Felietony > Bramin na wojnie, tylko spokojnie

Czas na Gombrowicza

28.04 Dzień trzydziesty piąty

Skończyłem „Opętanych” Gombrowicza. Cóż, fajne, ale spodziewałem się więcej, choć rzekomo miała to być „zła”książka, a Gombrowicz napisał ją pod pseudonimem. Ukazywała się w odcinkach w gazecie, a ostatni odcinek z „happy endem” ukazał się... 3 września 1939 r. Od miesiąca Gombrowicz był już na emigracji w Argentynie. Pewnie zastanawiacie się co ja się tak trzymam tego Gombrowicza? Fascynuje mnie jego zapamiętanie w wyśmiewaniu uniwersalnych symboli, ta niezłomność w pokazywaniu drugiej strony medalu. Kocham go też za to samouwielbienie puchnące w karykaturalne rozmiary. Chcę iść do teatru na jego sztukę, pewnie najprędzej na „Trans-atlantyk”. On się z wszystkiego, łącznie z samym sobą, perfidnie wyśmiewał, pewnie dlatego jest mi bliski.

* * *

Już wiem, że 1 maja będzie widzenie. Mam nadzieję, że ktoś przyjdzie. Byłem też na rozmowie u dyrektora. Poruszyłem trzy sprawy. Pierwsza: Zdeklarowałem się do pierwszego możliwego transportu na „potworek”. Była zgoda. Drugi to praca na czas mojego tu pobytu. Odpowiedź brzmi „NIE”. Dlaczego? Bzdurne przepisy i koszta (szkolenia i badania są konieczne nawet do kopania rowów, dacie wiarę?) Ale trzecie, najlepsze, zostawiłem na koniec. Zapuszczam brodę, a na brodę muszę mieć zgodę. Jutro siadam zatem do oficjalnej prośby na zapuszczenie brody :D. Oczywiście muszę ją sformułować tak, aby była wiarygodna na tyle, by zgodę na brodę uzyskać. Muszę ją odpowiednio umotywować, ale muszę to zrobić zwięźle, nie wpadając w światopoglądowe meandry, aby nie narazić się na podejrzenia o związki ze światowym terroryzmem (łojezusiemaryjo) albo lewackie konotacje (a fe!). Ma to być broda neutralna, bez zabarwień, sugestii i aluzji, broda posłuszna, pokojowa i poprawna politycznie. Nie może być zatem brodą przywodzącą skojarzenia z Osamą, Fidelem czy Karolem Marksem, nie mówiąc już o Leninie czy Dzierżyńskim. Hmm... jaka broda się będzie dobrze kojarzyć? Rudzielec van Gogh? Hmm... Wariat i niepoukładany życiowo, a i broda jakaś mało wyrazista... To może Kwicoł z „Janosika”? No ale to zbójnik, wyjęty spod prawa!To może któryś święty? Piotr, albo Tomasz z Akwinu? Cóż, oni są mi raczej obcy światopoglądowo. Może ktoś ze świata kultury albo biznesu? Kulczyk? Odpada! Geremek... no, z braku laku, ale nie mam fajki, zresztą nie palę. Pozostają jeszcze Penderecki i Kondratiuk. Będę musiał przemyśleć jeszcze kwestię właściwego wzorca. A nuż broda okaże się ostoją siły charakteru. Ludzie orientu, muzułmanie, hinduiści czy sikhowie w brodzie upatrywali źródła męskości czy sił witalnych.

Se poleciałem :)

* * *

Dostałem kolejną porcję tabletek. Nie wiem nadal co to za tabletki, ale czuję się dobrze. Medytuję. Nie wiem czy poprawa samopoczucia wynika z jednego czy z drugiego, choć medytuje się trudno. W takiej małej celi, przy trzech ludziach, trudno o tę godzinę ciszy. Z okien słychać rozmowy, radio. No ale godzina dziennie i odczuwam efekt. Pogodziłem się z myślą, że siedzę. Potrzebowałem miesiąca, żeby się do tej myśli przyzwyczaić, uciąć wszelkie fałszywe nadzieje na szybkie wyjście. Nastawiłem się powoli na to, że siedzę i będę siedział. Ot co. Postanowiłem też, że zrobię sobie listę rzeczy na które nigdy nie potrafiłem się zdobyć, które wydawało mi się, że mogą poczekać. Zrobię je zaraz jak wyjdę, po kolei, ułożę sobie plan (kurde, nigdy w życiu nic nie planowałem). Tak mi dopomóż ból egzystencji ;].

* * *

Jutro w planie magazyn – może uda się w końcu odebrać paczkę odzieżowo-higieniczną, może się uda wymienić materace i koce (jakbyście zobaczyli pod czym ja śpię...) może...

No nic, zaraz zgaszą światło – dobranoc.

* * *

29.04 Dzień trzydziesty szósty

Cyt. „We mnie, jak w was dokonało się załamanie dawnego ładu i wiem, jak wam wiadomo, że będziemy musieli stworzyć sobie nowy system pojęć i nowy porządek, zgodny z przemianami, jakie w naturze naszej nastąpiły” (W. Gombrowicz „Wspomnienia polskie”)

Słowa pisane w latach `70..

* * *

Zgodnie z obietnicą zamieszczam kopię podania o zgodę na zapuszczenie brody, które jutro rano wręczę klawiszowi, który wręczy je dyrektorowi zakładu:

Zwracam się z prośbą o zgodę dyrekcji na zapuszczenie przeze mnie zarostu (broda, wąsy). Prośbę swoją motywuję poważną przemianą światopoglądową, jaka nastąpiła we mnie wskutek zamknięcia w zakładzie karnym. Proszę o potraktowanie mojej prośby zupełnie poważnie. Jednocześnie zobowiązuję się do systematycznego dbania o estetykę twarzy. Za pozytywne rozpatrzenie wniosku z góry gorąco dziękuję.

Absurd osiąga coraz wznioślejsze pułapy. Daje to Monthy Pythonem, czyż nie? Może powinienem osobno napisać prośbę o zgodę na wąsy i na brodę? Wąsy umotywuję silnymi uczuciami patriotycznymi, które obudziły we mnie mundury straży więziennej oraz sytuacja analogiczna do sytuacji mojej ojczyzny uwięzionej w skomplikowanych niuansach geopolitycznych, natomiast brodę chęcią upodobnienia się do Cypriana Kamila Norwida, wielkiego wieszcza i poety.

* * *

Otrzymałem w spektakularnych okolicznościach swoje rzeczy z magazynu. W okolicach południa nawiedziła nas inspekcja z samym dyrektorem zakładu na czele, w asyście dowódcy zmiany, wychowawców i kilku klawiszy. Dyrektor spytał czy są jakieś problemy, na co ja dyskretnie unoszę dwa paluszki w gęstym karmelu i wdzięcznie się uśmiechając zdradzam, iż owszem, mam problem, na co dyrektor zaintrygowany zapytał: jaki? Tłumaczę zatem iż od prawie 2 tygodni czekam na swoją paczkę odzieżową. Nazwisko pana? Miśka. Liszka? Tak, Miśka. Miśka. Proszę zaprotokołować, panie dowódco i załatwić dzisiaj sprawę. Po czym odszedł zostawiając mnie pełnego podziwu i nadziei po środku celi numer 33. Po jakichś 2h zjawił się klawisz i zakomunikował, że: Magazyn! Zabrałem koce i materace na wymianę. tam trafiłem na gniewną personę w postaci kierownika magazynu. Ów jegomość spytał na wstępie: Który to Liszka? Mówię więc: Miśka to ja. Aha... co pan ce? Wymienić koce bo cuchną, materace bo niewygodne (Jaka wybreda...) i odebrać paczkę odzieżowo-higieniczną. Pan kierownik zmierzył mnie wzrokiem niecierpliwym i złowrogim. Dyrekcja z mojego impulsu nieświadomego zmusiła go do pracy, co jest niewybaczalne. Wymieniłem materace, wymieniłem koce (jeszcze pachną pralnią), w końcu otwierają torbę z paczką, a pan kierownik magazynu nagle się ożywił: Pokazać listę, co tam jest? Kalfus pokazuje mu paczkę, ogląda, sprawdza listę, kombinuje, wreszcie mówi: Spodnie! Ma pan spodnie? Mam. No to te zostają! Pokazuje czarne sztruksy. Panu się należą tylko najbardziej niezbędne! Gniew, słyszę jak bulgocze. Spuszczam głowę, a na język mi się cisną kolokwializmy z dolnej półki. Spodnie 12 zł ze szmatoksa, oto łup biurwy. Oto tryumf biurwy, oto ocalone znamię duszy kierowniczej. Skalp wojownika. Hough! Urzędasku... te gacie pokazują mi moje miejsce.

30.04 Dzień trzydziesty siódmy

Odkryłem niepodważalny plus pobytu TU. Sen. Śpię ile wlezie, kiedy przypomnę sobie moje ciągłe niedobory snu TAM... Wypas, mówię wam, śpię po 10h minimum dziennie - wyśpię się za żywota. Dzisiaj w menu kiełbasa. Na śniadanie gotowana (grzałką), na obiad z rusztu i zupa makaronowa o smaku wody z makaronu. W radio "Planeta" hałasik i balansik zapodaje didżej Wurst i sztafeta dropsiaży. Zapraszają na afterek w Knurowie przy czarnych rytmach... może wyskoczę? Hej! Mam kolejne dobre wieści - wcale nie marnuję czasu! Być może dojdę tu do punktu, w którym będę go marnować mniej niż TAM?Sporządzam listę literackich tuzów, których próbuję, będę próbował skonsumować i przetrawić, zbudować z tych treści swoją własną tkankę, swój "system pojęć" i "nowy porządek", który będzie mi tak bardzo potrzebny kiedy opuszczę GMACH... Czas na Gombrowicza.

* * *

Hej, prawicowcy, patryoci, hreczkosiejowie, są tam jacy? Mam dla was lekturę obowiązkową: "Wspomnienia polskie" Hrabiego Witolda z Kotkowskich Gombrowicza. Coś dla tych, którzy słowa polska, polski, polskość odmieniają przez wszystkie przypadki, przy każdej okazji.

* * *

Ke patetik, mesje Miśka! Może pigułeczkę?

Bartłomiej Smuga
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćAfera srajtaśmowaDzień jak co dzieńCichoWolność słowa
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeJeremi i Rekin 2Najwyżej oceniane:Ekotrade Hell Angels Security
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.