Felietony

Matko Boska Fluorescencyjna!

Gdy tylko robi się ciepło, a terminy egzaminów zbliżają się z wielką prędkością, wszyscy, nawet ci trochę mniej praktykujący katolicy, wybierają się na pielgrzymki. Masowo odwiedzają Jasną Górę, Licheń, Fatimę czy Ziemię Świętą, żeby wyrazić wdzięczność za wysłuchanie ich modlitw i poprosić o błogosławieństwo. Nie ma w tym nic złego, w końcu każdy potrzebuje wsparcia, a także chce w jakiś sposób rozwijać swoją duchowość.

Problem rodzi się, kiedy po pielgrzymce na półkach pojawiają się pamiątki z wizyt w tych miejscach. Jeszcze gorzej, gdy pielgrzymi na siłę obdarzają nimi rodzinę i przyjaciół. Nie można przecież odmówić przyjęcia prezentu, choć modlitwa do tych „świętych” przedmiotów nie jest w stanie przejść nam przez gardło. Niestety, Jezus puszczający zalotnie oko i skaczący jak tygrysek na podstawce ze sprężyną może jedynie rozśmieszyć oraz wzbudzić konsternację.

Zastanawiam się, po co ludzie ― tak młodzi, jak i starzy ― produkują, a przede wszystkim kupują kiczowate rzeczy. Przecież w ten sposób ośmieszają religię, własne przekonania. Czy nie jest to przypadkiem wynik lenistwa? W końcu nabywając Matkę Boską z odkręcaną głową możemy mieć ją zawsze przy sobie i nie musimy zastanawiać się nad aspektami jej świętości. Poza tym wszystko, co kiczowate, jest proste i nie wymaga od nas wysiłku, daje nam obraz niewymagający refleksji.

Zalewająca nas masa tandetnych produktów przemysłu dewocyjnego zabija w nas wrażliwość na to, co wartościowe. Dostajemy zafałszowany obraz, który - chociaż zachęca barwami i kształtami - nigdy nie będzie prawdziwy, bo jest uproszczony i nie pobudza do odkrywania przyczyny powstania danej rzeczy oraz jej istoty. Co ważne, w kiczu religijnym znajdujemy obraz Boga spełniającego nasze wszystkie potrzeby. Staje się On produktem na nasz obraz i podobieństwo, bożkiem ― swojakiem, którego jesteśmy w stanie całkowicie ogarnąć albo usunąć w kąt, gdy przestanie nam się podobać. Natomiast człowiek wierzący wie, że najważniejsza jest wytrwałość przekonań, umiejętność rozpoznawania kłamstwa oraz nieustanne poszukiwanie Boga, a nie zaspokajanie wyłącznie potrzeby przyjemności czy rozrywki.

Przykre jest to, że nie potrafimy już dostrzegać prawdy i niszczymy w sobie naturalny pociąg do piękna, zastępując go pamiątkami ― szkaradami. Mam wrażenie, że cofamy się do czasów średniowiecza, kiedy to na każdym kroku handlowano podróbkami relikwii. Choć nawet wtedy obrazy czy rzeźby nie były kiczowate i doskonale łączyły sztukę popularną z wysoką, a twórcy dbali, aby ich prace były ekspresyjne i wyrażały żarliwość wiary. Czego na pewno nie można powiedzieć o współczesnych wizerunkach Jana Pawła II lub popularnych świętych.

Moim zdaniem istnieją sposoby na powstrzymanie fali kiczowatych przedmiotów. Potrzebni są mądrzy kapłani, którzy uświadomią nam różnicę pomiędzy dziełami Michała Anioła, a święcącymi wizerunkami anonimowych twórców. Powinno się promować wartościową sztukę sakralną i wskazywać jej atuty. Chociaż nie można popadać w skrajność i prezentować nadętych, banalnych prac tylko dlatego, że aspirują do miana sztuki wysokiej. Ważna jest także współpraca pomiędzy artystami a duchownymi. Po to, aby promować talent artystów, a także pokazywać wspaniałe dzieła godne renesansowych twórców. W rozmowie dla magazynu List dominikanin ojciec Jan Andrzej Kłoczowski przypomina, że przymiotami Boga są prawda, piękno i dobro. Według niego piękno strzeże prawdy oraz dobra, nie należy więc ich rozdzielać ani o nich nigdy zapominać.

Mam świadomość tego, że tym tekstem podejmuję się walki z wiatrakami i nie uda mi się zmienić mentalności większości amatorów straganowych produktów. Chciałam jedynie zaznaczyć, że problem istnieje, i to nie tylko wśród starszych osób. Kiedy zobaczę u kogoś na półce znajome „potworki” - nie będę krzyczeć, oceniać, ani komentować, a jedynie współczuć bezrefleksyjności. Każda bowiem próba wyjaśnienia amatorom Matek Boskich rodem z Chin, czym w istocie są zakupywane przez nich masowo pamiątki, kończy się zawsze głębokim niezrozumieniem. Mam tylko nadzieje, że nigdy nie dostanę w prezencie stringów z wizerunkiem Maryi i Dzieciątka.

Iwona Głowacka
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze FelietonyPowrót z trzeciego świataZ poradnika ogrodnika, czyli jak dbać o storczykiMaj… kwiaty… flirt… mężczyźni… ech…Pliki cookies (tzw. ciasteczka) i podobne technologieKoniec (gorszy) świata
Najwyżej oceniane FelietonyZazdrośćDzień jak co dzieńCichoWolność słowaSystem
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.