zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

W setną rocznicę śmierci Alfreda Lichtensteina

Alfred LichtensteinSetna rocznica wybuchu I wojny światowej przeszła w Polsce nieco bez echa. Warto wszak przypomnieć, że „wielka wojna” pochłonęła ponad 8 milionów ofiar, a jedną z nich był młody niemiecki poeta Alfred Lichtenstein. Zginął niecałe dwa miesiące od rozpoczęcia działań wojennych, 25 września 1914 roku na froncie zachodnim w północnej Francji. Do armii wstąpił jako jednoroczny ochotnik w październiku 1913.

Urodził się 23 sierpnia 1889 roku w Berlinie. Ojciec Lichtensteina był z pochodzenia Żydem, właścicielem fabryki tekstylnej. Sam Alfred odebrał bardzo staranne wykształcenie, skończył prawo, a rozprawę doktorską poświęcił zagadnieniom prawa teatralnego. Swoje wiersze zaczął publikować w 1910 roku, najpierw w czasopismach, a w 1913 roku wydał zbiór „Die Dämmerung” („Zmierzch”). Tworzył również prozę. Swoje dzieła podpisywał jako Alfred Lichtenstein, Wilmersdorf, Aliwi oraz Kuno Kohn.

Twórczość Lichtensteina jest klasyfikowana jako ekspresjonistyczna. Zindustrializowany nowoczesny świat poeta opisywał w sposób groteskowy. Nie brak w jego wierszach katastroficznych, pesymistycznych wizji oraz czarnego humoru. Czytając jego poezję można mieć wrażenie, jakby przeczuwał nadciągający kataklizm. Czy wiedział, że wojenna zawierucha zmiecie go tak wcześnie?

Lichtenstein jest u nas niemal nieznany i poza kilkoma wierszami w antologii „Poezja XX wieku” (Wrocław 1980) oraz czasopiśmie „Krzywe Koło Literatury” (1996 nr 10) nie był, jak się zdaje, tłumaczony na polski. Setna rocznica jego śmierci jest więc dobrą okazją do zaprezentowania maleńkiej cząstki jego twórczości w moim przekładzie.

Filip Borowiak

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

Der Sturm Im Windbrand steht die Welt. Die Städte knistern. Halloh, der Sturm, der große Sturm ist da. Ein kleines Mädchen fliegt von den Geschwistern. Ein junges Auto flieht nach Ithaka. Ein Weg hat seine Richtung ganz verloren. Die Sterne sind dem Himmel ausgekratzt. Ein Irrenhäusler wird zu früh geboren. In San Franzisko ist der Mond geplatzt.Alfred Lichtenstein

Burza Świat stoi w łunie wiatru. Miasta skwierczą. Halo, to burza, to czas wielkiej burzy. Mała dziewczynka odfruwa rodzeństwu. Mknie na Itakę autko aż się kurzy. Droga kierunek całkiem pogubiła. Ktoś zdrapał wszystkie gwiazdy z firmamentu. Wariat zbyt wcześnie na świat z łona wylazł. A w San Francisco księżyc pękł do szczętu.tłum. Filip Borowiak

Mondlandschaft Oben brennt das gelbe Mutterauge. Überall liegt Nacht wie blaues Tuch. Fraglos ist, daß ich jetzt Atem sauge. Ich bin nur ein kleines Bilderbuch. Häuser fangen Träume bunter Schläfer Wie in Netzen in den Fenstern auf. Autos kriechen wie Marienkäfer Leuchtende Straßen hinauf.Alfred Lichtenstein

Krajobraz księżycowy Żółte oko matki w górze płonie. Sukno nocy ściele się nad nami. Tak jest, ciało me wdech teraz chłonie. Jestem tylko książką z obrazkami. Pomieszane sny do domów lecą Jak w sieć tkaną w oknach przez pająki. Auta po ulicach, które świecą, Suną wolno jak biedronki.tłum. Filip Borowiak

Die Dämmerung Ein dicker Junge spielt mit einem Teich. Der Wind hat sich in einem Baum gefangen. Der Himmel sieht verbummelt aus und bleich, Als wäre ihm die Schminke ausgegangen. Auf lange Krücken schief herabgebückt Und schwatzend kriechen auf dem Feld zwei Lahme. Ein blonder Dichter wird vielleicht verrückt. Ein Pferdchen stolpert über eine Dame. An einem Fenster klebt ein fetter Mann. Ein Jüngling will ein weiches Weib besuchen. Ein grauer Clown zieht sich die Stiefel an. Ein Kinderwagen schreit und Hunde fluchen.Alfred Lichtenstein

Zmierzch Otyły chłopiec pogrywa ze stawem. Niczym w pułapkę wiatr wpada w konary. Niebo jest jakieś marne i niemrawe, Jak gdyby wyblakł mu makijaż stary. O długich kulach, w posturze garbatej Plotkując polem kuśtykają chromi. Poeta blondyn jest chyba wariatem. Trąciwszy damę potyka się konik. Tłusty mężczyzna klei się do szyby. Chce u ślicznotki młodzian pobyć nieco. Wdziewa kalosze klaun przeraźliwy. Wózki dziecięce krzyczą, psy złorzeczą.tłum. Filip Borowiak

Der Ausflug (Kurt Lubasch gewidmet zum 15. 7. 1912) Du, ich halte diese festen Stuben und die dürren Straßen Und die rote Häusersonne, Die verruchte Unlust aller Längst schon angeblickten Bücher Nicht mehr aus. Komm, wir müssen von der Stadt Weit hinweg. Wollen uns in eine sanfte Wiese legen. Werden drohend und so hilflos Gegen den unsinnig großen, Tödlich blauen, blanken Himmel Die entfleischten, dumpfen Augen, Die verwunschnen, Und verheulte Hände heben. —Alfred Lichtenstein

Wycieczka (dedykowane Kurtowi Lubaschowi 15. 7. 1912) Wiesz, dłużej tych solidnych Izb i ciasnych ulic I czerwonego domowego słońca, Nieprzyzwoitej obmierzłości wszystkich Dawno już przejrzanych książek Nie zniosę. Chodź, musimy wyjść Daleko za miasto. Chcemy położyć się Na delikatnej łące. Będziemy wygrażająco i tak bezsilnie, W stronę niedorzecznie wielkiego, Śmiertelnie białego, lśniącego nieba Wznosić puste, zamglone oczy, Zaklęte I zapłakane ręce.tłum. Filip Borowiak

Prophezeiung Einmal kommt — ich habe Zeichen — Sterbesturm aus fernem Norden. Überall stinkt es nach Leichen. Es beginnt das große Morden. Finster wird der Himmelsklumpen, Sturmtod hebt die Klauentatzen: Nieder stürzen alle Lumpen, Mimen bersten. Mädchen platzen. Polternd fallen Pferdeställe. Keine Fliege kann sich retten. Schöne homosexuelle Männer kullern aus den Betten. Rissig werden Häuserwände. Fische faulen in dem Flusse. Alles nimmt sein ekles Ende. Krächzend kippen Omnibusse. Alfred Lichtenstein

Proroctwo Ujrzałem znak — oto pędzi Z północy śmiertelna burza. Trupi odór zionie wszędzie. Jatka zaczyna się duża. Zbrylone niebo ciemnieje, Śmierć wznosi łapska zachłanne: W dół lecą wszyscy złodzieje, Z hukiem mimowie i panny. Hałas spadającej stajni. Nie wymknie się nawet muszka. Piękni homoseksualni Chłopcy wypadają z łóżka. Ściany domów pełne pęknięć I ryby się w rzece psują. Wszystko kończy się tak wstrętnie. Autobusy koziołkują.tłum. Filip Borowiak

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaEmily Dickinson – Wybór wierszy
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Rumunia, Góry Zachodnie
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.