Państwo, polityka, społeczeństwo... > Contemplata aliis tradere

Magia Świąt

o. Adam Wyszyński OPSą ludzie, którzy na myśl o zbliżających się świętach doznają ambiwalentnych uczuć. Z jednej strony mają nadzieję, że może te święta będą jednak wyjątkowe, a z drugiej boją się, że znowu będzie jak zawsze. Ostatecznie woleliby się gdzieś ukryć i w spokoju połamać się opłatkiem z obcym człowiekiem, który podczas życzeń wigilijnych nie będzie wylewał cytatów rodem z księgi skarg i zażaleń. Chcieliby spokoju, wytchnienia, jakiejś naturalności i prostoty. I nie chcą być jak co roku na siłę uszczęśliwieni.

Ostatnio wpadł mi do ręki artykuł z „Wysokich Obcasów” o kontrowersyjnym tytule: „Dyktatura szczęścia”. I tak mi przyszło do głowy, czy rzeczywiście nasza wolność nie jest przypadkiem ograniczana przez coś mglistego, co współczesna kultura nazywa szczęściem? Zupełnie jak w tym kawale z brodą o młodym małżonku, który spotyka dawnego kumpla:

-Słyszałem, że się ożeniłeś?

-Tak, ożeniłem się.

-No, to chłopie, musisz być szczęśliwy!

-Tak, muszę...

Żeby było jasne – nie jest tak, że nie chcę być szczęśliwy, ale kiedy ktoś mi mówi, że muszę być szczęśliwy – to coś się we mnie buntuje. Kilka razy, kiedy mnie pytano, czy jestem szczęśliwy w zakonie, odpowiedziałem pytaniem na pytanie: A co to jest szczęście?. Po reakcji mojego rozmówcy już widziałem, że według niego coś musi ze mną być nie tak. Zupełnie jakby szczęście w naszych czasach było jedynym usprawiedliwieniem sensu życia.

Wydaje się, że jak żadne inne święta, Boże Narodzenie jest obciążone dyktatem szczęśliwości. Napięcie rośnie każdego dnia grudnia, a swoje apogeum osiąga w dniu Wigilii. Z zaciśniętymi wargami kroimy obowiązkowego karpia, raz po raz rzucamy przekleństwami bo lampki – zresztą jak co roku – znowu się nie palą, ubieramy białe koszule z wykrochmalonym kołnierzykiem, który dusi, w ostatniej chwili wstążka na prezencie znowu się zaplącze, a kątem oka zerkamy nerwowo czy przypadkiem za oknem nie zaświeciła pierwsza gwiazdka. Siadamy do wieczerzy i... klapa, bo zapomnieliśmy sianka, które co roku serwują nam polskie dzienniki. Magia świąt pryska w jednym momencie, bo nie zdążyliśmy wypowiedzieć wszystkich zapisanych w komercjalnej już tradycji zaklęć.

Buntuję się wobec świąt, które mi zabraniają być sobą. Chcę swoje człowieczeństwo przeżywać w pełni: zarówno z radością, jak i z żalem, z zaskoczeniem i z nudą codzienności, ze wzniosłością spotkania jak i z tęsknotą za bliskimi, z uśmiechem na twarzy i ze łzą w oku. Chcę przed Bogiem stanąć w prawdzie: kilka rzeczy w tym roku mi się udało, a jeszcze więcej nie. I nawet jak mi powiedzą, że zmarnowałem ten rok i te święta, chcę za to Bogu podziękować. Chcę wypić toast za Jego zdrowie i położyć się tradycyjnie około 3 nad ranem, jak dziecko z nadzieją na lepsze jutro. W końcu – to są Jego urodziny, nie moje...

o. Adam Wyszyński OP
PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze Państwo, polityka, społeczeństwo...Słowianie, do sauny!Grzeczność w relacjach ksiądz – parafianinTermy Rzymskie, Pałac Saturna (Czeladź)Pamiętaj, to nie był gwałtMiędzy demokracją a republiką
Najwyżej oceniane Państwo, polityka, społeczeństwo...Aquadrom (Ruda Śląska)Termy Rzymskie, Pałac Saturna (Czeladź)Irak widziany oczami chrześcijańskich emigrantówRodzaje saunSpalskie refleksje
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.