zapraszamy do współpracy
Zapraszamy do współpracy
Państwo, polityka, społeczeństwo...

Kaczor

Jerzy LengauerNie sposób, Szanowni Czytelnicy pism nie tylko branżowych, myśliwskich, łowieckich, dotyczących leśnictwa i przyrodniczych, uciec od porównań „Domek myśliwski, leśniczówka, chata gajowego”… Tym bardziej że przecież powiedział to Janusz Bieniek – Prezes Koła Łowieckiego Kaczor – Kwiedzina, nazywana lokalnie Kwidą, ma bogatą historycznie przeszłość i, co ogromnie ważne, znajduje się w środku Mazur, miejscu tak ukochanym, wspominanym i opiewanym w sztuce malarskiej, rzeźbiarskiej i literaturze. Wszyscy interesujący się tą krainą pamiętają zapewne, jak pisze o niej Ernst Wiechert, urodzony pod Mrągowem, we wznowionej niedawno po polsku autobiograficznej powieści „Moje życie, moje czasy”, wspominając chociażby ojca gajowego. Albo jak pięknie oddaje poetycko Mazury Kurt Obitz, pochodzący spod Węgorzewa. Stąd bardzo blisko do innego spojrzenia na tradycję, nawet fakt użycia określenia domek myśliwski. Konotacje wschodniopruskie, pewna łowiecka subtelność, jakaś szlachetność w stosunku do lasu z jego mieszkańcami, kultura myśliwska, godność zachowania, estetyka mundurów galowych, sygnał myśliwskiego rogu (o proszę! i mamy muzyczną wycieczkę do osiemnastowiecznej Austrii za sprawą mozartowskiej serenady na cztery rogi myśliwskie, tudzież haydnowskich symfonii Z sygnałem na rogu, na stanowisku i Polowanie).

Gdzieś między obu mniejszymi miastami powiatowymi, tuż przy Kętrzynie, skąd można bez wysiłku dojechać rowerem (obecnie niestety tylko asfaltem), upatrzyło sobie swoiste centrum edukacyjno-ekologiczne Koło Łowieckie Kaczor, dotychczas tułające się po prywatnych mieszkaniach. Stąd, z Kwiedziny, wyprawa rowerem sprawia już tylko przyjemność. Dróżkami leśnymi, zahaczając o Czerniki, można dojechać obok pałacu Ewy Braun do Wilczego Szańca, okolonego wyśmienitymi ścieżkami rowerowymi. Mając na uwadze, że na opisywanej uroczystości otwarcia 7 października 2017 roku Ośrodka Edukacji Ekologicznej, pośród znamienitych gości znajdował się również Starosta Kętrzyński Ryszard Niedziółka (a jakże, zapalony myśliwy!), nieunikniona jest dygresja w sprawie tras rowerowych mogących połączyć drogi asfaltowe z Kętrzyna w kierunku Gierłoży przez Czerniki i w kierunku Kwiedziny tworząc, czy raczej już łącząc, inicjatywy edukacyjno-ekologiczne Koła Łowieckiego Kaczor i Nadleśnictwa Srokowa.

Jeżeli samorząd terytorialny i państwowa jednostka organizacyjna muszą dokonać sporego wysiłku, żeby pokonać rozliczne problemy w uporządkowaniu kwestii prawnych, administracyjnych, finansowych w drodze do edukacyjnych i turystycznych celów, które wydobędą na krajowy, europejski i niewątpliwe międzynarodowy wierzch piękno Mazurów, to proszę sobie wyobrazić jaki ciężar musiało unieść koło łowieckie! Jakież musiały odbywać się burze mózgów w zarządzie Koła, niewątpliwie gdzieś tam pokątnie gaszono i prywatę, albo brak odwagi, wrzało zapewne w kuluarach, dwoił się i troił Skarbnik Koła – Władysław Krawiec, gdy decyzje prawie zapadły, acz sfinansowanie inwestycji było jeszcze mgliste, w powijakach.

Budowa, czy może raczej rozbudowa, trwała jedynie pół roku! Nie oddaje to jednak przygotowań do niej, które wiązały się z szykowaniem dokumentacji, o czym żartobliwie październikowej soboty wspominał Prezes Janusz Bieniek jako gimnastykowanie się z papierami. Inwestycja została zrealizowana w ramach programu Zielona Klasa. I jest pierwszą oddaną do użytku w kraju. Jej koszt nie mógł być w całości poniesiony przez Koło Łowieckie. Pożyczek, których trzydzieści procent może zostać umorzone, udzielił Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie po weryfikacji przedsięwzięcia w kwietniu tego roku. Duża część kwoty budowy, wyposażenia i wszelkich organizacji poniosło Koło, trzymając się, wydającego się trudnym na początku, planu.

Tuż po 14.00 w sobotę 7 października Przewodnicząca Komisji Tradycji Łowieckich MORŁ – Dorota Michalak dała sygnał trąbką myśliwską. Podniesiony i wprowadzony zostaje sztandar Koła. Sygnalistka jeszcze parokrotnie zagrała, zielone mundury kilkakrotnie prostowały się dumnie, błyszczały nie tylko brązowe galowe trzewiki, ale i kościane guziki w kamizelkach i marynarkach. Prezes Janusz Bieniek witał ze wzruszeniem zaproszonych gości: Adama Krzyśkowa – Prezesa Zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Tadeusza Ratyńskiego – Pierwszego Zastępcę Prezesa WFOŚiGW, Dariusza Cichego – Członka Mazurskiej Okręgowej Rady Łowieckiej, Dorotę Michalak, Dariusza Zalewskiego – Przewodniczącego Zarządu Okręgowego PZŁ w Olsztynie (Łowczego Okręgowego), Zbigniewa Korejwę – Członka Zarządu Okręgowego PZŁ w Olsztynie (Redaktora Naczelnego Myśliwca Warmińsko-Mazurskiego), Stanisława Szumkowskiego – Łowczego Rejonowego, Adama Zajka – Prezesa Koła Łowieckiego Wiewiórka w Korszach, Janusza Kwaśniewskiego – Prezesa Koła Łowieckiego Szarak w Kętrzynie, Iwanę Spodyniuk – Dyrektorkę Szkoły Podstawowej w Windzie, Wiesława Mierzejewskiego – właściciela Firmy Inter – Widex w Mrągowie, sąsiadów z Kwiedziny – Państwa Łabanowskich i Ciunowiczów, Bogusławę i Emila Jungów – właścicieli gospodarstwa agroturystycznego Masuren Jägerhof w Wilczynach, oraz członków Koła z osobami towarzyszącymi.

Samochody przywożące gości stały po obu stronach drogi. Poniekąd zrozumiałe, że Koło zdecydowało się na jak najbardziej obszerną rozbudowę obiektu kosztem parkingu. Zwróciło to moją uwagę, gdy wszedłem na teren okolony płotem i obsadzony świeżymi, choć październik, młodymi iglakami. Zrozumiałem jednak wszystko, gdy Prezes wspomniał o gościach sąsiadach… Tuż przed uroczystością zza jednego z zakrętów wyłonił się pewien człowiek. Podszedł i z uśmiechem powiedział głośno, że u niego jest jeszcze miejsce na kilka samochodów, że zaprasza. Dobrze mieć sąsiadów, prawda? Ale na wyrozumiałych i przyjaznych sąsiadów trzeba umieć sobie zapracować. Koło Łowieckie Kaczor nie ma z tym najwidoczniej żadnych problemów.

Znowu dźwięk wydobywa się ze lśniącej trąbki myśliwskiej trzymanej w dłoniach sprężyście wyprostowanej Doroty Michalak. Do odznaczenia brązowymi Medalami Zasługi Łowieckiej pochodzą Witold Babecki, Łukasz Bieniek i Leszek Żygadło. Honorują Janusz Bieniek jako Prezes Mazurskiej Okręgowej Rady Łowieckiej i Dariusz Zalewski.

Kolejny sygnał. Do zielonej, a jakże!, wstęgi umocowanej pomiędzy dwoma brzozowymi pniakami podchodzą Adam Krzyśków, Dariusz Zalewski i Janusz Bieniek. Słychać trzask aparatów fotograficznych, drzwi stają otworem. Stąpamy po terakocie w odcieniach brązu, przypominających kamienną podłogę pruskich domków myśliwskich. W ogromnej sali widać zieloną kaflową kuchnię. Żeliwne drzwiczki ukrywają płomień. Zastawione stoły, ciepło, zapachy jedzenia zapraszają. Najpierw jednak błyskają flesze, bo Janusz Bieniek dziękuje, trochę opowiada. Niektórzy z gości, jak Stanisław Szumkowski dodają słowa pełne atencji i estymy. Prezes Koła przyjmuje prezenty. Wzniesione zostają kieliszki z szampanem. Budynek z elewacją w całości z muru pruskiego (powstał na fundamentach właśnie domku myśliwskiego z początków dwudziestego wieku) jest już pełen ludzi. Na jednej ze ścian prawie natychmiast pojawiają się zdjęcia z części uroczystości na zewnątrz. Krąży zastawa z zimnymi przekąskami i gorącymi daniami, filiżanki z czarną i białą kawą, herbatą.

W małej, ale pełnej pamiątek i archiwaliów, za szklanymi, szerokimi drzwiami, izbie pamięci, składany jest sztandar. Po chwili będzie rozwieszony na honorowym miejscu, między pucharami. Na bocznych ścianach zdjęcia myśliwych, różne wspomnienia, świadectwa, nagrody, suweniry, prawie brak miejsca… Janusz Bieniek, oprowadzając po obiekcie, pokazując zaplecze gospodarcze i rozprawiając o ekologicznym ogrzewaniu, planach skierowanych do uczniów i rolników, spotkaniach, tablicach edukacyjnych mających powstać przed budynkiem, wskazuje to na rzeźbę w przedsionku, to na obraz, prowadzi w końcu na poddasze, gdzie w rogach imponują poroża. To tam planuje się gromadzenie pamiątek, retrospektywę Koła i jego członków, którzy przez lata odeszli.

Zielona Klasa… Zaprawdę, kapelusze z piórkiem z głów, Panowie Myśliwi z innych kół, z innych regionów Polski. Ścisła współpraca Kaczora ze szkołą w Windzie i innymi szkołami podstawowymi wzrusza i imponuje. Winda znajduje się mniej więcej na granicy dwóch obwodów łowieckich Koła. Zatem owa kooperacja i edukacja przełamująca dotychczasowy stereotyp myśliwego (czasami przecież niezbyt pozytywny) nie została wybrana przypadkiem. Owe porzucenie pejoratywnego i niekorzystnego czasami obrazu polskiego łowiectwa wymagało zaparcia, przemyśleń, wyborów innych, dość krętych ścieżek, które 7 października 2017 roku dotarły w końcu do Ośrodka Edukacji Ekologicznej w Kwiedzinie, i skierowania uwagi w stronę połączenia, skupienia w jednym programie wartości, tradycji, edukacji ekologicznej pod nazwą Koło Łowieckie Kaczor w Kętrzynie.

Jerzy Lengauer
Najpopularniejsze Państwo, polityka, społeczeństwo...Słowianie, do sauny!Pamiętaj, to nie był gwałtTermy Rzymskie, Pałac Saturna (Czeladź)Grzeczność w relacjach ksiądz – parafianinStudent w mundurze
Najwyżej oceniane Państwo, polityka, społeczeństwo...Rodzaje saunSpalskie refleksjeTermy Rzymskie, Pałac Saturna (Czeladź)Przede wszystkim Wolność!Święta Bożego Narodzenia ugłaskane!
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze zdjęcie w dzialeLucky LuckNajwyżej oceniane:Wypoczywalnia
Oceń zamieszczony obok artykuł.(Uwaga! Warto wcześniej się zalogować ponieważ głosy zarejestrowanych czytelników mają większą wagę.)
Login (jak do forum): Hasło (jak do forum): zapamiętaj mnie
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.