zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Podróże małe i duże > Łódź

Łódź ma właściwie to szczęście... czyli o herbacie i herbaciarni zdań więcej niż kilka cz.2

BibelotyPrzechodząc do wystroju Plotkarenki. Część to są bibeloty. Przez jakiś czas mieliśmy sklep z ciuszkami, gadżetami różnymi, troszeczkę rosyjskiej porcelany było również w sprzedaży. Teraz to wszystko można kupić w naszej herbaciarni. Zdarza się, że przychodzą goście niekoniecznie na herbatę, niektórzy szukają czegoś na prezent, ale są też i tacy, którzy przychodzą na herbatę, a wychodzą na przykład z filiżanką. Mamy tez pianino. Ponad stuletnie! Mniej więcej półtora roku temu w podwórku obok nas mieszkali cyganie. Przychodzili niejednokrotnie i urządzali sobie tutaj koncerty, zresztą pięknie też śpiewali cygańskie pieśni, ale nie tylko. I na dodatek często śpiewali na głosy, więc nasz lokal rozbrzmiewał śpiewem.

Grająca MarysiaNie organizujemy takich stricte koncertów, chociaż jeżeli ktoś z gości chce sobie coś tam zagrać czy zanucić do tego – zawsze jesteśmy chętni do posłuchania. Ciekawe też są drzwi wewnętrzne i jedna ze ścian. Trafiliśmy przez znajomych na takiego rzemieślnika – stolarza z duszą artysty. Mieliśmy pewną wizję co i jak zrobić, ale wykonanie było w zupełności jego. To on wymyślił całą formę i elementy zdobnicze. Drzwi wcześniej były takie trochę zwężone, więc trzeba było je poszerzyć, przez co została taka niezbyt ładna dziura, z którą trzeba było coś zrobić.

A te wszystkie bibeloty pochodzą z giełd staroci w Łodzi, Kutnie, Łowiczu, Kołobrzegu... ale zresztą nie tylko z Polski. Jak gdzieś jedziemy, to zawsze staramy sobie coś przywieźć. Ale nie możemy tego za dużo kupować, bo lokal jest mały i wszystko się nie zmieści. A fotele? Praktycznie każdy jest inny. Jeden z nich przyszedł od nas z domu, gdyż już się w nim nie mieścił, natomiast wszystkie pozostałe to też z giełd staroci. Zostały tylko odrestaurowane trochę stolarsko i tapicersko.

BibelotyFiliżanki

Od czasu do czasu odbywa się u nas sesja fotograficzna „Renesans Kobiecości”. Mają panie zresztą swoją stronę w internecie (www.kobietapuszysta.pl). Wśród tych pań działa prężnie między innymi Anna Janicka Galant. Upodobały sobie te kobiety nasz lokal. Uważają, że ma jakiś klimat, duszę, i że dobrze się tu czują. Ponoć aparaty fotograficzne też się tu dobrze sprawują. „Renesans kobiecości” zapowiada się u nas w tym roku na przełomie listopada i grudnia, ale jeszcze nie wiemy dokładnie kiedy. Znowu chcą sobie panie sesję fotograficzną urządzić i zaprosić na nią kobiety z miasta.

Dla kobiet tych jest to swego rodzaju psychoterapia. Zwykle występują w strojach z jakiejś konkretnej epoki. Jako, że kobiety, które przychodzą na „Renesans” zazwyczaj bardzo się otwierają, pokazują swoje wnętrze, dlatego też zażyczyły sobie bardzo delikatnie, czy aby nie mogłoby być na ten czas kobieca obsługa również. Dlatego koleżanka, która Was tu przyjmowała dzisiaj, będzie miała przyjemność pobyć w ich gronie. Ja mam wolne!

Madzia i HeniekRenatka i Łukasz

Teraz też szykujemy od jakiegoś czasu wystawę prac dziewczyny z jednej z łódzkich szkół plastycznych. Mamy już na czym je powiesić, mamy reling, tylko trzeba jeszcze trochę czasu, żeby to zrobić. Mamy jednak poczucie, że trudno się przebić do ludzi może nie z reklamą (bardzo nie lubię tego słowa), chociaż ono znaczy tyle samo co informacja - po niemiecku jest to die Werbung, czyli zachęta – i to oddaje sens tego, o co nam chodzi. Teraz właściwie wszystko nazywa się reklamą i nikt nie wie o co tak naprawdę chodzi. A chodzi tak naprawdę o informację. Niemcy to trafnie nazwali – oni informują i zachęcają - kup to, pójdź tam, zrób coś. W Polsce reklama to sucha informacja. Jesteśmy tutaj, robimy to i to, a co Wy teraz z tą informacją zrobicie (czy nas odwiedzicie, czy skorzystacie z naszej oferty), to już zostawiamy wam.

I z jednej strony mamy rzeszę stałych gości, którzy przychodzą tu od tych bez mała trzech lat. Oni wiedzą, że tu jesteśmy, co oferujemy, co podajemy, jak tu można spędzić czas. Bywa tak, że przychodzą oni przez pewien czas dosyć często, a potem następuje jakaś dłuższa luka czasowa. Nie ma ich. Zapomnieli? Nie. Nie mają po prostu takiej potrzeby żeby przyjść, nie mają czasu czy jeszcze czegoś tam im brakuje, że nas nie odwiedzają. Z kolei wciąż jeszcze przychodzą ludzie, którzy po raz pierwszy do nas zaglądają. To cieszy.

Ale najciekawsze jest to, że przychodzą oni i na przykład mówią: Jejku, ja tu niedaleko mieszkam czy pracuję, codziennie tędy przechodzę. A dawno jesteście? Dwa lata? Niemożliwe.... Wydaje nam się, że jednak widać nas trochę, mamy swoje banery na mieście. Są one właśnie z suchą informacją. Nie, nie zapraszamy, tylko jest napis: herbaciarnia Plotkarenka, tu i tu, otwarte wtedy i wtedy. Czytasz, chcesz, przychodzisz. Nie, to wyrzucasz to ze swojej pamięci, ze świadomości. Ja sobie policzyłem (tak z grubsza rzecz ujmując), że Łódź z okolicami to jest plus minus milion ludzi. Żeby mieć w ciągu dnia dwa, trzy stoliki non stop zajęte, to w ciągu roku potrzebujemy około trzech tysięcy ludzi. Nie jesteśmy w stanie ich odnaleźć. Wystarczy, że jedna osoba spośród tych trzech tysięcy przyszłaby do nas raz w ciągu roku i to już byłoby dobrze. Ale nie, tak nie jest. Więc pytam: Gdzie są ci ludzie?

Renesans kobiecościRozbierając herbatęKącik dumania

Czasem robione są u nas wieczorki panieńskie, imieninowe czy rocznicowe. Istnieje w Łodzi Uniwersytet Trzeciego Wieku, gdzie ludzie starsi studiują sobie już wtedy tylko dla przyjemności. Jest na tym uniwersytecie koło literacko - poetyckie. Piszą Ci państwo różnego typu rzeczy. W ubiegłym sezonie mieli tutaj chyba trzy spotkania. Było na nich po prawie trzydzieści osób, czyli praktycznie dokładnie tyle, ile jesteśmy w stanie pomieścić. Prezentowali tutaj swoje wiersze i fragmenty prozy. Mam nawet jeden z ich wierszy. Myśleliśmy, żeby raz na miesiąc czy na dwa miesiące organizować jakieś cykliczne koncerty. Takie małe, kameralne. Tylko że boję się tego, że będę ja, wykonawcy, a co z publiką? Nie chodzi nam o to, żeby przychodzili znajomi, bo oni tak czy inaczej u nas bywają. Chcielibyśmy to robić dla gości z ulicy.

Podając informację, że wtedy i wtedy coś się u nas będzie działo , gwarancji zapełnienia lokalu nie mamy żadnej. Co prawda mamy swoją stronę internetową (www.plotkarenka.pl), ale jest ona trochę niedokończona (delikatnie mówiąc). Nie wiem jak ludzie szukają w internecie, czy rzeczywiście buszują po nim, znajdują to co chcą i reagują potem na informację? Trudno mi powiedzieć. A reklama na miejskich słupach sporo kosztuje. Nie wystarczy powiesić jednym plakat. To są pieniądze, które niekoniecznie się zwracają, już nie mówiąc o tym, żeby zarabiały na siebie. Nasze możliwości inwestowania też mają jakieś granice. Także to, że trzy lata tutaj jesteśmy, możemy uważać za swego rodzaju sukces. Jeszcze jesteśmy, jeszcze żyjemy i chcielibyśmy dalej gościć łodzian i nie tylko.

Cukier trzcinowyStolik

A nie tylko mówię z całą odpowiedzialnością, bo mamy ludzi, którzy gdzieś tu mieszkali niedaleko, później wyemigrowali do innych miast czy wręcz za granicę, i wracają teraz odwiedzając stare kąty, starą Wschodnią. Mówią często: Tu, na Wschodniej, taka herbaciarnia? To fantastycznie! Nie tak dawno, bo niecały rok temu, był u nas na herbacie Jaromir Nohavica. Miał koncert w Filharmonii Łódzkiej i odwiedził nas razem ze swoimi towarzyszami. Wciąż się wybieramy do niego do Cieszyna, ale nie możemy dotrzeć. Jakoś w inne rejony nas nosiło ostatnio. W „Spacerowniku Łódzkim” z 2. października 2008, wydawanym przez Gazetę Wyborczą, a zatytułowanym „od Kilińskiego do Wschodniej” jest napisane parę zdań nie tylko o Rynku Sztuki, który znajduje się pod numerem 69, ale także i o nas:

Zupełnie inny lokal pojawił się w niewielkim budynku przy ul. Wschodniej 57 - to Plotkarenka, czyli herbaciarnia, gdzie podaje się pyszne herbaty oraz ciasta własnej roboty, m. in.: szarlotkę i sernik babuni z kakao i wiśniami. Miejsce jest urokliwe, wypełnione starymi meblami i bibelotami z aukcji staroci. Kiedyś był tu fryzjer, potem mydlarnia. Teraz można wypić Dolinę Muminków i herbatę z dodatkiem bergamotki oraz czerwonego pieprzu.

Także bywają u nas różni ludzie. Są młodzi, którzy goszczą u siebie znajomych czy rodzinę spoza Polski i przychodzą z nimi do nas. Ostatnio odwiedziły nas dwie panie. Jedna z nich z planem Łodzi przed sobą zaczęła wypytywać jak gdzie trafić. Okazało się, że w latach młodości bywała w Łodzi, gdyż miała tu dziadków, ale cała jej wizyta w mieście polegała na pojechaniu do nich i powrocie, nigdy po tych wszystkich uliczkach nie biegała.

Okazało się, że przyjechała ze swoją przyjaciółką z Moskwy i zajrzały na herbatę. Cóż, nasze nie umywają się do herbat z samowara. Ale i prawdziwych samowarów nie ma już dzisiaj prawie wcale, przynajmniej u nas. Herbatę co prawda można w każdym samowarze podać, ale musi być on rzeczywiście albo węglem drzewnym opalony, albo łupinkami z orzecha. To jest zupełnie inna herbata. Stawia się samowar, stawia się czajniczek na górze, żeby esencja się tam naparzała i popija się ze spodeczka zajadając konfiturę albo cukier.

Całe mnóstwo herbatPan Andrzej
Z Andrzejem Russelem przy herbacie rozmawiała Olga Gretka.
Najpopularniejsze Podróże małe i dużeAlbania, najczęściej zadawane pytania – przewodnikKsamil / Εξαμίλια (Albania) – Raj na ziemi – przewodnikPalenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza – Morskie Oko (Tatry) – przewodnikKłodzko i Kotlina KłodzkaWisła Czarne – Kaskady Rodła – Barania Góra – Przysłop – Wisła Czarne (Beskid Śląski) – przewodnik
Najwyżej oceniane Podróże małe i dużeKrzywy zaolziański Kościół św. Piotra z Alkantary, Karwina (Czechy)Palenica Białczańska – Morskie Oko – Szpiglasowy Wierch – Dolina Pięciu Stawów Polskich – przewodnik (Tatry)Łysa Góra (Góry Świętokrzyskie)Karnawał w OsloŚwiątynia Lotosu (Delhi)
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialePlaża w Ksamil (Albania)Najwyżej oceniane:W drodze do Cminda Sameba (Gruzja)
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.