zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Kącik poezji > Wybór wierszy

Karin Boye – Wybór wierszy

Karin BoyeKarin Boye (1900–1941) – jedna z najwybitniejszych i najbardziej dzisiaj cenionych poetek szwedzkich. Z powodu swojego burzliwego życia, zakończonego przedwcześnie śmiercią samobójczą oraz bardzo oryginalnej twórczości często jest porównywana i nazywana „szwedzką Sylvią Plath”. Urodziła się w Göteborgu, gdzie spędziła wczesne lata dzieciństwa. W 1909 roku zamieszkała wraz z rodzicami w Sztokholmie. Tam pobierała lekcje gry na fortepianie, w wieku 10 lat zaczęła pisać wiersze i w 1920 roku zdała maturę. Po maturze ukończyła roczny kurs pedagogiczny na prywatnej uczelni prawosławnej. W 1921 roku przeniosła się do Uppsali, gdzie podjęła uniwersyteckie studia w zakresie filologii klasycznej i skandynawskiej.

W latach 1926–1928 roku studiowała też historię i filozofię na Uniwersytecie w Sztokholmie. Prowadziła bardzo aktywny tryb życia, uczestniczyła w pracach koła literackiego, prowadziła prelekcje, pisała artykuły do prasy. W 1922 roku ukazał się jej debiutancki tomik poezji „Moln” (Chmura), bardzo dobrze przyjęty przez czytelników i krytykę literacką. Szybko opublikowała kolejne zbiory wierszy: „Gömda land” (Ukryty kraj, 1924), „Härdarna” (Ogniska, 1927), „För trädets skull” (Dla dobra drzew, 1935) i „De sju dödssynderna” (Siedem grzechów głównych”, 1941). Wydała też powieści: „Astarte” (Astarte, 1931), „Merit vaknar” (Merit budzi się, 1933), „Kris” (Kryzys, 1934), „För lite” (Za mało, 1936), „Kallocain” (Kallokaina, 1940), a także zbiory nowel: „Uppgörelser” (Porozumienie, 1934) i „Bebådelse” (Obwieszczenie, 1941).

Życie Karin było niespokojne i burzliwe, nie miała stałego zajęcia zawodowego, utrzymywała się głównie z pracy dziennikarskiej i korepetycji. Dużo podróżowała, m. in. do Związku Radzieckiego, Jugosławii, Norwegii, Niemiec, Grecji i Danii. W latach 1930–1934 była formalnie żoną znanego ekonomisty szwedzkiego Leifa Björka. Faktycznie była lesbijką, od 1932 żyła w związku z Gunnel Nergström – żoną wybitnego poety szwedzkiego Gunnara Ekelöfa, potem aż do końca życia z poznaną w Berlinie Margot Hanel – Szwedką żydowskiego pochodzenia, która popełniła samobójstwo wkrótce po śmierci swej partnerki.

Karin Boye zmarła śmiercią samobójczą w 1941 roku, na skutek przedawkowania środków nasennych.

W Polsce, jak dotąd nie wydano żadnej jej książki. Kilka wierszy, przetłumaczonych przez Janusza B. Roszkowskiego, Ewę Niewiarowską, Piotra Bukowskiego, Magdalenę Wasilewską-Chmura i autora używającego pseudonimu "Alx z Poewiki", opublikowanych zostało w niskonakładowych i trudno dostępnych wydawnictwach. Moje przekłady ukazują się po raz pierwszy.

Ryszard Mierzejewski

Swoje wiersze można przesyłać na adres redakcji: redakcja@libertas.pl

En målares önskan Jag ville måla ett ringa grand av slitnaste vardag, så nött och grått, men genomlyst av den eld, som förmått all världen att springa ur Skaparns hand. Jag ville visa, hur det vi försmå är heligt och djupt och Andens skrud. Jag ville måla en träsked så, att mänskorna anade Gud!Karin Boye

Życzenie malarki Chciałam kilka okruchów namalować nędznej codzienności, tak zużytej i szarej, ale przez ogień na wylot prześwietlanej, który cały świat z rąk Stwórcy mógł wywołać. Chciałam pokazać naszą pogardę, jak dotyczy tego, co święte i głębokie, i szat Ducha. Chciałam namalować drewnianą łyżką, tak aby ludzie poczuli w tym Boga!tłum. Ryszard Mierzejewski

Morgon När morgonens sol genom rutan smyger, glad och försiktig, lik ett barn, som vill överraska tidigt, tidigt en festlig dag - då sträcker jag full av växande jubel öppna famnen mot stundande dag - ty dagen är du, och ljuset är du, solen är du, och våren är du, och hela det vackra, vackra, väntande livet är du!Karin Boye

Poranek Kiedy poranne słońce przez okno się skrada, wesoła i ostrożna, jak dziecko, które chce zaskoczyć wcześnie, wcześnie świąteczny dzień - wtedy wyciągam w pełni rosnące radości ramionami otwartymi na nadchodzący dzień - gdyż dniem jesteś ty i światłem jesteś ty, słońcem jesteś ty, i wiosną jesteś ty, i całym pięknym, pięknym oczekującym życiem jesteś ty!tłum. Ryszard Mierzejewski

Uppvaknande Livet får en annan färgton - skälvande, skälvande lyss det och tiger, när likt skimret från Vätterns sten i sagan tanken på dig ur djupen genomglödgande helt all världen stiger. Nyvaknad ser jag verklighet, där dov dröm nyss tyngde mig. Luften är levande, liv andas jag, liv av dig, av dig.Karin Boye

Przebudzenie Życie nabiera innych odcieni - drżące, drżące słucha tego i milczy, kiedy jak blask od bajkowego kamienia w Wetter myśl o tobie z głębin unosi cały rozżarzony świat. Na nowo obudzona widzę rzeczywistość, gdzie przykry sen przed chwilą na mnie ciążył. Powietrze jest żywe, życiem oddycham, życiem od ciebie, od ciebie.tłum. Ryszard Mierzejewski

* * * Du är min renaste tröst, du är mitt fastaste skydd, du är det bästa jag har, ty intet gör ont som du. Nej, intet gör ont som du. Du svider som is och eld, du skär som ett stål min själ - du är det bästa jag har.Karin Boye

* * * Jesteś moim najczystszym pocieszeniem, jesteś moją najmocniejszą ochroną, jesteś najlepszym, co mam, bo nic tak nie boli jak ty. Nie, nic tak nie boli jak ty. pieczesz jak lód i ogień, tniesz jak stal moją duszę - jesteś najlepszym, co mam. tłum. Ryszard Mierzejewski

Sommardag Havet vilar morgonstilla, aldrig tyckes det stormar haft, likt en mäktig ande soligt morgonstilla, tung av andakt - lätt av klarhetens kraft. Skarpt och noggrant speglas klippornas nakna stup. Genomskinligt enkelt ligger det vida djup. Linjeklart, lätt och rent står allt, tecknat säkert i luftig ro, sköljt i doften av salt. Linjeklar, tankfull, jämn och ren skrider dagen i rymdens ljus, fin som en ädelsten.Karin Boye

Letni dzień Morze spoczywa w cichym poranku, wydaje się jakby nigdy nie doznało sztormu, jak potężny duch słonecznie w cichym poranku, obciążone skupieniem – lekkie siłą jasności. Ostro i dokładnie odbite nagie skalne urwiska. Przejrzyście prosto leżą rozległe głębokości. Jasno zakreskowane, lekko i czysto wszystko stoi, narysowane pewnie w przewiewnym spokoju, wypłukane w zapachu soli. Jasny zakreskowany, zamyślony, jednakowy i czysty dzień wkracza w światło przestworzy, doskonale jak kamień szlachetny.tłum. Ryszard Mierzejewski

Kvällstilla Känn så nära Verkligheten bor. Hon andas här intill i kvällar utan vind. Hon kanske visar sig när ingen tror. Solen glider över gräs och häll. I hennes tysta lek är livets ande gömd. Så nära var han aldrig som i kväll. Jag har mött en främmande, som teg. Om jag räckt ut min hand, jag snuddat vid hans själ, när vi gick om varann med skygga steg.Karin Boye

Cisza wieczoru Poczuj Rzeczywistość, która mieszka tak blisko. Ona oddycha tuż obok wieczorami, kiedy nie ma wiatru. Być może pokazuje się, gdy nikt nie wierzy w to. Słońce ślizga się po trawie i kamieniu. W jego cichej zabawie ukryty jest duch życia. Nigdy nie był tak blisko jak tego wieczoru. Spotkałam nieznajomego, który milczał. Gdybym wyciągnęła rękę, mogłabym dotknąć jego duszy, kiedy nieśmiałym krokiem mnie mijał.tłum. Ryszard Mierzejewski

Trädet När min dörr är stängd och min lampa släckt och jag sitter svept i skymningens andedräkt, då känner jag runtomkring mig röras grenar, ett träds grenar. I mitt rum, där ingen annan bor, breder trädet ut en skugga så mjuk som flor. Det lever tyst, det växer väl, det blir vad en okänd menar. Någon andemakt, någon hemlig makt har i trädets gömda rötter sin vilja lagt. Jag är rädd ibland och frågar ängsligt: Är vi så säkert vänner? Men det lever lugnt, och det växer still, och jag vet inte vart det strävar och vart det vill. Det är ljuvt och trolskt att bo så nära en som man inte känner...Karin Boye

Drzewo Kiedy moje drzwi są zamknięte i lampa zgaszona, a ja siedzę w mrocznym oddechu otulona, wtedy czuję wokół siebie poruszające się gałęzie, to są drzewa gałęzie. W moim pokoju nikt inny nie mieszka, drzewo rozściela cień miękki jak mgiełka. Żyje cicho, dobrze rośnie, nieznanymi myślami się staje. Jakaś siła ducha, jakaś tajemnicza siła, ukryta w jego korzeniach, z chęcią by się położyła. Czasami boję się i zaniepokojona pytam: Czy na pewno jesteś przyjacielem? Ale ono żyje spokojnie, rośnie w ciszy, a ja nie wiem, co chce osiągnąć i dokąd dąży. Słodko i czarująco jest mieszkać tak blisko i nie znać się nawzajem...tłum. Ryszard Mierzejewski

I mörkret I mörkret ligger jag och hör, hur klockor dånar utanför med långa, tunga, jämna slag, som mörkrets djupa andetag. De dövar allt och söver allt och löser tingens dimgestalt i långa, tunga, jämna dån, som tanken aldrig lossnar från. Jag är bland dem som knappast finns och bara vet och bara minns det gamla mörkrets hjärteslag, som väntar ingen morgondag, som fruktar ingen morgondag.Karin Boye

W ciemności W ciemności leżę i słucham w pokorze dzwonów, które grzmią na dworze długimi, ciężkimi, równymi biciami jak ciemnymi głębokimi oddechami. Wszystko wokół zagłuszają, usypiają i różne rzeczy z mgły uwalniają w długich, ciężkich, równych grzmotach jak myśl, która na zawsze się zamota. Należę do osób rzadko spotykanych, tylko wiedzą i pamięcią kierowanych. To stare ciemne uderzenie serca, które żadnego poranka nie czeka, żadnego poranka się nie lęka.tłum. Ryszard Mierzejewski

Svalorna Ilande, pilande svalor, på vingarna vilande högt i det vida blånande, vindlätt i vinande kast jordens tröghet hånande - likt ett löje, klart, lätt, klingande, träffar er flykt våra hjärtans tyngd med förakt, likt ett jubel, ur höjder springande, bud om rymdernas egen ljusgenomilade lekande makt... Sol går ner, men där uppe dröjer all dagens prakt, runt kring er, högt i en lekfullt vunnen, luftig och lycklig trakt. Karin Boye

Jaskółki Pędzące, mknące jaskółki, na skrzydłach odpoczywające wysoko w oddalach błękitniejące, lekkie powiewy gwiżdżące w porywach ziemskiej ociężałości urągające - niczym pośmiewisko, czysto, lekko brzmiące wasz lot spotyka się ciężarem naszych serc i pogardą, niczym owacje, z wysokości biegnące, wiadomości własnych przestrzeni światłem przeszywające, igrające siłą... słońce zachodzi, ale tam w górze ociąga się całą dzienną okazałością wokół was chodzi, wysoko w swawolnym zwycięstwie zwiewną i szczęśliwą drogątłum. Ryszard Mierzejewski

Stenarna Gud hade givit oss tunga själar av sten. Så stod vi på stranden av havet, där strålarna hoppade, där skummet dansade, där måsarna seglade i ljus. Då slungade vi stenarna på lek att förgås. Något ska man göra med stenar. De snuddade vid ytan, de studsade i bågar, de gled över djupen som vindar! Och lycklig är vår sömn: den är rörd av vingar, av svalor som jagar över vattnet. Karin Boye

Kamienie Bóg dał nam ciężkie dusze z kamienia. Tak staliśmy na brzegu morza, gdzie słoneczne promienie skakały, piana tańczyła, a mewy żeglowały w świetle. Dlatego miotaliśmy kamieniami w śmiertelnej zabawie. Coś należało z nimi zrobić. One ślizgały się nad powierzchnią, odbijały łukiem, szybowały nad głębinami jak wiatry! Ach, szczęśliwy jest nasz sen: poruszany przez skrzydła, przez jaskółki, które polują nad wodą.tłum. Ryszard Mierzejewski

Ingenstans Jag är sjuk av gift. Jag är sjuk av en törst, till vilken naturen icke skapade någon dryck. Ur alla marker springer bäckar och källor. Jag böjer mig ner och dricker ur jordens ådror dess sakrament. Och rymderna svämmar över av heliga floder. Jag sträcker mig upp och känner läpparna våta av vita exstaser. Men ingenstans, ingenstans... Jag är sjuk av gift. Jag är sjuk av en törst, till vilken naturen icke skapade någon dryck.Karin Boye

Nigdzie Jestem chora od trucizny. Jestem chora z pragnienia, na które natura nie stworzyła żadnego napoju. Ze wszystkich pól tryskają strumienie i źródła. Pochylam się i piję z ziemskich żył ich sakramentu. A przestworza zalewane są przez święte rzeki. Podnoszę się i czuję usta mokre od białego uniesienia. Ale nigdzie, nigdzie... Jestem chora od trucizny. Jestem chora z pragnienia, na które natura nie stworzyła żadnego napoju.tłum. Ryszard Mierzejewski

Den stunden Ingen andlös sommarnattshimmel når så långt in i evigheten, ingen sjö, när dimmorna lättar, speglar sådan stillhet som den stunden - då ensamhetens gränser plånas ut och ögonen blir genomskinliga och rösterna blir enkla som vindar och ingenting mer är att gömma. Hur kan jag nu vara rädd? Jag mister dig aldrig.Karin Boye

Ta chwila Zupełny brak tchu, niebo letniej nocy sięga tak daleko do wieczności, nie ma jeziora, gdzie mgły przynoszą ulgę, odzwierciedlają taką ciszę jak tę chwilę - wtedy granice samotności się zacierają i oczy stają się przezroczyte, i głosy stają się proste jak wiatry, i nie ma już niczego więcej do ukrycia. Jak mogłabym teraz się bać? Nigdy cię nie stracę.tłum. Ryszard Mierzejewski

* * * Ja visst gör det ont när knoppar brister. Varför skulle annars våren tveka? Varför skulle all vår heta längtan bindas i det frusna bitterbleka? Höljet var ju knoppen hela vintern. Vad är det för nytt, som tär och spränger? Ja visst gör det ont när knoppar brister, ont för det som växer och det som stänger. Ja nog är det svårt när droppar faller. Skälvande av ängslan tungt de hänger, klamrar sig vid kvisten, sväller, glider - tyngden drar dem neråt, hur de klänger. Svårt att vara oviss, rädd och delad, svårt att känna djupet dra och kalla, ändå sitta kvar och bara darra - svårt att vilja stanna och vilja falla. Då, när det är värst och inget hjälper, Brister som i jubel trädets knoppar. Då, när ingen rädsla längre håller, faller i ett glitter kvistens droppar glömmer att de skrämdes av det nya glömmer att de ängslades för färden - känner en sekund sin största trygghet, vilar i den tillit som skapar världen. Karin Boye

* * * Oczywiście, że boli, kiedy pąki pękają. W przeciwnym razie, dlaczego wiosna byłaby niepewna? Dlaczego wszystkie nasze gorące tęsknoty wiązałyby się z tą lodowatą gorzką bladością? Wszak pączek był otulony przez całą zimę. Co jest nowego w tym, co się zużywa i rozrywa? Oczywiście, że boli, kiedy pąki pękają, boli to, co rośnie i to, co się zamyka. Tak, to jest dość trudne, kiedy krople padają. Drżące w obawie, że wiszą ciężkie, uczepione do gałęzi, nabrzmiałe, śliskie - ciężar ciągnie je w dół, jakżeż one się trzymają. Trudno być niepewnym, przestraszonym i rozdwojonym. Trudno czuć głębię przyciągania i przywoływania. Mimo to, wciąż siedzieć i tylko się trząść, trudno chcieć pozostać i chcieć spadać. Potem, kiedy jest najgorzej i nic nie pomaga, pąki na drzewach pękają jak na wiwat. Wtedy, gdy już żaden strach nie trwa dłużej, wpadają w blask kropli na gałęziach, zapominają, że były przerażone tym, co nowe, zapominają, że były zaniepokojone podróżą - wyczuwają moment swego największego bezpieczeństwa, odpoczywają ufając, że tworzą świat. tłum. Ryszard Mierzejewski

Blonda morgon Blonda morgon, lägg ditt lena hår mot min kind och andas orörd i din tystnad. Jorden öppnar vid och vidare sin jättekalk, född på nytt i slutet mörker. På klara vingar dalar Undret som en väldig insekt för att snudda lätt vid aningslösa vakande pistiller. Morgon på den sjunde dagen...Karin Boye

Blondynka rano Blondynka rano, kładzie swoje miękkie włosy na moim policzku i nieporuszona oddycha w milczeniu. Ziemia otwiera szeroko i jeszcze szerzej swój olbrzymi kielich, urodzona na nowo w zamkniętej ciemności. Na jasnych skrzydłach Cud dolin jak ogromny owad po to, by musnąć lekko prostoduszne czuwające słupki. Rano siódmego dnia...tłum. Ryszard Mierzejewski

* * * Jag ser min hand: ett tjockt blad, krökt till skydd och lä, en köttig kaktusblomma, dunstande svalka i hettan, värme i kvällens kyla; Jag ser min hand: klåfingrig, en aldrig stilla råtta, gnager och gnager, lite här, lite där, och tror sig bättra brodden. Jag ber bevekande de djupets makter, som formar och för den handen: ge den plantans stillhet och blomvis vila för broddens skull, där den spirar. Karin Boye

* * * Patrzę na swoją rękę: gruby liść, zgięty dla ochrony i osłony przed wiatrem, mięsisty kwiat kaktusa, oziębienie po potyczce z upałem, ciepło w chłodzie wieczoru; Patrzę na swoją rękę: z zadrapanymi palcami, nigdy spokojny szczur nie gryzł i nie gryzł, trochę tu, trochę tam, wierząc że ulepsza ruń. Błagam siły otchłani, które nadają kształt i kierują tą ręką: dajcie urodzajną ciszę i odpoczynek wśród kwiatów dla dobra runi, które kiełkują.tłum. Ryszard Mierzejewski

* * * Aldrig är skogen lycklig som nu i sol och regn, aldrig så överflödande av fin lukt och glitter, aldrig så lekfullt tröstande -- mig når den bara inte, fast jag söker och ber. Min smärta är för bitter. Drick, mina ögon, guldljus som inte jag själv ser. Andas djupt, mina lungor, den våta mossans ånga. Jag är en död sten. Glöm mig, lev för er, samla i gömda kamrar allt ni lyckas fånga. Oåtkomligt det rum, där dagens skörd ska mogna mjuk av skimmer och doft och sus. När stunden är inne spränger en tätnad prakt sitt gömsle. Över mig störtar friskt och vilt som ett vattenfall ett smärtans minne.Karin Boye

* * * Nigdy las nie jest szczęśliwy jak teraz w słońcu i deszczu, nigdy nie jest tak pełny w subtelne zapachy i blaski, nigdy tak swawolnie pocieszający – kiedy nie mogę go dosięgnąć, mimo że szukam i proszę. Mój ból jest zbyt gorzki. Pijcie, moje oczy, światła złote, których sama nie widzę. Oddychajcie głęboko, moje płuca, mokra mchu paro. Jestem martwym kamieniem. Zapomnijcie o mnie, żyjcie dla siebie, co uda wam się zdobyć, gromadźcie w ukrytych izbach wszystko. Niedostępny ten pokój, gdzie będą dojrzewać dzienne plony miękki blask i zapach, i szum. Kiedy nadchodzi czas rozsadzania ich zagęszczonych okazałych kryjówek, spadają na mnie świeże i dzikie, jak wody wodospadu, bolesne chwile wspominania. tłum. Ryszard Mierzejewski

De mörka änglarna med blå lågor som eldblommor i sitt svarta hår vet svar på underliga hädarfrågor - och kanske vet de var spången går från nattdjupen till dagsljuset - och kanske vet de all enhets hamn - och kanske finns det i fadershuset en klar boning, som har deras namn.Karin Boye

* * * Te mroczne anioły w błękitnych płomieniach jak ogniste kwiaty w swych czarnych włosach, na dziwne bluźnierstwa biegli w odpowiedziach i być może też wiedzący dobrze o kładkach do przechodzenia z otchłani nocy do światła dnia - i być może o portach jedności wszystko wiedzących - i być może przebywających w domu Ojca jasnych przestrzeniach, ich imiona noszących.tłum. Ryszard Mierzejewski

Najpopularniejsze Kącik poezjiFraszki Jana Kochanowskiego, księgi pierwsze (1-34)Wybór wierszy – grudzień 2011 – zimaWybór wierszy – kwiecień 2013 – wiosna dla każdegoWybór wierszy – styczeń 2013 - ZimaFraszki Jana Kochanowskiego, księgi trzecie (29-56)
Najwyżej oceniane Kącik poezjiVachel Lindsay (1879–1931 r.)Wybór wierszy – sierpień 2017Alice Meynell (1847–1922 r.)Wybór wierszy – lipiec 2017Christina Rossetti (1830–1894 r.)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeWładimir Władimirowicz MajakowskiNajwyżej oceniane:Anna de Noailles
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.