 1990 r., gdy byłam w Rodzinie Katyńskiej [Federacja Rodzin Katyńskich jest organizacją społeczną grupującą krajowe i zagraniczne stowarzyszenia „Rodziny Katyńskie” – przyp. red.], dowiedziałam się skądś, że „Rodzina Policyjna” ma swoje pierwsze zebranie. Bardzo szybko się zapisałam. Pan Banaś tak się przejął śmiercią ojca (zamordowano go w Ostaszkowie), że postanowił założyć stowarzyszenie skupiające rodziny policjantów. Był na rencie górniczej. Nie mógł skończyć żadnych studiów, bo w tamtym czasie było to bardzo trudne dla dzieci policjantów. Moi bracia skończyli studia tylko dlatego, że zawsze fałszowali ankiety – w rubryce „zawód ojca” pisali: „urzędnik państwowy”. Tak nas nauczyli kłamać. Kiedy żona policjanta gdzieś się przeprowadzała, to nikt nie wiedział, czym zajmował się jej mąż. Moja matka się nie przeprowadziła, nie miała pracy. Byliśmy głodni. Pracy dla niej nie było, bo: żona policjanta. Ktoś jej powiedział, że przyjmują na kopalni. To poszła. Wie Pani, w tamtych czasach moja matka była pierwszą kobietą, która zjechała w kopalni na dół. Tam nabawiła się choroby serca. Pracowała fizycznie: mizerna, drobna, niedożywiona kobieta. Pracowała, żebyśmy nie poumierali z głodu. Resztę zawdzięczamy dobrej woli ludzi, którzy znali ojca i litowali się nad nami. Po powrocie z wojennej tułaczki, zamieszkaliśmy w miejscowości Wojkowice. Tam, na posterunku policji, pracował przed wojną mój ojciec – st. post. Józef Skuza. Stamtąd poszedł na wojnę. Żegnał się tylko na kilka dni, mówił: „niedługo się skończy – wrócimy”. Nie wrócił nigdy. I nigdy nic nie napisał – ani jednej kartki. I tak moja mama zmarła, czekając na jakąkolwiek wiadomość od ojca. Do końca przy stole wigilijnym stawialiśmy dodatkowy talerz. Nie dla nieznajomego, lecz dla taty. Liczyliśmy, że wróci. W tym mundurze – tak jak wyszedł. Nie doczekaliśmy się.
  • K. F.: Wspomniała Pani o oczekiwaniu na powrót ojca, o niesłabnącej nadziei Pani matki. Wajda w „Katyniu” sportretował właśnie takie oczekujące matki, żony i siostry pomordowanych. Czy sytuacje ukazane w filmie są tożsame z doświadczeniami Pani i innych członków rodzin ofiar Zbrodni Katyńskiej?
  • M. N.: W ukazanym przez Wajdę obrazie Katynia może się każda z nas odnaleźć! Każda z rodzin może się w tę historię wpisać. Po oficjalnej projekcji filmu, na którą mnie zaproszono, byłam bardzo wzruszona. Jednak muszę powiedzieć, że zetknęłam się wśród członków Rodzin Katyńskich z dużą krytyką Wajdy. Nie wiem, czego ludzie oczekują! Ja, na przykład, oczekiwałabym tylko, żeby Pan Wajda chociaż słowem wspomniał o policjantach. A nie wspomniał nic. Żałuję, że chociaż na zakończenie nie powiedział o dwóch innych obozach: o Charkowie i Ostaszkowie. Przecież Ostaszków był obozem o zaostrzonym rygorze, w którym zginęło tylu policjantów…7 tys. ciał znajduje się w lesie w Bykowni – taka miejscowość na Ukrainie. Leżą tam również policjanci – można poznać po mundurach. Może to część tych policjantów, których poszukują. A ilu jest ich w rowach, w przydrożnych lasach…! Tego nigdy już nie odkryją… Wracając do filmu: aktorzy byli przedni, bez wątpienia. To tak, jakbym widziała swoją mamę! Te wszystkie rewizje, kiedy Niemcy przychodzili do naszego mieszkania… Te wysiedlenia… Chociaż Niemcy mimo wszystko okazywali szacunek żonom policjantów czy oficerów.
  • K. F.: Film nie jest emitowany ani w Rosji, ani na Ukrainie, ani na Białorusi. Czy w związku z bieżącą działalnością Stowarzyszenia utrzymujecie kontakty ze stroną rosyjską?
  • M. N.: Nie na szczeblu rządowym. Mamy natomiast kontakt ze szkołą rosyjską w Twerze, gdzie wysyła się na wymianę uczniów VI Liceum Ogólnokształcącego im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu. Oni tam są generalnie otwarci na dialog. Poza tym, Warszawska Rodzina Policyjna, która odłączyła się od nas, od lat sprowadza dzieci z Miednoje na kolonie do Polski.
  • K. F.: Podsumujmy: jest „Katyń” Wajdy, są wasze broszury, w tym jedna o tytule: „Pamięć wyzwalająca ze śmierci”. Ale czy pamięć to nie za mało? Czy nie powinno się ścigać, tak jak zbrodniarzy hitlerowskich, odpowiedzialnych za Katyń?
  • M. N.: Ależ jak najbardziej. Tylko co to zmieni? Kto mi zwróci ojca?! Te wszystkie zmarnowane lata – lata bez Niego? Brak normalnej rodziny i ojcowskiej miłości? To było ludobójstwo. Rosyjskie władze boją się teraz, że ludzie zaczną występować o odszkodowania, tak jak do Niemców występowali. Rosjanie nie chcą tego – nie ujawniają więc pełnej dokumentacji. Wielokrotnie apelowaliśmy do rządu, by podjął się ostatecznego wyjaśnienia tej kwestii. Bezskutecznie. Ale nadal czekamy.
Grób Policjanta PolskiegoGrób Policjanta PolskiegoGrób Policjanta Polskiego

Przechodzimy na dziedziniec Komendy, stajemy przed Grobem Policjanta Polskiego. Zostały w nim pochowane szczątki nieznanego z imienia i nazwiska policjanta przedwojennej Policji Państwowej. Prawdopodobnie nigdy nie uda się go zidentyfikować. Symboliczny monument powstał dzięki staraniom członków Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”. To jedyny Grób Nieznanego Policjanta na świecie. Koło płyty nagrobnej, częściowo zasypanej śniegiem, leży wieniec – złożony przez przedstawicieli wrocławskiego oddziału „Rodziny Policyjnej 1939”. To właśnie tu, pod 8-metrowym krzyżem, gromadzą się co roku członkowie Stowarzyszenia z całej Polski. Takich krzyży jest w Miednoje 25 – tyle, ile zbiorowych mogił. „Pamięci matek i żon pomordowanych policjantów…”, „W hołdzie policjantom uczestnikom powstań śląskich…”, „Pamięci ofiar komunizmu rodzin policjantów polskich…” – czytam napisy na płytach pamiątkowych, rozmieszczonych po obu stronach grobu. Pani Maria bez słowa przygląda się, gdy robię zdjęcia. Po chwili mówi : – To takie nasze „małe Miednoje”…

Grób Policjanta Polskiego w Katowicach został wpisany do rejestru Miejsc Pamięci Narodowej.

Z panią Marią Nowak rozmawiała Katarzyna Frukacz.
Najpopularniejsze Państwo, polityka, społeczeństwo...Słowianie, do sauny!Pamiętaj, to nie był gwałtGrzeczność w relacjach ksiądz – parafianinTermy Rzymskie, Pałac Saturna (Czeladź)Student w mundurze
Najwyżej oceniane Państwo, polityka, społeczeństwo...Sauna przy krytej pływalni (Tychy)Rodzaje saunTermy Rzymskie, Pałac Saturna (Czeladź)Spalskie refleksjeIrak widziany oczami chrześcijańskich emigrantów
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeLucky LuckNajwyżej oceniane:Wejście do saunarium
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.