Historia

Jak polski Sarmata z Madziarem się bratał

Przyjaźń polsko-węgierska jest czymś absolutnie bez precedensu w dziejach Europy. Chociażby z tego powodu warto zapoznać się z historycznymi kulisami omawianego fenomenu.

Za wolność waszą i naszą

gen. Józef Bem, Panorama siedmiogrodzkaJest rok 1848. Wiosna Ludów rzuca wyzwanie państwom Świętego Przymierza, które na kongresie wiedeńskim (1815) restaurowały „ancien régime” w zrewoltowanej przez Napoleona I Europie. Dla Polski, rozebranej przez trzy mocarstwa będące głównymi gwarantami tego ładu, każda burza mogąca zachwiać aktualnym porządkiem politycznym to szansa na odzyskanie niepodległości. Dlatego na wieść o narodowowyzwoleńczym zrywie narodu węgierskiego, wymierzonym przeciwko Habsburgom, Polacy z Galicji masowo napływają na Węgry, aby wziąć udział w powstaniu. Zdaje się, że jak nikt inny rozumieli oni sytuację Węgrów – nacji o równie bogatej tradycji własnej państwowości, również ostatecznie utraconej w wyniku zakusów państw ościennych. Jest wśród polskich ochotników gen. Józef Bem, który w trakcie walk położył ogromne zasługi (m.in. wyparcie Austriaków z Siedmiogrodu, co wydawało się niewykonalne samemu przywódcy rewolucji – szlachcicowi Lajosowi Kossuthowi). Nie zapomnieli wszak o nich wdzięczni Madziarzy – rolę bohatera w dziejach Węgier upamiętnia pomnik z 1934 roku, znajdujący się w stolicy kraju.

Rewolucja, wojskami której w pewnej fazie konfliktu dowodził inny zasłużony polski generał – Henryk Dembiński, na skutek energicznej interwencji „Żandarma Europy” Mikołaja I upada, ale najprawdopodobniej od tego historycznego wydarzenia rozpoczyna się fascynująca historia przyjaźni narodów polskiego i węgierskiego. Co ciekawe, sam car miał później żałować decyzji wysłania rosyjskich wojsk dowodzonych przez gen. Iwana Paskiewicza (nam, Polakom, znanego z krwawego stłumienia Powstania Listopadowego), bez których utrzymanie panowania Habsburgów na węgierskim tronie nie byłoby możliwe. Dwóch durni było królami polskimi – Jan Sobieski i ja. Bo obydwaj, nie wiadomo po co, ratowaliśmy tę Austrię – w ten sposób po latach skomentował swój udział w dławieniu irredenty węgierskiej największy obrońca Świętego Przymierza, Mikołaj I Romanow. Nie dajmy się jednak zwieść tego typu efektownym bon motom, bowiem oprócz „ratowania Austrii” działał on także zgodnie z własnym, partykularnym interesem. Wszak gdyby powstanie węgierskie zwyciężyło, „rewolucyjna zaraza” mogłaby rozszerzyć się na inne kraje Środkowo-Wschodniej Europy, w tym ujarzmioną przez Cesarstwo Rosyjskie Polskę.

Ze strony Węgier jest to sprawa honoru

Druga połowa 1920 roku zaczęła się dla obu zaprzyjaźnionych państw nader niepomyślnie. Niedawno odrodzona Polska prowadzi wówczas walkę o być albo nie być z bolszewicką nawałą, a pokonane w I wojnie światowej Węgry zostają zmuszone do podpisania upokarzającego traktatu w Trianon. Układ ten, po dziś dzień uważany za jedną z największych klęsk w historii tego kraju, odrywał odeń aż 2/3 (!) przedwojennych terytoriów. Tak okaleczone Królestwo Węgier, na czele którego jako regent stanął admirał Miklos Horthy, nie było obojętne wobec śmiertelnego niebezpieczeństwa wiszącego nad bratnim narodem. Decyzją rządu węgierskiego praktycznie cały zapas amunicji będący w jego posiadaniu miał zostać najszybciej jak to możliwe przetransportowany do rodzącej się w bólach II Rzeczypospolitej. Wobec przewrotności naszych czechosłowackich sąsiadów, którzy odmówili zgody na tranzyt przez swoje terytorium wszelkich transportów z Węgier mających wspomóc bijącą się Polskę, było to niełatwe zadanie. Ostatecznie miliony pocisków dotarły okrężną drogą na czas, dzięki czemu późniejszy „cud nad Wisłą” mógł w ogóle mieć miejsce. Puentą tej niesłusznie zapomnianej dziś historii jest fakt, że Polska mimo nacisków ze strony zachodnich sojuszników nigdy nie ratyfikowała morderczego dla aspiracji węgierskich traktatu w Trianon.

Tragedia w Trianon ustaliła priorytety polityki zagranicznej Węgier na cały okres przedwojnia. Celem absolutnie nadrzędnym była rewizja ładu wersalskiego, co siłą rzeczy musiało skutkować zbliżeniem do państwa o podobnych planach, tj. Niemiec. Zbliżenie to zaowocowało aneksją Zakarpacia w 1939 roku, należącego w tamtym czasie do Czechosłowacji . W ten sposób Węgry uzyskały wymarzoną granicę z Polską, co zostało przyjęte z olbrzymim entuzjazmem w obu tych krajach.

Węgry, w przeciwieństwie do Polski, podpisały pakt antykominternowski, zacieśniając tym samym sojusz z imperialistyczną III Rzeszą. Lecz gdy Adolf Hitler zażądał od swojego sojusznika przepuszczenia Wehrmachtu przez węgierskie terytoria w celu skuteczniejszego podbicia Polski, odpowiedź premiera Pala Telekiego była stanowcza i jednoznaczna: „Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce”. Wywołało to furię nieznoszącego sprzeciwu nazistowskiego dyktatora, lecz postawa dyplomacji Królestwa Węgier pozostała w tej sprawie nieugięta, tak że groźby i prośby ze strony Niemiec były całkowicie bezskuteczne. W pewnym momencie dyskusji z ambasadorem niemieckim regent Horthy oznajmił, iż prędzej wysadzi własne linie kolejowe aniżeli wspomoże III Rzeszę w ataku na Polskę. Szacuje się, że po klęsce wrześniowej Węgry otoczyły troskliwą opieką około 150 tys. polskich uchodźców (zarówno cywilnych, jak i wojskowych) ze zdruzgotanej jednoczesnym atakiem dwóch sąsiednich totalitarnych reżimów II Rzeczypospolitej. Doraźne interesy polityczne ponownie przegrały w konfrontacji z ponadczasowymi sentymentami narodowymi.

Nem kell kommunizmus!

Październik 1956 roku zapowiadał się na Węgrzech burzliwie. Ogłoszenie przez I Sekretarza Nikity Chruszczowa tajnego referatu o okresie błędów i wypaczeń, będącego wstępem do późniejszej destalinizacji, musiało odbić się na sytuacji politycznej w państwach tzw. bloku wschodniego. W Polskiej Republice Ludowej zastąpiono agenta NKWD Bolesława Bieruta (który do Moskwy „pojechał w futerku, wrócił w kuferku”) wypuszczonym ze stalinowskiego więzienia Władysławem Gomułką, orędownikiem „polskiej drogi do socjalizmu”. Na Węgrzech, będących pod silnym wrażeniem „odwilży październikowej” w Polsce, zmiany „na górze” były czysto kosmetyczne, co wzbudziło niezadowolenie studentów Politechniki Budapesztańskiej. Sporządzili oni listę postulatów, wśród których oprócz wyprowadzenia wojsk sowieckich z Węgier, ustanowienia wolności słowa i druku, znajdowało się także powołanie nowego rządu pod kierownictwem Imre Nagya (lokalnego odpowiednika Gomułki). Wezwano także lud węgierski do manifestacji poparcia dla polskich dążeń niepodległościowych, mającej odbyć się 23 października pod pomnikiem Józefa Bema.

Demonstracja o oszałamiającej liczbie uczestników (ok. 100 tys.) prędko zamieniła się w żywiołowy wiec polityczny, na którym wysuwano coraz bardziej radykalne żądania. Hasłami manifestacji szybko stały się: „Nem kell kommunizmus!” (Nie chcemy komunizmu!) tudzież „Ruszkik haza!” (Ruscy do domu!). Niesiony falą emocji tłum obalił gigantyczny pomnik Stalina, po czym udał się do siedziby radia, aby ogłosić swoje dezyderaty. Tam uczestników manifestacji przywitała salwa ognia wystrzelona przez węgierską policję bezpieczeństwa (AVO). W wyniku ostrzału zginęła kobieta. Rewolucja 1956 roku stała się faktem.

Kreml na wypadki węgierskie zareagował z pełną stanowczością. Bacząc na fakt, że inspiracją buntu były wydarzenia w Polsce, komunistyczni dygnitarze nie mogli pozwolić na dalsze rozprzężenie dyscypliny w państwach satelickich. Efekt domina mógłby być dla radzieckiego imperium zabójczy. Decyzją wojsk Układu Warszawskiego 4 listopada rosyjskie dywizje wkroczyły do stolicy Węgier celem pacyfikacji „kontrrewolucji” i przywrócenia porządku. Apele Węgrów o pomoc były wołaniem na puszczy, gdyż uwagę świata zachodniego koncentrował zaistniały w międzyczasie konflikt o Kanał Sueski. Polskie społeczeństwo nie zamierzało być obojętne wobec krzywdy swych braci znad Dunaju. Około 44 ton medykamentów, 800 litrów krwi, wiele ton żywności i opatrunków zostało wysłanych transportem lotniczym do potrzebujących Węgrów. Dość powiedzieć, że oddolna inicjatywa Polaków przebijała swym rozmachem pomoc rządu Stanów Zjednoczonych. Nie mogło to niestety odwrócić nieuchronnego na skutek komunistycznej interwencji losu powstania. Po raz kolejny w historii tego kraju węgierskie marzenia o niepodległości zostały brutalnie stłumione przez rosyjskie wojska. Oba zaprzyjaźnione narody na swoją wolność musiały jeszcze długo poczekać…

Damian Kotkowski

Na tematy związane z artykułem można porozmawiać na forum w wątku jak się Sarmata w Madziara bawi ... .

PodróżeKulturaMuzykaHistoriaFelietonyPaństwo, polityka, społeczeństwoPowieści i opowiadaniaKącik poezjiRecenzjeWielkie żarcieKomiks
PrzewodnikiAlbaniaNepalPolskaRumunia
Najpopularniejsze HistoriaJanusz i Bogusław Radziwiłłowie: zdrajcy czy pragmatycy?Życie codzienne „Króla Słońce”Ruch oporu w Łodzi w latach II Wojny Światowej, cz. 2Pierwsza lekcja – Najazd Hodona i bitwa pod Cedynią (24 czerwca 972 r.)Awantura dwóch cesarzy, czyli krótka historia Cesarstwa Meksyku (1864-1867)
Najwyżej oceniane HistoriaTatarski zewPułkownik Ryszard Kukliński – bohater czy zdrajca?August III Sas i Jan Sebastian BachParafia zgierska w II połowie XVIII wieku w świetle wizytacji dekanalnej z 1759 rokuTrwa powstanie w getcie
Oceń zamieszczony obok artykuł.
Minister kazał, więc uprzejmie informujemy, że nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka) i inne dziwne technologie m.in. w celach statystycznych. Jeśli Ci to przeszkadza, możesz je zablokować, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w artykule: Pliki cookies (ciasteczka) i podobne technologie.